adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Z życia Kościoła

Rzym: ekspozycja o mszy trydenckiej – bilety wyprzedane [FELIETON]

Myślałem, że kolejny tekst na temat Traditionis custodes nie będzie już potrzebny. Wydawało mi się, że już wystarczy. Wrażenie miałem mylne, bo nie wiedziałem, co wydarzy się 9 listopada.

16 lipca br. papież Franciszek wydał list apostolski w formie motu proprio Traditionis custodes (dalej: TC), którym ograniczył możliwość sprawowania tzw. mszy trydenckiej. Publicyści od razu wówczas wzięli temat „na warsztat”, również w „Adeste” (tradycyjnie zostawiam pełną listę linków pod tekstem). Upłynęło już trochę czasu, sprawa nieco ucichła, ale w Rzymie, w bardzo lokalnej perspektywie, jak grom z jasnego nieba miał miejsce kazus, który może, nie daj Boże, okazać się na swój sposób inspirujący dla innych Kościołów partykularnych.

Prolog: niepewność, niejednoznaczność, oczekiwanie

Jak już napisałem kiedyś na swoim facebookowym profilu, moje stanowisko na temat TC pokrywa się z tym, które w naszej rozmowie sformułował dr Paweł Milcarek (link do wywiadu pod tekstem). Zyskałem jednak świadomość, że na TC ta sprawa nie może się skończyć. Otrzymaliśmy dokument (pomijając w tym momencie jego merytoryczną zawartość), który został napisany tragicznie pod względem prawnym. Brak precyzji, mnogość ewidentnie niezamierzonych luk prawnych.

Życie pokazało, że przez taki stan rzeczy biskupi diecezjalni mieli duży problem z rozwiązaniem sprawy duszpasterstwa tradycjonalistów. A w tle dość często dało się słyszeć: „pewnie Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wyda jakąś instrukcję wykonawczą, czekamy”. Pozostało zatem – czekać. Nie doczekaliśmy się do dziś. Istotny jest jednak przekaz pozaprawny, który był dostrzegalny w ostatnim czasie. Reakcje wiernych były miejscami bardzo burzliwe: np. w Paryżu – petycje do arcybiskupa, transparenty pod nuncjaturą apostolską…

Doszło do tego, że w ostatnim czasie autor TC, dostrzegając (być może nieprzewidzianą) reakcję wiernych i biskupów z całego świata, zaczął niejako łagodzić narrację. Z drugiej strony w internecie pojawiła się bardzo rygorystyczna, mijająca się z prawdą wypowiedź abp Roche, prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów (link). Hierarcha powielał mit obalony już przez Benedykta XVI, jakoby stary ryt mszy został kiedyś zniesiony przez Pawła VI. Podsumowując: przekaz był dość niejednoznaczny, ale wydaje się, że z przewagą, przynajmniej w ostatnim czasie, głosów łagodzących, również z samego Watykanu. Kardynał Nycz relacjonując przebieg ad limina, stwierdził przecież, że „w kongregacji przyznano, że sprawa została rozwiązana zbyt ostro, […] [Stolica Apostolska] nie mówi »nie« liturgii trydenckiej jako takiej” (link).

Najciemniej pod latarnią

Jedna rzecz jednak bardzo mnie intrygowała – sprawa tradycyjnej liturgii w diecezji rzymskiej. Pamiętam, jak na początku (tuż po 16 lipca) powiedziałem mojemu przyjacielowi: „to, jak diecezja rzymska potraktuje tradycyjną liturgię, może być swoistym wyznacznikiem narracji (prawnej i pozaprawnej) na gruncie Kościoła powszechnego”.

Jak było w Rzymie? Nie będzie chyba uchybieniem stwierdzenie, że serce duszpasterstwa wiernych przywiązanych do tradycyjnej liturgii w Rzymie (poza innymi miejscami, prawnie zatwierdzonymi) stanowi parafia personalna Najświętszej Trójcy od Pielgrzymów, prowadzona przez księży z Bractwa Kapłańskiego Świętego Piotra. Parafia działająca bardzo prężnie. Życie duszpasterskie, zdawałoby się, w rozkwicie: coniedzielne msze solenne (z asystą wyższą), ze śpiewem polifonicznym, funkcjonujące aktywnie Arcybractwo Świętej Trójcy od Pielgrzymów (zrzeszające głównie świeckich), liczne nabożeństwa poza mszą świętą, konferencje duszpasterskie dla wiernych z zakresu duchowości, liturgii i prawd wiary. Częste wizyty biskupów i kardynałów. Liturgia sprawowana na najwyższym poziomie. Przy tym wszystkim – dość duża aktywność w mediach społecznościowych, szczególnie na Instagramie, ale również na Facebooku i Twitterze. Chciałbym, żeby tak wyglądała działalność przeciętnych polskich parafii.

Po TC parafia Najświętszej Trójcy od Pielgrzymów działała bez zmian – tak prężnie, jak do tej pory. W ostatnim czasie aktywność wydawała się wręcz wzmożona, ponieważ w Rzymie odbywała się międzynarodowa pielgrzymka wiernych przywiązanych do tradycji łacińskiej. Jeszcze tydzień temu zachwycałem się nagraniami z uroczystego błogosławieństwa nowego dzwonu, a trzy dni później relacją z pontyfikalnej mszy requiem, którą sprawował 2 listopada abp Guido Pozzo, stojący niegdyś na czele nieistniejącej już Papieskiej Komisji Ecclesia Dei.

9 listopada: wyrok

Tak funkcjonowało to do tej pory, ale jak okazało się 9 listopada, była to cisza przed burzą. W rocznicę dedykacji bazyliki laterańskiej wikariusz generalny diecezji rzymskiej Angelo kard. De Donatis wydał szczegółowe normy mające na celu implementację TC in urbe. Są one bardzo rygorystyczne: zabrania się sprawowania wszystkich sakramentów poza Eucharystią, natomiast w odniesieniu do wyżej wspomnianej parafii personalnej, mszę świętą w „starym rycie” sprawować można codziennie – ale poza Triduum Paschalnym.

Nie ma się co oszukiwać, to brzmi jak wyrok. Zakaz sprawowania starych obrzędów Triduum Paschalnego to de facto usunięcie z Rzymu najbardziej rzymskiego, starożytnego rytu w całym roku kościelnym. Ale jest to nic przy drugiej części: zakazie sprawowania sakramentów, co wypada poddać bardziej szczegółowemu omówieniu.

Prorok nowego ładu

Spór o sakramenty w starym rycie toczył się już jakiś czas temu, gdy francuski biskup Batut w wywiadzie powiedział, że wierni przywiązani do tzw. mszy trydenckiej wypaczyli ideę papieża Benedykta i zaczęli w starym rycie przyjmować także inne sakramenty (link), Biskup Batut był w błędzie – taka idea bezpośrednio wynikała bowiem z motu proprio Summorum pontificum Benedykta XVI. W artykule dziewiątym tego dokumentu papież stanowi o możliwości udzielania wszystkich sakramentów według starego rytuału, natomiast w artykule dziesiątym mowa jest o pełnej opiece duszpasterskiej w tym rycie – taką zakłada parafia personalna czy nawet działalność w ramach osobnego kościoła rektorskiego czy kaplicy.

Gdy ktoś skonfrontował wypowiedź biskupa z tekstem Summorum pontificum, do którego hierarcha nieumiejętnie się odnosił, dostrzegał oczywistą sprzeczność. To były jednak dywagacje trochę oderwane od sfery rzeczywistej, ponieważ w TC nie odnajdujemy żadnej wzmianki o sprawowaniu sakramentów – dlatego też w tym zakresie wszystko pozostało bez zmian. Problem pojawia się w kazusie diecezji rzymskiej, a szczególnie parafii personalnej Najświętszej Trójcy od Pielgrzymów, która obecnie ma skrzyżowane ręce. Wypowiedź biskupa Batut nie jawi się w tej perspektywie jako oderwane od rzeczywistości życzenia, ale raczej jako głos proroka nowego ładu.

„Inny ryt a co to za problem?”

Normy wydane przez wikariusza generalnego diecezji rzymskiej to – trudno uniknąć tu tego określenia – jawne wykroczenie przeciwko potrzebom duchowym wiernych, którym do tej pory wielkodusznie zapewniano pełną opiekę duszpasterską w ramach tradycyjnej liturgii. Często są to wielodzietne rodziny, od wielu lat chodzące wspólnie, co niedzielę (a czasem częściej) na tzw. msze trydenckie. Rodzice tak przyjmowali sakrament małżeństwa, tak ochrzcili swoje dzieci, a one właśnie tak przystępowały do Pierwszej Komunii Świętej.

Tu mogłoby pojawić się jedno „ale”, które już wielokrotnie słyszałem. „Przecież nie ma problemu, żeby ochrzcić dziecko w nowym rycie”. Odpowiem prosto: jeśli ktoś decyduje się na duszpasterstwo w ramach tradycyjnej liturgii, to byłby to problem. Nie dlatego bynajmniej, że ta osoba rzekomo nie uznaje nowych obrzędów za ważne i godziwe, czy wyklucza w ogóle możliwość uczestniczenia w nich. Po prostu – jeśli duszpasterstwo pełne, to rzeczywiście pełne. Szczególnie widoczne jest to w omawianej sytuacji parafii personalnej. Kryterium personalne przynależności do tej parafii opiera się właśnie na duszpasterstwie osób przywiązanych do tradycyjnej liturgii, więc w tym celu wszystkie obrzędy sprawuje się według starego rytu.

Zobacz też:   Służbowe odzienie godowe

Mszał i rytuał to system naczyń połączonych. Zrozumienie tego faktu zakłada stabilność w życiu liturgicznym. Proszę spróbować powiedzieć komuś w Katolickich Kościołach wschodnich, że od dzisiaj nie mogą sprawować w swoich rytach innych sakramentów, ale ryt sakramentu chrztu ma być jeden na cały Kościół. Bo tu chodzi przecież o to, aby była jedność.

Kazus Rzymu a sprawa powszechna

Nie mógłbym na tym zakończyć – nie chodzi nam przecież o jakiś lament nad losem rzymskiej parafii Najświętszej Trójcy od Pielgrzymów, ale o refleksję nad tą sprawą z nieco szerszej perspektywy.

Dostrzegam tu bardzo niebezpieczne spojrzenie, które w tym wypadku w końcu nabrało waloru prawnego (w tym konkretnym Kościele partykularnym – na szczęście dla nas, a nieszczęście rzymian). Jest to założenie, że osoby uczestniczące w tradycyjnej liturgii są tam tylko z chęci poznawczej, sprowadzonej wyłącznie do wymiaru jakiejś ciekawostki. Msza tradycyjna jawi się w tej perspektywie jako – mniej lub bardziej interesujący, to zależy – eksponat muzealny. Nie mówimy „nie” liturgii trydenckiej, nie chowamy jej do magazynu. Tworzymy specjalną salę w muzeum, gdzie będziecie mogli ją oglądać. Ale tylko w odpowiednich godzinach. Może nawet to ma jakiś tam walor zbawczy, czemu nie. Ale wystarczy wam, jak wystawimy tylko mszę, bo sakramenty to już za dużo. A co za dużo, to niezdrowo, mogłoby wam zaszkodzić.

Takie podejście pozostawałoby bez zastrzeżeń, gdyby tylko wierni naprawdę uczestniczyli w starej liturgii z potrzeby poszwendania się (nawet z zainteresowaniem) po muzeum, a nie z uporządkowanej, popartej decyzją rozumu troski o zbawienie i dążenia do świętości.

Zrobiliśmy to, żeby tylko wam sakramenty nie zaszkodziły

Aby osiągnąć zbawienie, konieczne jest dla wierzących przyjęcie sakramentów, w których działa sam Chrystus. „Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” (Lumen gentium, pkt. 1). W działalności Kościoła ma urzeczywistniać się zbawienie jako zasada, dlatego też swoistą regułę stanowi to, że z troski o zbawienie Kościół ułatwia wiernym, którzy tego pragną, dostęp do sakramentów. Ta ogólna zasada jest szczegółowo rozwijana przez poszczególne przepisy prawa kościelnego, których nie chciałbym tu szczegółowo omawiać.

Mamy do czynienia z sytuacją niejako symboliczną: prawem kościelnym ogranicza się wiernym dostęp do sakramentów w rycie, który dla pokoleń katolików stanowił świętość. Benedykt XVI stwierdził, że także dla nas stanowi świętość i nie może zostać uznane za szkodliwe (list do biskupów z okazji publikacji Summorum pontificum). Warto zauważyć, że ta wypowiedź nie ma charakteru twórczego, ale jest deklaratoryjna: potwierdza pewien istniejący stan rzeczy.

Kardynał De Donatis, jak widać, z tym twierdzeniem się nie zgadza, wydając normy dla diecezji rzymskiej. Jakby chciał powiedzieć: „Tam lepiej nie przyjmować sakramentów, bo by wam to mogło, drogie dzieci, zaszkodzić. Jak skończycie zwiedzać tamtą wystawę, to chodźcie do nas, my mamy prawdziwe sakramenty”. Jak wiemy, to wspólnotom przywiązanym do tradycyjnej liturgii zarzuca się wszem i wobec poczucie wyższości, uważanie własnego kultu za jedyny prawdziwy, tworzenie własnego, „prawdziwego” Kościoła w sprzeczności do jedności w Kościele powszechnym. Ciekawe.

Wystawa ekskluzywna

Ta ekspozycja jednak już powoli się kończy, a biletów kupić nie można. Troska o nietworzenie nowych wspólnot (TC, art. 3) została tu bezprawnie rozszerzona o ograniczenie rozwoju wspólnot już istniejących. Kościół parafialny jest dla życia sakramentalnego bardzo ważny, co podkreśla obowiązujące prawo kościelne np. w przypadku sakramentu chrztu. Przypomnijmy kan. 857 § 2 Kodeksu prawa kanonicznego, w którym prawodawca stanowi, że za regułę należy uznać przyjmowanie chrztu w kościele parafialnym. Kan. 530 § 1 określa natomiast udzielanie chrztu jako funkcję specjalnie powierzoną proboszczowi. Należy podkreślić, że TC nie daje biskupom kompetencji do zakazu udzielania sakramentów w tzw. nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (według starego rytuału), ponieważ w ogóle o nich nie wzmiankuje – dotyczy wyłącznie sprawowania mszy świętej. W odniesieniu do sprawowania pozostałych sakramentów nadal zatem ustawą właściwą jest Summorum pontificum (por. kan. 20 KPK), zatem dekret wikariusza generalnego diecezji rzymskiej przekracza zakres uprawnień biskupów określony w TC.

Tutaj wprawdzie mamy do czynienia z kościołem parafii personalnej, ale bezprawnie odbiera się jej możliwość prowadzenia pełnego duszpasterstwa. Prawo kościelne pozwala odmówić sakramentów w ściśle określonych przypadkach (por. kan. 843 § 1 KPK). W tym miejscu stworzono kazus bez precedensu – w tej szczególnej parafii, która miała na celu dla dobra wiernych prowadzić pełną opiekę duszpasterską w starym rycie, zabroniono w nim udzielać wszystkich sakramentów poza Eucharystią.

Dla tej parafii zatem to utrata zwyczajnej możliwości rozrodu i działania. Dotychczasowe życie wspólnoty, opierające się na tym, co dla poprzednich pokoleń pozostawało święte i nie mogłoby zostać uznane za szkodliwe, podaje się w wątpliwość i… uznaje za szkodliwe. Wierni nagle dowiadują się, że ich dotychczasowe życie wiary przynosiło im szkodę; duszpasterze – że swoją posługą rzekomo zwodzili owce.

Nie, nie chodzi zatem tylko, jak to wielu się zarzeka, o „udzielenie nad tradycyjną liturgią większej kontroli biskupom, żeby nie było nadużyć”. To próba wyrzucenia tzw. mszy trydenckiej na śmietnik historii. Ekskluzywna, zamknięta wystawa o mszy trydenckiej, czyli o tym, jak to kiedyś straszliwie sprawowano liturgię. Nie zapraszamy. Jak już przyjmą państwo prawdziwe sakramenty, to można sobie tam pójść i zobaczyć, jak było. Nad wszystkim czuwają traditionis custodes – kustosze tradycji, dobrze wykwalifikowani. Nawet jeśli nie zechcą państwo wejść na wystawę, oni opowiedzą, jak było okropnie, a jak teraz jest wspaniale. A potem cały ten cyrk zamkniemy w muzealnym magazynie.

Spojrzeć jeszcze szerzej

TC oraz cały zestaw dokumentów i nieformalnych wypowiedzi z nim powiązanych może być, w mojej ocenie, proroczy, jeśli chodzi o szersze mechanizmy w widzialnej sferze Kościoła.

Przekroczenie udzielonych uprawnień? Kto by się tym przejmował. Zadeklarowana prawda? Skądże – wszystko łatwo podważyć arbitralnym orzeczeniem. Nie, to dla was święte nie jest, jest szkodliwe. Benedykt XVI? On mówił różne rzeczy i nie we wszystkim trzeba mu wierzyć. Troska o liturgię? Rzecz zbyteczna. Sformułowane w Kodeksie prawa kanonicznego prawo wiernych do przedstawiania pasterzom swoich duchowych potrzeb (212 § 2) nie ma już racji bytu. Taka perspektywa jest tym bardziej ciekawa, że w Kościele zaczynamy teraz podobno drogę synodalną, gdzie każdy ma zostać wysłuchany. Sapienti sat.

***

Na koniec mam prośbę, abyśmy się pomodlili za wszystkich, którzy są odpowiedzialni za te decyzje; za tych, którzy będą podejmowali następne; za wiernych, którym odebrano możliwość dotychczasowego duszpasterstwa; za księży, których dotychczasową posługę podano w wątpliwość. Niech ich i nas wszystkich – wspomaga wstawiennictwo Maryi, Matki Kościoła i patronów Rzymu: śś. Piotra, Pawła i Wawrzyńca.

***
Artykuły na temat motu proprio Traditionis custodes, które ukazały się na portalu adeste.org:

  1. M. Kapek, Czy motu proprio Franciszka nas oczyści?
  2. P. Ulrich, Traditionis custodes to przemocowy akt ojca – wywiad z dr. Pawłem Milcarkiem.
  3. M. Hejwowski, Budowniczy mostów podpala most.
  4. J. Buczyński, Zachodnie płuco dostało zapalenia, czyli Kościół po Traditionis custodes.

Do TC nawiązywałem także w tekście miesięcznikowym: Ojcostwo z nieskończoną odpowiedzialnością

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.