Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Bez postu nie ma Zmartwychwstania

magazine cover

pixabay.com

Czy pokuta oznacza cierpienie? Można by tak pomyśleć. Zerwanie swoich przywiązań do grzechu i dóbr tego świata bardzo rzadko odbywa się bezboleśnie, niby pod wpływem jakiegoś natchnienia. Zwykle jest owocem długotrwałej pracy, walki wspieranej Bożą łaską. Nierzadko w tej walce towarzyszy nam poczucie osamotnienia i zniechęcenie. A jednak wiemy, że cel, który jej przyświeca, zasługuje na poświęcenia i niewygodę, i że nie ma innej drogi. Bez pokuty nie ma bowiem zbawienia.

Nikt nie każe nam jednak przywdziewać lnianego worka i silić się na udawany smutek. Nie to jest esencją postu. Nawrócenie powinno nam się kojarzyć z czymś wręcz przeciwnym – z radością. Prowadzi nas przecież do zbawienia i do wiecznego szczęścia. Zwykle samo w sobie nie jest jednak niczym wygodnym ani przyjemnym. Oznacza wyjście poza strefę komfortu, nierzadko zmianę nawyków i podjęcie konkretnych postanowień. Jednak ten nasz trud, połączony z łaską Boga, nie może pozostać bezowocny.

Przed i po. Historia Pawła

Doskonałą ilustracją tego procesu mogą być dwaj najwięksi apostołowie Jezusa – Piotr i Paweł. Obaj przeszli przez chwile załamania, aby dojść do doskonałej wierności.

Paweł uważał się za dobrego Żyda, gorliwie dokonywał wszelkich obrzędów i przestrzegał Prawa. Równie stanowczo dbał o to, aby nowa sekta uznająca za zbawiciela Nazarejczyka nie zdołała się rozrosnąć. Tymczasem, wioząc do Damaszku dokument pozwalający na prześladowanie chrześcijan, doznał objawienia i nawrócenia. Jego oczy ogarnęła wówczas ślepota – symbol jego dotychczasowego życia jako wierzącego, który prześladuje swego Boga. Zaprowadzono go wówczas do Damaszku, gdzie przez trzy dni, nic nie widząc, nie jadł i nie pił, aż posłany do niego Ananiasz uzdrowił jego wzrok. Jakiś czas później ten sam człowiek mógł powiedzieć, że już nie on żyje, lecz żyje w nim Chrystus. Życie swoje zakończył śmiercią męczeńską.

Historia Piotra

Z Piotrem rzecz miała się podobnie. Choć należał do najgorliwszych, zaparł się Jezusa trzykrotnie. Był w Jerozolimie w czasie, gdy On dźwigał krzyż i na nim umierał. A jednak Bóg nie zmienił względem niego swoich planów. Po zmartwychwstaniu zmazał swoją winę – trzykrotne zaparcie się – przez trzykrotne wyznanie miłości. Zgodnie z wcześniejszą obietnicą Chrystusa, stał się opoką Kościoła.

Dla rozważań o poście kluczowe są te chwile zwątpienia i próby. Paweł podczas swojej trzydniowej ślepoty i Piotr, który z boku obserwował, jak Jezus prowadzony był na śmierć. Jak wielki wstręt musieli wówczas czuć do swoich czynów, które ujrzeli już w nowym świetle? Jak bardzo czuli się bezsilni? Czy potrafili zaufać i zdać się na wolę Bożą?

Biblia nie mówi zbyt wiele o ich przeżyciach, ale można próbować je sobie wyobrazić. Z pewnością był to czas tragiczny, być może nawet moment załamania i kryzysu wiary. Nie zatrzymali się jednak na tym załamaniu, lecz z pomocą Ducha Świętego podźwignęli się z niego i podążyli ku lepszemu. To właśnie dzięki tym wydarzeniom, a nie pomimo nich, byli w stanie właściwie rozpoznać swoją misję, której pozostali wierni aż do śmierci.

Ciemna noc

Cierpienie było zatem dla nich doświadczeniem przełomowym. Nie mogli w nim polegać na samych sobie, we własnych siłach nie znajdowali już oparcia. Pozostał jedynie Bóg i ufność w Jego miłosierdzie. To uczucie, którego doświadcza każdy człowiek, ujrzawszy zło swego grzechu. Choć nieprzyjemne, często prowadzi do nawrócenia i pragnienia autentycznej świętości.

Czasem to sam Bóg pozbawia duszę wszelkich pociech i źródeł przyjemności, aby doprowadzić ją do większej świętości. Doświadczenie to wielu mistyków opisywało jako ciemną noc duszy lub jako pustynię duchową. Tu również człowiek jest zdany na Bożą łaskę. Jego własne siły niewiele mogą zdziałać. Człowiek uczy się bezgranicznie ufać Bogu i na Nim wyłącznie polegać. Daje Mu się prowadzić Jego ścieżkami – wprost do celu.

Celem jest uświęcenie. Celem jest miłość

Cel zaś jasno wskazuje opowieść o pobycie Jezusa na pustyni. Podobnie jak Piotr i Paweł, tak i Chrystus przeżywał niełatwe duchowo chwile. Po czterdziestu dniach pobytu na spalonej słońcem pustyni powrócił do świata, by głosić Słowo Boże. Dopiero po tak długim okresie spędzonym w samotności, na modlitwie, po doświadczeniu diabelskich pokus, mógł pójść do ludu Izraela, czynić znaki i nauczać. Łukasz opisuje, że powrócił do świata „w mocy Ducha [Świętego]” i za swe nauki był „wysławiany przez wszystkich”. Jego odizolowanie i post nie były zatem bezowocne.

W duszpasterstwie podkreśla się, że jeżeli jakaś praktyka religijna nie prowadzi do wzrostu duchowego, należy jej zaprzestać. Dla każdego owocna będzie inna droga pokuty – nie ma jednej reguły, którą mogliby stosować wszyscy, na każdym etapie rozwoju. Dobrym kryterium jest rozeznanie, także z pomocą spowiednika, jak dana czynność wpływa na naszą miłość do Boga i bliźnich. Czy buduje ją, czy niszczy. Jeżeli bowiem ktoś w Wielkim Poście koncentruje się na umartwieniu, a nie na Tym, który nas zbawił, prędzej popadnie w pychę, niż dojdzie do świętości. Wszystkie religijne doświadczenia powinny prowadzić do coraz większej miłości i pokory. A to się tyczy nawet duchowego cierpienia.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Od św. Franciszka uczy się zachwytu nad istnieniem i Stwórcą, od św. Ignacego – dostrzegania w każdej idei cząstki Prawdy, od mnichów natomiast prostoty i milczenia. Większość życia spędza nad filozofią i literaturą. Czasem tworzy.
Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.