adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Wiara

„Patrz, to prawdziwy Izraelita!”. Święty Bartłomiej spotyka Prawdę

Peter Paul Rubens 1577 – 1640 /De apostel Bartholomeüs/

Dziś Kościół rzymskokatolicki na całym świecie czci jednego z dwunastu apostołów, św. Bartłomieja, którego w tradycji chrześcijańskiej utożsamiamy z ewangelicznym Natanaelem. Jego spotkanie z Mistrzem, które zrelacjonował Jan w swojej Ewangelii, stawia przed nami bardzo trudne pytania i przynosi zaskakujące wnioski. To Ewangelia o wątpliwościach, stereotypach, uzdrowieniu i nadziei.

Rozważamy dziś Ewangelię według świętego Jana:  J 1, 45-51.

Prawdziwy Izraelita

Słowo Boże przenosi nas dzisiaj na upalne uliczki i skwery okolic Kany Galilejskiej, skąd pochodzili prawdopodobnie Bartłomiej i jego przyjaciel Filip. Pierwszy z nich, Natanael (Bartłomiej), był żydowskim intelektualistą. Wiemy to po pewnym dopisku z Ewangelii Janowej, który jest bardzo charakterystyczny.

Jan opisał Bartłomieja jako człowieka, który odpoczywał pod drzewem figowym. Nie napisał, że po prostu odpoczywał. Z przekazów żydowskich wiemy, że pod figowcami zbierali się rabini, nauczyciele żydowscy i intelektualiści, by wypocząć czy porozmyślać o Prawie Mojżeszowym.

I właśnie w takiej okoliczności Filip przychodzi do Bartłomieja z niesamowitą nowiną: Jest. To On. Spełniły się nadzieje całego Izraela. Spotkaliśmy Mesjasza.

Natanael odpowiada na tak zaskakującą nowinę bardzo stereotypowo, po ludzku. Mesjasz z Nazaretu? Z tej zapadłej mieściny? To pokazanie sposobu myślenia Bartłomieja, intelektualisty z rozwiniętej Kany na temat zapóźnionego i biednego Nazaretu, z którego nie może być „nic dobrego”.  Filip zachęca go jednak, by sam się przekonał i zweryfikował swoje myślenie.

Spotkanie, które zmieniło wszystko

Dwaj przyjaciele spotykają Jezusa dość szybko, jakby przypadkowo. A ten, wskazując na Bartłomieja, wyznaje: „Patrz, to prawdziwy Izraelita”. To Jezusowa naiwność? A może nie wiedział o stosunku Bartłomieja do mieszkańców Nazaretu? Wiedział. I dlatego właśnie go pochwalił. Nie za życie w błędzie, ale za szczere otwarcie, za brak gry. Znał jego myślenie, które jest pełne ludzkich schematów, ale z pewnością nie jest wyrachowane.

Bartłomiej jest zaskoczony, bo oto Nauczyciel z Nazaretu okazuje się kimś innym, niż sądził. Zadaje najważniejsze pytanie w jego życiu. To pytanie: „Skąd mnie znasz?”. To nie jest zwykłe zagajenie o znajomości. To pytanie ekstremalnie intymne, to być albo nie być dla duchowości Bartłomieja. W języku biblijnym „poznanie” to odkrycie prawdy o człowieku, tego, kim jest rzeczywiście, jego radości i bólu, czegoś najbardziej prawdziwego.

Niekiedy w Biblii „poznanie” oznacza także stosunek seksualny, w innym znaczeniu więź bardziej psychiczną, jednak zawsze jest to „wejście” w’ człowieka i to, kim jest rzeczywiście.

W tym znaczeniu to pytanie jest centrum dzisiejszej Ewangelii. Pulsuje wątpliwością, ale i nadzieją. Po nim następuje odpowiedź, która dla Bartłomieja staje się przewróceniem całego życia do góry nogami:

Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym.

Co jest tym w takiego szokującego i osobistego, że zaraz po tym Bartłomiej wyznaje wiarę bóstwo Jezusa? Przecież Bartłomieja, żydowskiego intelektualistę, odpoczywającego pod figowcem widziało mnóstwo osób. I pewnie wielu zaczepiało go na rozmowę. A teraz On, cieśla z Nazaretu też mówi, że widział go pod figowcem.

Zobacz też:   Poświęcenie, poświęcenie i po poświęceniu

Bo to nie było zwykłe „widzenie”. To było spojrzenie Jezusa, Mistrza, który w Ewangelii Jana jest określany jako ten, który „zna serca”. Jezus poznał jego ból, rozterki i wątpliwości. Jednym spojrzeniem, bo przecież one przenikało każdego, na którym choćby na chwilę się zatrzymywali.

To spojrzenie, które uzdrawia i jednocześnie wymaga reakcji. Wyjścia. I na takie decyduje się Natanael, jednak zostaje uprzedzony przez samego Mistrza Jego miłością.

Jeszcze więcej niż to!

Historia Natanaela pokazuje nam dobitnie, że wiara jest spotkaniem. Jak przekonuje nas Benedykt XVI, chrześcijaństwo to w ostatecznym rozrachunku poznanie Boga. I takiego intymnego, aż do głębin swojej tożsamości spotkania doświadczył Bartłomiej. Możemy o nim powiedzieć, że poznał Boga w najsilniejszym znaczeniu tego słowa.

Dzisiejsze słowo Boże przestrzega nas jednocześnie przed skrajnościami. By Boga nie postrzegać jako matematycznego wzoru, który można udowodnić wywodami i analizami. A jednocześnie nie objawia się on nam w chwiejnych poruszeniach emocji, które przychodzą i odchodzą.

Wskazuje nam jednocześnie, by być szczerym z Bogiem, aż do bólu, nawet jeśli w naszym myśleniu są schematy, stereotypy i zranienia. Nie bójmy się mu o nich powiedzieć. Bóg je przyjmie. I zrobi z nimi to, co konieczne.

Otwórz serce!

W tej perykopie jest także pewien szczegół, który może być nie bez znaczenia. Widzimy, że Bartłomiej nawet nie zdążył przebyć długiej drogi, by spotkać Jezusa. To On go uprzedził swoim słowem. Być może jest to tylko opis realnej sytuacji, ale także może to mieć także głębszy sens. To Bóg ostatecznie wyprzedza nas ze swoją miłością, wychodzi naprzeciw, niczym ojciec w przypowieści o synu marnotrawnym. I to On nas wybiera, a nie my Jego.

Jeśli się przed Nim otworzymy, jeśli przestaniemy z Nim duchowo pogrywać z nim, jeśli wykrzyczymy przed nim wszystko, co jest w nas, dojdzie do oczyszczającego spotkania. I zobaczymy „jeszcze więcej niż to”. I usłyszymy, jak Bartłomiej: „Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Redaktor Naczelny miesięcznika Adeste. Z wykształcenia politolog specjalizujący się w cyberbezpieczeństwie, z zawodu dziennikarz. Prywatnie melancholik lubiący dobrą muzykę, kubek ciepłej herbaty i spotkania z przyjaciółmi.
Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.