adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Wiara

Czy młoda muzyka jest muzyką młodych?

Jak na majowy wieczór przystało było ciepło, zachodzące słońce prowadziło swoimi promieniami korowód zmierzających do kościoła ludzi, wśród których byłem i ja. Uderzający od wejścia zapach kadzidła i wystrój stroniący od kiczu zdawał się świadczyć o tym, że udało się trafić do parafii, w której kwestia liturgii nie była równie poważana, co regularne czyszczenie kropielnic, zarastających brudem w większości kościołów. Najczęściej uprawiam churching, tak było też tym razem, aczkolwiek na decyzję o skierowaniu swoich kroków do tego akurat kościoła wpłynęła przede wszystkim nieduża odległość i brak czasu na podróż do jednej z regularnie odwiedzanych przeze mnie świątyń. Zbiegiem okoliczności był fakt, że w kościele tym grał mój znajomy, świetny organista, co jednak w pewnym stopniu zdeterminowało moją decyzję o wizycie w tej właśnie poznańskiej parafii.

Niestety, mimo tak obiecujących zapowiedzi, wyszedłem ze Mszy z co najmniej mieszanymi odczuciami. Na taki obraz wpłynął fakt, że poza moim znajomym za oprawę muzyczną liturgii odpowiadał także zespół złożony z dwóch bądź trzech gitar, perkusji, elektrycznego pianina oraz kilkunastu śpiewających osób w scholi. Całości wsparcia udzielały dwa pokaźne wzmacniacze, rozstawione po obu stronach niedużego prezbiterium. W rezultacie podczas wszystkich pieśni: na wejście, ofiarowanie, Komunię etc. muzyka była tak głośna, że uniemożliwiała skutecznie indywidualną modlitwę, na tyle skutecznie, że modląc się po Komunii mogłem wymawiać słowa modlitwy na głos, słysząc je jedynie dlatego, że uszy odbierały dźwięk od wewnątrz; o usłyszeniu czegokolwiek wydobywającego się z moich ust raczej nie było mowy. Co prawda można było się skupić podczas części stałych, liturgii słowa, kazania i liturgii eucharystycznej, ale tylko dlatego, że albo grał wtedy organista, albo muzyka akurat nie była wykorzystywana.

To doświadczenie, jak i wiele podobnych sprawiło, że o tym będzie ten artykuł: o muzyce przeszkadzającej i pomagającej w modlitwie, o ciszy, o nowej i starej muzyce, o pięknie w naszych kościołach i o tym, czemu jest jak jest i jak może być.

Z obowiązku zaznaczam, że artykuł ten nosi jedynie znamiona obiektywności, w większości tekst służy wyrażeniu mojej opinii, podpartej wiedzą, własnymi spostrzeżeniami z podróży i doświadczeniami jako wykonawcy.

Może być pięknie

Obrazy takie jak ten przywołany we wstępie można mnożyć; każdy miał z pewnością styczność z taką lub podobną oprawą muzyczną podczas Mszy, jeżeli nie osobiście, to przez Internet/radio/telewizję etc. Mnie zdarzyło się nawet kilka razy uczestniczyć w takiej liturgii jako wykonawca. Można oczywiście w obliczu takiego przeżycia rzucać piorunami na prawo i lewo, bić pianę i szafować fragmentami z soborowych „Sacrosanctum Concilium” i „Musicam Sacram” czy z niedawno opublikowanej instrukcji KEP-u, ale moim zdaniem nie o to chodzi w muzycznym kąciku wieloletniego sporu o liturgię. W moim odczuciu w tym wszystkim chodzi o utratę poczucia piękna albo jego kompletne przedefiniowanie w wykonaniu znaczącej grupy ludzi.

Zobacz też:   ''Patrz, to prawdziwy Izraelita!''. Święty Bartłomiej spotyka Prawdę

Jest pięknie

Byłem w wielu kościołach, w różnych zakątkach Europy, uczestnicząc w nich w wielu celebracjach; pełniłem rolę wykonawcy podczas Mszy, śpiewałem w chórze cerkiewnym, grałem także podczas nabożeństw ewangelickich. Poza tym wielokrotnie zdarzało mi się wykonywać muzykę religijną na koncertach i jedno, co łączy te doświadczenia, to fakt, że autentyczne i ponadczasowe piękno jest absolutnie bezkonkurencyjne i nigdy nikogo nie nudzi, co więcej – przyciąga tłumy.
Czy ktokolwiek przypuszczałby, że tydzień w tydzień tłum studentów będzie przez godzinę podczas liturgii wsłuchiwał się i włączał w śpiew chóru a’capella? Albo że kościół zapełni się ludźmi chcącymi uczestniczyć w modlitwie w kompletnie nieznanym im języku i obrządku? Czy na niedzielnej Mszy o 14:00 może być ciężko o miejsce w ławkach, których to nie zajmują wcale w większości ludzie starsi? Czy w laickiej Holandii da się zebrać gregoriańską scholę i komplet ministrantów, a kolejka do konfesjonału przed Mszą będzie tak duża, że ksiądz nie zdąży wszystkich wyspowiadać? Czy we Włoszech da się zgromadzić młodych ludzi na niedzielnej liturgii, podczas której orkiestra barokowa, soliści i chór wykonują Antoniego Caldarę i Georga Friedricha Haendla? Odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi: tak!!! Widziałem to i widzę w Poznaniu u dominikanów; u św. Wojciecha na corocznych nieszporach prawosławnych; u franciszkanów konwentualnych na coniedzielnej Mszy w starym rycie, oczywiście ze scholą gregoriańską i tradycyjnymi polskimi pieśniami; u św. Agnieszki w Amsterdamie; u św. Aleksandra w Mediolanie; i nie są to wszystkie przykłady, jakie mógłbym podać. Można by np. poruszyć jeszcze temat wybitnych organistów, którzy na zachodzie przyciągają wielu wiernych na nabożeństwa.

Będzie jeszcze piękniej

Mamy w Polsce coraz więcej okazji i możliwości do zapoznawania się z piękną muzyką sakralną, z roku na rok przybywa warsztatów śpiewu liturgicznego. Zwłaszcza latem mamy do czynienia z dużą i, szczęśliwie, wciąż rosnącą liczbą kursów, warsztatów itp. wydarzeń poświęconych muzyce liturgicznej, śpiewom nowym i starym, chorałowi – i to nie tylko gregoriańskiemu. Co mnie najbardziej cieszy to fakt, że z roku na rok pojawia się coraz więcej inicjatyw „odmuzealniających” muzykę dawnych mistrzów. Coraz częściej można wybrać się na cyklicznie odprawianą Mszę z mszą Mozarta, usłyszeć chorał Bacha grany na organach podczas liturgii czy posłuchać chorału gregoriańskiego, który nie został zakonserwowany w bibliotekach i akademiach muzycznych, ale cały czas pełni rolę, do której go powołano, czyli służy nam, Kościołowi, w rozmowie z Bogiem.


Powyższy tekst jest fragmentem artykułu, który ukazał się w numerze 11. Miesięcznika Adeste. Pobierz go za darmo, aby przeczytać resztę!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.