adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Wiara

Czy chrześcijaństwo może zostać nazwane mitem? cz.II

Bardzo często zakłada się, że Ewangelie są dziełem propagandowym, mającym na celu przekonanie ludzi do wiary w Chrystusa za wszelką cenę. Milcząco uznaje się, że ludzie piszący Ewangelie na pewno nie byli obiektywni. Postarałem się temu przyjrzeć i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Ewangelie nie noszą śladów propagandy. Ludzie piszący Nowy Testament musieliby być bardzo naiwni, by stworzyć propagandę, która często podkopuje heroiczność uczniów i uwypukla ich wady.

Czy Ewangeliści wymyślili obraz postaci Jezusa i stworzyli dzieło propagandowe?
Poniżej przeanalizuję relację ewangelistów o Jezusie pod kątem możliwości kłamstwa, manipulacji, stworzenia działa propagandowego.
Pierwszą sprawą, która rzuca się w oczy, gdy czytamy Ewangelie, jest pisanie o porażkach, sprawach wstydliwych, zdradach itp. Tu zapala się lampka i rodzi się pytanie: „Kto tworzy dzieło propagandowe, nie ukrywając spraw wstydliwych i takich, które danej grupie szkodzą?”. Można powiedzieć, że byli tak cwani i przewidzieli nasze wnioski, więc specjalnie nie ukrywali swoich wad. Teza ta jednak jest nielogiczna, gdyż nawet pomijając uwypuklenie własnych błędów i słabości nadal mamy przed oczami rzeczy sprzeczne z jakąkolwiek logiką w tamtych czasach. Przyjrzyjmy się takim sprawom:

1. Ewangelie zaczynają się od bardzo – z punktu widzenia żydowskiego – absurdalnej opowieści o kobiecie, która zostaje posądzona o cudzołóstwo: „Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie” (Mt 1,19). W tamtej kulturze było to coś niedopuszczalnego, hańbiącego. Nawet stwierdzenie, że Maryja za sprawą Ducha Świętego stała się brzemienna, tym ludziom nie mogło wystarczyć, przecież wiedzieli, skąd biorą się dzieci i to nie było do obronienia. Tekst propagandowy lub zmyślony zwyczajnie nie powinien tego zawierać. Ale może to przypadek, może gdzie indziej zobaczymy tubę propagandową?

2. Sam Józef Flawiusz wymienia w swoim dziele ponad 20 osób o imieniu Jezus. Skoro to tylko propaganda, to dlaczego Jezusowi nadano tak popularne imię? Nie pasowało ono do Mesjasza, Zbawcy. W znanych mi mitologiach o religijnym charakterze imię bohatera jest uroczyste i jedyne.

3. Dlaczego Jezus jako Zbawca, Król, Mesjasz wywodzi się z biednego domu, jest zwyczajnym cieślą? Dlaczego brak rozwiniętych opisów z dzieciństwa, przesiąkniętych wydarzeniami niezwykłymi, tak jak w apokryfach powstałych po II wieku? Dlaczego nie jest tak, jak w przypadku guru Sathya Sai Baby? Jego narodzinom miały towarzyszyć niezwykłe wydarzenia: instrumenty muzyczne same zaczęły grać, znaleziono w jego łóżku lub pod nim kobrę, jako dziecko czynił niezwykłe cuda, wchodził w trans. Relacje o dzieciństwie Jezusa nie są tak niezwykłe i rozbudowane, mówi cokolwiek tylko Mateusz, a relacja jest skąpa, jedyne wydarzenie cudowne to przyjście anioła i to jeszcze we śnie.
4. Jeżeli Jezus miałby być kimś zmyślonym, to wątpliwy jest fakt ujawniania oskarżeń przeciw Niemu, takich jak: łamanie szabatu poprzez uzdrowienie (por. Łk 6,6-11), bluźnierstwo (por. J 10,33) itd.

Zobacz też:   „Serce wielkie nam daj", czyli kilka słów o ks. Franciszku Blachnickim

Konkluzja
Formułując konkluzję na podstawie dwóch części artykułu śmiało mogę stwierdzić, że Ewangelie w żadnym wypadku nie mogą być utożsamiane z mitem – ani w rozumieniu opowieści mitologicznej, ani w rozumieniu czegoś zmyślonego, fałszywego. Ewangelie przeczą takiemu obrazowi, są wręcz uderzająco wiarygodne. Świadectwo jest oznaczone przelaną krwią. I chociaż na świecie są fanatycy, którzy oddają życie w swojej sprawie, to różnią się tym od Apostołów, że nie są u źródeł prawdy, polegają na świadectwach innych ludzi, Apostołowie są u samego źródła. Nie łatwo utrzymać w formie spisku tak niewiarygodną sprawę, jaką jest relacja o Chrystusie. Ludzie nie potrafią trzymać języka za zębami. Ciężko by im też było umierać za kłamstwo, gdyby na dodatek byli pewni, że jest to nieprawda. Słuszna sprawa Apostołów skonała na krzyżu. Byli oszołomieni i wystraszeni. Wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, który ma wyzwolić Izraela. To przekreśliło ich wszelkie nadzieje.

Co stało się z tymi przestraszonymi ludźmi, którzy nie mieli już motywów do działania? Co stało się z prześladowcą Pawłem? Z bratem Jezusa, Jakubem, który nie dawał mu wiary? Z niewiernym Tomaszem? Uczniami, którzy nie chcieli uwierzyć relacji kobiet? Gdyby nie było zmartwychwstania i ukazania się Jezusa, to ci ludzie rozeszliby się do domów i całe to chrześcijaństwo, ten „zgubny zabobon”, jak to napisał Korneliusz Tacyt, powinno się rozpaść, jak wiele takich nurtów. Jednak coś wielkiego wydarzyło się trzy dni później. I nie był to sam pusty grób, ale ukazanie się Jezusa uczniom. Kto chce, niech trzyma się tego, że to tylko halucynacje, nie ważne, że takie same u wielu ludzi; ważne, że to pasuje do światopoglądu ateistycznego. Ja jednak daję wiarę czemuś innemu. Nie potrafię wyjaśnić tego inaczej, jak tym, że Człowiek ten zmartwychwstał. Do wniosków podobnych dochodzi Paul Little, były profesor w Trinity Evangelical Divinity School, zapytując: „Czy ci ludzie, którzy przyczynili się do przemiany struktury moralnej społeczeństwa, byli skończonymi kłamcami lub wprowadzonymi w błąd szaleńcami?


Powyższy tekst jest fragmentem artykułu, który ukazał się w numerze 11. Miesięcznika Adeste. Pobierz go za darmo, aby przeczytać resztę!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.