W ulubionym przeze mnie Liście do Hebrajczyków znajduje się przestroga: „Nie wejdą do jego odpoczynku”.
Wizja oddechu całego stworzenia od trudu staje się celem, dlatego autor Listu przestrzega przed utraceniem go. Musimy być uważni, bo tracąc kontakt z Bogiem, w sobie samych nie odnajdziemy takiego odpoczynku, który jest na zawsze.
W tej optyce sierpień przypomina nam o potrzebie złapania dystansu do codziennych spraw: wakacje w pełni, pielgrzymi wychodzą na szlaki, a kalendarz wypełnia się rocznicami i dniami, które przypominają o przeszłości.
W tym miesiącu warto się zatrzymać, by uświadomić sobie, dokąd w zasadzie idziemy. To kluczowe w kulturze instant i kapitalizmie nastawionym na maksymalizację zysku. Trzeba robić, iść ciągle do przodu, zdobywać, rozwijać się. A co, jeśli nie? Może trzeba po prostu nauczyć się sztuki nudy, robienia rzeczy bez konkretnego celu i deadline’u, ucieczki od aktywizmu?
To rodzaj manifestu chrześcijańskich świąt: w takie dni robimy wszystko niespiesznie, liturgie są długie, a sprawy pozostawione same sobie. Tylko w takiej harmonii praca–święto jesteśmy w stanie się rozwijać.
Pamiętajmy o tym w sierpniu, który zderza nas z dynamiką pracy i odpoczynku, jak również w całym roku.
Z życzeniami dobrej lektury
Bartłomiej Wojnarowski
redaktor naczelny
