adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Społeczeństwo

Mojżesz w spódnicy, czyli opowieść o wojowniczce Chrystusa

Harriet Tubman, tytułowy „Mojżesz w spódnicy”, odważnie niosła wolność czarnoskórym siostrom i braciom.

Swoim życiem pokazała, że każdy człowiek może zmienić bieg historii, jeżeli na wezwanie Chrystusa odpowie z wiarą: „Oto jestem, Panie”. Relacjonując swoją działalność w tajnej organizacji, Tubman powiedziała: „Zawsze mówiłam Bogu: Jestem Tobie posłuszna, a Ty musisz mnie prowadzić”.

Dzieciństwo naznaczone cierpieniem 

Harriet Tubman pochodziła ze stanu Maryland. Urodziła się około roku 1822 na plantacji bawełny jako Araminta Ross, niewolnica rodziny Brodessów. Formalnie należała do bezwzględnych właścicieli, którzy sprzedali maleńkie siostry dziewczynki, traktując osoby czarnoskóre niczym bezwolne przedmioty. Pomimo tego wierzyła, że jej jedynym Panem i Zbawicielem jest Bóg, kochający każdego człowieka bez względu na pochodzenie. Już w dzieciństwie Aramintę zmuszono do ciężkiej pracy, a najdrobniejsze błędy skutkowały okrutną przemocą. Jako sześcioletnia dziewczynka zajmowała się niemowlęciem pewnej kobiety, a gdy dziecko zapłakało, matka przy pomocy batów znaczyła drobne ciało opiekunki bolesnymi razami. Kilka lat później Araminta została uderzona w głowę ciężkim przedmiotem.  Doznany uraz do końca życia wywoływał intensywne bóle oraz napady narkolepsji. Niedługo po tym wydarzeniu zaczęła mieć widzenia, które uważała za natchnienie od Boga, co dodało jej sił podczas późniejszej działalności.

Droga do wolności

Kobieta zawarła związek małżeński z Johnem Tubmanem, wolnym mężczyzną, jednak ślub nie wpłynął na zmianę sytuacji prawnej młodej żony. Wychodząc za ukochanego, przyjęła imię Harriet, by uczcić pamięć matki. Zmiana nie wynikała z formalnego zwyczaju, a była raczej osobistą decyzją związaną z nowym etapem życia. Kiedy po niedługim okresie względnie beztroskiego szczęścia dowiedziała się o planach właściciela, który zamierzał ją sprzedać, postanowiła uciec do Filadelfii, gdzie panował zakaz niewolnictwa. Wiedziała, że w razie niepowodzenia poniesie okrutne konsekwencje, lecz stwierdziła, że [miała] prawo do wolności albo do śmierci; jeśli nie [mogła] mieć jednego, [wzięłaby] drugie” (Harriet Tubman. Escape from slavery [w:] en.wikipedia.org). Pomimo polujących tropicieli i łowców niewolników zrealizowała swój zamiar. Przekroczenie granicy, za którą czekała ją wolność, stanowiło dla uciekinierki niemal mistyczne doświadczenie własnej Ziemi Obiecanej. Mimo to kobieta nie potrafiła rozpocząć nowego życia, odcinając się od trudnej przeszłości, gdyż pozostawiła za sobą rodzinę. Stwierdziła później: „Mój ojciec, moja matka, moi bracia i siostry oraz przyjaciele byli w Maryland. Ale ja byłam wolna i oni powinni być wolni” (tamże).

Powstań, Mojżeszu 

Harriet wróciła po najbliższych, lecz rozumiejąc cierpienie uciśnionych pobratymców, nie poprzestała na ratowaniu rodziny. Zaangażowała się w działanie Kolei Podziemnej, ruchu zrzeszającego amerykańskich abolicjonistów, pomagających zbiec czarnoskórym niewolnikom ze stanów południowych do Kanady oraz stanów położonych  na północy.  Współpracując z organizacją, odbyła dziewiętnaście misji, podczas których poprowadziła ku wolności około trzysta osób. Jak sama podkreślała, nigdy „nie straciła ani jednego pasażera” (Harriet Tubman’s Impact on American History [w:] blackhistorymonth.org.uk). Ze swoimi podopiecznymi często komunikowała się za pomocą kodów i pieśni. Sygnalizując bezpieczeństwo, śpiewała Go Down Moses, co sprawiło, że ludzie zaczęli kojarzyć ją z biblijnym Mojżeszem, wyprowadzającym Izraelitów z niewoli. Ponadto podobnie jak jąkający się starotestamentowy prorok nie przypominała typowej bohaterki – była analfabetką i charakteryzowały ją niski wzrost oraz drobna postura. Żadna z tych rzeczy nie powstrzymała jej jednak przed konsekwentnym realizowaniem swojego powołania, niczym Mojżesz. Trudną misję kontynuowała także wtedy, gdy wprowadzono dekret nakazujący ściganie uciekinierów nawet na terenach objętych zakazem niewolnictwa. Tropiona, poszukiwana i wyjęta spod prawa paradoksalnie dysponowała wolnością, której nikt nie mógł jej odebrać. Dokonywała własnych, świadomych wyborów, słuchając tylko jednego Pana – Jezusa Chrystusa.

Zobacz też:   Niedzielne Perykopy: Ach, mam za długi język...

„Generał” Tubman

Podczas działalności na rzecz zniesienia niewolnictwa spotkała Johna Browna, mężczyznę postrzeganego jako symbol oporu czarnoskórej ludności, którego skazano na śmierć za wzniecenie buntu. O wycofanie niesprawiedliwego wyroku bezskutecznie apelowało wielu znanych pisarzy, m.in. Victor Hugo, autor Nędzników i Katedry Marii Panny w Paryżu. Cyprian Norwid zaś, po śmierci amerykańskiego bohatera, oddał cześć jego pamięci w wierszu Do obywatela Johna Brown. Powstaniec został powieszony 2 grudnia 1859 roku, lecz jak powiedziała Harriet: „Umierając, zdziałał więcej niż stu mężczyzn żyjących” (Harriet Tubman. Escape from slavery [w:] en.wikipedia.org). Abolicjonistka pomagała mu w planowaniu działań zbrojnych, a on nazywał ją „Generałem Tubman”, by docenić wyjątkową odwagę i niezwykłe zdolności przywódcze kobiety. Dwa lata później, gdy wybuchła wojna secesyjna, aktywistka służyła jako pielęgniarka, kucharka, szpieg i zwiadowca, a także dowodziła rajdem na rzekę Combahee, podczas którego wyzwoliła około siedmiuset osób.Swoją działalność skwitowała słowami: „Uwolniłam tysiąc niewolników. Uwolniłabym tysiąc więcej, gdyby tylko wiedzieli, że są niewolnikami” (Harriet Tubman’s Impact on American History [w:] blackhistorymonth.org.uk).

Ostatnie lata życia

Po wojnie secesyjnej Harriet zamieszkała w Nowym Jorku, gdzie zajmowała się przybraną córką Gertie. Do ostatnich chwil działała społecznie, pomagając byłym niewolnikom w rozpoczęciu nowego życia, pomimo własnych problemów zdrowotnych i finansowych. Ramię w ramię z sufrażystkami walczyła także o prawa kobiet, współpracując m.in. z Susan B. Anthony, z którą działała także w ramach Kolei Podziemnej. Została współzałożycielką Narodowego Stowarzyszenia Kobiet Kolorowych, organizacji domagającej się prawa głosu dla kobiet, gdyż jak sama twierdziła, wycierpiała wystarczająco, by wierzyć, że na to prawo zasługują. Po zmaganiach z rozmaitymi chorobami zmarła w 1913 roku, w wieku około dziewięćdziesięciu jeden lat. Niedoceniana za życia, pośmiertnie została upamiętniona na wielu pomnikach, pocztówkach oraz banknotach.

Każdy może z nas może być Harriet Tubman

Harriet odczuwała strach i straszliwie cierpiała. Przeszła przez piekło, była ścigana i tropiona niczym dzikie zwierzę, lecz nie poddała się, gdyż kierowała nią miłość. Kochała swój lud, a nieśmiertelna siła płynąca od Wszechmogącego towarzyszyła czarnoskórej wojowniczce przy każdym kroku w kierunku wolności, zarówno tej duchowej, jak i cielesnej. Jej przykład przypomina nam o własnej słabości, gdy pełni wątpliwości obawiamy się powołania, które otrzymaliśmy od Boga. Odmawiamy podążania za Jego głosem, tak często zapominając, że wraz ze zleconym zadaniem otrzymujemy wszystko, co jest potrzebne do wypełnienia danej misji. A przecież sam Pan powiedział do Gedeona: „Idź z siłą, jaką posiadasz, i wybaw Izraela z rąk Madianitów. Czyż Ja ciebie nie posyłam?” (Sdz 6, 14). Zbawiciel polecił zarówno wojownikowi Starego Testamentu, Harriet Tubman, jak i każdemu z nas zrobić to, czego możemy dokonać, jednocześnie obiecując, że On zatroszczy się o resztę.

Wszystkie występujące w tekście cytaty stanowią tłumaczenia własne autorki z języka angielskiego.

Główne zdjęcie: The Library of Congress / Benjamin Powelson

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.