adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Wiara

I tu dochodzimy do sprzeczności…

Ateiści nie mogą mieć racji. Ich argumenty mają tyle sensu, co piosenka o piwie Lubelski Full, a ich umysły bywają ciaśniejsze niż wnętrze Daewoo Tico. Twierdzą, że Boga nie ma – co jest oczywistą bzdurą – oraz że ich poglądy są oparte o naukę, z czym naprawdę ciężko się zgodzić. Przecież każdy wie, że Bóg istnieje, bo jest to oczywiste; nie wierzyć w Niego to tak, jak nie wierzyć w to, że Ziemia krąży dookoła Słońca.

Brzmi przekonująco? Raczej nie, prawda? I nie powinno. Powyższy akapit jest bowiem najeżony błędami logicznymi do tego stopnia, że każdego człowieka umiejącego samodzielnie myśleć powinny od patrzenia choć trochę zaboleć oczy. Często nie zauważamy nieprawidłowości oraz nadużyć, gdyż nie zawsze bywają one widoczne. Pojawiają się jednak w przytłaczającej większości dyskusji – niezależnie od tego, czy jest to rozmowa w gronie znajomych, debata transmitowana przez telewizję czy publiczna dyskusja w social mediach. W szerokim spektrum błędów logicznych znajdziemy również ten, nad którym chciałbym się szczególnie pochylić, a jest nim nieuprawniona redukcja do absurdu.

Zanim jednak do niej przejdziemy, ktoś mógłby zapytać, dlaczego właściwie poruszam taki temat na łamach „Adeste”. Skąd w czasopiśmie o tematyce religijnej miejsce na tekst o logice? Najlepszą odpowiedzią będą słowa jednej z piosenek Jacka Kowalskiego: „Jeżeli Bóg dał ci rozum, to rób użytek z rozumu!”. Bóg dał nam go po to, abyśmy – właściwie z niego korzystając – poznawali świat i siebie, a przede wszystkim Stwórcę. Rozum wykorzystujemy również po to, aby przekazywać prawdę o Bogu tym, którzy z różnych powodów w Niego nie wierzą.

Niestety, często nie pamiętamy o tym, iż religijność, wiara w Boga – a wreszcie katolicyzm – są zbiorami poglądów mających logiczne uzasadnienie. Przez to „zapominanie” nieraz nieświadomie pozwalamy, by zaniżany był poziom dyskusji na tematy fundamentalne dla człowieka. Wydaje się to dużą stratą, ponieważ im więcej intelektualnej głębi w dyspucie, tym bardziej zbliża się ona do poznania prawdy. Bez nacisku na zasady logiki nie będziemy w stanie zauważyć i prawidłowo rozpoznać błędów w rozumowaniu oponenta. Co więcej, możemy nawet sami nieświadomie je popełniać. W takich przypadkach owocuje to niemożnością udzielenia odpowiedzi na argumenty drugiej strony. W dalszej perspektywie zamyka również drogę do dogadania się, co z kolei przekreśla podstawowy z katolickiego punktu widzenia cel dyskusji, czyli prowadzenie wszystkich dusz do jednego Kościoła.

Tak, tak, nie, nie

Zacznijmy od przypomnienia najważniejszych zasad i pojęć logiki. Najbardziej podstawowym z nich jest zdanie logiczne, a więc wypowiedź, o której możemy stwierdzić, że jest prawdziwa lub fałszywa, czyli posiadająca wartość logiczną. Zdaniem logicznym jest więc przykładowo stwierdzenie: „Dziś jest wtorek”, które – w zależności od tego, kiedy czytasz ten tekst – jest prawdziwe lub fałszywe. Zdanie: „Placki ziemniaczane są dobre” nie jest natomiast zdaniem logicznym, gdyż wyraża opinię, a nie fakt; jednemu placki mogą smakować, a innemu nie.

Uwaga – zdanie logiczne wcale nie musi brzmieć logicznie. Przykładowo wyrażenie: „Adolf Hitler nie wiedział o holocauście jest zdaniem logicznym, gdyż można jednoznacznie przypisać mu wartość. Hitler nie mógł wiedzieć o holocauście „częściowo” – wiedział albo nie – zdanie jest więc fałszywe lub prawdziwe. Formułując i uzasadniając twierdzenia, posługujemy się tylko i wyłącznie zdaniami logicznymi. Uzasadnianie swoich twierdzeń niepopartą logicznymi argumentami opinią lub przypuszczeniem stanowi błąd logiczny. Przestrzegał przed nim sam Jezus, mówiąc: „Niech wasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5, 37).

Zobacz też:   Niedzielne PeryKopy: Łaska Boga - produkt limitowany?

Bardziej złożone zdania logiczne składają się najczęściej z szeregu prostszych zdań połączonych spójnikami. Pozwolę sobie wymienić najważniejsze z nich. Negacja („nieprawda, że”) to po prostu zaprzeczenie pojedynczego zdania. Koniunkcja („i”) jest prawdziwa, gdy prawdziwe są oba zdania, które ona łączy. Dla prawdziwości alternatywy („lub”) wystarczy jedno zdanie zgodne z prawdą. Implikacja („jeżeli…, to…”) oznacza, że z prawdziwego pierwszego zdania wynika prawdziwość drugiego. Równoważność natomiast („wtedy i tylko wtedy, gdy”) to w istocie implikacja działająca w obie strony.

Samo twierdzenie jest zdaniem składającym się z założeń oraz tezy, które łączy implikacja. Dowód twierdzenia polega z kolei na pokazaniu – krok po kroku – że jeśli założenia są prawdziwe, to teza również. Oczywiście u progu każdej teorii stoją pewne aksjomaty, czyli twierdzenia przyjmowane za pewnik i niewymagające dowodu. Na ich podstawie dochodzi się coraz bardziej skomplikowanych wniosków.

W tym momencie chwila przerwy na przełożenie teorii na praktykę. W powyższym akapicie użyłem bowiem wielu „brzydkich” słów i określeń, na czele z „dowodzeniem twierdzeń”, które budzi w nas pamięć o najczarniejszych momentach przygotowań do matury z matematyki. Trzeba sobie jednak uświadomić, że wypowiadanie zdań logicznych, stawianie i dowodzenie twierdzeń to nasza codzienność. Zawsze, kiedy staramy się przekonać kogoś do jakiejś racji, to właśnie, w sensie logiki, dowodzimy pewnego twierdzenia.

Oczywiście dotyczy to tylko zdań logicznych. Przekonywanie kogoś, że Messi jest lepszym piłkarzem niż Ronaldo, a Passat 1.9 TDI to wspaniały samochód, to już nie dowodzenie twierdzenia, tylko uzasadnianie swojej opinii. Lubię pierogi z mięsem, ale jeśli ktoś przedkłada nad nie pierogi ruskie, to bezcelowe byłoby przekonywanie go, że nie ma racji jedynie dlatego, iż żaden Polak nie powinien lubić ruskich. Tak rozumiem powiedzenie: „O gustach się nie dyskutuje” – rozmawia się o nich, ale się nie dyskutuje.

Warto przypomnieć w tym miejscu, że twierdzenie jest implikacją, a zatem dowodząc tezy, zawsze przyjmujemy pewne założenia. Ponieważ nie za każdym razem są one jasno wyartykułowane, w codziennych dyskusjach nieraz o nich zapominamy. Trzeba jednak upewnić się, że zarówno my, jak i nasz rozmówca, przyjmujemy te same założenia (nawet domyślnie). Oczywiście będą się one różnić w zależności od interlokutora. Próbując przekonać człowieka niewierzącego, że Bóg istnieje, wyjdziemy zazwyczaj od przesłanki, że istnieje logicznie urządzony świat zamieszkany przez rozumnych ludzi. Dyskutując na tematy teologiczne z protestantem, możemy opierać się na słowach Biblii, jednak w rozmowie z osobą niewierzącą lub buddystą będziemy zmuszeni użyć argumentów pochodzących z innej dziedziny – dla owych ludzi Biblia nie stanowi bowiem punktu odniesienia w kwestiach wiary.

Powyższy tekst ukazał się w 19. numerze Miesięcznika Adeste. Kliknij poniższy przycisk, aby pobrać ten i pozostałe numery archiwalne!

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.