Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj
magazine cover

pixabay.com

Są pytania, które warto sobie zadawać. Czynią one nas ludźmi myślącymi. Jeżeli myślimy, to już zbliżamy się do wielu odpowiedzi.

W ciągu całego życia trudno nie zadawać pytań o istnienie Boga. Odkąd człowiek był zdolny do jakiegokolwiek myślenia, zastanawiał się nad tym. Niewątpliwie wiara w Boga lub w bogów na początku mogła wynikać z mało racjonalnych powodów, być może nawet irracjonalnych. Wraz z rozwojem myśli ludzkiej powody te stawały się jednak coraz bardziej racjonalne. Zgubna byłaby myśl, że to, co u podstaw mogło nie być czymś rozsądnym, w efekcie końcowym też jest nierozsądne. To przekreślałoby całkowicie myśl ludzką, a przede wszystkim jej wspaniały produkt, jakim jest nauka.

Nasza myśl ewoluuje wraz ze zdobytymi doświadczeniami, które możemy weryfikować dzięki rozwiniętym rozumom. Bo przecież kiedy doświadczamy, że oddalający się pociąg zmniejsza się, to dzięki rozumowi możemy to zweryfikować, a także uznać, iż to tylko i wyłącznie złudzenie. Dlatego dochodząc istnienia Boga, nadrzędnego bytu, racji istnienia, wykorzystujemy rozum, by weryfikować nasze intuicje i doświadczenia. Tylko jeden błąd tkwiłby w naszym stosunku do tej kwestii – gdybyśmy uwierzyli w potęgę rozumu i nie traktowali go jako środek, który zagadnienie rozjaśnia, ale jako wyrocznię, która ostatecznie rozsądza sprawę.

Ludzkie poznanie i nauka

Człowiek doświadcza rzeczywistości, która go otacza, niejako ją „smakuje”. Następnie stara się ją opisać, co wychodzi mu całkiem dobrze, ale nie na tyle dobrze, aby wszystko wyjaśnić.

Gdybyśmy rozmawiali o tym, co jest przyczyną wrzenia wody w czajniku, mielibyśmy zapewne kilka opcji, ale ograniczę je do dwóch. Woda w czajniku wrze, ponieważ ogień porusza cząstki wody. Gdybym jednak stwierdził, że woda wrze, bo chcę wypić herbatę, to przecież wcale bym się nie mylił. Oba wyjaśnienia są prawidłowe. Woda wrze, bo jej cząstki są poruszane przez ogień, ale wrze też dlatego, że ja chcę wypić herbatę i zapaliłem ogień pod czajnikiem. Intencje nie muszą sprzeciwiać się wyjaśnieniu fizycznemu. Sama fizyka opisuje zdarzenie, ale nie wyklucza intencji.

Do czego miała nas prowadzić analogia z czajnikiem? Do tego, że poznanie naukowe, opis zjawiska w szerokich kategoriach, nie jest wystarczający. Nawet w obrębie samej nauki opis świata oraz dziejących się w nim zdarzeń jest niedoskonały i niewystarczający. W stwierdzeniu „nauka wyjaśnia” kryje się olbrzymia liczba możliwości, które są poza możliwościami naszego poznania. Nauka nigdy nie wyjaśnia więc wystarczająco. Dlatego też złudna jest myśl, że cokolwiek tłumaczymy w dostateczny sposób, a co za tym idzie, wyjaśniamy na tyle otaczający nas świat, że jesteśmy w stanie tylko na podstawie zjawisk powiedzieć, że Bóg istnieje bądź nie. Zjawiska dziejące się w świecie mogą nam dostarczać pewnych przesłanek, ale zjawiska jako suma wydarzeń, a nie jakieś zjawiska poszczególne.

Do czego to wszystko prowadzi? W dyskusji na temat istnienia Boga musimy uświadomić sobie, że umysł ludzki jest niedoskonały. Skoro nie potrafi opisać wyczerpująco świata, to o ile bardziej Bóg wymyka się ciasnym ramom jego myślenia? Ludzie tworzą liczne dowody za lub przeciw istnieniu Boga, ale zapominają przy tym o słabości ludzkiego umysłu. Warto szukać przesłanek, przyglądać się światu, lecz nie możemy wierzyć w to, że znajdziemy ostateczną odpowiedź, to naiwne.

Jakże pójdziemy za Tobą, Chrystusie?

Jakże pójdziemy za Tobą, Chrystusie, gdy Ty nie chodzisz naszymi drogami, a Twoje myśli tak różne od naszych, miłość tak inna od naszej miłości. Serca samotne błąkają się w mroku, szukając ścieżki wiodącej ku światłu,więc nie zostawiaj nas samych w ciemności, przyjdź nam z pomocą, pielgrzymom tej ziemi

Skoro ludzki umysł jest niedoskonały, to czy wynika z tego, że Boga nie da się poznać? Absolutnie nie. Czy jeżeli nie mogę spoglądać na Słońce, to wynika to z tego, że nie mogę dostrzec promieni słonecznych? Nie. Boga nie dostrzegamy, bo On nas przekracza, ale widzimy promienie słoneczne, które przenikają cały Wszechświat, czyli Jego subtelny ślad. Nie jedyny Jego znak, bo przecież jest nim cały świat. To jest klucz do tej dyskusji – skupić się na całym świecie, a nie na jakimś szczególnym jego aspekcie.

Największy z możliwych śladów Boga

Ten ślad dostrzegamy codziennie, bo przecież obserwujemy świat. Ten rzekomo bezcelowy świat, którym rządzi przypadek, po głębszym poznaniu można nazwać bezcelową celowością. Dlaczego tak? Ponieważ, choć rzeczywiście światem rządzi przypadek, to przecież nie jest on niczym złym. Przypadek jedynie rzeźbi z gotowego już materiału – jest wpisany w siatkę zdarzeń, pozwala się urzeczywistniać zdarzeniom. Gdyby nie ten gotowy materiał, nic nie mogłoby istnieć. Tym materiałem jest „wpisana” w struktury naszego świata płodność. Owa płodność struktur umożliwia wzrost ich złożoności, harmonię między zjawiskami, które działają synchronicznie, mimo że nie są niczym połączone.

Świat jest racjonalny, poznawalny. Poznawalność świata to nie byle jaki fakt, lecz doniosły. Kosmos mógłby być chaosem zamkniętym na nasze dociekania – wiele czynników sprzyjało temu, by pozostał pustą przestrzenią ekspandujących galaktyk, a tak się jednak nie stało. Ponadto wiele warunków początkowych musiało zostać spełnionych, aby Wszechświat mógł nie tylko wytworzyć życie, ale w ogóle zaistnieć – ze względu szczególnie na ten fakt dochodzimy przyczyny powstania Wszechświata.

Transcendencja

Świat jest złożony z elementów niekoniecznych i przygodnych. Z przygodnych, ponieważ pewne aspekty świata mogły być i nie być – mogły być takie, a są takie. Niekonieczne, ponieważ żadne prawo nie warunkuje konkretnej wersji Wszechświata. Suma tych niekoniecznych i przygodnych elementów nie daje nam czegoś koniecznego i nieprzygodnego. Dlatego też pytając o rację istnienia dla naszego Wszechświata, musimy poszukiwać czegoś radykalnie innego niż natura, czegoś transcendentnego, co jest samo w sobie konieczne i nieprzygodne. W tym miejscu uderzamy w naturalizm, ponieważ, jak pisze prof. Jan Woleński w artykule W obronie naturalizmu: „Wszelako każdy naturalista powinien akceptować tezę negatywną, tj. odrzucającą istnienie takiego rodzaju rzeczywistości, którego poznanie wykracza poza tzw. naturalne środki poznawcze. W konsekwencji naturalista odrzuca rzeczywistość transcendentalną jako wykraczającą poza świat naturalny, zarówno ontologicznie, epistemologicznie, jak i aksjologicznie. Jest to warunek minimalny dla każdej filozofii naturalistycznej”. Uważam, że założenia naturalizmu w wyżej przedstawionej wersji nie mogą być utrzymywane w świetle tego, o czym pisałem powyżej.

Jednak czy to prowadzi do istnienia Boga jako osoby, do Boga Abrahama, do Jezusa Chrystusa? Oczywiście, że nie. Ciężko chwycić Boga za rękę, ale to już dobry fundament w rozważaniach na temat istnienia Boga osobowego. Tim Radford (2010) w recenzji książki Stephena Hawkinga odniósł się do M-teorii, ale jego słowa mogę zacytować jako wyraz tego, co odkrywa przed nami świat: „[…] wywołuje zupełnie odmienne skojarzenia i przywołuje na myśl Pierwszego Poruszyciela, rodziciela, siłę stwórczą, która jest wszędzie i nigdzie. Nie da się jej rozpoznać za pomocą instrumentów naukowych, ani zbadać za pomocą zrozumiałych przewidywań matematycznych, a mimo to w niej zawierają się wszystkie możliwości. Zawiera w sobie wszechobecność, wszechwiedzę i wszechmoc, i jest ogromną tajemnicą. Czy Kogoś nam nie przypomina?”.

Prof. John Polkinghorne w swojej książce „Nauka i Stworzenie”, pisze: „Wzmaga się poczucie – zwłaszcza wśród osób studiujących fizykę teoretyczną – że świat kryje w sobie więcej niż to, co widoczne dla oczu. Nauka zdaje się formułować pytania, które sięgają poza nią, na które nie jest sama w stanie znaleźć odpowiedzi. Stają one przed nami, gdy dostrzegamy możliwości tkwiące w strukturze świata, w splocie jego przenikających się nawzajem elementów, wreszcie w samej jego poznawalności, która czyni świat dostępnym naszym badaniom”.

Racja istnienia

Ustaliliśmy, że racja istnienia jest w swojej naturze konieczna i nieprzygodna. Jaka jeszcze? Przede wszystkim, jeżeli chcielibyśmy z praw fizyki zrobić rację istnienia, jak robi to wielu, to „stety” lub niestety, jest to niemożliwe. Prawa te same w sobie są strukturami matematycznymi, a czy matematyka jest siłą stwórczą? Czy 2+2 daje nam coś materialnego? Prawo Newtona samo w sobie nie jest w stanie poruszyć kamienia, ale kiedy to ja nim rzucę, wtedy zaczyna działać. Przekazuję wtedy informację. Do działania jest potrzebna informacja. Pytamy teraz: „Skąd była informacja?”. Czy odpowiedzią może być ten tekst: „Na początku było Słowo”? Być może. Logos jest fundamentem istnienia, Słowem, które powołało do istnienia wszelkie istnienie. Logos odpowiada na pytanie Leibniza: „Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?”.

Wnioski

Świat nie jest dla siebie racją istnienia. Nie jest ona z tego świata, ale pozostaje czymś z innego świata – czymś wszechobecnym, wszechwiedzącym, wszechmocnym, niematerialnym, wiecznym, a czy jest Bogiem chrześcijan? Wierzę, że tak. Nie dlatego, że to wygodne, ale dlatego, że potrafię to w pewien sposób uzasadnić, o czym w przyszłości być może napiszę w innym artykule.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.