adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Społeczeństwo

Pro-life = Pro-nauka

Jesteście pokoleniem pro-life i to wy zakończycie ten kryzys, to obrzydlistwo, którym jest aborcja!” – tak Obianuju Ekeocha, afrykańska aktywistka pro-life, pozdrowiła przed kilkoma godzinami tysiące młodych amerykanów zgromadzonych na stadionie w Waszyngtonie. Spotkanie młodzieży – tzw. Youth Rally – było, jak co roku, jednym z wydarzeń towarzyszących amerykańskiemu March For Life – największemu cyklicznemu wydarzeniu pro-life na świecie. Dziś w południe ponad czterysta tysięcy osób przeszło ulicami Waszyngtonu pod hasłem „Unikatowy od pierwszego dnia: pro-life jest pro-naukowe!”.

Dzisiejszy marsz przejdzie do historii z kilku względów. Wydarzenie jak zwykle zaangażowało najważniejszych krajowych polityków, jednak po raz pierwszy z ust prezydenta USA padły tak jasne deklaracje wsparcia. „Podpisałem dziś list do Kongresu, w którym jasno stwierdzam, że jeśli przyślą na moje biurko jakąkolwiek ustawę osłabiającą ochronę ludzkiego życia, zawetuję ją. Mamy w tym zresztą najwyższe wsparcie, gdyż każde dziecko jest świętym darem od Boga” – mówił Donald Trump na nagranym specjalnie na tę okazję filmie. Praktycznym owocem jest również pierwsza w historii USA parlamentarna grupa reprezentująca interesy pro-life, której powołanie ogłosił podczas marszu republikański senator Steve Daines z Montany. Przede wszystkim jednak na uwagę zasługuje przesłanie marszu, zawarte w haśle oraz sygnalizowane w wypowiedziach związanych z wydarzeniem aktywistów. Organizatorzy chcieli przede wszystkim przypomnieć, że postawa pro-life jest nie tylko dobra z moralnego punktu widzenia, ale przede wszystkim logiczna i oparta na naukowych podstawach. Aby lepiej zrozumieć, dlaczego to tak ważne, przypomnijmy wydarzenia, które stały się zarzewiem współczesnej plagi aborcji oraz popularności postawy pro-choice.

Widzieliśmy to już w niewolnictwie. Widzieliśmy to już podczas Holocaustu. Jest to dla mnie szczególnie bolesne jako dla Afrykanki, gdyż widziałam coś podobnego podczas ludobójstwa w Rwandzie. Dziś pomiędzy nami dokonuje się ciche ludobójstwo, więc jesteśmy tu, by powiedzieć: chcemy końca tego ludobójstwa, którym jest aborcja!

Obianuju Ekeocha, March For Life 2019

Początki March for Life, podobnie jak współczesnej amerykańskiej wykładni prawnej nt. dopuszczalności aborcji, są związane z sądową sprawą znaną jako Roe vs. Wade. Jedna z najgłośniejszych amerykańskich spraw lat siedemdziesiątych rozpoczęła się w marcu 1970 r. w Teksasie z powództwa ciężarnej Normy McCorvey. Powódka, występująca pod pseudonimem Jane Roe, domagała się prawa do aborcji, argumentując, iż niechciana ciąża jest wynikiem gwałtu. Teksański sąd – zgodnie z prawem stanowym nieuznającym legalności aborcji – odrzucił pozew, a McCorvey urodziła dziecko, które natychmiast oddała do adopcji.

Oficjalna grafika promująca March For Life 2019 (źródło: marchforlife.org)

Jane Roe postanowiła się jednak odwołać do Sądu Najwyższego, który 22 stycznia 1973 r. wydał wyrok obalający antyaborcyjne prawo Teksasu, a co za tym idzie wszystkich stanów USA. W uzasadnieniu wyroku czytamy: „Naszym wnioskiem jest, że prawo do prywatności osobistej obejmuje także prawo do podjęcia decyzji o aborcji, lecz prawo to nie jest bezwarunkowe i musi być rozpatrywane z uwzględnieniem istotnego interesu stanu – co zostało sprecyzowane jako uznanie prawa do swobodnej aborcji w ciągu pierwszych trzech miesięcy ciąży, możliwość ograniczenia w poszczególnych stanach (ale nie całkowitego zakazu) tego prawa dla drugiego trymestru oraz możliwość wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji po szóstym miesiącu ciąży. Sąd Najwyższy orzekł, że stan ma prawo chronić również „potencjalne życie ludzkie”, ale zgodnie z czternastą poprawką do Konstytucji „stan nie może wydawać ani stosować ustaw, które by ograniczały prawa i wolności obywateli Stanów Zjednoczonych” – a za takie Sąd Najwyższy uznał prawo kobiety do urodzenia dziecka lub nie.

Jestem przekonany, że nasz ruch ostatecznie wygra. Myślę tak, ponieważ rozwój nauki pokazuje, że mamy rację. Ale myślę tak również dlatego, że coraz więcej ludzi szuka sensu życia, celu swojej egzystencji, i gdy wreszcie zrozumieją, po co wstają każdego ranka, zrozumieją również, że ich własne życie naprawdę ma znaczenie. A jeśli ich życie ma znaczenie – to również życie innych ludzi, także nienarodzonych.

Ben Shapiro, March For Life 2019

Wyrok w sprawie Roe vs. Wade stał się punktem zwrotnym w historii prawodawstwa związanego z aborcją, legalizując de facto przerywanie ciąży na terenie całych USA (czterdzieści osiem z pięćdziesięciu stanów zmieniło w związku z nim swoje ustawodawstwo stanowe). To przede wszystkim on umożliwił współczesną masowość aborcji – współcześnie w Stanach Zjednoczonych rokrocznie zabija się niemal dziewięćset tysięcy nienarodzonych dzieci, co prezydent Ronald Reagan nazwał kiedyś narodową tragedią, a senator Jesse Helms dosadniej amerykańskim holocaustem. Orzeczenie Sądu Najwyższego ze stycznia 1973 r. jest jednak znaczące jeszcze z jednego powodu – widzimy w nim bowiem wyraźnie podstawowy błąd stojący za postawą pro-choice, czyli nieuznawanie człowieczeństwa dziecka nienarodzonego. W trakcie postępowania sąd rozpatrywał argument, zgodnie z którym płodowi ludzkiemu przysługuje konstytucyjne prawo do życia i go oddalił, uzasadniając, że czternasta poprawka do konstytucji USA jest wcześniejsza niż przepisy kryminalizujące aborcję, więc nie dotyczy nienarodzonych. Autor uzasadnienia wyroku, sędzia Harry Blackmun otwarcie przyznał, że gdyby uznano nienarodzone dziecko za człowieka, to wyrok byłby przeciwny.

Zobacz też:   Kościół i szkoły dla Indian w Kanadzie: jak było naprawdę?

Antyludzki wyrok w sprawie Roe vs. Wade spotkał się z krytyką. Jego absurdalność i niebezpieczeństwo wypunktował m.in. amerykański pisarz science fiction Philip Dick, który w opowiadaniu Przedludzie przedstawił przerażającą wizję Stanów Zjednoczonych przyszłości, legalizujących aborcję do dwunastego roku po urodzeniu. Opowiadanie Dicka zmusza do zastanowienia się, do czego może doprowadzić sztuczne wyznaczanie momentu, w którym człowiek staje się człowiekiem i uzależnienie uznawania czyjegoś człowieczeństwa od decyzji politycznych. Podobne myśli towarzyszyły uczestnikom Marszu Dla Życia, którzy po raz pierwszy zebrali się pod budynkiem Sądu Najwyższego 22 stycznia 1974 r., w rocznicę zakończenia sprawy Roe vs. Wade, w liczbie ponad dwudziestu dwóch tysięcy osób. Warto wspomnieć również o dalszych losach Normy McCorvey, która widząc, ile zła umożliwił rozpoczęty przez nią proces, postanowiła zrobić co w jej mocy, by je ograniczyć i sama została aktywistką pro-life, a w późniejszych latach nawróciła się na katolicyzm.

Marsz dla Życia 2017 (fot. Wikimedia Commons)

I właśnie na absurdalność wyroku z 1973 r. – a konkretnie na nienaukowość jego uzasadnienia – starali się przede wszystkim zwrócić uwagę organizatorzy tegorocznego marszu. Mówi o tym już jego hasło: „Unikatowy od pierwszego dnia: Pro-life jest pro-naukowe!”. Podczas prezentacji hasła przewodnicząca marszu, Jeanne Mancini, mówiła m.in.: „Nauka stoi za ruchem pro-life. Widzimy, że odkrycia medyczne i technologiczne zawsze potwierdzają nasze poglądy – przykładowo, DNA powstaje w momencie poczęcia […]. Wiemy też, że serce dziecka bije już od szóstego tygodnia ciąży i możemy je obserwować za pomocą ultradźwięków. Wraz z rozwojem nauki widzimy jasno, że każde życie jest unikatowe od pierwszego dnia w łonie”.

Żadne z naukowych opracowań nie potwierdza, że życie zaczyna się w jakimkolwiek innym momencie niż w czasie poczęcia. Żadne.

Katrina Gallic, March for Life 2019

„Jeśli się zastanowić, jest tylko jeden argument za aborcją. Mówi on, że nienarodzone dzieci nie są istotami ludzkimi, więc nie mają praw przysługujących ludziom, takich jak prawo do życia. W rezultacie aborcja powinna być traktowana tak samo, jak każdy inny zabieg medyczny. Jeśli ten argument jest prawdziwy, pro-liferzy mogą spakować swoje rzeczy i iść do domu, bo nie ma powodu, by zapobiegać aborcjom. Jest tylko jedno »ale«. Żadne z naukowych opracowań nie potwierdza, że życie zaczyna się w jakimkolwiek innym momencie niż w czasie poczęcia. Żadne” – pisze z kolei na stronach Marszu Dla Życia Katrina Gallic. Dla przykładu linkuje do stron Instytutu Loziera oraz Amerykańskiego Stowarzyszenia Pediatrów, zawierających naukowe artykuły potwierdzające jej słowa. „Ludzkie embriony od fazy jednokomórkowej (zygoty) zachowują się jak unikatowy organizm, zupełnie inaczej niż pojedyncze komórki ludzkiego ciała. Zygoty produkują bardziej skomplikowane tkanki, struktury i wreszcie organy, które działają razem w skoordynowany sposób. Co ważne, komórki, tkanki i organy wytworzone podczas rozwoju nie »generują« embrionu, ale są wytwarzane przez embrion, który własnymi siłami rozwija się do bardziej zaawansowanych etapów ludzkiego życia. To skoordynowane zachowanie embrionu definiuje go jako żywy, ludzki organizm” – czytamy w opracowaniu A Scientific View of When Life Begins.

Konkluzja, iż życie ludzkie rozpoczyna się w momencie połączenia komórki jajowej z plemnikiem, jest niepodważalna i obiektywna, bazuje na powszechnie akceptowanych naukowych metodach rozróżniania typów komórek oraz obszernej naukowej ewidencji (tysiące niezależnych, recenzowanych publikacji).

dr Maureen Condic, Lozier Institute, A Scientific View of When Life Begins

Przywołane powyżej fakty i słowa kreślą obraz smutny, ale wiele mówiący o współczesnym społeczeństwie. Podstawa myślenia pro-choice – przekonanie, że ludzki płód do momentu narodzin nie jest człowiekiem – to kompletna bzdura, która nie wytrzymuje konfrontacji z faktami naukowymi. Brak argumentów za postawą pro-choice jest jednak przysłaniany pseudo-argumentami, takimi jak chociażby te użyte w uzasadnieniu wyroku w sprawie Roe vs. Wade, a przede wszystkim sztucznie wywoływanymi emocjami i agresją. Niestety, ta taktyka – przy wsparciu bogatych instytucji (w tym międzynarodowych), wpływowych lewicujących polityków i silnych mediów – odnosi zamierzony skutek, jakim jest wysokie w wielu miejscach na świecie poparcie dla aborcji.

I dlatego musimy walczyć. Jeśli faktycznie jesteśmy pokoleniem pro-life – a wierzę, że właśnie do takiego pokolenia należę – i jeśli mamy za swojego życia zobaczyć koniec aborcyjnego ludobójstwa, musimy głośno przypominać światu, że to my mamy rację. Musimy być świadomi, że nasza postawa jest uzasadniona poprzez naukę, logikę i moralność, i pokazywać to swoim życiem, postępowaniem i słowami. Przede wszystkim jednak nie wolno nam zapomnieć o modlitwie – o wytrwałość i siłę dla obrońców ludzkiego życia, opamiętanie dla jego wrogów oraz o wieczne życie dla wszystkich zamordowanych poprzez aborcję dzieci.

Źródła: lifesitenews.com, marchforlife.org, history.com

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.