Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Czwarta gęstość dyskusji – w sieci memów, ironii i sarkazmu

magazine cover

pixabay.com

Dlaczego piszę ten tekst? Myślę, że jedynym sensownym wyjaśnieniem na to jest mój brak poczucia humoru i odpowiedniego poziomu inteligencji, które pozwoliłyby mi zrozumieć usłyszany sarkazm. Podobnie ironia – gdyby stanęła przede mną i się przedstawiła, wprowadziłaby mnie w tak wielką konsternację, że długo analizowałbym jej słowa, aby w ostateczności wzruszyć ramionami i opuścić pomieszczenie w zorganizowanym pośpiechu. Zrobiłbym w sumie o tym mem, ale i tak pewnie będzie słaby, więc spróbuję zrobić coś, co (chyba) umiem – napisać artykuł.

Oczywiście taka forma zakłopotania kocha każdego i nikogo nie oszczędza. W szczególności w naszych internetowych wojażach po forach i grupach możemy napotkać przeróżne wypowiedzi, których liczba warstw ironii jest tak głęboka, że sam autor na pewno nie jest świadom, jak wielkiego dzieła dokonał. Kolejną trudnością może być bariera, jaką stawia ekran. Niejednokrotnie jesteśmy skazani tylko na interpretację samego tekstu, a czasem także przekazu graficznego. Nie widząc mowy ciała i mimiki oraz nie słysząc głosu, otrzymujemy uboższą treść komunikatu.

Internet jako kanał szybkiego przesyłu informacji doprowadził do ogromnego zderzenia ludzi pochodzących z różnych środowisk, grup, narodowości i kręgów kulturowych. Dziś, jak nigdy, warto rozmawiać na tematy związane z… rozmową. Ważną kwestią jest także przypomnienie o moralnych aspektach dyskusji.

Zanim jednak przejdę do kwestii problemów komunikacyjnych, przynudzę trochę definicjami. Dlaczego? Nie od dziś znanym faktem jest, że wspólna definicja pojęć jest kwestią fundamentalną w dotarciu do sedna sprawy. Jej brak, a przynajmniej nieumiejętność zrozumienia różnic w terminologiach używanych przez rozmówców, czyni wszystkie rozprawy i wywody jałowymi.

Ironia i sarkazm – z czym to się je?

Jak podaje Słownik Języka Polskiego PWN, ironia to: „ukryta złośliwość, pogarda lub kpina wyrażona przy pomocy pozornej aprobaty”. Wielu jednak uważa tę definicję za złą, ponieważ nie oddaje tak naprawdę głębszej istoty znaczenia tego słowa. Nie zawsze przecież niesie ona w sobie treść nacechowaną negatywnie pod względem emocjonalnym.

Czymże więc jest? Najlepsze, według mnie, określenie znajdziemy w naszej znanej i lubianej cioci Wikipedii: „sposób wypowiadania się, oparty na zamierzonej niezgodności, najczęściej przeciwieństwie, dwóch poziomów wypowiedzi: dosłownego i ukrytego”. Jeden z największych polskich poetów, Cyprian Kamil Norwid, pisał o niej, „że jest koniecznym bytu cieniem”. To w ironii rzeczywistość odbija się jakby karykaturalnie.

Inaczej jest w przypadku sarkazmu. Jest on mocniejszą formą ironii i zawsze zawiera element negatywny w swojej naturze. Nadużyciem jednak byłoby stwierdzenie, że kierowany jest tylko i wyłącznie jako przytyk wobec drugiego człowieka. Równie dobrze może być ekspresją wewnętrznego niezadowolenia z zastanej rzeczywistości oraz przybrać wiele innych kształtów – w tym między innymi wydźwięk autoironiczny.

Ironia memów

Bardzo często w mowie potocznej memem określamy każdy śmieszny obrazek pochodzący z internetu. W takim przypadku jest to bardzo szerokie pojęcie. Warto jednak spojrzeć na temat z innej perspektywy. Memy tworzą się ze skonwencjonalizowanych elementów ściśle związanych z kulturą internetu. W pewien sposób komentują one otaczającą nas rzeczywistość, stając się istotnym środkiem współczesnej komunikacji.

Nie można zapomnieć, że same memy bardzo często przesiąknięte są ironią i sarkazmem. Niewprawiony obserwator, który nie uczestniczy w kulturze internetu, może bardzo łatwo wpaść w takiej sytuacji w zasadzkę.

Problemy komunikacyjne, postmem, kod

Bardzo możliwe, że jednym z najczęstszych powodów nieodczytania konkretnego przykładu ironii lub sarkazmu będzie niezauważenie wewnętrznej niezgodności treści wypowiadanej z zachowaniem drugiej osoby oraz z zastaną sytuacją. Kolejnym z nich jest też prawdopodobnie brak zrozumienia kodu, z jakiego osoba ironizująca korzysta.

Obserwując funkcjonowanie różnych memów w internecie, nie sposób nie zwrócić uwagi na istnienie pewnego rodzaju subkultury, która pojawiła się wokół niego. Wytworzyła ona charakterystyczny kod, na który składa się nie tylko ciągle rozbudowujący się kanon memów, ale i charakterystyczny język w pełni zrozumiały tylko dla jej członków.

Po pewnym czasie podróży mema przez internet zaczynają pojawiać się tzw. postmemy. Jest to ironiczne spojrzenie na funkcjonujący już schemat. Patrząc powierzchownie, można stwierdzić, że powstają one zwykle poprzez usunięcie wcześniejszej warstwy ironicznej, a tak naprawdę – paradoksalnie – dodając kolejną (albo i jeszcze kolejne!). Zrozumienie przekazu takiej grafiki dla obserwatora zewnętrznego jest niemożliwe, ponieważ nie dysponuje on odpowiednim kodem, dzięki któremu potrafiłby rozszyfrować przekaz autora.

Pojęcie kodu jest we współczesnym świecie jednym z najważniejszych terminów, jeżeli chodzi o zrozumienie przelicznych wypowiedzi i obrazów, na jakie trafiamy na przykład w komentarzach na Facebooku. Jest on warunkiem komunikacji między nadawcą a odbiorcą, przez co musi być zrozumiały dla obu stron. W wyniku niezrozumienia może pojawić się problem komunikacyjny. Jest to także jedno z miejsc podatnych na rozwój trollingu.

Wielu z nas dzisiaj żyje między rzeczywistością fizyczną i światem internetu. Wypowiedź w internecie na poziomie moralnym nie różni się bardzo od tej, którą stosujemy poza nim. Dlatego tworząc różne komunikaty, musimy być świadomi, do kogo je kierujemy.

Jak zachować rozum i godność człowieka w dyskusji?

Nadużywanie „insajdowego” zespołu symboli nie jest w mojej opinii jednak największym problemem. Czasami w dyskusji dochodzi do eskalacji, gdzie coraz częściej pojawiają się przytyki personalne, zbędna ironia i sarkazm. Warto zawsze zapytać siebie, jaki mamy cel, pisząc kolejny post, kolejną wiadomość, czy też wstawiając kolejną grafikę. Nie czuję się jednak kompetentny, by stawać w roli sumienia użytkowników internetu, więc w tym miejscu przywołam tylko (a może i aż!) słowa naszego Mistrza Jezusa Chrystusa: „Dobry człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobre rzeczy, zły człowiek ze złego skarbca wydobywa złe rzeczy. A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony” (Mt 12,35).

Czy więc katolik może używać tytułowych form ekspresji? Jak najbardziej – jeszcze jak! Nie zapominajmy jednak o rozumie i godności człowieka – bądźmy łagodni dla bliźniego.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.