adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Wiara

Stygmaty św. Weroniki Giuliani

Żyjąca na przełomie siedemnastego i osiemnastego wieku klaryska kapucynka św. Weronika Giuliani miała w swoim życiu wiele mistycznych doświadczeń. W ich centrum stał krzyż Jezusa i spływające z niego dary odczuwania cierpień męki Pańskiej. Jednym z tego typu doświadczeń były najpierw utajone, a następnie widzialne stygmaty, które święta na swoim ciele nosiła przez wiele lat.

Urszula Giuliani urodziła się 27 grudnia 1660 roku we włoskim miasteczku Mercatello sul Meatauro. Państwo Giuliani doczekali się siedmiorga dzieci, spośród których Urszula była najmłodsza. Jako dziecko święta była niezwykle energiczna, toteż zyskała dzięki temu przydomek „Ogień”.

Od najmłodszych lat wsłuchiwała się w opowieści o świętych. Pieczę nad jej religijnym wychowaniem pełniła mama, która jednak zmarła, gdy Urszula miała zaledwie sześć lat. Dziewczynka mocno przeżyła jej śmierć, jednak to smutne wydarzenie jeszcze bardziej zacieśniło jej więź z Maryją.

Kiedy dziewczynka trochę podrosła, zaczęła coraz mocniej wyrażać swoją chęć pójścia do klasztoru. Nieprzychylny temu pomysłowi był jednak jej ojciec. Chciał, by choć jedna z córek pozostała na starość u jego boku. Starsze z jego dzieci także bowiem odnalazły powołanie do życia zakonnego. Z tego względu pan Giuliani różnymi sposobami próbował odwieść chociaż Urszulę od obrania takiej drogi.

Wysiłki ojca nie przyniosły jednak skutków. 28 października 1677 roku Urszula wstąpiła do zakonu klarysek kapucynek w Città di Castello, przyjmując imię Weronika. Obrała w ten sposób drogę życia w jednym z najsurowszych w tamtych czasach klasztorów żeńskich.

Nadzwyczajne dary towarzyszyły św. Weronice już od najmłodszych lat, jeszcze zanim dołączyła do klarysek kapucynek. Jednak dopiero po wstąpieniu do zakonu zaczęły się poważne uniesienia i ekstazy. Za murami klauzury Weronika zaczęła również doświadczać cierpień związanych z męką Jezusa, takich jak: odczuwanie korony cierniowej, stygmaty i przebicie serca.

Ukryte przed ludzkim wzrokiem

Widzialna stygmatyzacja u św. Weroniki, tak jak to bywało również w przypadku innych świętych stygmatyków, została poprzedzona przez tak zwane niewidzialne stygmaty. Początkowo więc Weronika jedynie czuła bóle związane z przebiciem dłoni i stóp, na wzór cierpień Ukrzyżowanego. Nie towarzyszyły temu jednak żadne widoczne ślady na jej ciele.

W dokumentacji związanej z procesem beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym św. Weroniki Giuliani możemy przeczytać zeznania siostry Marii Magdaleny Boscaini. Zaświadcza ona, że Weronika przez trzy lata doświadczała bólów związanych z niewidzialnymi stygmatami.

Również sama święta w swoim Dzienniku wspomina o tym zjawisku:

„W tym momencie poinformował mnie [Jezus], że w Wielki Piątek chce mnie całkowicie przemienić w Siebie, wraz z ukrzyżowaniem mnie ze Sobą, i chce umieścić wręcz pieczęci Swoich ran na moich dłoniach i stopach, abym cała była dla Niego; ale na razie sprawi, że te rany będą ukryte; i że chce mnie ukrzyżować wielokrotnie, zanim nie stanę się martwa dla siebie i wszystkiego” (Dz I, 867).

Wzmianka o niewidzialnych stygmatach pojawia się również we fragmencie Dziennika, który św. Weronika pisała pod dyktando Maryi:

„Przez posłuszeństwo Prałatowi zadaję sobie trud pisania, jak to było, kiedy Pan dał mi łaskę daru znaków najświętszych ran. Obecnie mam problemy z pamięcią, ale cała nadzieja w Najświętszej Maryi. Ona mi wszystko przypomni, tak jak mi obiecała. Oto jestem, Dziewico najświętsza, u waszych stóp; daj mi łaskę, bym uczyniła to święte posłuszeństwo.

Najświętsza Maryja mówi: córko moja, pisz. Pamiętasz, że rok wcześniej, zanim miałaś te zewnętrzne znaki, miałaś te same stygmaty, ale ukryte. Jedynie rana serca była otwarta; i nie wiedział o tym nikt oprócz spowiednika i siostry, która przez posłuszeństwo widziała kilkakrotnie wspomnianą ranę, z której wypłynęła krew” (Dz V, 796).

To, co niewidzialne, staje się widzialne

Tak jak zapowiedział to Jezus, w Wielki Piątek 5 kwietnia 1697 roku Weronika otrzymała widzialne stygmaty:

„W jednej chwili ujrzałam, jak z Jego najświętszych ran jaśnieje pięć promieni; i wszystkie zmierzały w moim kierunku. I widziałam te promienie, które stały się jak małe płomienie. W czterech były gwoździe, a w jednym włócznia, jak ze złota, cała płonąca: i przeszyła mi serce na wylot; a gwoździe przeszyły dłonie i stopy. Czułam wielki ból; ale w tym bólu widziałam siebie, czułam się cała przemieniona w Bogu. Gdy tylko zostałam zraniona, te płomienie znowu wróciły do postaci świetlistych promieni; i zobaczyłam je w dłoniach, stopach i boku Ukrzyżowanego” (Dz I, 897).

Zobacz też:   Promieniowanie duchowe rodziców na św. Jana Pawła II

Weronika niejednokrotnie prosiła Jezusa na modlitwie, by móc łączyć się z Jego męką, by dał jej doświadczyć swoich najświętszych boleści. Jej głęboka miłość i więź z Jezusem została wyryta na jej ciele. Duchowa intymność została pokazana światu, co w naturalny sposób budziło w niej zawstydzenie i strach. Z tego względu Weronika zaczęła prosić Jezusa, by ukrył stygmaty. Jednak Boża wola była inna:

„Modliłam się, żeby chciał mi uczynić [Bóg] łaskę ukrycia znaków ran, które miałam. Mimo tego dał mi do zrozumienia, że nie chce, aby były one ukryte, ale chce, żeby przez nie trochę ożywić wiarę, ponieważ obecnie jest prawie zupełnie zniszczona: »Ten nadmiar miłości, którym się podzieliłem i złożyłem w tobie, nie jest dla ciebie samej, ale dla całego świata; i chcę, żeby wiele Moich sług zobaczyło Moje pieczęci na własne oczy, aby każdy był zachęcany do odpowiadania i działania dla Mojej miłości. Nie tylko chciałbym, aby Moi słudzy je widzieli, ale aby wszystkie stworzenia mogły czerpać z nich owoce, czego żądam od nich dla ich dobra«” (Dz II, 12).

Po co to wszystko

Jezus pokazał św. Weronice, że dar, który otrzymała, nie jest dla niej. Znaki Jego męki wyryte na jej ciele miały służyć ożywieniu wiary innych: osób, które na pewnym etapie swojej drogi potrzebowały ujrzeć na własne oczy Bożą tajemnicę. To samo możemy zobaczyć w historii Tomasza Apostoła.

„Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: »Widzieliśmy Pana!«. Ale on rzekł do nich: »Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladów gwoździ, i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę«. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: »Pokój wam!«. Następnie rzekł do Tomasza: »Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym«. Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: »Pan mój i Bóg mój!«. Powiedział mu Jezus: »Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli«”(J 20, 24-29).

Bóg nie przeklął Tomasza, lecz odpowiedział na jego potrzebę. Można nawet powiedzieć, że uczynił więcej, ponieważ również samo Jego wejście mimo zamkniętych drzwi jest nadzwyczajnym znakiem. Widział, że Tomasz potrzebuje w tym momencie znaku, i dał mu go z miłości.

Każdy z nas przechodzi różne etapy wiary. Ludzie nawracają się ze względu na przeróżne rzeczy. Nasza krucha wiara czasami wymaga mocnych symboli, wręcz cudów, by się ostać. Jest to pewien etap na drodze człowieka. Szukanie sensacji, doświadczeń, cudów nie może być tym, co cały czas napędza naszą wiarę. Takie doświadczenia są nam jednak czasami potrzebne i widzimy na kartach historii ludzkości czy naszego życia, że Bóg je daje. Jednak musimy pamiętać, że Bóg później oczyszcza taką wiarę, dając ciemne noce. Chce w ten sposób zobaczyć, czy dane nam znaki nie stają się dla nas bożkami na drodze do Niego. Trzeba bowiem pamiętać, że „komu wiele dano, od tego wiele wymagać będą” (Łk 12, 48).


Grafika główna jest własnością Autorki artykułu.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.