adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Wiara

Jezuita o psychologii i wierze

fot. Joanna Miśkiewicz

Wiara jako wolność? Czy wiara jako zniewolenie? Tak, odpowiada jezuita.

Jak w dyskusji o psychice Kościoła wypada książka o. Prusaka SJ Wiara, która więzi i która wyzwala? Jak sam autor pisze:

„W esejach umieszczonych w tej książce czytelnik nie znajdzie ani podejścia zastępującego religię czy duchowość psychologią, ani – choć to może niektórych zdziwić – psychologii w podejściu chrześcijańskim. Związki psychologii z wiarą nie są bowiem proste, i kontrowersje pojawiają się po obu stronach […]” (s. 8).

Zakonnik niejako osobno pisze o psychologii i osobno o wierze. I to wtedy, gdy skupia się na psychologii, książka jest najciekawsza i najlepsza. Co my tu mamy?

Nony i sokratejscy katolicy

Mamy typy ludzi wierzących. Jedni wierzą na spokojnie, inni wierzą, poszukując. Skąd się to bierze? Ojciec Prusak szuka odpowiedzi w psychice – nie w katolickiej definicji „przylgnięcia rozumu do prawdy” czy lutrowego, apriorycznego braku możliwości bycia pewnym w wierze. Poszukujących katolików nazywa „sokratejskimi”. Skąd się biorą? Czy istnieje „gen konserwatyzmu”, który rodzi ludzi dobrze odnajdujących się w strukturach kościelnych?

Autor analizuje też postawę, a właściwie różność postaw bezwyznaniowców. Patrzy od strony psychologicznej na wiarę w życie po śmierci – kiedy i dlaczego się pojawia? Jaki proces myślowy musi zajść, żeby dziecko samo, bez wpływu dorosłych, zrozumiało, że non omnis moriar? Zastanawia się nad postawami Kościoła wobec samobójców (w tym mam zastrzeżenie do autora – pisze o praktyce przebijania kołkiem serca samobójców, odnotowując potwierdzenie tej praktyki jeszcze w 1823 roku w Anglii. Czy w XIX wieku w Anglii znaczenie miał jeszcze Kościół katolicki? Gdzie odnotowano takie praktyki przed zaistnieniem różnych protestanckich odłamów?).

Ksiądz – zawód

Załączona jest bardzo ciekawa rozmowa Artura Sporniaka z autorem i z doktorem habilitowanym psychologii Grzegorzem Iniewiczem o samotności księży. Wbrew temu, czego można by się spodziewać, rozmówcy unikają pułapki podania zniesienia celibatu jako cudownego remedium na wszystkie problemy.

Nie trafia do mnie stwierdzenie Iniewicza: „jako psycholog mogę wyjść z pracy – z uniwersytetu czy kliniki – i zająć się czymś innym. Ksiądz nie przestaje być księdzem”. Myślę, że każdego dobrego pracownika w ramach danego zawodu cechuje pewne niewychodzenie z roli. Dobry barman zawsze będzie dbał o to, by szklanki nie stały puste – chociażby był wśród przyjaciół. Zdolny publicysta, czytając teksty innych ludzi, zawsze będzie snuł nad nimi refleksję na innym poziomie niż niepublicyści. Prawdziwy filolog zawsze będzie się zadziwiał słowami i zastanawiał się nad ich formą i semantyką.

Trafnie jednak rozmówcy zauważają, że ksiądz to zawód specyficzny – przede wszystkim przez oczekiwania ludzi. Ma być odległy, ale bliski. Ubogi, ale jednocześnie zarabiający na siebie ciężką pracą. Ma mówić dobrze, ale nie w sposób uczony. Zawsze być dostępny, choć jemu samemu poświęca się tylko chwilę od święta i podczas „kolędy”. Być ludzki, ale jednocześnie nie pić nawet piwa. I tak dalej; zawód ten z pewnością jest trudny, ale jak każda trudna profesja może być wykonywany dobrze. Są sposoby na uniknięcie wypalenia – i o tym też w tej ciekawej rozmowie mówią o. Prusak i Iniewicz.

Ksiądz jako przestępca

Trudną, ale bardzo cenną lekturą jest esej Drapieżcy w sutannach.

„Kim więc są księża wykorzystujący nieletnich?

Odpowiedź jest prosta tylko w świecie prawa – są przestępcami w koloratkach. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, jeśli szukamy odpowiedzi uwzględniającej ich profil psychologiczny, ponieważ związek pomiędzy parafilnym (nienormatywnym) zainteresowaniem nieletnimi a ich seksualnym wykorzystaniem jest złożony” (s. 84).

Jezuita wyjaśnia podział na pedofilów, hebefilów i efebofilów, jak również dokonuje jeszcze większego rozróżnienia. Pokazuje pewną ciekawą różnicę między przestępcami seksualnymi duchownymi i świeckimi. Objaśnia, co wynika z badań, które stwierdzają, że 3% sprawców jest odpowiedzialna za 25% przestępstw w ogóle, a ponad połowa ze sprawców dopuściła się tylko jednego przestępstwa seksualnego. To temat trudny, jednakże esej ten jest według mnie lekturą obowiązkową dla wierzących i niewierzących zajmujących się i interesujących się kwestią tych zbrodni w Kościele.

Zobacz też:   Psychologia potępienia

Gorsze stronice 

Cały dział książki poświęcony jest kwestii homoseksualistów. Muszę stwierdzić, że poza dość ciekawym esejem o homoseksualistach wśród duchownych lektura ta nie jest porywająca. Niestety, wciąż chyba nie jesteśmy gotowi na wolną od emocji i od banałów dyskusję o homoseksualistach w świeckiej części Kościoła.

O ile zaś w pierwszej, psychologicznej części książki autor podaje źródła, o tyle brakuje ich w eseju Nie każda trwoga prowadzi do Boga. Jest to istotne szczególnie dlatego, że tekst porusza temat, w którym autor nie jest specjalistą – czyli postępowanie ws. chorób zakaźnych. Tekst ogólnie sprawia wrażenie napisanego na kolanie, pod wpływem panującej wiosną 2020 roku histerii, i w ogóle nie zaktualizowanego. Wielka szkoda, że o. Prusak nie pokusił się o taką aktualizację czy o opisanie sprawy od strony psychologicznej. Tak pozostaje jedynie krytyka tzw. fundamentalizmu i bezrefleksyjne powtarzanie frazesu arcybiskupa Grzegorza Rysia.

Dalej jest niestety tylko gorzej. Chlubnym wyjątkiem jest rozmowa Artura Sporniaka z autorem i z księdzem Adamem Bonieckim o spowiedzi. Zwłaszcza ten ostatni w tej dyspucie jest pozytywnym zaskoczeniem.

Refleksje religijne

Jednakże gdy autor przechodzi do refleksji na tematy religijne, wypada raczej dość miałko. Naprawdę kiepska jest refleksja na temat słów Chrystusa: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?”. Tak jakby jezuita zupełnie nie zauważył kontekstu tych słów – tego, że one pochodzą z psalmu i nie są jakimś odrębnym od niego utworem.

Już nie oczekuję od autora bycia liturgistą i dostrzeżenia w tym zdarzeniu „odłamku” liturgii godzin – która to jest liturgią odprawianą przez modlącego się Chrystusa, a Kościół tylko w nią się włącza (ciekawym zagadnienia polecam Mediator Dei ad hominem Piusa XII) – ale oczekiwałbym powstrzymania się od dobitnej sugestii, że słowa te były szokujące dla pierwszej generacji chrześcijan i dlatego nie pojawiają się w ewangeliach Łukasza i Jana. Zwłaszcza, że ta druga najprawdopodobniej powstała pod koniec I wieku jako owoc pogłębionej refleksji teologicznej szkoły założonej przez apostoła Jana (pisze o tym choćby o. Harrington, za najbardziej prawdopodobną datę końcowej redakcji podając lata 90-100 po Chrystusie; Klucz do Biblii, 2012, s. 496).

Książkę kończy kilka refleksji, w swoim charakterze raczej wielkopostnych. Są one medytacjami, czyli wejściem w siebie. Jeśli ktoś miał styczność z duchowością ignacjańską, jaka jest obecnie w Towarzystwie Jezusowym praktykowana, wie, czego się po nich spodziewać. Podsumowane są one słowami jezuickiego progresywnego teologa Karla Rahnera: „Patrząc na Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, możemy mieć nadzieję, że i teraz, w obecnym życiu, i ostatecznie po śmierci, spotkamy Boga jako nasze własne spełnienie”.

Wyzwolenie

Pozornie książka wydaje się zbiorem tekstów na różne tematy. Myślę jednak, że faktycznie klamrą spinającą całość jest właśnie tytuł – Wiara, która więzi i która wyzwala. Na różnych polach i w różnych aspektach życia człowieka może być ona wypaczonym narzędziem, ale prawdziwa wiara powinna wyzwalać. To chyba starał się autor pokazać, przechodząc od psychologicznych analiz do medytacji religijnych.

Jak wyszło? Wiara, która więzi i która wyzwala to moim zdaniem połowicznie udana pozycja. Najlepiej wychodzi autorowi pisanie o psychologii, dziedzinie, w której jest specjalistą. A tak poza nią? Mam wrażenie, że postrahnerowskiemu Towarzystwu Jezusowemu brakuje towarzystwa Chrystusa Pantokratora.

Sięgałem po tę książkę z wielkim zaciekawieniem, czytało się bardzo przyjemnie. Odkładam ją na półkę z mieszanymi uczuciami.

Książka Wiara, która więzi i która wyzwala o. Jacka Prusaka SJ została wydana nakładem wydawnictwa WAM (Kraków, 2023). Więcej informacji na stronie wydawnictwa.
fot. wydawnictwowam.pl

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.