adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Wiara

Mała Róża – Historia mistyczki z Ameryki Północnej

Służebnica Boża Maria Róża Ferron, zwana przez swoich bliskich „Małą Różą” to przykład dojrzewającej duchowości mistycznej w Ameryce Północnej. Jej przeżywanie Męki Jezusa, spotkania z Nim i doświadczenie głębokiego życia duchowego wywarło wpływ nie tylko na mieszkańców Kanady i USA, ale również dla powiększającej się Polonii amerykańskiej.

Mała Róża urodziła się w 1902 roku niedaleko St. Germain de Grantham w Kanadzie. Była dziesiątym dzieckiem Róży i Jana Ferronów. Najwcześniejsze znaki mistyczne uwidoczniły się, kiedy Maria Róża miała 6 lat. Wtedy otrzymała pierwszą wizję dzieciątka Jezus na Krzyżu, który miał smutne oczy. To wydarzenie głęboko zapadło jej w pamięci oraz wzbudziło w niej pragnienie, aby pocieszać dobrego Jezusa.

Jej pragnienie pocieszania było tak głębokie, że unikała również okazji do tego, żeby nawet słyszeć słowa czy widzieć zachowania, które mogłyby ranić serce Odkupiciela. Każda taka okazja tworzyła dla Małej Róży przestrzeń do wynagradzania.

Kiedy była jeszcze dzieckiem jej rodzice się przeprowadzili, szukając pracy i chleba. Tak mała Róża stała się mieszkańcem Stanów Zjednoczonych. Tam szczególnie zaczęły objawiać się różne dary duchowe, które obdarzyła Różę Boża Opatrzność. Ciekawym zjawiskiem był jej wielki ciężar podczas wizji i ekstaz, ciężar tak wielki, że nie dało się malutkiej Róży ruszyć z miejsca.

Kalwaria

Przełomowym okazał się rok 1925, kiedy Maria Róża Ferron doznała objawienia, w których spytała się Jezusa, jak długo będą trwać jej cierpienia, które były niewytłumaczalne przez lekarzy. Pan Jezus odpowiedział: „Różo, jeszcze siedem lat!”.

Trudnym wydarzeniem była grożąca schizma w diecezji zamieszkania Marii Róży. Linia konfliktu zarysowała się między Biskupem Williamem a sektą sentinellistów, którzy rozbijali jedność moralną i doktrynalną wspólnoty. Służebnica Boża Maria Róża Ferron przybyła na zaproszenie biskupa, który poprosił ją, aby ofiarowała swoje modlitwy i cierpienia w intencji zakończenia schizmy w diecezji. Przyjęła prośbę Biskupa i dzięki jej modlitwom do Kościoła powróciło 56 ekskomunikowanych osób.

Mała Róża podczas ekstazy. Źródło: Marie Rose Ferron Foundation

Od roku 1926 zaczęły być widoczne stygmaty biczowania, a od Wielkiego Postu 1927 roku widać już było stygmaty rąk i nóg. Od roku 1928 ukazywały się również stygmaty korony cierniowej. Później Maria Róża zaczęła przeżywać, szczególnie w piątki, Mękę Jezusa połączoną z przebiciem boku i krwawymi łzami. Dla samej Marii Róży była to sytuacja krępująca i wstydliwa. To poczucie wstydu wynikające z doświadczeń, które stały się widoczne i spektakularne zamieniły się w modlitwę, w której Maria Róża prosiła o odebranie zewnętrznych oznak przeżywania Męki Jezusa.

Zobacz też:   [Wywiad] Wiersze biegną na ratunek duszom!

Bóg wysłuchał prośby Małej Róży i pozostawił tylko ból. Jedynym zewnętrznym znakiem pozostało zaczerwienienie, które było w miejscu stygmatów. Wielokrotnie, w czasie przeżywania Męki Pańskiej w piątki, doznawała transwerberacji, czyli uczucia przebicia serca, budziło w niej to ból i duchową słodycz, która sprawiała, że traciła przytomność. Wielkim cierpieniem dla Marii Róży było widzieć zrozpaczonych rodziców przejmujących się jej stanem. Modliła się bardzo czule i gorliwie:

O mój Jezu, chcę cierpieć coraz bardziej, ale oszczędzaj moich rodziców. Zwiększ moje cierpienia, jeśli chcesz, ale nie pozwól nikomu ich zobaczyć. Uśmiechnij się na moich ustach i promieniu Twojej chwały w moich oczach i pokaż im, że jestem szczęśliwa .

Życie i Eucharystia

Oczywiście same zjawiska nie były powodem świętości, ale były zgrane z jej świątobliwym i cnotliwym życiem. Poza ideą wynagradzania, łączyła swoje cierpienia w intencji kapłanów, potrzebujących i tych, którzy ją o to prosili. Jej ciche męczeństwo, które potem było związane z jej stałym przebywaniem w łóżku, było również okazją do ofiarowania, które skwapliwe czyniła.

Heroiczne życie duszy ofiarnej było dla wielu ludzi przynagleniem do tego, aby szukać dróg nawrócenia. Wielu prosiło ją o modlitwę, wielu otrzymywało łaski. Jednak w tym wszystkim starała się być ukrywa, a wiadomości o wysłuchanych prośbach i uzdrowieniach przyjmowała z zakłopotaniem, ponieważ wszystko słusznie przypisywała Bożej Opatrzności. Jak sama Maria Róża mawiała: „dla zbawienia dusz trzeba zrobić wszystko!”.

Doświadczenie Eucharystii u Marii Róży było bardzo intensywne. Codziennie przyjmowała Komunię Świętą, co jeszcze na początku XX wieku było rzadkością. Z powodu choroby i przykucia do łóżka, Maria Róża mogła przyjmować Komunię Świętą tylko raz w tygodniu, co było dla niej wielkim cierpieniem. Pewnego dnia, z powodów losowych, kapłan nie mógł dotrzeć do Małej Róży z Komunią Świętą, jak opisuje jej biograf: „jej oczy wypełniły się łzami i spływały jej po policzkach, intensywny ból został objawiony w jej słowach [tęsknoty – przyp. Autora]. Nigdy nie będę potrzebował większego dowodu męczeństwa, którego doznała ta dziewczyna, gdy została pozbawiona Najświętszego Sakramentu”.

Po okresie intensywnego cierpienia i stanu zjednoczenia z Jezusem Chrystusem w intencji grzeszników Służebnica Boża Maria Róża Ferron umarła 11 maja 1936 roku, zgodnie z zapowiedzią Jezusa. Pochowana została w habicie franciszkańskim, bowiem w czasie swojego życia przystąpiła do III zakonu św. Franciszka. Jej proces beatyfikacyjny trwa.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.