adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Wiara

Przypowieść o zazdrosnym bracie

My, Europejczycy wychowani w kulturze chrześcijańskiej, mamy pewien problem z tekstami biblijnymi, zwłaszcza z najbardziej znanymi fragmentami Ewangelii. Historie te są dla nas bardzo oczywiste i słysząc początek jednej z nich, wiemy, o czym będzie i jak się opowieść zakończy. Konsekwencją takiego słuchania lub, rzadziej, czytania tych tekstów jest zatracenie możliwości uchwycenia wielości znaczeń, gdyż zatrzymujemy się na tej interpretacji, którą znamy, bo przecież to wszystko jest tak bardzo oczywiste i jasne. Chciałbym Cię zaprosić do innej, niestandardowej lektury przypowieści o miłosiernym ojcu, która jest oczywiście jedną z wielu możliwych interpretacji i na pewno nie wyczerpuje w pełni głębi tekstu. Dla mnie ten sposób odczytania tej przypowieści był odkryciem; mam nadzieję, że dla Ciebie też będzie, chociaż zapewne taka analiza już powstała i nie jestem pierwszym, który ją proponuje.

Przypowieść, czyli co?

Przypowieść to gatunek literacki, który wykorzystuje rzeczywistość codzienną odbiorców do mówienia o czymś większym, ważniejszym. Dlatego można mówić, że tekst ten odczytuje się na dwóch płaszczyznach: dosłownej i przenośnej. Pierwsze znaczenie odnosi się do opisu pewnej historii, która jako taka mogłaby funkcjonować samodzielnie, jednak możemy z niej wynieść coś wznioślejszego, czyli znaczenie przenośne.

Powód, dla którego Jezus sięga po przypowieści, jest z jednej strony prozaiczny „człowiek Wschodu lubi mówić i nauczać za pomocą porównań” (Léon-Dufour X., Słownik teologii biblijnej, 1990, s. 833), a z drugiej „tajemnica Królestwa i osoby Jezusa jest czymś do tego stopnia nowym, że może być objawiona tylko stopniowo, zgodnie z różnymi możliwościami percepcyjnymi słuchaczy. Dlatego Jezus w pierwszej części swego publicznego życia nakazuje zachowanie »sekretu mesjańskiego« […]. Dlatego też tak chętnie naucza w przypowieściach” (tamże, s. 835). Warto przy tym pamiętać, że przypowieść jest obrazem do treści i zbytnie skupianie się na drugoplanowych symbolach może spowodować utratę z pola widzenia najważniejszego wątku (por. Keener C. S., Historyczno-kulturowy komentarz do Nowego Testamentu, 2000, s. 643).

Lektura

Na początku opowiadania znajdującego się w Ewangelii wg św. Łukasza spotykamy syna, który żąda od ojca majątku na niego przypadającego, czyli zgodnie z prawem zapisanym w Pwt 21,17 – jednej trzeciej dóbr. Takie żądanie zdaje się być jasnym komunikatem – dla mnie nie żyjesz, ja lepiej wiem, jak urządzić sobie życie. Po otrzymaniu przydziału syn udał się więc w drogę, roztrwonił majątek i zatrudnił się przy opiece nad świniami. Praca ta była uwłaczająca z dwóch powodów: po pierwsze, będąc u swojego ojca, nie musiał wykonywać prac przy zwierzętach, po drugie świnie były dla Izraelitów zwierzętami nieczystymi (por. Kpł 11,7). Ks. F. Mickiewicz SAC w Komentarzu do Ewangelii wg świętego Łukasza (2019, s. 164) zauważa, że „przysłowie zapisane później w Misznie głosiło: »Przeklęty człowiek, który hoduje świnie, i taki, który uczy swego syna greckiej mądrości«”. W swoim sercu syn postanawia się ukorzyć i wrócić do ojca nie jako syn, a jako sługa. Ojciec zdaje się go oczekiwać, już z daleka go zauważa, ściska i wyprawia dla niego ucztę.

Zobacz też:   Czy katolik to frajer?

W tym momencie pojawia się drugi, wierny syn, który robi wyrzuty ojcu. Ten fragment jest często przez nas pomijany, traktowany jako mniej istotne dopełnienie opowieści, ponieważ skupiamy się przede wszystkim na pięknej postawie miłosiernego ojca, który jest obrazem Boga przyjmującego grzesznego człowieka, jeżeli ze skruszonym sercem przyjdzie do Niego.

W skórze wiernego syna

Spójrzmy na całą sytuację z perspektywy wiernego syna. Nasz brat lub siostra zabiera część majątku rodziców, co może skutkować potrzebą spieniężenia pewnych dóbr, a w konsekwencji zubożeniem tych, których kochamy. To jest decyzja, którą musimy zaakceptować i następnie przejść do życia codziennego, do swoich obowiązków, aby (od)budować utracony dobrostan. Pewnego dnia wraca nasz brat, nasza siostra z niczym, licząc na powtórne przyjęcie. Ojciec cały szczęśliwy wyprawia imprezę, a my wiemy, że od dawna ciągle tylko harujemy czy to w szkole, czy w pracy i nie mieliśmy możliwości wyjścia na miasto ze znajomymi, pewnie obwiniając za tę sytuację wyrodne rodzeństwo, za które ponosimy konsekwencje. Po ludzku każdy wściekłby się, widząc tak jawną niesprawiedliwość.

To tylko fragment tekstu, który ukazał się w 28. numerze Miesięcznika Adeste.

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.