adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Społeczeństwo

Powrót królowej, czyli adestowy przewodnik po Ekstraklasie 2023/24

Już 21 lipca piłkarze Warty Poznań i Pogoni Szczecin wybiegną na boisko w Grodzisku Wielkopolskim i rozpoczną kolejny sezon PKO BP Ekstraklasy. Jaki on będzie i czym nas zaskoczy? Czas pokaże. Zapowiada się jednak smakowicie.

Poprzedni sezon ligowy dostarczył kibicom wielu emocji. Kwestia mistrzostwa Polski rozstrzygnęła się w pierwszej połowie maja, choć Raków przez większość sezonu utrzymywał wyraźną przewagę nad resztą stawki. Wykrystalizowała się również wyraźna ligowa czołówka, którą, obok „Medalików”, stanowią także Legia Warszawa, Lech Poznań i Pogoń Szczecin. To właśnie te cztery drużyny będą reprezentować Polskę w eliminacjach europejskich pucharów. Dużo ciekawsza okazała się walka o utrzymanie pozycji, w którą na przestrzeni sezonu zaangażowana była ponad połowa drużyn. W końcu do wyraźnie odstających od reszty Miedzi Legnica i Lechii Gdańsk dołączyła, po absurdalnie słabej wiośnie, Wisła Płock. Spadkowiczów zastąpiły dwie wielkie piłkarskie firmy: ŁKS i Ruch Chorzów – oraz, będąca wielką niespodzianką, Puszcza Niepołomice, która wywalczyła awans po pierwszoligowych barażach.

Co więc przyniesie kolejny sezon? Sprawdźmy, na jakim etapie przygotowań znajdują się na kilka dni przed jego startem poszczególne drużyny.

Raków Częstochowa

Przed Rakowem niezwykle interesujący sezon. Klub po raz pierwszy w historii przystąpi do rozgrywek jako obecny mistrz Polski, a zarazem uczestnik eliminacji do europejskich pucharów. Jednocześnie na ławce trenerskiej zabraknie Marka Papszuna, jednego z kluczowych architektów ogromnego sukcesu Rakowa w ostatniej dekadzie.

Czy jest się czego obawiać? I tak, i nie. Wraz z Markiem Papszunem Raków opuścił kawał historii klubu, ale jego dotychczasowy asystent Dawid Szwarga zdaje się gwarantować kontynuację filozofii zespołu. Również letnie transfery powinny raczej wzmocnić niż osłabić drużynę spod Jasnej Góry. Najwięcej uwagi przyciągają zmiany w ataku do Korei, za dość spore pieniądze, odszedł Vladislavs Gutkovskis, który nigdy specjalnie mnie nie przekonywał. O sile ofensywnej Rakowa będą więc teraz stanowić nowo pozyskani Łukasz Zwoliński i John Yeboah. Na tym zresztą kontraktowanie wyróżniających się zawodników ligowych rywali się nie kończy, bowiem pod Częstochowę przenieśli się również m.in.: Kamil Pestka, Dawid Drachal i Maxime Dominguez, zaś jako ciekawe uzupełnienie składu zapowiada się Adnan Kovacević. Przy takich przychodzących transferach odejście Sebastiana Musiolika, Tomáša Petráška czy Patryka Kuna nie powinno okazać się poważnym osłabieniem. Co innego w przypadku kontuzji Iviego Lópeza. Podczas jego rehabilitacji kibice Rakowa będą oczekiwać dużo kreatywności nie tylko od wspomnianego Yeboaha, ale również choćby Bartosza Nowaka, Jeana Carlosa czy Vladyslava Koczergina.

Raków Częstochowa – mój typ

Dawid Szwarga generalnie poradzi sobie jako następca Marka Papszuna, choć będzie to dużo trudniejszy sezon niż poprzedni. Raków prawdopodobnie awansuje do fazy grupowej któregoś z europejskich pucharów, przez co straci w jesieni trochę punktów ligowych. Uniemożliwi to obronę tytułu mistrzowskiego. Na wiosnę „Medaliki” nadrobią jednak zaległości i skończą sezon w najlepszej czwórce.

Legia Warszawa

Legia Warszawa to najlepszy klub. Kto nie wierzy, to… chyba ma trochę racji. Legia w sezonie 2021/22 zaliczyła prawdziwą katastrofę, przez parę miesięcy flirtowała nawet ze strefą spadkową. Trzeba więc docenić pracę, która pozwoliła ustabilizować sytuację w drużynie i już w kolejnym sezonie zdobyć wicemistrzostwo, Puchar i Superpuchar Polski. Czy to jednak wystarczy, by uwierzyć, że od teraz Legia będzie szła już tylko w górę?

Patrząc zarówno na poprzedni sezon, jak i przygotowania do kolejnego, ciężko nie docenić pracy, jaką w Legii wykonuje dyrektor sportowy Jacek Zieliński. W stołecznej drużynie póki co świetnie odnajduje się również trener Kosta Runjaić. Tu jednak pojawia się pierwszy znak zapytania. Niemiecki szkoleniowiec ma bowiem na swoim koncie bardzo dobry sezon, jednak warto pamiętać, że w poprzednich latach władze Legii nie słynęły ze szczególnej cierpliwości wobec trenerów. Pytanie więc, jak zachowają się, gdy zespół na przestrzeni sezonu złapie jakiś chwilowy kryzys formy. O to będzie zresztą łatwiej, gdyż teraz, inaczej niż w poprzednim sezonie, Legia wystartuje również w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Mogą więc pojawić się problemy z łączeniem gry na kilku frontach. Dla ich oddalenia drużynę wzmocniono m.in. kilkoma uznanymi w Ekstraklasie nazwiskami (Patryk Kun czy zeszłoroczny król strzelców ligi Marc Gual) oraz ciekawymi zawodnikami z zagranicy (Juergen Elitim, Radovan Pankov). Okienko transferowe powinno zatem przynieść wzrost jakości kadry nawet pomimo tego, że po stronie odejść widnieje nazwisko Filipa Mladenovicia. Pytanie również, jak zaprezentują się zawodnicy nieco starsi (Artur Jędrzejczyk, Paweł Wszołek, Tomáš Pekhart). Czy Josue będzie w stanie powtórzyć tak znakomity sezon jak poprzedni? Czy Bartoszowi Kapustce uda się ustabilizować formę i zdrowie? Czy zobaczymy jeszcze jakiś last dance Carlitosa… To między innymi od odpowiedzi na te pytania będzie zależał sezon Legii.

Legia Warszawa – mój typ

Legia ma świetną kadrę i uznanego fachowca na ławce trenerskiej. Wszystko wskazuje również na to, że udało się ustabilizować sytuację wewnątrz klubu. Mimo wszystko wieszczę im wicemistrzostwo, ponieważ skład Lecha Poznań oceniam jednak wyżej. Istnieje jednak również drugi scenariusz, w którym Legia na przykład dość długo walczy w Europie, przegrywając przy okazji kilka meczów w lidze, co prowadzi do zmiany na stanowisku trenera. Jednak nawet w tym mniej optymistycznym scenariuszu tak silna kadra powinna wystarczyć do miejsca na podium.

Lech Poznań

Lech zakończył ostatni sezon na trzecim miejscu, ale za to znakomicie zaprezentował się w Europie. Czy tym razem znowu dostarczy polskim kibicom europejskich emocji? A może przyszedł czas na odzyskanie dominacji w kraju?

„Kolejorz” od co najmniej dwóch sezonów może się pochwalić bardzo szeroką kadrą i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Ściągnięcie Alego Gholizadeha, Eliasa Anderssona, Mihy Blazicia czy Dino Hoticia zdaje się wskazywać, że poznaniacy zamierzają zdyskontować europejski sukces z zeszłego sezonu i wskoczyć na jeszcze wyższy poziom. Co więcej, to wcale nie musi być koniec. Jednocześnie jest kogo zastępować, bowiem pożegnanie takich zawodników jak Michał Skóraś, Pedro Rebocho czy Ľubomír Šatka z pewnością nie pozostanie bez wpływu na zespół. Kluczowe jest również pytanie o formę lidera ofensywy Mikaela Ishaka, jeszcze niedawno walczącego z dość nieprzewidywalną chorobą, którą jest borelioza. Osobiście ciekawi mnie również sytuacja w bramce. Z łatką niewypału transferowego klub opuszcza Artur Rudko; do Czech wraca również Dominik Holec. W tej sytuacji na Filipa Bednarka powinien naciskać przede wszystkim wracający z wypożyczenia do Stali Mielec Bartosz Mrozek, chyba że Kolejorz dokona jeszcze transferu na tę pozycję.

Lech Poznań – mój typ

Jak dla mnie Lech Poznań jest głównym kandydatem do mistrzostwa. Dysponuje silną, szeroką kadrą i dokonuje ciekawych transferów. Na ławce trenerskiej ma z kolei fachowca, który nie tylko osiągnął w zeszłym sezonie świetny wynik w Europie, ale również pokazał, że jest w stanie opanować przejściowy kryzys w drużynie i przywrócić ją na właściwe tory. I właśnie to wydaje się być jego przewagą nad bezpośrednimi rywalami – Szwargą z Rakowa, Runjaiciem z Legii i Gustafssonem z Pogoni.

Pogoń Szczecin

Pogoń śledzie po trofea jedzie? Ostatnie lata przyniosły spokojny rozwój szczecińskiego klubu, co pozwoliło mu ustabilizować miejsce w ścisłej czołówce Ekstraklasy. Mimo to wciąż nie udało się zdobyć choćby jednego konkretnego trofeum, za którym kibice Pogoni tak bardzo tęsknią. Może to więc ten sezon?

O Pogoni jak zwykle przed sezonem mówi się niedużo. Mimo to klub zdaje się w ciszy stawiać kolejne drobne kroczki do przodu, a że już jest bardzo wysoko to ciężko zakładać, żeby przyszły sezon miał przynieść jakąś wielką zmianę. Z transferów przychodzących największe wrażenie zdają się robić grecki napastnik Efthymios Koulouris i portugalski defensywny pomocnik João Gamboa. Po stronie odejść uwagę zwracają przede wszystkim dwaj uznani, ale nie najmłodsi i odgrywający ostatnio coraz mniejszą rolę w zespole ligowcy: Michał Kucharczyk i Damian Dąbrowski. Komentatorów sportowych z kolei ucieszy prawdopodobne odejście obrońcy Konstantinosa Triantafyllopoulosa.Dużą uwagę będziemy zwracać na formę trzydziestopięcioletniego już Kamila Grosickiego oraz grupki utalentowanych młodych piłkarzy – m.in.: Marcela Wędrychowskiego, Sebastiana Kowalczyka, Mariusza Fornalczyka czy Mateusza Łęgowskiego. Najciekawsze wydaje się jednak pytanie o rozłożenie akcentów w grze Pogoni. Po kilkuletniej kadencji stawiającego mocno na grę obronną Kosty Runjaicia trener Jens Gustafsson w ubiegłym sezonie spróbował przestawić wajchę w kierunku ataku. Przełożyło się to na dość słabą grę defensywną Pogoni w jesieni, jednak wiosna wyglądała już dużo lepiej. Jeśli więc zespół będzie dalej podążał w podobnym kierunku, efekty mogą być bardzo interesujące.

Pogoń Szczecin – mój typ

Na papierze Pogoń wygląda na murowanego kandydata do czwartego miejsca. Jest jednak o półeczkę niżej niż Raków, Legia i Lech, ale jednocześnie wyraźnie wyżej niż cała reszta stawki. Dlatego gdybym miał obstawiać, umiejscowiłbym ją właśnie na czwartym, ewentualnie trzecim miejscu w tabeli. Dopuszczam jednak również bardziej optymistyczny scenariusz, w którym Pogoń odpada z europejskich pucharów dużo wcześniej niż pozostała trójka, co pozwala im się skupić na lidze i uzyskać przewagę jesienią. W takiej sytuacji „Portowcy” mogliby powalczyć nawet o mistrzostwo. W chwili obecnej szanse na taki obrót spraw oceniam dość nisko, ale mimo wszystko wyżej niż np. obronę tytułu przez Raków.

Piast Gliwice

Czy uwierzycie, że Piast Gliwice może pochwalić się obecnie najdłuższą nieprzerwaną serią miejsc w TOP6 Ekstraklasy? Tak, od mistrzowskiego sezonu 2018/19 Ślązacy ani razu nie wypadli poza czołową szóstkę. A jednak są jednym z ostatnich zespołów kojarzących się ze stabilizacją formy sportowej. Gdyby bowiem przez te lata potrafili utrzymać zbliżoną formę na przestrzeni całego sezonu, być może za każdym razem kończyliby na podium.

Z pozoru miejsce Piasta w ligowym łańcuchu pokarmowym wydaje się dość jasne. Jeśli ktoś ma rzucić wyzwanie czołowej czwórce, to właśnie zespół, który w zeszłym sezonie zajął piąte miejsce, a od sześciu lat nie spada poniżej szóstego. A jednak Piast w ostatnich latach kojarzy się głównie z fatalnymi jesieniami, po których oscyluje nawet w okolicach strefy spadkowej, oraz znakomitymi pościgami na wiosnę. Nie inaczej było w ubiegłym sezonie, z tym że tym razem słaba runda jesienna poskutkowała zmianą trenera. Zasłużonego Waldemara Fornalika zastąpił Aleksandar Vuković, który zaliczył bardzo udaną pierwszą rundę. Pozostaje więc pytanie o to, jak w kolejnych miesiącach będą sobie radzić trener i liderzy zespołu – m.in.: Ariel Mosór, Jakub Czerwiński, Grzegorz Tomasiewicz, Michał Chrapek, Patryk Dziczek, Damian Kądzior, Jorge Felix czy Kamil Wilczek. Piast póki co nie szaleje na rynku transferowym. Do zespołu dołączyli przede wszystkim dwaj dotychczasowi pierwszoligowcy (Serhiy Krykun z Górnika Łęczna i Filip Karbowy z Chojniczanki). Po stronie odejść uwagę zwracają choćby Rauno Sappinen czy Alex Sobczyk, ale tu raczej trudno mówić o jakichś dużych osłabieniach. Pytanie więc, jakich jeszcze ruchów dokona Piast w trwającym okienku transferowym. Zwłaszcza, jeśli udałoby się korzystnie sprzedać wspomnianego Mosóra. Na chwilę obecną zespół z Gliwic dysponuje wyrównaną kadrą z kilkoma naprawdę ciekawymi nazwiskami, pod wodzą trenera, który zdecydowanie zapracował sobie na zaufanie. Zobaczymy, na ile to wystarczy.

Piast Gliwice – mój typ

Piasta widzę jako taką zeszłoroczną Cracovię. Drużyna wreszcie rozegra spokojny sezon i będzie regularnie punktować. Dzięki temu nie będą mocno zagrożeni ani spadkiem, ani czymś więcej niż środek tabeli.

Górnik Zabrze

Biorąc pod uwagę, że Górnik jeszcze na osiem kolejek przed końcem ubiegłego sezonu znajdował się w strefie spadkowej, szóste miejsce w końcowej tabeli należy uznać za cud. Kluczem do sukcesu okazał się powrót zwolnionego kilka miesięcy wcześniej w dziwnych okolicznościach trenera Jana Urbana.

Istnieje kilka czynników pozwalających wierzyć, że zbliżający się sezon będzie dla Górnika wyraźnym krokiem do przodu. I nie chodzi tu o samo miejsce w tabeli. Szósta pozycja z zeszłego roku jest bowiem znakomita, ale nieco zaciemnia obraz sezonu, w którym Górnik długo grał bardzo słabo i był zagrożony spadkiem. Pozycja trenera Urbana po triumfalnym powrocie i z tego co słychać, wyjaśnieniu nieporozumień z Lukasem Podolskim, jest na pewno dużo mocniejsza. Sam Podolski, mimo trzydziestu ośmiu lat na karku, pozostanie w Górniku na kolejny sezon i można się spodziewać, że znów sporo wniesie zarówno na boisku, jak i poza nim. Niezależnie jednak od jego formy, kadra Górnika zdaje się być wystarczająco mocna, aby przynajmniej nie musieć drżeć o utrzymanie. Ciekawie wyglądają transfery do klubu, na które składają się przede wszystkim uznani, choć w niektórych przypadkach trochę wypychani z poprzednich klubów ligowcy (Filipe Nascimento, Michał Szromnik, Michal Sipľak Sebastian Musiolik). Do Górnika dołączy również grono młodych piłkarzy (m.in. Kryspin Szcześniak, Lawrence Ennali czy Kamil Lukoszek), dla których współpraca z potrafiącym wprowadzać do drużyny młodzież może się okazać przełomem w karierze. Tym bardziej, że z Górnikiem pożegnał się utalentowany młodzieżowiec Szymon Włodarczyk.

Górnik Zabrze – mój typ

Będzie lepiej niż w poprzednich kilku sezonach. Nawet jeśli nie pod względem miejsca w tabeli (choć np. piąta pozycja Górnika na koniec sezonu wydaje się dość realnym scenariuszem), to z pewnością pod względem stabilizacji. Być może wydarzy się nawet taki kilkutygodniowy okres, w którym Górnik zbliży się do podium i będzie uznawany za rewelację sezonu, a na koniec ma dużą szansę być najlepszym zespołem z Górnego Śląska (nie województwa śląskiego, tylko właśnie historycznego Górnego Śląska, do którego nie należy m.in. Częstochowa).

Cracovia

W zeszłym sezonie Cracovia była jedynym zespołem typowego środka tabeli. Jako jedyni w stawce ani przez chwilę nie byli zagrożeni spadkiem, a jednocześnie nie zbliżyli się do miejsc gwarantujących występy w europejskich pucharach. I choć kibice wielu polskich drużyn pewnie chętnie zamieniliby się za taką stabilizację, to Cracovia nie sprawia wrażenia klubu dążącego do rozwoju sportowego.

Dziwne są sygnały płynące z kręgów decydujących o funkcjonowaniu krakowskiego klubu. Jeszcze w maju piłkarską Polskę obiegły sensacyjne, dotychczas niepotwierdzone doniesienia o szalonej ofercie Cracovii dla trenera Marka Papszuna. Późniejsze tygodnie przyniosły jednak więcej negatywnych informacji. Z klubem pożegnało się kilku ważnych lub obiecujących zawodników (m.in. Jewhen Konoplanka, Karol Niemczycki, Michal Siplak, Kamil Pestka), na których odejściu Cracovia nie zarobiła ani złotówki. Jednocześnie nie zakontraktowano nikogo innego, uzupełniając kadrę jedynie trzema młodzieżowcami z zespołu U-19. Na domiar złego rozwiązano grającą w IV lidze drużynę rezerw i to w momencie, gdy reaktywację swoich rezerw ogłosił derbowy rywal Cracovii z drugiej strony krakowskich Błoń. Gdzie szukać pozytywów? Na pewno wśród zdolnej młodzieży. W klubie wciąż pozostają m.in. Karol Knap, Jakub Myszor czy Michał Rakoczy, którzy już w poprzednim sezonie udowodnili, że talentu im nie brakuje. Potencjał na bycie liderem ofensywy przyzwoitego ligowego zespołu wciąż ma także Patryk Makuch. Trener Jacek Zieliński pokazał, że gwarantuje pewien poziom przyzwoitości oraz jest w stanie wyciągnąć maksimum z przeciętnego składu. Pytanie jednak, jak wysoko stoi to maksimum w przypadku drużyny, która już w zeszłym sezonie miewała problemy z zabraniem na mecz piętnastu zdrowych i w dobrej formie zawodników, a od tamtego czasu kadra uległa jedynie osłabieniu. Można również obawiać się, że w przypadku słabej gry zespołu to trener, niekoniecznie słusznie, może zostać uznany przez właściciela klubu za kozła ofiarnego.

Cracovia – mój typ

Walka o utrzymanie, ale raczej bez przykrego finału. Z Cracovią nie jest w końcu aż tak źle. Jednak uważałbym z zakładaniem w ciemno, że „jakoś to będzie”. O tym, jak zgubne może mieć to skutki, przekonano się choćby przed kilkoma miesiącami w Płocku.

Warta Poznań

W polskiej piłce nie brakuje historii dużych firm popisowo marnujących swój potencjał. Znacznie rzadziej zdarzają się kluby rokrocznie wyciskające maksa ze swoich możliwości. Dlatego warto docenić Wartę, która po kolejnym solidnym sezonie znów nie przystępuje do rozgrywek jako kandydat do spadku.

Warta postrzegana jest jako klub znający swoje miejsce w szeregu, wykorzystujący swój potencjał i cierpliwie pracujący na osiągane wyniki. Centralną postacią projektu jest trener Dawid Szulczek, uznawany za jednego z najbardziej utalentowanych szkoleniowców młodego pokolenia. Nie oznacza to jednak, że w przypadku jego odejścia do silniejszego klubu a już rok temu media łączyły go z Rakowem cała konstrukcja się zawali. W końcu sam awans do Ekstraklasy oraz pierwszy znakomity sezon w elicie były jeszcze zasługą poprzedniego trenera, Piotra Tworka. Na chwilę obecną z Warty odeszli Jan Grzesik, Robert Ivanov oraz Bartosz Kieliba, co niewątpliwie należy uznać za osłabienie kadry. Ciekawie wyglądają za to transfery Dario Vizingera z austriackiego Wolfsbergera oraz Jakuba Bartkowskiego. Można zresztą spodziewać się, że Warta dokona jeszcze kilku transferów w najbliższych tygodniach.

Warta Poznań – mój typ

Prognozuję raczej spokojny sezon, zakończony w okolicach dziesiątego miejsca. A do tego miano klubu, o którym najmniej będzie się mówiło w kontekście jakichś afer, kontrowersji czy niezrozumiałych sytuacji.

Zagłębie Lubin

Zagłębie to stabilny klub związany z gigantem przemysłowym, a do tego kojarzony z dobrze funkcjonującą akademią. Dlaczego więc od kilku sezonów pod względem sportowym jest aż tak nieprzekonujący? A może właśnie idzie lepsze?

Podstawowe pytanie brzmi: czy Zagłębie spróbuje przestać być wygodnym, dobrze płatnym miejscem dla mało ambitnych piłkarzy i chociaż spróbuje pokazać pazur? Niewątpliwie za krok w tym kierunku można uznać zatrudnienie Waldemara Fornalika, trenera o uznanej renomie. Wiele będzie jednak zależało od tego, czy szkoleniowiec nie przeniesie na Zagłębie swoich największych problemów z Piasta i dobrze wejdzie w sezon. Jeśli bowiem Zagłębiu przydarzy się bardzo słaba jesień, to najprawdopodobniej do rundy rewanżowej przystąpi już z nowym trenerem. Zagłębie, podobnie jak Górnik Zabrze, tego lata sprzedało swojego najbardziej wyróżniającego się młodzieżowca w przypadku ekipy z Dolnego Śląska był to Łukasz Łakomy. Z zespołem pożegnał się także Jakub Świerczok, który kompletnie nie poradził sobie po przerwie wymuszonej oskarżeniem o stosowanie dopingu, a także m.in. Saša Živec, Martin Doležal czy Filip Starzyński. Znacznie bardziej wygląda to na czyszczenie kadry z wiekowych zawodników niż rozsprzedawanie drużyny, zwłaszcza że dobre wrażenie robią transfery do klubu. Ciekawie zapowiada się napastnik Juan Muñoz, a wartościowymi opcjami powinni być również Michał Nalepa i Damian Dąbrowski. Zagłębie ma więc skład na spokojną grę w środku tabeli, może nawet na zakręcenie się w okolicy piątego miejsca. Pytanie tylko, czy pokażą to na boisku.

Zobacz też:   O wojnie, której nie ekranizują

Zagłębie Lubin – mój typ

Na dwoje babka wróżyła. Albo faktycznie zrobią kroczek do przodu, spokojnie załapią się do górnej połówki tabeli i momentami będą nawet cieszyć swoją grą, albo po raz kolejny uwikłają się w walkę o utrzymanie, nerwowe zmiany trenerów i koncepcji oraz postępujący marazm. Ale więcej postawiłbym na ten pierwszy, bardziej optymistyczny scenariusz.

Radomiak Radom

Najpierw był awans do Ekstraklasy i rewelacyjna runda pod wodzą Dariusza Banasika, następnie niezrozumiałe zwolnienie trenera i przeciętny sezon z niezłymi momentami oraz dość spokojnym utrzymaniem. Teraz trzeba potwierdzić, że zasługuje się na miejsce wśród najlepszych.

Radomiak wchodzi w nowy sezon pod wodzą rumuńskiego trenera Constantina Gâlcy, który zeszłej wiosny zastąpił Mariusza Lewandowskiego. To dość ciekawe nazwisko i bardzo interesujące jest, jak będzie się prezentował Radomiak po pierwszym okresie przygotowawczym przepracowanym przez Rumuna. Kadra, już tradycyjnie, zostanie wzmocniona kilkoma piłkarzami z rynku portugalskiego (Pedro Henrique, Edi Semedo) oraz wypożyczeniami piłkarzy z rodzimej ligi (Michał Feliks i powracający z Piasta Gliwice Michał Kaput). Sporymi wzmocnieniami powinni być również Jan Grzesik oraz Rafał Wolski. Zwłaszcza ten drugi wciąż ma potencjał na bycie gwiazdą zespołu takiego jak Radomiak. Po stronie odejść uwagę zwraca przede wszystkim Filipe Nascimento, jednak ogólnie, jak dotychczas, okno transferowe Radomiaka oceniłbym raczej na plus. Pozostaje więc czekać na kolejne transfery i obserwować, co trener Gâlca ulepi z tego dość ciekawego, choć i mocno przemeblowanego składu.

Radomiak Radom – mój typ

Bez rewelacji, ale w stawce jest wystarczająco dużo słabszych drużyn, żeby Radomiak w miarę spokojnie się utrzymał. Raczej nic ponadto.

Stal Mielec

Stal Mielec zdaje się być mistrzem w oszukiwaniu przeznaczenia. Ale czy da się je oszukiwać w nieskończoność?

Problemem Stali Mielec nie jest to, że podchodzi do tego sezonu z dużymi obawami i wielu upatruje w niej kandydata do spadku. Problemem jest to, że taka sytuacja powtarza się właściwie co roku. Od kiedy Stal wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej, jej sezony przebiegają według podobnego schematu: rozpoczęcie sezonu z dość słabą kadrą, zaskakująco dobre wyniki jesienią, wyraźny i naturalny spadek formy na wiosnę, zagrożenie spadkiem, którego udaje się uniknąć dzięki punktom zdobytym jesienią. Poprzedni sezon był trzecim z rzędu, w którym udało się zrealizować ten scenariusz, nie trzeba jednak być ekspertem, by stwierdzić, że na dłuższą metę jest to strategia niezwykle ryzykowna. Tym bardziej, że Stal po raz kolejny kompletnie przebudowała skład. Z klubem jak dotąd pożegnało się ponad dziesięciu piłkarzy, w tym Fabian Hiszpański, Mikołaj Lebedyński, Mateusz Mak czy Paweł Żyra. Oczywiście do zespołu dołączyła podobna liczba nowych graczy, nie trzeba jednak tłumaczyć, jak trudno jest poukładać zespół od nowa po takiej liczbie roszad. Szczególnie jeśli jedynymi nominalnymi napastnikami są młodzi, wypożyczeni Ilya Shkurin i Kai Meriluoto. Za dość silny punkt Stali można zapewne uznać trenera Kamila Kieresia, choć… no właśnie. Jego poprzednik, Adam Majewski, również był bardzo silnym punktem, osiągał wyniki ponad stan, a i tak przy pogorszeniu formy zespołu został szybko pożegnany. Przy tej skali braku stabilizacji ciężko oczekiwać cudów.

Stal Mielec – mój typ

Tym razem cudu już nie będzie. Stal Mielec po czterech sezonach spadnie z ligi. To i tak więcej, niż zasłużyli.

Widzew Łódź

Przed Widzewem niezwykle trudny sezon i egzamin dojrzałości. Jeśli łodzianie go obleją, będą musieli powtarzać klasę w pierwszej lidze.

Poprzedni sezon Widzew zakończył jako najlepszy spośród beniaminków, przez długi okres będąc rewelacją ligi. Bardziej od wyników uwagę zwracała dobra, przyjemna dla oka gra łodzian. Niestety pod koniec sezonu zarówno gra, jak i wyniki nieco się posypały, co finalnie zepchnęło RTS na dwunaste miejsce w tabeli. Zapewne wpływ miały na to konflikty w klubie, które zaowocowały zwolnieniem prezesa Mateusza Dróżdża oraz pogorszeniem relacji na linii trener zawodnicy. Janusz Niedźwiedź musi więc nie tylko dobrze przygotować zespół do sezonu, ale i uporządkować atmosferę wewnątrz szatni i odzyskać zaufanie zawodników. Na korzyść Widzewa zdaje się przemawiać sytuacja kadrowa. Skład RTS-u nie jest może najmocniejszy, ale na chwilę obecną zdaje się gwarantować ciągłość względem poprzedniego sezonu. Z zespołu odeszło co prawda dość sporo zawodników (m.in. Juliusz Letniowski, Jakub Wrąbel, Patryk Lipski, Bożydar Czorbadżijski czy Martin Kreuzriegler), ale byli to w dużej mierze rezerwowi, których brak nie powinien zbyt mocno zachwiać pierwszą jedenastką. Nieco mniej okazale wyglądają póki co transfery przychodzące. Młodzi Dawid Tkacz i Antoni Klimek, Fran Alvarez z Albacete czy Luis Silva z drugiej ligi cypryjskiej nie zapowiadają się na solidne wzmocnienia na tu i teraz, a raczej na dodatkowe poszerzenie kadry. Zobaczymy więc, czym jeszcze zaskoczy nas Widzew w tym okienku transferowym.

Widzew Łódź – mój typ

To będzie bardzo trudny sezon. Widzew przez większość czasu będzie zaangażowany w walkę o utrzymanie. Finalnie sądzę jednak, że powinno im się udać. Po prostu w lidze znajdą się przynajmniej trzy słabsze drużyny.

Korona Kielce

Jeśli jest coś, czego Koronie nigdy nie brakowało, to z pewnością jest to charakter. Nie inaczej było w poprzednim sezonie, choć do przerwy zimowej nie przekładało się to na zbyt dobre wyniki. Dobra wiosna dała jednak „Scyzorom” zasłużone utrzymanie.

W mojej ocenie z grona najsłabszych zespołów ubiegłego sezonu Ekstraklasy to właśnie Korona zrobiła najwięcej, aby uchronić się przed spadkiem z ligi. Zarówno w działaniach klubu, jak i na boisku widać było determinację oraz pomysł na osiągnięcie tego celu. Dlatego po zakończeniu ostatniej kolejki miałem poczucie, że utrzymanie świętokrzyskiej drużyny w elicie było jak najbardziej zasłużone. Korona nigdy nie słynęła z finezji, ale zawsze nadrabiała charakterem i zdecydowaniem. Nic nie wskazuje, aby miało się to zmienić w kolejnym sezonie ligowym. Za sterami pozostanie trener Kamil Kuzera, architekt sukcesu, za który należy uznać postawę drużyny na wiosnę tego roku. Transfery na chwilę obecną nie wyglądają okazale, należy jednak pamiętać, że mniejszym polskim klubom łatwiej bywa kontraktować zawodników w późniejszym okresie okna transferowego, toteż wciąż możemy spodziewać się potencjalnych wzmocnień. Póki co do zespołu dołączyli m.in.: Martin Remacle, Adrián Dalmau, Mateusz Czyżycki i wypożyczony z Rakowa młody bramkarz Xavier Dziekoński. Większy ruch panuje po stronie odejść, gdzie znajdziemy m.in.: Marcela Zapytowskiego, Adama Deję czy Adriana Danka. Karierę zakończyła także klubowa legenda, Jacek Kiełb.

Korona Kielce – mój typ

Korona nie będzie miała łatwo i będzie musiała ostro walczyć o utrzymanie. Sądzę jednak, że trener Kuzera ponownie poukłada z dostępnych klocków charakterny zespół, który utrzyma się w lidze z kilkupunktową przewagą.

Jagiellonia Białystok

W Jagiellonii od kilku sezonów trwa permanentny okres przejściowy. Klub ma problem z odnalezieniem swojego stylu i długofalowej wizji, co czyni go jednym z najmniej ekscytujących w Ekstraklasie. Czy w nadchodzącym sezonie się to zemści? A może właśnie teraz przyjdzie przełamanie i zobaczymy wreszcie ciekawą i wyrazistą Jagę?

Jagiellonia wchodzi w nowy sezon ligowy pod wodzą młodego trenera Adriana Siemieńca. Trenerowi udało się wywalczyć w zeszłym sezonie utrzymanie, choć trudno mówić o znaczącym skoku jakości gry. Ciężko się jednak dziwić, skoro „Jaga” od kilku sezonów przypomina jeden wielki plac budowy, którego architekci rzadko kiedy wytrzymują na stanowisku dłużej niż pół roku. Do stabilizacji wciąż jednak daleko, skoro jeszcze przed końcem poprzedniego sezonu ogłoszono transfer największej gwiazdy zespołu, Marca Guala, do Legii Warszawa. Duet Gual – Imaz ciągnął w zeszłym sezonie grę „Jagi”, co zresztą przyniosło pierwszemu z nich tytuł króla strzelców ligi. Sporo będzie więc zależało od tego, czy wspomniany Imaz pozostanie w drużynie, czy będą go omijały problemy ze zdrowiem i jak ułoży się jego współpraca z nowymi napastnikami: José Naranjo czy Afimico Pululu. Warto również wspomnieć, że Jagiellonię opuści kilku ciekawych, choć niekoniecznie kluczowych na chwilę obecną piłkarzy. Michał Pazdan na koniec kariery przeniesie się do rodzinnego Krakowa, by wspomóc swoim doświadczeniem trzecioligową Wieczystą. Drużynę opuszczą także długoletni lider środka pola Tomáš Přikryl, Israel Puerto i uznawany jeszcze niedawno za wielki talent Bartosz Bida.

Jagiellonia Białystok – mój typ

W zeszłym sezonie było mizernie, a teraz zespół opuszcza największa gwiazda, autor osiemnastu goli i ośmiu asyst. Brzmi to jak przepis na katastrofę, ale zanim wydamy wyrok, poczekajmy, co pokażą na boisku nowe nabytki. Wiele będzie również zależało od tego, jaki komfort pracy otrzyma Adrian Siemieniec i jak poradzi sobie w trudnych chwilach sezonu. Na razie bazowym scenariuszem wydaje się bowiem kolejny sezon marazmu, zakończony kilka oczek nad kreską, ale nietrudno wyobrazić sobie również scenariusz bardziej nerwowy i bez happy endu.

Śląsk Wrocław

Śląsk ma za sobą dwa sezony zakończone tuż nad strefą spadkową jedynie dzięki temu, że w lidze znalazł się jeszcze słabszy zespół o nazwie Wisła. Zła wiadomość dla Wrocławian jest taka, że w tym sezonie w Ekstraklasie nie ma już żadnej Wisły.

Śląsk Wrocław w zeszłym sezonie zrobił naprawdę dużo, by zlecieć z hukiem do pierwszej ligi. Na trzy kolejki przed końcem tracili do bezpiecznej wówczas Wisły Płock aż pięć punktów. Później przyszła jednak wygrana w bezpośrednim meczu z „Nafciarzami”, następnie zwycięstwo w meczu przyjaźni z Miedzią Legnica i tak to Wisła przygotowuje się obecnie do sezonu w pierwszej lidze. Dla Śląska jest to jednak drugi z rzędu sezon zakończony na piętnastym miejscu, toteż można mieć wątpliwości, czy włodarze klubu będą potrafili wyciągnąć wnioski. Silnym punktem zespołu pozostaje na pewno trener Jacek Magiera przynajmniej do momentu, kiedy władze klubu nie postanowią po raz kolejny się z nim rozstać. Z piłkarzy najbardziej odczuwalne będzie odejście Johna Yeboaha, który w zeszłym sezonie ciągnął grę Śląska, w wielu meczach będąc jedyną jasną postacią drużyny. Po jego odejściu ciężar odpowiedzialności za ofensywę wróci na barki nierównego Erika Exposito, o ile oczywiście Hiszpan pozostanie w klubie. Odnotujmy, że z Dolnym Śląskiem pożegnali się również Michał Szromnik (prawdopodobnie robiąc miejsce między słupkami młodemu Kacprowi Trelowskiemu)i Daniel Leo Gretarsson. Niezbyt okazale wyglądają również transfery przychodzące. Kenneth Zohore ma w CV występy w Premier League, ale przez ostatnie lata głównie leczył kontuzje i systematycznie obniżał loty. Wciąż nie za wiele pokazał na boiskach różnych lig młody Mateusz Żukowski, zaś Burak İnce i Aleks Petkov stanowią jedną wielką zagadkę. Wygląda jednak na to, że cała nadzieja w warsztacie i charyzmie trenera Magiery.

Śląsk Wrocław – mój typ

Do trzech razy sztuka. Śląsk nie wyciągnie wniosków i nie zbuduje wystarczająco silnej kadry, by punktować na poziomie środka tabeli. Wraz z rosnącym zagrożeniem spadkiem w klubie zaczną się nerwowe ruchy, które tylko przyspieszą nieuniknione. W sezonie 2024/25 trzecie największe miasto w Polsce nie zobaczy Ekstraklasy.

ŁKS

W ubiegłym sezonie Łódzki Klub Sportowy wygrał bardzo zacięte i ciekawe rozgrywki pierwszej ligi. Na co jednak wystarczy w Ekstraklasie to, co pozwoliło odnieść sukces szczebel niżej?

W nowym sezonie Ekstraklasy ŁKS powalczy o to, by to podejście do najwyższej klasy rozgrywkowej potrwało dłużej niż poprzednie, kiedy to łodzianie zlecieli z ligi w hukiem. W teorii mają sporo argumentów, by rzeczywiście tym razem było lepiej. Zespół w dużej mierze zachowa swój kształt, choć oczywiście odczuwalne będzie odejście Michała Trąbki czy mocno już wiekowego Macieja Dąbrowskiego. Bardzo ciekawą informacją jest natomiast powrót do Łodzi Daniego Ramireza, który już raz pokazał, że akurat w tej drużynie potrafi błyszczeć. Ciekawie wyglądają również transfery napastnika Kaya Tejana, pomocnika Engjella Hotiego oraz obrońców Marcina Flisa i Adriena Louveau. Drużynę poprowadzi zaś trener Kazimierz Moskal, który jak na razie radzi sobie w Łodzi naprawdę dobrze.

ŁKS – mój typ

Zazwyczaj przynajmniej jeden beniaminek Ekstraklasy kończy sezon w strefie spadkowej. ŁKS robi jednak dość dużo, by tym razem nie padło na nich. Wygląda na to, że to ma szansę się udać, choć łodzian z pewnością czeka mnóstwo walki.

Ruch Chorzów

Niebiescy wracają do Ekstraklasy po mozolnej odbudowie klubu, podczas której sięgnęli aż trzeciej ligi. Czternastokrotni mistrzowie Polski będą jednak chcieli udowodnić, że ich miejsce jest w elicie.

Ruch Chorzów spróbuje zaliczyć udany powrót do Ekstraklasy z solidnym, bardzo mocno polskim składem. Na chwilę obecną jedynym zagranicznym zawodnikiem w kadrze Chorzowian jest Czech Jan Sedlak. W zespole nie brakuje znanych i doświadczonych zawodników, jak chociażby Maciej Sadlok, Łukasz Moneta, Tomasz Foszmańczyk czy Daniel Szczepan. Co ciekawe, dotychczasowe wzmocnienia klubu również były przeprowadzane według podobnego klucza, co pokazują chociażby transfery Michała Buchalika czy Filipa Starzyńskiego. Silną pozycję w klubie ma również bardzo szanowany przez kibiców trener Jarosław Skrobacz. Końcowy wynik będzie jednak zależał od tego, czy Ruch będzie bardziej wyglądał jak KS Gryfna Paka Ze Śląska, czy raczej jak FC Dom Spokojnej Starości.

Ruch Chorzów – mój typ

Ruch Chorzów wydaje się mieć dość jasną wizję funkcjonowania zespołu. Nie jestem jednak przekonany, czy przyniesie ona sukces w Ekstraklasie. Z pewnością nie braknie woli walki i doświadczenia, ale już gorzej może być z dynamiką i piłkarską jakością. Dlatego raczej upatruję tu kandydata do uzupełnienia grupy spadkowej.

Puszcza Niepołomice

Na koniec zostawiłem sprawcę największej niespodzianki na zapleczu Ekstraklasy. Puszcza rozegrała dobry i stabilny sezon, a następnie w brawurowym stylu wygrała baraże, co pozwoli jej zadebiutować na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Czemuż więc ten piękny sen miałby nie trwać dalej?

Wobec Puszczy Niepołomice mało kto ma wysokie oczekiwania i już samo to jest dla nich okolicznością bardzo korzystną. Klub nie przeprowadza również rewolucji kadrowej i nie ma powodu, by przypuszczać, że znacząco zmieni styl gry. Nie jest zaś tajemnicą, że gra defensywna, oparta o ciężką pracę w odbiorze i utrudnianie rozgrywania przeciwnikowi, często sprawdza się w przypadku beniaminków i drużyn o mniejszym potencjale. Wśród zawodników opuszczających obecnego lata Puszczę najbardziej znany jest z pewnością Rafał Boguski, nie zapominajmy jednak, że były reprezentant Polski i mistrz kraju z Wisłą Kraków ma już prawie czterdzieści lat. Puszcza poczyniła już zaś kilka ciekawych i rozsądnie, jak na możliwości klubu, wyglądających wzmocnień. Do drużyny dołączyli Artur Siemaszko, Artur Crăciun, Mateusz Cholewiak i Michał Walski. Istotną informacją jest również przedłużenie wypożyczenia ukraińskiego obrońcy Romana Yakuby. Zespół poprowadzi oczywiście trener Tomasz Tułacz, mogący pochwalić się najdłuższym nieprzerwanym stażem pracy w jednym klubie spośród wszystkich szkoleniowców na szczeblu centralnym.

Puszcza Niepołomice – mój typ

Piękny sen potrwa jeszcze przynajmniej przez sezon. Puszcza nie musi, a może, toteż nawet przy słabszych wynikach nie spodziewam się w klubie nerwowych ruchów. Stabilizacja kadry i pomysłu na grę pozwoli na utrzymanie się w Ekstraklasie.

Podsumowując…

Moje przewidywania co do ostatecznego kształtu tabeli na koniec sezonu prezentują się następująco:

1.Lech Poznań
2.Legia Warszawa
3. Pogoń Szczecin
4.Raków Częstochowa
5.Górnik Zabrze
6.Zagłębie Lubin
7.Piast Gliwice
8.Radomiak Radom
9.ŁKS
10.Jagiellonia Białystok
11.Warta Poznań
12.Korona Kielce
13.Puszcza Niepołomice
14.Widzew Łódź
15.Cracovia
16.Śląsk Wrocław
17.Ruch Chorzów
18.Stal Mielec

A na koniec jeszcze kilka bardziej szczegółowych typów.

Jak poradzą sobie polskie drużyny w europejskich pucharach?

Raków zagra w fazie grupowej Ligi Konferencji Europy i rozegra jeden dwumecz pucharowy na wiosnę. Lech i Legia powalczą do końcowych faz eliminacji. Jeśli którejś z tych drużyn uda się awansować do fazy grupowej, to raczej będzie to Lech.

A co z Pucharem Polski?

WWalka w Europie i wyrównane zmagania w lidze otworzą furtkę do finału przynajmniej jednemu nieoczywistemu zespołowi. Być może ktoś ze Śląska: Górnik, Piast lub Zagłębie? Spodziewam się również, że po raz pierwszy od czterech lat w finale nie zobaczymy Rakowa.

Kto jako pierwszy zwolni trenera?

Cracovia, ewentualnie Śląsk lub Jagiellonia.

Co będzie największym zaskoczeniem rozgrywek?

Puszcza przez parę tygodni będzie się utrzymywała w górnej połowie tabeli. Wielu obserwatorów okrzyknie ją wówczas rewelacją ligi.

Kto awansuje z pierwszej ligi?

Na papierze najwięcej argumentów mają Wisła Kraków i Bruk-Bet Termalica Nieciecza, więc… Wiadomo, jak to jest w polskiej piłce z argumentami na papierze. Być może Polonia Warszawa pokusi się o rajd beniaminka w stylu Ruchu Chorzów. Powalczyć może również wzmocniony współpracą z Bogdanką Górnik Łęczna czy ambitny Chrobry Głogów. Cudów nie spodziewam się z kolei po spadkowiczach dokonujących obecnie rewolucji w składach, na której efekty raczej będzie trzeba poczekać dłużej niż sezon.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Podoba Ci się to, co tworzymy? Dołącz do nas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.