Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Ofiara z życia w Polskiej kulturze

magazine cover

W. Kossak "Olszynka Grochowska"

fot. WIkimedia Commons

Czy podejmowanie walki w przegranej sprawie ma sens? A może nic nie jest stracone i jest jeszcze nadzieja? Przed tymi dylematami stawały pokolenia Polaków, przez co sama ofiara z życia stała się bardzo ważnym elementem w polskiej poezji patriotycznej. Z drugiej strony tragedie powstań powodowały zmianę strategii walki – odkładano broń i zakasywało się rękawy do codziennej pracy.

Tematyka śmierci jest nieodłącznym elementem każdej kultury. Nie ma w tym nic dziwnego – w aspekcie naturalnym dotyczy ona każdego z nas. Różnią się jednak jej okoliczności. Podczas burzliwej historii Polski ukształtował się w naszej literaturze motyw śmierci jako ofiary w imię wyższej sprawy. Motyw ten, z jednej strony chwalony przez patriotów, staje się niejako wciągnięty w sferę sacrum życia narodowego, z drugiej strony istnienie jego jest krytykowane jako coś niebezpiecznego i zgubnego dla Polski przez inne osoby miłujące swoją ojczyznę. Pomijając jednak osąd tego tematu, warto pochylić się nad kilkoma przykładami z literatury polskiej.

Bitwa pod Sokalem

W polskojęzycznej literaturze motyw ofiary z życia za ojczyznę wbrew pozorom nie narodził się pod zaborami. Już w XVI wieku renesansowy poeta Jan Kochanowski wyraził jasno swój pogląd na ten temat. Pisał on w swojej fraszce Na Sokalskie mogiły:

Tuśmy się mężnie prze ojczyznę bili
I na ostatek gardła położyli.
Nie masz przecz, gościu, złez nad nami tracić,
Taką śmierć mógłbyś sam drogo zapłacić.

Sama bitwa pod Sokalem odbyła się 2 sierpnia 1519 roku pomiędzy wojskami polsko-litewskimi a Tatarami i skończyła się porażką wojsk Rzeczypospolitej. Straty po obu stronach były wysokie. W przypadku wojsk polsko-litewskich było to 1200 żołnierzy, czyli prawie 20 procent stanu liczebnego przed bitwą. Wśród poległych znalazł się też Fryderyk Herburt, któremu po latach swój wiersz poświęcił Mikołaj Sęp Szarzyński, uważany za jednego z prekursorów baroku w Polsce. W dwóch ostatnich zwrotkach poeta tak pisał:

O, cny rycerzu! Nie tylko szczęśliwie
Duch twój z wielkimi bohatyry żywie:
I tu, dokąd Bug cichy wody swoje
Niesie do Wisły, dotąd imię twoje
Trwać będzie w ustach ludu rycerskiego.
I rzecze człowiek serca wspaniałego:
„Z lepszym Ojczyzny szczęściem, wieczny Panie,
Racz mi naznaczyć tak prętkie skonanie

Oba wiersze przedstawiają podobne postawy wobec takiej ofiary. Wskazują one, że samo męstwo w walce nadaje sens takiej śmierci. Nie można jednak patrzeć na artystę i jego poglądy poprzez pryzmat tylko jednego dzieła. Warto więc przywołać Pieśń V Kochanowskiego, w której opisał on najazd Tatarów na Podole w 1575 roku. Był to głos krytyki skierowany wobec Polaków, którego celem było prawdopodobnie – poprzez ukazanie tej tragedii – wskazanie dróg do poprawy obronności kraju.

Hymn do miłości Ojczyzny

Do tematu umierania za ojczyznę powrócił także Ignacy Krasicki w pełnym patosu Hymnie do miłości Ojczyzny. Wedle legendy wiersz został zainspirowany słowami starego wiarusa potrąconego przez tego biskupa.

Filolog klasyczny Jerzy Danielewicza wskazał zaś, że tekst ten jest parafrazą pieśni do Doskonałości Arystotelesa. Utwór ten był wygłoszony w 1774 roku podczas obiadu czwartkowego.

Święta miłości kochanej Ojczyzny,
Czują Cię tylko umysły poczciwe!
Dla ciebie zjadłe smakują trucizny,
Dla ciebie więzy, pęta nie zelżywe.
Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny,
Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe.
Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.

Utwór ten pierwotnie powstał jako hymn do Szkoły Rycerskiej. Do dziś podczas uroczystości przyjęcia na studia pierwszego roku podchorążowie odśpiewują tę pieśń zaraz po Gaudeamus igitur. Kontekst historyczny jest także i tu ważny – w obliczu doświadczenia pierwszego zaboru.

Śmierć jako budowa drogi

Adam Mickiewicz 26 grudnia 1820 napisał Odę do Młodości, która niejako stała się manifestem polskiego romantyzmu. Przeciwstawione są tam w sposób wyraźny stare pokolenie oświecenia i młode pokolenie romantyzmu. Mimo formy poetyckiej podobnej do dzieł poprzedniej epoki widać tutaj nowe sposoby patrzenia na świat. Pojawia się także w niej wątek dotyczący poglądu Mickiewicza na śmierć w walce:

I ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu,
Jeżeli poległem ciałem
Dał innym szczebel do sławy grodu.

Widać wyraźnie, że tutaj ofiara z życia za wyższą sprawę ma torować drogę kolejnym walczącym – nie jest więc śmiercią bezsensowną. W dalszym dorobku tego poety także widać tendencję do sakralizacji roli dziejowej naszego kraju. Źródła mesjanizmu polskiego dopatruje się jeszcze w czasach wcześniejszych, gdy Polska była uważana za „przedmurze Europy”. W III części Dziadów, w widzeniu księdza Piotra losy Polaków zostają przyrównane do męki chrystusowej. Warto tu przywołać jeden z obrazów pojawiających się w tejże wizji:

Ach, Panie, już widzę krzyż - ach, jak długo, długo
Musi go nosić - Panie, zlituj się nad sługą.
Daj mu siły, bo w drodze upadnie i skona -
Krzyż ma długie, na całą Europę ramiona,
Z trzech wyschłych ludów, jak z trzech twardych drzew ukuty. -
Już wleką; już mój Naród na tronie pokuty -
Rzekł: „Pragnę” - Rakus octem, Borus żółcią poi,
A matka Wolność u nóg zapłakana stoi.

Mesjanizm w formie, jaką przedstawił Mickiewicz w Dziadach, został skrytykowany przez Juliusza Słowackiego jako postawa biernego męczeństwa. W Kordianie zaproponował on winkelriedyzm. Inspirował się legendą szwajcarskiego rycerza Arnolda Winkelrieda, który w bitwie pod Sempach rzucił się na włócznie wojsk Austriaków, tworząc wyłom w szeregach przeciwnika. Krzyczał przy tym „Droga dla Wolności!”. Warto to zestawić z Odą do Młodości Mickiewicza. Nachodzi tutaj jedno pytanie: Czy to nie są podobne postawy?

Obie jednak koncepcje z XIX w. są krytykowane przez niektórych patriotów, gdyż według ich interpretacji zakładają poświęcenie one Polski na rzecz innych narodów. Krytykowane są też jako zgubne i niebezpieczne, ponieważ prowadziły do otwartej konfrontacji z zaborcą. Doprowadziło to do krwawego rozprawienia się z powstańcami, wywózkami i ograniczeniami autonomii Polaków. Zwolennicy powstań argumentują jednak, że bez idei powstań Polska nie odzyskałaby niepodległości. Kontrargumentem na to jest ukazywanie historii Finlandii czy Czech, bądź polskiej Galicji, czy Wielkopolski gdzie albo powstań nie było, albo były to małe i nieznaczące zdarzenia, bądź też skończyły się zwycięstwem. Lecz czy to wystarczający argument? Warto, pogłębiając swoją wiedzę historyczną, samemu sobie odpowiedzieć na to pytanie, gdyż nie jest to temat na sam jeden artykuł – możliwe, że i grubej książki by nie starczyło! Kolejną jeszcze trudną sprawą jest ocena Powstania Warszawskiego i nieustanna debata o nim toczona.

Warto jednak na zakończenie wrócić jeszcze raz do tematu „śmierci jako budowy drogi”. Przywołajmy tutaj tekst modlitwy Narodowych Sił Zbrojnych z XX wieku, której autorem był ks. bp Henryk Strąkowski, który bardzo dobrze oddaje nadzieje, smutki, tragedie i marzenie partyzantów z tego ugrupowania:

Panie Boże Wszechmogący,
daj nam siłę i moc wytrwania
w walce o Polskę,
której poświęcamy nasze życie.
Niech z krwi niewinnie przelanej braci naszych,
pomordowanych w lochach gestapo i czeki,
niech z łez naszych matek i sióstr,
wyrzuconych z odwiecznych swych siedzib,
niech z mogił żołnierzy naszych,
poległych na polach całego świata,
powstanie Wielka Polska.
O Mario, Królowo Korony Polskiej,
błogosław naszej pracy i naszemu orężowi.
O spraw miłościwa Pani,
patronko naszych rycerzy,
by wkrótce u stóp Jasnej Góry i Ostrej Bramy
zatrzepotały polskie sztandary z Orłem Białym
i Twym wizerunkiem. Amen.

Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich

J 15, 13

Mówiąc o śmierci jako ofierze, nie sposób nie przypomnieć losu św. o. Maksymiliana Kolbe – historia jego jest dość dobrze znana, więc zamiast kolejnego opisu jego życia warto pozwolić przemówić temu, któremu uratował on życie. Był to Franciszek Gajowniczek, który po wojnie zeznał tak:

W okresie żniw, w ostatnich dniach lipca 1941 roku, przy nadarzającej się sposobności, jeden z więźniów oświęcimskich z mojego bloku zbiegł. Jako represja za to, na wieczornym apelu nastąpiło dziesiątkowanie więźniów mojego bloku. Dziesięciu więźniów z mojego bloku wyznaczono na śmierć. Dowódca obozu Fritzsch w towarzystwie Rapportfuhrera Palitzscha dokonał selekcji (wyboru). Nieszczęśliwy los padł również na mnie. Ze słowami:

– „Ach, jak żal mi żony i dzieci, które osierocam”

udałem się na koniec bloku. Miałem iść do celi śmierci głodowej. Te słowa usłyszał O. Maksymilian Kolbe, franciszkanin z Niepokalanowa. Wyszedł z szeregów, zbliżył się do Lagerfuhrera Fritzscha i usiłował ucałować jego rękę. Fritzsch zapytał tłumacza:

– „Was wunscht dieses polnische Schwein?” (pol. Czego chce ta polska świnia?)

O. Maksymilian Kolbe, wskazując ręką na mnie wyraził swoją chęć pójścia za mnie na śmierć. Lagerfuhrer Fritzsch ruchem ręki i słowem:

– „Heraus” (pol. Wyjść)

kazał mi wystąpić z szeregu skazańców, a moje miejsce zajął O. Maksymilian Kolbe. Za chwilę odprowadzono ich do celi śmierci, a nam kazano rozejść się na bloki. W tej chwili trudno mi było uświadomić sobie ogrom wrażenia, jaki ogarnął mnie; ja, skazaniec mam żyć dalej, a ktoś chętnie i dobrowolnie ofiaruje swoje życie za mnie. Czy to sen, czy rzeczywistość?… Wśród kolegów wspólnej niedoli oświęcimskiej dał się słyszeć jeden głos podziwu heroicznego poświęcenia życia tego kapłana za mnie.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.