Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Jak życ po chrześcijańsku – recepta C.S. Lewisa (cz. V)

magazine cover

fot. Pixabay

Co o życiu chrześcijańskim można z twórczości Lewisa wyczytać? Niemal wszystkie jego książki mają na celu pokazanie tych zasad i wartości, jakimi winni się kierować ludzie, a w szczególności chrześcijanie, w swoim życiu. Pisarz wprost wyprowadza te normy z reguł moralnych, które zostały omówione w poprzednim rozdziale. Polem zainteresowań filozofa są: szczęście, posłuszeństwo, miłosierdzie, sprawiedliwość społeczna, codzienna praca oraz szeroko pojęte życie rodzinne (w tym małżeństwo oraz seksualność człowieka).

Życie chrześcijańskie

Pojęcia szczęścia są bardzo różnorodne, w większości zależą od tego, w jakim nurcie filozoficznym odnajduje się ten, kto stara się stworzyć definicję tej wartości. Trudno jednoznacznie stwierdzić, co na ten temat sądził Lewis, gdyż najczęściej pisał on o szczęściu niejako przy okazji innych tematów. Można domniemywać, na podstawie zarówno jego życia prywatnego, jak i twórczości, że szczęście to dla niego życie w zgodzie i we właściwej relacji z Bogiem, której efektem jest także miłość do bliźniego, a skutkiem ubocznym świadome i racjonalne podejście do spraw wiary. Warto więc zadać pytanie: czy Bóg rozumie człowiecze pragnienie szczęścia? W liście do swojego wieloletniego przyjaciela Arthura Greevesa filozof pisze tak: „Bóg nie tylko rozumie, ale wręcz podziela pragnienie stojące u źródeł moich złych skłonności: pragnienie całkowitego i ekstatycznego szczęścia”1. Jednocześnie Lewis ma na swoim koncie esej noszący nazwę Nie mamy żadnego »prawa do szczęścia«2, który w niniejszej pracy był już cytowany. Autor, odnosząc się do pojęcia szczęścia, pisze w nim, że w obecnych czasach niezwykle często jest ono utożsamiane z przyjemnością seksualną, na dodatek źle pojmowaną, ponieważ nie tylko taką, która jest jednym z filarów małżeństwa, ale generalnie jako jeden z ludzkich popędów domagający się spełnienia przy każdej możliwej okazji oraz w możliwie jak największym stopniu ekscytacji. Dlatego też pisarz jest przeciwnikiem seksu pozamałżeńskiego, masturbacji, homoseksualizmu oraz prostytucji, ponieważ są to akty skrajnie egoistyczne, służące niemal wyłącznie zadowoleniu samego siebie oraz prowadzące do zamykania się w granicach własnego »ja«. Przez to człowiek nie jest w stanie udoskonalać oraz dopełniać swojej osobowości w relacji i więzi z drugim. Taka osoba wyzbywa się odpowiedzialności, uprzedmiotawia innych, stawia siebie w pozycji pana sytuacji oraz własnego bożka. I tutaj jest problem, bo jest to jawne przekroczenie prawa Bożego, które zakazuje oddawania czci komukolwiek innemu poza Bogiem Trójjedynym. „Filozofii spod znaku Playboya (tudzież Playgirl)”3 trzeba przeciwstawić filozofię, która uznaje wyższe wartości, która głosi, że sensem ludzkiego życia jest coś więcej niż podstawowa, zmysłowa przyjemność. Dlatego filozof zwraca uwagę: „Jeśli nie potrafimy zostawić naszych [gwałtownych] upodobań na progu kościoła wraz z naszym pozostałym cielesnym bagażem i wpuszczamy je do środka, nie powinniśmy im folgować, lecz przynajmniej je ukorzyć, a w razie potrzeby – zmienić je”4. Lewis uważa, że chrześcijaństwo nie jest przeciwne naturalnemu szczęściu, ale chce je osadzić we właściwych ramach, czyli w relacji do przeznaczenia człowieka oraz całego świata natury. Bóg, według pisarza, jest swego rodzaju hedonistą, Kimś, komu najbardziej zależy na ludzkiej radości i spełnieniu się. W Listach starego diabła do młodego ustami Krętacza Lewis przekazuje tę ważną prawdę: „W głębi serca Nieprzyjaciel jest hedonistą. Wszystkie owe posty i nocne czuwania, stosy ofiarne i krzyże są tylko fasadą, czymś na kształt piany u wybrzeży morskich. Im dalej na głębię, im dalej w Jego Królestwo, tym więcej radości – coraz to więcej radości. On nawet nie robi z tego sekretu; u Swej prawicy ma w pogotowiu »radości wieczne«. Brrr. Nie sądzę, aby miał On najsłabsze pojęcie o tej wzniosłej i surowej tajemnicy, której my dosięgamy w Cierpiętniczej Wizji. On jest wulgarny, Piołunie, o drobnomieszczańskiej umysłowości. Napełnił swój świat przyjemnościami. Istnieje tyle rzeczy, które ludzie mogą wykonywać codziennie bez żadnego sprzeciwu z Jego strony – śpią, myją się, jedzą, piją, kochają się, bawią, modlą się, pracują. Każda z tych rzeczy musi być wypaczona, jeśli ma przynieść nam jaki taki pożytek. Walczymy w okrutnie niekorzystnych warunkach. Nic z natury swej nie stoi po naszej stronie”5.

Sprawiedliwość i miłosierdzie

Niemało miejsca poświęca Lewis pojęciu sprawiedliwości społecznej, czemuś co, wydawać by się mogło, narodziło się dopiero w czasach współczesnych, razem z powstawaniem ruchów powszechnie nazywanych lewicowymi. Pisarz przekonuje, że to Pan Jezus oraz pierwsze wspólnoty chrześcijańskie są doskonałym przykładem, w jaki sposób należy pomagać innym. Już święty Jakub pisał: „Bracia moi! Jaki z tego pożytek, jeśli ktoś mówi, że wierzy, a nie potwierdza tego czynami? Czy taka wiara może go zbawić? Gdyby więc twój brat lub siostra byli nadzy lub głodni, ty byś im powiedział: »Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i posilcie«, lecz nie dałbyś im tego, czego potrzebuje ciało, jakąż będą mieli z tego korzyść? Tak więc wiara, która nie jest potwierdzona czynami, martwa jest sama w sobie. Może ktoś powie: »Ty wierzysz, a ja wypełniam uczynki«. Pokaż mi twoją wiarę, która nie jest potwierdzona uczynkami, a ja ci pokażę moją wiarę, za którą idą czyny. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Dobrze czynisz. Lecz demony też wierzą i ze strachu drżą” (Jk 2,14-⁠19). Zgodnie z radą apostoła Kościół aktywnie tworzył i nadal tworzy dzieła miłosierdzia, nieustannie pomagające ogromnej liczbie osób, które zostały mocno doświadczone przez los. Filozof osobiście był zaangażowany w pomoc słabszym, przeznaczał dwie trzecie swoich dochodów na potrzebujących, jednocześnie był krytycznie nastawiony do wszelkich prób uszczęśliwiania na siłę, poprawiania innych bez ich zgody. Do wszystkich zainteresowanych wiarą zawsze podchodził z pozycji współposzukującego, a nie nauczyciela czy mentora. Jednakże dla niektórych przeciwników chrześcijaństwa są to działania, które mają jedynie złagodzić objawy, a nie wpływają na przyczyny takiego stanu rzeczy. Utopiści, bo tak ich nazywa Lewis, chcieliby przeprowadzenia rewolucji społecznej. Niestety nie czerpią oni z zasobów historii i nie widzą, że wszelkie poprzednie rewolucje na końcu okazywały się karykaturami swoich pierwotnych założeń, a często także dosłownie pożerały swoje dzieci (na przykład podczas rewolucji francuskiej). Ich wiara w moc działania człowieka też przypomina wiarę religijną i przez to kreują oni bożka idealnego społeczeństwa, który odbiera Panu Bogu jedynie Jemu zarezerwowaną chwałę i cześć.

Miłosierdzie, nie tylko pojmowane jako pomoc biednym, oraz posłuszeństwo to dwa kolejne fundamenty życia każdego, kto chce się prawdziwie nazywać chrześcijaninem. Pierwszym obowiązkiem jest podporządkowanie się nakazom i prawu Bożemu, następnie powinności rodzinne oraz praca. W dzisiejszym świecie na przeżycie bez podejmowania zatrudnienia mogą pozwolić sobie jedynie osoby, które odziedziczyły spory majątek, cała reszta spędza w miejscu pracy jedną trzecią swojego życia. Dlatego tak duży nacisk w pismach Lewisa jest położony na filozofię pracy. Ważny dla autora jest sposób, w jaki zapewnia się byt rodzinie. Podkreśla on, że praca, którą się wykonuje, powinna być wartościowa na tyle, aby w przypadku gdyby człowiek nie musiał jej wykonywać i tak by ją z chęcią i pożytkiem dla innych podejmował6. Oczywiście także i tutaj ważny jest umiar. Zatrudnienie nie może być na tyle absorbujące, aby taka osoba nie miała czasu dla rodziny czy dla Boga i dlatego w eseju Dobra robota i dobre uczynki autor wyraźnie podkreśla: „Nasze powinności wobec Boga mają charakter nieskończony i bezwzględny. Albo możesz odmówić ich spełnienia, albo zrobić co w twojej mocy, by się z nich wywiązać – wyjścia pośredniego nie ma. A mimo to jest sprawą jasną, iż chrześcijaństwo nie wyklucza zwykłego działania człowieka w innych dziedzinach życia. Święty Paweł zachęca ludzi, by rozwijali się w swojej pracy zawodowej; dopuszcza także udział chrześcijan w ucztach – nawet w ucztach organizowanych przez pogan. Nasz Pan bawił się na weselu i w sposób cudowny zapewnił biesiadnikom wino. W większości epok chrześcijańskich pod egidą Jego Kościoła kwitło nauczanie i sztuka. Rozwiązanie tego paradoksu jest wam oczywiście dobrze znane: »Czy więc jecie, czy pijecie, czy co innego czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Bożą« (1 Kor 10,31)”7.

Filozofia chrześcijańskiego życia

Lewis w swoich książkach proponuje chrześcijańską filozofię życia. W przeciwieństwie do hedonistów oraz rewolucjonistów społecznych postuluje zachowanie właściwego stosunku każdej części naszego życia do Stwórcy: małżeństwo i rodzina, miłość, zarabianie pieniędzy i wypoczynek, obowiązki wobec najbliższych, tych nieco dalszych oraz całego rodzaju ludzkiego. By każdy człowiek działał w zgodzie nie tylko z samym sobą, ale także odwiecznym zamysłem Bożym, które to połączone mogą dać takiej osobie życie spełnione, jakkolwiek by ono problematyczne nie było. „Wszystkie nasze naturalne działania – nawet najskromniejsze – zostaną przyjęte z aprobatą, jeśli tylko ofiarujemy je Bogu; jednak wszystkie one – nawet najszlachetniejsze – okażą się grzeszne, jeśli tego nie uczynimy. Chrześcijaństwo nie usuwa naszego naturalnego życia i nie zastępuje nowym; chodzi raczej o nową organizację życia, dzięki której nasze naturalne zasoby zostają wykorzystane do celów nadprzyrodzonych. Bez wątpienia w określonych sytuacjach wymaga to rezygnacji z pewnych – a niekiedy i ze wszystkich – ludzkich dążeń: lepiej jednookim wejść do życia, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego (zob. Mt 18,9). Jednak dzieje się to w pewnym sensie per accidens, ponieważ w tych wyjątkowych okolicznościach robienie tego czy tamtego na chwałę Bożą nie jest już możliwe. Życie duchowe i działanie człowieka jako takie zasadniczo nie stoją ze sobą w sprzeczności”8.

„Lecz dla nich prawdziwa opowieść dopiero się zaczęła”9

Powyższy cytat jest klamrą spinającą naszą wspólną podróż po świecie Clive’a Staplesa Lewisa. Mam nadzieję, że w cyklu moich artykułów udało mi się rozjaśnić tezę, którą postawiłem w tytule oraz odpowiedzieć na zadane w nim pytanie. Poprzez omówienie życia profesora Lewisa oraz jego wielu dzieł, zarówno tych beletrystycznych, jak i filozoficznych, starałem się pokazać to niezwykle ciekawe podejście do wiary i religijności, podejście, które skupia się na chrześcijaństwie samym w sobie, dąży do jego istoty i chociaż widzi pewne problemy, jakie ma zarówno instytucja Kościoła, jak i każdy wierzący z osobna, to stara się dotrzeć do tego, co najbardziej w nim pierwotne i fundamentalne. Lewis widzi podziały między samymi chrześcijanami, ale jego twórczość ma na celu wyciąganie pierwiastka wspólnego dla wszystkich. Robi to, jak próbowałem to udowodnić, w sposób niezwykle racjonalny, który przeciętnej osobie może się nie kojarzyć z dziedziną duchowości, ale dzięki temu pozwala współczesnemu człowiekowi, człowiekowi wieku technologii i nieustannego wzrostu możliwości ludzkich, dać chwilę na zastanowienie oraz zatrzymanie się, w przeciwieństwie do nieustannie biegnącego świata. Miałem także na celu spopularyzowanie wiedzy o Lewisie i wydanych przez niego książkach, które ewidentnie są wartością dodaną dla każdego, kto je weźmie do ręki i postanowi, pełen życzliwości, zaznajomić się z ich treścią. Człowiek naszych czasów, czytając filozofa naszych czasów, będzie mógł się łatwiej z tymi czasami skonfrontować, a dzięki temu będzie w stanie pozostać sobą, nie rozpływając się w unifikującej się ludzkiej masie.

  1. C.S. Lewis, List do Arthura Greevesa, 12 września 1933, cyt. za: R. L. Purtill, W obronie wiary. C.S. Lewisa argumenty na rzecz chrześcijaństwa, tł. J. Urbaniak, Poznań 2013, str. 26. ↩︎
  2. Zob. C.S. Lewis, Nie mamy żadnego „prawa do szczęścia”, w: Tenże, Bóg na ławie oskarżonych, tł. M. Mroszczak, Warszawa 2002. ↩︎
  3. R. L. Purtill, W obronie wiary. C.S. Lewisa argumenty na rzecz chrześcijaństwa, tł. J. Urbaniak, Poznań 2013, str. 188. ↩︎
  4. C.S. Lewis, List zamieszczony w „Church Times” (10 sierpnia 1951), cyt. za: Tenże, Przebudzony umysł, tł. A. Wojtasik i inni, Kraków 2014, str. 243. ↩︎
  5. C.S. Lewis, Listy starego diabła do młodego, tł. S. Pietraszko, Warszawa 1990, str. 101. ↩︎
  6. Zob. C.S. Lewis, Dobra robota i dobre uczynki, w: Tenże, Diabelski toast, tł. Z. Kościuk, Warszawa 2010, str.119-⁠120. ↩︎
  7. C.S. Lewis, Brzemię chwały, tł. D. Bakalarz, J. Muranty, Warszawa 2012, str. 38. ↩︎
  8. Tamże, str. 39. ↩︎
  9. C.S. Lewis, Opowieści z Narni. Ostatnia bitwa, tł. A. Polkowski, Poznań 2008, str. 256. ↩︎

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.