adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Areopag Młodych, Społeczeństwo

Miłość w czasach sztucznej inteligencji, czyli ostrzeżenie Kai-Fu Lee

To jedna z ważniejszych pozycji, które ukazały się na polskim rynku w tym roku. Stawia pytania arcyważne, z którymi trzeba będzie się zmierzyć. Rozpala nadzieję, ale też budzi ogromny lęk.

Doktor Kai-Fu Lee (李開復 w zapisie tradycyjnym, 李开复 w uproszczonym) to światowej sławy znawca tematu. Niepozorny Tajwańczyk w okularach, z widocznym na twarzy podeszłym wiekiem, jest człowiekiem o bogatym doświadczeniu.
Wychowany przez amerykańskie szkoły i uniwersytety, pracował w Google, Apple, Microsofcie i Silicon Graphics. Następnie zainwestował umiejętności, czas i środki w chińskie środowisko technologiczne, przedsiębiorcze i naukowe. Jest popularyzatorem wiedzy o sztucznej inteligencji (SI).


Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa


Jego światowy bestseller AI Superpowers. China, Silicon Valley, and The New World Order z 2018 roku ukazał się w październiku 2019 roku w polskim przekładzie nakładem wydawnictwa Media Rodzina (znanego chociażby z wydawania polskich tłumaczeń Harry’ego Pottera). Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa. Chiny, USA i przyszłość świata – to pełny tytuł polskiego przekładu Krzysztofa Hejwowskiego.

twitter.com/kaifulee

Książka ta traktuje właśnie o SI, bo jest to oś zainteresowań Kai-Fu Lee. Pisze on w niej o wyścigu SI między USA a Chinami, a także o tym, dlaczego Chiny wygrają. Następnie mówi o „czterech falach SI”, z których dwie już są powszechne na świecie, trzecia jest wykorzystywana eksperymentalnie, a czwarta jest (na razie) melodią przyszłości. Trzecią warstwą książki jest wizja Kai-Fu Lee dotycząca koegzystencji z SI, czyli „mądrość raka”.

Efekt sputnika, czyli skutki gry w go

„Co zaskakujące, przedstawiciele tych tak różnych grup [biznesmenów, polityków i dzieci – przyp. M.H.] często zadają mi te same pytania. Podczas niedawnej wizyty w pekińskim przedszkolu zostałem przemaglowany przez grupkę pięciolatków na temat przyszłości ludzi i sztucznej inteligencji.
– Czy będziemy mieli nauczycieli robotów?
– A co będzie, jak jeden samochód bez kierowcy wpadnie na drugi i zrobi nam krzywdę?
– Czy ludzie będą żenić się z robotami i mieć dzieci?
– Czy komputery staną się takie mądre, że będą nami rządzić?
– Jeśli roboty będą wszystko robić, to co będziemy robić my?” (Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa, s. 9).


Kai-Fu Lee pokazuje, że jesteśmy jak dzieci, jeśli chodzi o naszą znajomość tematu i tak jak dzieciom chce nam wyjaśnić sytuację. Przede wszystkim opisuje niebywałe znaczenie ostatnich lat. Przywołuje sytuację z maja 2017 roku, kiedy to Ke Jie (柯洁 w uproszczonym chińskim vel 柯潔 w tradycyjnym) przegrał w go ze sztuczną inteligencją. Ke Jie był mistrzem tej tradycyjnej chińskiej gry, która jest dużo bardziej złożona (jeśli chodzi o wielość możliwości algorytmów gry) niż szachy (w które arcymistrz Garri Kasparow przegrał z programem Deep Blue w 1997 roku). Przegrana Ke Jie z AlphaGo od ekspertów Google’a była niebywałym szokiem dla Chińczyków.
Rzuciła Chiny na kolana. Państwo Środka zwielokrotniło więc wysiłki, żeby dorównać elicie Doliny Krzemowej.


Cztery czynniki


Kai-Fu Lee wyróżnia cztery czynniki, które rozwijają SI: obfitość danych, „głodnych przedsiębiorców”, specjalistów od SI oraz sprzyjające środowisko polityczne. Analizując te czynniki, bezlitośnie udowadnia, że w starciu z potencjałem Chin Dolina Krzemowa nie ma szans.
Po pierwsze, pokazuje stale rosnące bogactwo chińskich danych. Internet chiński jest większy niż amerykański i europejski razem wzięte. Chińskie aplikacje, niebywale funkcjonalne, gromadzą niezwykle różnorodne informacje w ogromnej ilości.

Po drugie, stara się udowodnić wyższość obecnego pokolenia przedsiębiorców Państwa Środka nad amerykańskimi start-uperami. Wychodzi mu to dość przekonująco – dość wspomnieć sukces Tencentu czy Alibaby.

Po trzecie, pokazuje budującą się równowagę w świecie specjalistów, czego jest współtwórcą; wszak to on stoi za edukacją nowych naukowców; pisze także o pewnej istotnej zmianie w wymaganiach stawianych tym ludziom.

Po czwarte wreszcie – podejście chińskich elit politycznych, czyli umiarkowane wsparcie państwa. Venture capital – znają Państwo to pojęcie? Nie? Ja też nie znałem. Okazuje się, że coś takiego istnieje i jest skuteczne.


Fazy Sztucznej Inteligencji


Wyróżniamy cztery fale SI: internetową, biznesową, percepcyjną i autonomiczną. Fala internetowa wydaje się raczej zrozumiała – zetknęliśmy się już z algorytmami podpowiadającymi piosenki na Youtubie czy podsuwającymi reklamy według naszych preferencji (ach, pamiętam jak kiedyś, gdy uczyłem się intensywnie chorwackiego, wyświetlały mi się chorwackie reklamy). Znamy też algorytmy „banujące” nieprawomyślnych użytkowników Facebooka. Użytkownicy Netflixa kojarzą też pewnie system podpowiedzi kolejnych produkcji do obejrzenia. Te algorytmy, szeroko wykorzystywane w naszym internecie, mają jeszcze bardziej znaczące zastosowanie w chińskich aplikacjach.

Fala biznesowa – to całkiem ciekawy świat algorytmów, ustalających na bazie najróżniejszych danych na przykład, czy klientowi można bezpiecznie udzielić kredytu. Może się to wydawać śmieszne, ale te programy są w stanie na podstawie mnóstwa różnych informacji (na pierwszy rzut oka nieistotnych, choćby ulubionego jedzenia, noszonych ubrań, czy poziomu baterii w telefonie w danej chwili) z większą dokładnością niż człowiek wydać werdykt w takiej sprawie. SI biznesowa ma także wiele innych ciekawych zastosowań – w medycynie, prawie, szkolnictwie…

Zobacz też:   Zabij to i wyjedź z tego miasta – recenzja

Co to jest ta fala percepcyjna? To już kontrowersyjna faza rozwoju SI, pozwalająca płacić za jedzenie twarzą… Nie żartuję – istnieje już taka usługa w Chinach. SI percepcyjna to oko programów – tysiące kamer gromadzących i optymalizujących wiedzę o ludzkich zachowaniach, zwyczajach…
Doktor Kai-Fu Lee dostrzega wprawdzie kontrowersje związane z prywatnością, ale… jakby bez emocji stwierdza, że to kwestia poszczególnych państw, jak rozwiążą ten dylemat. Wskazuje podejście chińskie – prywatność jest małą ceną za wygodę i bogactwo.

Fala autonomiczna – czyli poruszające się roboty, samosterujące się samochody… Omawiając tę falę, Kai-Fu zwraca uwagę na potencjalny problem zaniku zawodów. SI autonomiczna będzie zbyt wielkim wstrząsem, żeby stwierdzić teraz, czy będzie jak za czasów rewolucji przemysłowej, że zawody zmienią się, ale nie zmniejszy się ich liczebność – czy też zwiększy się znacząco bezrobocie. Wskazuje też, które zajęcia są bardziej zagrożone. Co ciekawe, prognozuje, że dłużej zachowają się zawody bardziej humanistyczne i oparte na kreatywności, a w „strefie zagrożenia” są raczej profesje ścisłe i związane z optymalizacją danych i przestrzeni.


Miłość


Wizja dotycząca koegzystencji człowieka z SI zrodziła się w Tajwańczyku na skutek bolesnego doświadczenia choroby i stanięcia w obliczu śmierci. Czas spędzony wówczas w towarzystwie mistrza Hsing Yun (釋星雲) w klasztorze buddyjskim Fo Guang Shan na południu Tajwanu przypomniał mu o tym, co ważne w życiu ludzkim.

Część „Mądrość raka” to chyba najmocniejszy fragment książki. Niezwykłe jest ze strony światowej sławy naukowca słyszeć pochwałę miłości.
Za serce chwyta opis tego, gdy Kai-Fu Lee odwiedza jego przyjaciel – „nałogowy przedsiębiorca”, twórca specjalnego urządzenia dla ludzi starszych, którymi rodzina nie może się zajmować przez cały czas.

„[…] duży ekran dotykowy, przymocowany do stojaka, który można by umieścić przy łóżku starszej osoby. Na ekranie znajdowało się kilka prostych i praktycznych aplikacji, z których taka osoba mogłaby korzystać: zamawianie jedzenia, odtwarzanie ulubionych seriali telewizyjnych, wzywanie lekarza itp. […] ekran zaopatrzony był nawet w dodatkowy przycisk, służący do połączenia się z obsługą techniczną, która pomogłaby w obsłudze urządzenia. Wyglądało to na znakomity produkt […] Jednak po wdrożeniu wersji próbnej mój przyjaciel odkrył poważny problem. Ze wszystkich dostępnych funkcji najczęściej używaną nie było zamawianie jedzenia, oglądanie telewizji, czy konsultacje medyczne, ale obsługa techniczna. O co chodziło? […] Po skonsultowaniu się z działem obsługi technicznej, mój przyjaciel dowiedział się, że ludzie nie dzwonili dlatego, że nie umieli obsłużyć urządzenia, ale dlatego, że czuli się samotni i chcieli z kimś porozmawiać […]” (tamże, s. 233-234).

Doktor Kai-Fu Lee stawia tezę, że nie jest istotne, jak bardzo rozwiną się fale SI, ale to, kim my będziemy i jak zdefiniujemy nasze człowieczeństwo, czy wyzwolimy w sobie potencjał do wielkiej miłości i czy SI będzie narzędziem, które pozwoli przesunąć nam ciężar uwagi ze żmudnych obowiązków na wysiłek budowania relacji.

Pochodzący z Tajwanu specjalista od SI ma ogromną nadzieję, że tak będzie. Z optymizmem patrzy w przyszłość; kreuje jej obraz pełen ufności w ludzi. Nie są obce mu lęki dotyczące kwestii bezrobocia, rozwarstwienia społeczeństw i ich rozdarcia, niepokojów społecznych, rewolucji, ale wygrywa w nim jednak entuzjazm i zaskakujący optymizm.

Szok, który towarzyszył mi lekturze tego wyglądania w przyszłość, był spory. Pozostawię jednak to bez komentarza. Niech każdy czytelnik wyciągnie swoje wnioski na ten temat.

Zachęcam gorąco do lektury – i to zarówno tych, którzy wiele godzin strawili już na rozstrzyganiu etycznych problemów stojących przed autonomicznymi samochodami, jak i tych bez szerszej wiedzy w temacie. To wielowątkowe dzieło doktora Kai-Fu Lee to coś więcej, niż książka popularnonaukowa.

Ach, jeszcze jedno. Miłość po chińsku, podobnie jak po japońsku, pisze się „愛”. Polecam oswoić się z chińskimi ideogramami. Myślę, że gdybym miał doradzać, jakiego języka warto się uczyć, powiedziałbym, że chińskiego (czy też – języków chińskich, jak zawsze problemem jest ustalenie, czym różni się dialekt od języka).
Witryna książki na stronie wydawnictwa:
https://mediarodzina.pl/prod/1770/Inteligencja-sztuczna–rewolucja-prawdziwa–Chiny–USA-i-prz



Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa to ostatni przekład, jakiego dokonał śp. Krzysztof Hejwowski, wykładowca UW i innych uczelni, ceniony teoretyk przekładu (i praktyk), a prywatnie mój ojciec i po prostu dobry człowiek.
Tym tekstem składam mu hołd.
Requiem aeternam dona ei Domine. Et Lux Perpetua luceat ei. Requiescat in pace…

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.