adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Wiara

Dwa ogrody, trzy drzewa, jeden owoc

Pismo Święte pełne jest symboliki, której wyłuskiwaniem oraz interpretowaniem na przestrzeni wieków z lubością zajmowali się liczni komentatorzy świętych tekstów. Spośród tych symboli chciałbym wyróżnić dwa: ogród oraz drzewo i jego owoc. A będzie mowa o dwóch chyba najważniejszych ogrodach w historii zbawienia: Edenie i Getsemani, o trzech drzewach: poznania dobra i zła, drzewie życia oraz krzyżu Chrystusa, i jednym owocu, którym jest On sam, Jezus, Syn Boży, ten, który jest Życiem.

Ogród to miejsce, które każdemu kojarzy się zapewne z widokiem licznych zielonych drzew, pięknie kwitnących kwiatów, smacznych i słodkich owoców, śpiewem ptaków i miękką trawą, na której można odpocząć w cieniu rzucanym przez potężne konary. Zatem ogród to symbol życia, miejsce, gdzie to życie obfituje, wylewa się, jest w pełni. Do takiego ogrodu trafili pierwsi rodzice, Adam i Ewa, i cieszyli się nim, dopóki nie popadli w grzech.

Dwa ogrody

Jak wspomniałem, są to bodaj dwa najważniejsze ogrody w historii naszego zbawienia, jakie pojawiają się na kartach Pisma Świętego. Nie sposób mówić o jednym, pomijając drugi. Oba, choć są miejscami, gdzie jest pełnia życia (obecna w każdym na inny sposób), są także świadkami wielkich dramatów.

Mamy zatem dwa bardzo ważne miejsca, dwa ogrody, w których wydarzyło się coś, co zapoczątkowało zmiany. Z jednej strony Eden, czyli raj, w którym pierwsi rodzice chodzili w światłości Bożej przyjaźni i miłości, w którym kwitły życie oraz radość jeszcze nietknięte przez grzech, w którym panowali i mogli robić wszystko oprócz jednego: jeść z drzewa poznania dobra i zła – do czego usilnie zachęcał ich Szatan. Z drugiej strony mamy Ogród Oliwny, gdzie – pośród rzadko rosnących drzew, na wyschniętej ziemi, w ciemności i chłodzie – Chrystus (który sam jest pełnią życia), mogąc zrobić wszystko inne, wybrał konkretną drogę prowadzącą na krzyż – choć Szatan usilnie próbował Go od tego odwieść.

Kolejne podobieństwo między ogrodami dostrzec można w postawie człowieka. Niestety w obu sytuacjach zawiódł. W rajskim ogrodzie człowiek sprzeciwił się woli i poleceniu Bożemu i za zwodniczą namową Szatana zjadł owoc z drzewa poznania dobra i zła. W Getsemani Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, skierował do trzech umiłowanych uczniów, których zabrał ze sobą jako świadków mających nastąpić wydarzeń, pewną prośbę. Jest to jedyny moment w całym ziemskim życiu Chrystusa, w którym prosi On człowieka o coś dla siebie. Ewangelista Mateusz zapisał:

„Wtedy przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów: »Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił«. Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: »Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!«. I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się… Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: »Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?« (…) Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących…”

(Mt 26, 36-46)

W godzinie trwogi i smutku, widząc całość wydarzeń jakie mają przyjść, Pan prosi, by ci trzej, których wybrał (Piotr, Jakub i Jan – Apostoł wiary, Apostoł nadziei oraz Apostoł miłości), byli razem z Nim, czuwali z Nim i modlili się. Bóg-Człowiek szukał bliskości człowieka, a znalazł samotność. I tak jak tu oczy uczniów Chrystusa były na uwięzi, że nawet godziny nie byli w stanie wytrwać, tak w Edenie oczy pierwszych rodziców związane zostały pragnieniem „zdobycia wiedzy” (Rdz 3,6).

Tak jak w Edenie przez grzech człowiek odłączył się od Boga, zerwał łączące go z Nim więzy przyjaźni, tak w Ogrójcu Pan wchodzi na drogę całkowitego opuszczenia oraz milczenia Ojca. To tu, widząc starotestamentalny kielich gniewu Bożego, który ma wypić, widząc czekający Go ogrom cierpień i śmierci pyta „czy to możliwe?”. Bóg-Człowiek, Bóg żyjący, Pan życia, Odwieczne Słowo Ojca, Ten, który jest samą miłością i życiem, staje przed druzgocącą mocą śmierci i niemożnością jej uniknięcia. Aż trudno mi wyobrazić sobie, jak bardzo bał się jej Ten, który jest czystym życiem, a bał się tak bardzo, że aż pocił się krwią. C.S. Lewis w jednym ze swoich listów stwierdzi nawet: „Tylko On, który żył naprawdę (i przypuszczam, że jako jedyny) ludzkim życiem, może w pełni odczuwać grozę śmierci” (wrzesień 1940 r.).

Zobacz też:   Niedzielne Perykopy: Po co mi ta komunia?

Trzy drzewa – jeden owoc

Dwa z nich rosły zasadzone przez samego Boga w ogrodzie Eden. Drzewo poznania dobra i zła, z którego jeść pierwszym rodzicom nie było wolno, oraz drzewo życia, które jest „symbolem wspólnoty życia z Bogiem bez końca” (św. Jan Paweł II, Komentarz do ksiąg Starego Testamentu). Trzecie drzewo wyrosło opodal Ogrodu Oliwnego, było to drzewo pohańbienia, takie, które niosło niechybną śmierć – krzyż. Pominę w tym miejscu na chwilę drzewo poznania dobra i zła, a skupię się na dwóch pozostałych.

Od początku Ojcowie Kościoła widzieli liczne podobieństwa między nimi. Od początku rajskie drzewo i jego owoc były obrazem, zapowiedzią tego drzewa, które wyrosło na Golgocie oraz Owocu, jaki na nim zawisł. Justyn Męczennik w swoim Dialogu z Żydem Tryfonem wskazuje, iż rajskie drzewo życia jest zapowiedzią Ukrzyżowanego. Podobne porównanie zastosował też Ireneusz z Lyonu, zaś Efrem Syryjczyk w IV w. napisał: „Słowo Boże jest drzewem życia namalowanym rozlicznymi kolorami, które z każdej strony podaje ci błogosławiony owoc (…) Każdy może z niego czerpać tyle, ile potrafi”. Zatem Chrystus na krzyżu to rajskie drzewo życia, zaś drzewo życia pośrodku ogrodu Eden to zapowiedź i figura Chrystusa na krzyżu.

Ośmielę się jednak na nieco dalej posuniętą interpretację. Chrystus na krzyżu jest nie tylko owocem na drzewie życia. Jako Bóg-Człowiek, przyjmując na siebie śmierć krzyżową, jest tym, który podobnie jak Adam i Ewa bierze w swoje usta owoc z drzewa poznania dobra i zła, wypija ten kielich, który sprawił, że ze strachu przed nim pocił się krwią w Ogrodzie Oliwnym. To właśnie śmierć Jezusa na krzyżu była tym właściwym poznaniem w całej swojej mocy, czym jest dobro i zło. To tam cały grzech świata rozbił się na belkach krzyża w Chrystusie. On, który jest Owocem życia, On, który jest samym życiem, dopiero jako człowiek, gdy poznał dobro i zło w całej pełni i pokonał to ostatnie, w sobie otworzył nam, ludziom, drogę do sięgnięcia na nowo po owoce drzewa życia. Tym owocem jest On sam w swoim Słowie, w sakramentach, a przede wszystkim w Eucharystii.

Zimowe mroki grzechu minęły. Przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa nastała nowa wiosna, ogród znów zakwitł, a anioł nie strzeże już drogi do nowego Drzewa Życia. Każdy może z niego czerpać tyle, ile potrafi – w ten sposób życie Boże rozkwitnie i w nas.

Powyższy tekst ukazał się w 18. numerze Miesięcznika Adeste. Kliknij poniższy przycisk, aby pobrać ten i pozostałe numery archiwalne!

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.