Zapewne wielu spośród czytelników zna amerykański film Chata oraz książkę o tym samym tytule. Bóg przychodzi w niej do głównego bohatera pod postacią kobiety. Ma ku temu istotne powody. Ze względu na doznane zranienia człowiek ten nie byłby w stanie zaakceptować Go jako mężczyzny. Takiego, jaki przyszedł na świat dwa tysiące lat temu.
Właśnie za taką koncepcję przedstawienia Boga wielu skrytykowało tę protestancką produkcję. Można jednak, przy odrobinie wysiłku, odczytać z niej pewną naukę. Bóg bowiem, zdaniem teologów, nie jest ani mężczyzną, ani kobietą. I choć w Biblii opisuje się Go głównie za pomocą słów rodzaju męskiego – jak Ojciec, Pan, Pasterz – jako Duch nie może mieć przecież płci. Jeżeli zaś w Betlejem przyszedł na Ziemię jako mężczyzna, nie stało to się przypadkowo. I w tym musiał kryć się Boży zamysł.
Judaizm – religia mężczyzn?
Mimo iż społeczeństwo żydowskie było w znacznej mierze patriarchalne, Biblia już od samego początku zachęcała do innego postrzegania płci. Patriarchalizm jest na jej kartach nierzadko krytykowany, a kobiety przedstawiane są jako te, które swoim odmiennym sposobem działania mogą spełniać Boży plan znacznie lepiej niż mężczyźni.
Pięknie ilustruje to pierwszy rozdział Księgi Rodzaju, gdzie Bóg stwarza człowieka (pojedynczego) mężczyzną i kobietą, nie zaś w liczbie mnogiej, ludzi. Dopiero razem stanowią według Boskiego zamysłu pełnego człowieka. W drugim opisie stworzenia Ewa zostaje nazwana „odpowiednią [dla Adama] pomocą”. Nie należy jednak tej pomocy rozumieć jako funkcji marginalnej. Warto zauważyć, że użyte w tym fragmencie hebrajskie słowo pojawia się w Biblii wielokrotnie w odniesieniu do Boga w kontekście doniosłych wydarzeń, jak choćby wyprowadzenie Izraelitów z Egiptu. Czy zatem funkcji kobiety nie należy raczej rozumieć jako dopełnienia?
Wśród wielu historii Pisma Świętego można odnaleźć takie, w których to kobiety wyciągały mężczyzn z opresji, jako jedyne były posłuszne Bogu czy nawet ratowały cały naród. Piękna i inteligentna Abigail została ukazana jako przeciwieństwo głupiego oraz okrutnego męża Nabala. Barak nie był zdolny do posłuszeństwa Bogu, dlatego jego misję wykonała Debora, a po niej Jael. Również Judyta była tą, która jako jedyna spośród całego Izraela potrafiła zwyciężyć nad wojskami asyryjskimi i wybawić rodaków od zagłady. Stąd, nawet jeżeli rola kobiet była w tamtym społeczeństwie mniej istotna, na pewno nie można jej uznać za pomijaną.
Jednak nie taki męski
Pomimo przytłaczającej liczby obrazów – tak w Starym, jak i w Nowym Testamencie – w których Bóg jawi się nam jako mężczyzna, można także znaleźć fragmenty przedstawiające Go na sposób raczej kobiecy. Chociażby Ozeaszowi opisuje siebie jako matkę, która karmi piersią swoje dziecko – Izrael (11, 4). Przez usta Izajasza mówi: „Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę” (66, 13). A w innym miejscu: „Nosiłem [was] od urodzenia, piastowałem od przyjścia na świat“ (46, 3).
Ciekawych refleksji może dostarczyć również przyjrzenie się samym słowom opisującym Boga. Niektóre z nich są rodzaju żeńskiego jak chociażby określenie Ducha Świętego (Ruah) czy Bożej Obecności (Szekina). Natomiast hebrajskie słowo oznaczające miłosierdzie Boże (rahamim) badacze wywodzą od wyrazu oznaczającego matczyne łono.
Dlaczego Jezus nie przyjął ciała kobiety?
Tytułowe pytanie jest oczywiście nieco przekorne. Nie da się na nie odpowiedzieć bez spekulacji. Z pewnością nie bez znaczenia były uwarunkowania społeczne. Głosić nauki w synagogach mogli jedynie mężczyźni i to po ukończeniu trzydziestego roku życia. Bóg wcielony w kobietę nie miałby, jakbyśmy to powiedzieli dzisiaj, siły przebicia.
Nie oznacza to jednak, że w spojrzeniu biblijnym kobieta jest kimś gorszym. Odgrywa ona w Bożym zamyśle niezwykle istotną rolę. Jest równa mężczyźnie i razem z nim ma dążyć do zbawienia.
Bóg jednak dostosowuje się do potrzeb człowieka. Przychodzi do nas w taki sposób, abyśmy potrafili przyjąć Jego łaskę. Jeżeli w Betlejem narodził się jako mężczyzna, zrobił to, aby dotrzeć do jak największej liczby serc. Jeżeli w Modlitwie Pańskiej został nazwany Ojcem, to i w tym był Jego zamysł. Nie można przecież, jak to czynią niektórzy protestanci, tłumaczyć Pisma Świętego w sposób „neutralny płciowo”.
Także i my, jako mężczyźni i kobiety, powołani jesteśmy do życia chrześcijańskiego na różne sposoby. Nasza płeć nie jest czymś, co nas ogranicza. Wręcz przeciwnie – uzdalnia nas do realizowania woli Bożej w przeznaczony nam sposób.