adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Wiara

Cisza Świętego Józefa

Święty Józef na kartach Ewangelii nie wypowiada żadnego słowa. Papież Franciszek w liście Patris corde nazywa go człowiekiem „milczącego głoszenia”, ponieważ Józef swoje oddanie Panu Bogu wyraża nie przez słowa, ale przez czyny. Można wręcz powiedzieć, że to człowiek, który żyje i przeżywa w ciszy: w ciszy swojego serca i swojego warsztatu. Czy jednak koniecznie musimy zamilknąć, aby móc naśladować tego świętego? Nic bardziej mylnego.

Wielki Post jest czasem zatrzymania się i zastanowienia nad swoim życiem. Wiemy to niemal od zawsze. Gdy byliśmy dziećmi, nasi rodzice czy katecheci mówili, że to czas, w którym trzeba podjąć jakieś postanowienia, a najlepiej czegoś sobie odmówić, np. jedzenia słodyczy. I jak najbardziej jest to dobre nakierowanie najmłodszych na to, o co chodzi w tym szczególnym czasie. Jednak spora część z nas na tych słodyczach – a raczej ich braku – się zatrzymała. Ale zamiast nie jeść słodyczy (chociaż oczywiście jest to dobra praktyka w każdym okresie liturgicznym) w okresie Wielkiego Postu może warto poświęcić jeden moment w ciągu dnia… na milczenie? Tego właśnie uczy nas św. Józef. 

Silentium sacrum

Święte milczenie to praktyka powszechnie stosowana niemal we wszystkich klasztorach, zgromadzeniach zakonnych i seminariach. Nie brakuje jej również podczas liturgii (a przynajmniej nie powinno jej brakować!). Zakłada ona, że w wyznaczonych porach dnia czy godzinach cała wspólnota oddaje się milczeniu. Najczęściej jest to czas od modlitw wieczornych aż do jutrzni, jednak często ciszą przeplatane są też codzienne obowiązki. Wówczas wszyscy w zgromadzeniu milczą, a odezwać można się tylko wtedy, gdy jest to niezbędne, i w ważnej sprawie niecierpiącej zwłoki (nadal jednak w sposób, który nie zniszczy ciszy pozostałych osób, a więc krótko i na uboczu). Jest to niezwykle piękna praktyka, która pozwala człowiekowi otworzyć się w pierwszej kolejności na swoje wnętrze i przychodzące myśli, a z drugiej – na słuchanie. 

Zastanawiałem się, dlaczego św. Józef na kartach Ewangelii milczy, i doszedłem do wniosku, że on po prostu przez cały ten czas słucha: wsłuchuje się w głos Pana Boga, aby nie zachwiać się pod ciężarem swojego przeznaczenia. Z pewnością nie milczał ciągle. Nie był „mrukiem”, który nie lubi się odzywać i wiecznie siedzi cicho w jakimś kącie. Jednak z pewnością ewangeliści nie bez powodu zwrócili uwagę na jego milczenie.

Zamilcz i Ty! 

Kiedy myślę o moim dniu, to dochodzę do wniosku, że niewiele w nim milczenia. Nawet gdy w ciągu dnia mówię mało, to z pewnością nie milczę. Cały czas mam przy sobie telefon czy komputer, non stop się z kimś kontaktuję, stale coś czytam czy po prostu śledzę wydarzenia ze świata lub z życia moich znajomych. Nawet wieczorem po modlitwie często zasypiam dopiero po jeszcze chwili z telefonem. Przy wykonywaniu tych czynności przecież nic nie mówię… ale jednocześnie nie milczę. Milczenie jest czymś więcej niż tylko brakiem słów. Milczenie oznacza przede wszystkim niewychodzenie poza swoje wnętrze. Tak bardzo nam tego brakuje we współczesnym świecie…

Zobacz też:   Po Namyśle: Czy dać sobie święty spokój?

Z pewnością św. Józef miał o wiele prostsze zadanie. Po śnie, w którym ukazał mu się Anioł, nie mógł sięgnąć po telefon i wygooglować czegoś o objawieniach, zjawiskach nadprzyrodzonych czy poczęciu z Ducha Świętego. Był to prawdopodobnie czas, w którym Józef, sparaliżowany strachem, leżał nadal w swoim łóżku i myślał nad tym wszystkim, co się dzieje. Myślał i milczał, jednocześnie słuchając, co jeszcze Bóg ma do powiedzenia. To milczenie pozwoliło mu poukładać w sobie wszystkie wydarzenia i słowa Anioła. A co, gdybyśmy i my spróbowali podobnie spędzać wieczory? Od pewnej godziny wchodzić w ciszę i milczeć aż do rana?

Silentium jest dla każdego

Wyżej pisałem, że święte milczenie to praktyka powszechna w wielu zgromadzeniach. Jednak myślę, że w Wielkim Poście warto wprowadzić ją do swojego codziennego życia. A przynajmniej spróbować, bo przecież milczenie wbrew pozorom nie jest łatwe i nie przychodzi od razu. To może być sposób, by Wielki Post przeżyć ze św. Józefem. Najpierw warto ustalić sobie godzinę, od której rozpocznie się nasze święte milczenie. Może to być po modlitwie wieczornej albo jeszcze przed nią. Tak naprawdę może to być nawet jeden wybrany wieczór w ciągu tygodnia, np. niedziela po nabożeństwie Gorzkich Żali? Trzeba znaleźć sobie najbardziej odpowiedni czas, kiedy też technicznie możliwe jest wejście w ciszę. Z pewnością przez wiele obowiązków nie każdy może sobie na to pozwolić każdego dnia. Następnie, gdy już wiemy, kiedy chcemy milczeć, trzeba odciąć się od wszystkiego, co krzyczy. Po ustalonej godzinie odłożyć wszystkie urządzenia, książki czy gazety. Pozwolić swojemu umysłowi na brak bodźców. Oczywiście nie oznacza to, że trzeba od razu pójść spać, by jak najszybciej przez ciszę przejść. To byłoby bez sensu. Warto choć przez godzinę po prostu milczeć. Można w tym czasie wziąć prysznic, przygotować ubranie czy torbę na kolejny dzień albo pozmywać zalegające naczynia. Wykonać wszystkie czysto techniczne obowiązki, ale w milczeniu. 

Gdy już choć trochę wejdziemy w ciszę, możemy przystąpić do wieczornej modlitwy i odmówić chociażby Litanię do św. Józefa. A po modlitwie… dalej milczeć. W odpowiednim dla nas momencie pójść spać i… dalej milczeć. Nie sięgać od razu po telefon, ale spróbować spędzić jeszcze ten poranek w ciszy. Myśleć o rozpoczynającym się dniu w ciszy. I w ciszy układać wszystko, co jest w nim do zrobienia i ogarnięcia. Dokładnie tak, jak w ciszy układał wszystko św. Józef.

O autorze

Wielbiciel kawy i student prawa. Miłośnik liturgii, ładnych zdjęć i dobrych książek. Lubi z zachwytem patrzeć na świat, a z miłością na drugiego człowieka.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.