adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Z życia Kościoła

13 mężczyzn w czerwieni, czyli jakiego Kościoła chce Franciszek?

Kardynał Czerny

25 października, podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański, Ojciec Święty Franciszek ogłosił nazwiska nowych kardynałów. Jest wśród nich 9 arcybiskupów, 1 biskup diecezjalny, 2 franciszkanów oraz jeden ksiądz diecezjalny. Warto także podkreślić, że z tego grona 9 kardynałów będzie miało prawo wyboru następcy Franciszka. Wszyscy otrzymają purpurę na konsystorzu zaplanowanym na sobotę, 28 listopada.

Zgodne ze swoim zwyczajem papież ogłosił swoją decyzję na placu Świętego Piotra pod koniec modlitwy Anioł Pański. Ogłoszenie konsystorza, a więc zgromadzenia Kolegium Kardynalskiego, jest jednym z ważniejszych uprawnień widzialnej głowy Kościoła. Purpuraci zbierają się w Rzymie w kluczowych momentach dla życia Kościoła, by wybierać nowego papieża, doradzać biskupowi Rzymu i konsultować najważniejsze zmiany. Konsystorz zwoływany jest także zwyczajowo po to, by do tego starożytnego grona dołączyć nowych duchownych.

Dziś przyjrzymy się sylwetkom nowomianowanych kardynałów. Chcę jednocześnie podkreślić, że dopiski przy ich nazwiskach nie będą miały charakteru biograficznego. Chodzi o ukazanie kontekstu ich nominacji, bo każdorazowo papież kreując kształt Kolegium nie tyle nadaje godność pojedynczej osobie, a wskazuje, w jakim kierunku według niego powinien iść Kościół. W nawiasach ujęto kraj pochodzenia.

Kardynałowie elektorzy:

Abp Mario Grech, sekretarz generalny Synodu Biskupów (Malta). 63-letni maltański hierarcha należy do grona zaufanych ludzi Franciszka. To jeden z bardziej prominentnych maltańskich biskupów, przez wiele lat związany z diecezją Gozo, której był biskupem, a następnie administratorem sede vacante. W rodzinnej diecezji, jeszcze przed zostaniem biskupem, zajmował się sprawami PR-u.. Ponadto był wikariuszem sądowym.

Abp Marcello Semeraro, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych (Włochy). W Watykanie należy do grona najbliższych współpracowników papieża. Od 2013 do 2020 roku był sekretarzem Rady Kardynałów, organu, który ma pomóc Franciszkowi w reformie Kurii Rzymskiej. Po tym, jak papież pozbawił kard. Becciu realnych praw z przysługującego mu tytułu i usunął z funkcji prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, abp Semeraro zajął jego miejsce. Abp Semeraro znany jest opinii publicznej z tłumaczenia słów Franciszka dotyczących praw osób homoseksualnych.

Abp Antoine Kambanda, arcybiskup Kigali (Rwanda). 62-letni hierarcha z kraju dotkniętego jedną z największych zbrodni w historii ludzkości – ludobójstwem w Rwandzie w 1994 roku. Jest jednym z inicjatorów listu biskupów Rwandy z 2016, w którym przepraszają za rolę Kościoła w ludobójstwie. Od 2018 roku arcybiskup stołecznej diecezji Kigali.

Abp Wilton Gregory, arcybiskup Waszyngtonu (USA). Metropolita zarzadzający jedną z kluczowych diecezji w Stanach Zjednoczonych, konwertyta z protestantyzmu. W latach 2000-2004 przewodniczący Konferencji Biskupów Katolickich USA i przez niemal 15 lat arcybiskup Atlanty. W 2019 roku mianowany arcybiskupem Waszyngtonu, po tym jak po sprzeciwie rady kapłańskiej z urzędu arcybiskupa ustąpi kard Donald Wuerl. W swojej działalności zwraca duszpasterskiej zwraca uwagę na nową ewangelizację, rolę świeckich i problem rasizmu. Jeszcze jako arcybiskup Atlanty sprzeciwiał się wprowadzeniu liberalnych przepisów dopuszczających szersze niż dotychczas prawo do posiadania broni.

Abp Jose Fuerte Advincula, arcybiskup Capiz (Filipiny). 68 letni metropolita Capiz, jednej z 16 katolickich metropolii. Znany z zaangażowania społecznego hierarcha zwraca uwagę na problem lawinowo wzrastającej liczby samobójstw, szczególnie wśród młodzieży.

Abp Celestino Aós Braco, arcybiskup Santiago (Chile). Metropolita kraju, którym kilka lat temu wstrząsnął skandal uwikłania duchownych w tuszowanie pedofilii. Z pochodzenia Hiszpan, związany od wielu lat z chilijskim Kościołem, w którym pełnił rolę przełożonego kapucyńskiej wspólnoty w chilijskim Los Angeles. Od 2014 biskup Copapo, a od 2019 administrator na następnie metropolita stolicy kraju, Santiago.

Bp Cornelius Sim, wikariusz apostolski (Brunei). Brunejski duchowny, który od ponad 16 lat prowadzi wikariat apostolski (jednostkę administracyjną niższą od diecezji), obejmującą całe terytorium monarchii Brunei. Jest odpowiedzialny za relacje Kościoła i muzułmańskich władz kraju.

Abp Augusto Paolo Lojudice, arcybiskup Sieny (Włochy). Doświadczony duszpasterz, kierownik duchowny w rzymskim seminarium od 2005 do 2014 roku. W latach 2015-2019 biskup pomocniczy diecezji rzymskiej, zaś od 2019 roku metropolita Sieny (pełna nazwa diecezji to metropolia Siena-Colle-di Val d’Elsa-Montalcino).

O. Mauro Gambetti, kustosz franciszkańskiej Bazyli św. Franciszka we Włoszech. Zarządza miejscem, które Franciszek odwiedzał wielokrotnie. Ostatni raz podczas październikowej Mszy, po której podpisał encyklikę Fratelli Tutti. Organizuje światowe spotkania liderów religijnych z modlitwą o pokój.

Kardynałowie nieelektorzy (powyżej 80. roku życia):

Abp Felipe Arizmendi Esquivel, arcybiskup senior diecezji Świętego Krzysztofa (Meksyk). Teologiczny konserwatysta, społeczny postępowiec. W swoim nauczaniu zwraca uwagę na sytuację tubylców i biednych. Kierował diecezją w latach w 2012 ogłosił, że będzie się starał, by podjęto się przetłumaczenia Mszału i Pisma Świętego na język Nahuatl, którym mówią tubylcy ze środkowego Meksyku.

Abp Silvano Tomasi (Włochy), nuncjusz apostolski i wieloletni przedstawiciel Watykanu przy ONZ w Genewie. Niekwestionowany autorytet w dziedzinie watykańskiej dyplomacji. Zajmuję się nią nieprzerwanie od 1996 roku.

O. Raniero Cantalamessa OFMCap (Włochy). Jeden z najbardziej wpływowych włoskich teologów. 86-letni biblista, egzegeta i Kaznodzieja Domu Papieskiego, autor kilkudziesięciu publikacji naukowych i popularnonaukowych o Piśmie Świętym.

ks. Enrico Feroci (Włochy), kustosz sanktuarium Maryi Matki Boskiej Miłości w Castel di Leva (Włochy). Jeden z najbardziej symbolicznych gestów papieża. Purpurę otrzyma kapłan głośno sprzeciwiający się włoskim układom mafijnym i kulturze wykluczenia. Były szef Caritas Roma.

Nowi kardynałowie, czyli Kościół Franciszka

Każdy papież ogłaszając nazwiska nowych purpuratów nie tylko dopisuje w ich życiu kolejny rozdział i nobilituje, ale przede wszystkim wysyła swoisty sygnał do całego Kościoła: chcę własnie, by tak wyglądał katolicyzm dziś i po moim odejściu. Mimo kontrowersji wokół obecnego pontyfikatu, podkręcanych niekiedy sztucznie przez media, Franciszek jest człowiekiem bardzo sprawnie posługującym się symbolami. Tak było podczas marcowego nabożeństwa za świat w obliczu pandemii. Wszyscy pamiętamy poruszający obraz papieża idącego w górę po schodach do cudownego krucyfiksu oblanego deszczem. Tak samo jest z nominacjami kardynalskimi Franciszka.

Tak, jak i w przypadku poprzednich konsystorzy ten też będzie miał pewne wspólne cechy. Papież chce wyraźnie powiedzieć: chcę Kościoła zaangażowanego, odważnego. Takiego, który nie boi się wyjść na peryferia i tam pozostać, nawet ryzykując. Pragnę Kościoła duszpastersko żywego. To szczególnie mówią nominacje dla o. Raniero Cantalamessy, ks. Enrico Feroci’ego, abp Advinculi z Filipin i abpa Esquivela z Meksyku. To duchowni, którzy skoncentrowali się na duszpasterstwie i kontakcie z wiernymi na co dzień, nie bojąc się poruszać bolesnych tematów jak mafia, najubożsi czy problem samobójstw.

W podobnym tonie można odczytać nominację dla bpa Sima z Brunei i abpa Kambandy, który zaangażował się w proces pojednania narodowego w kraju, gdzie ciągle czuć otwarte rany po rwandyjskiej traumie.

W Kolegium Kardynałów od 28 listopada znajdą się także dwaj duchowni-dyplomaci: abp Silvano Tomasi i O. Mauro Gambetti. Tomasi to człowiek-instytucja, który nie tylko wie wszystko o watykańskiej dyplomacji, ale własną pracą nadał jej ramy i charakter. O. Gambetti, to kustosz Bazyliki św. Franciszka, miejsca symbolicznego dla obecnego papieża. Bazylika stanowi także centrum dialogu międzyreligijnego, miejsce spotkań osobistości ze świata polityki zaangażowanych w ekologię i rozwój. W ten sposób Franciszek nadaje purpurę człowiekowi, który jest otwarty na dialog ze światem, naukowcami, politykami i innymi religiami.

Zobacz też:   Już dzisiaj konsystorz, na którym kardynałem zostanie abp Krajewski

Papież mianował także grupę pracowników kurii i arcybiskupów, których możemy śmiało nazwać ludźmi Franciszka. To duchowni lojalni wobec papieża i jego wizji Kościoła, którzy w trudnych sytuacjach wspierali go czy ratowali lokalne Kościoły z opresji. Nic więc dziwnego, że w pewien sposób papież odpłaca się im purpurą. Po aferze kard. Becciu daje sygnał, jak bardzo poważa i ceni ludzi oddanych w środowisku mu nieprzychylnym, jakim jest Kuria Rzymska.

Do ludzi Franciszka z pewnością można zaliczyć Maltańczyka, abpa Grecha, sprawnego duszpasterza i dyplomatę, który został sekretarzem Synodu Biskupów. Człowiekiem wspierającym franciszkową wizję Kościoła jest także abp Gregory. Przejął archidiecezję Waszyngton po oskarżeniu kard Wuerla o tuszowanie przestępstw pedofilii i jego rezygnacji wymuszonej przez radę kapłańską. Franciszek w ten sposób niejako podpisuje się pod jego staraniami, które mają pomóc podnieść morale diecezji.

Co z tą Polską?

Gdy przeglądałem pierwsze newsy w polskich mediach dotyczące niespodziewanej decyzji Franciszka, tytuły wcale mnie nie zaskoczyły. Słowa Polska, polskie były odmieniane przez wszystkie przypadki. Komunikat i konkluzja. Kolejny raz, a brak purpury dla Polaka. Nie dziwie się oczywiście mocno kolegom po fachu, bo taki tytuł dobrze się klika, jakoś podświadomie sugerując, że albo to z naszym Kościołem coś jest nie tak, albo papież kolejny raz grozi nam palcem pokazując że jak będziemy w porządku, to dostaniemy kapelusz kardynalski dla którejś z ważniejszych stolic.

Takie sugestie czy dywagacje są może i atrakcyjne, ale jednocześnie mogą rozmijać się ze sposobem działalnia współpracowników papieża i jego samego. Przede wszystkim Franciszek, nieco nauczony na błędach swoich i poprzedników, odchodzi od niemal uświęconej tradycji tzw. stolic kardynalskich. W jej myśl pewne kluczowe stolice w danym państwie czy regionie mogły liczyć na kapelusz kardynalski dla metropolity. Taką zasadą kierował się Jan Paweł II i w dużej mierze Benedykt XVI. Taki kościelny konwenans miał jednak swoje minusy, ponieważ jak się po latach okazało papież całkowicie nieświadomie mógł nadać godność kardynałowi istotnej metropolii, któremu po latach wypominano mniejsze bądź większe grzechy przeszłości jak pedofilia, malwersacje finansowe, nadużycia władzy. Jaskrawym przykładem takiej sytuacji było mianowanie na arcybiskupa brukselsko-mecheleńskiego i prymasa Belgii Josefa de Kesela i jego kreacja kardynalska w rok po objęciu stolicy mimo protestów i późniejszych oskarżeń o tuszowanie pedofilii.

W optyce odchodzenia od stolic kardynalskich brak purpury dla abpa Wojciecha Polaka z Gniezna czy abpa Rysia z Łodzi (skądinąd człowieka bardzo po franciszkowej linii) nie musi od razu być sygnałem ostrzegawczym. Franciszek zmienia po prostu tory polityki nominacyjnej w Watykanie i dla Polski nie ma zamiaru robić wyjątku.

Już nie jesteśmy wyjatkowi

Po drugie musimy pogodzić się z tym, że papież z Argentyny całkowicie inaczej niż jego poprzednik patrzy na Polskę. Oczywiście, jest świadomy, że to kraj z którego pochodził papież będący świętym i społeczną legendą. Jednak za jego pontyfikatu – i prawdopodobnie jego następców – nie powtórzy się kazus Dziwisza. Benedykt XVI mianował go kardynałem nie ze względu na działalność naukową, heroiczne życie czy osobiste cechy. Stanisław Dziwisz otrzymał po prostu personalny voucher, nagrodę za bycie blisko papieża, co jak widzimy także dzisiaj, skrzętnie wykorzystuje.

Dla Franciszka Polska jest ni mniej, ni więcej, jednym z dużych państw w Europie Środkowo-Wschodniej, w którym przeważa (a może przeważał) społeczny katolicyzm. Bergoglio sam pochodząc z rodziny migrantów znacznie lepiej rozumie włoską, hiszpańską czy oczywiście argentyńską mentalność niż polskie, specyficzne podejście do religijności i społeczną jednorodność. Słowem: handi-cap o nazwie Ojczyzna Jana Pawła II już się skończył i trzeba się z tym pogodzić.

A kardynalska czerwień dla Konrada Krajewskiego w 2018 roku nie przeczy tej tezie. Jego nominacja była podniesieniem do godności kardynała człowieka zaufanego, wieloletniego ceremoniarza papieskiego i osoby świetnie rozumiejącej watykańskie realia. Krajewski wpisał się także w projekt Kościoła ubogiego i poszukującego ludzi z peryferii, na tyle że jego nazwisko pojawia się często w kontekście przyszłego konklawe, a jego narodowość nie gra tutaj takiej roli, jak w czasach Wojtyły – papieża zza żelaznej kurtyny.

Watykańska matematyka

Mimo że teologia z pewnością nie należy do nauk ścisłych, to matematyka pełni dużą rolę w Watykanie. To własnie od pewnych strategii, przeliczania głosów i ważenia racji zależał wielokrotnie w dziejach wybór papieża. Nie mniej ważna jest roztropność przy nominacjach kardynalskich. To przecież oni decydują kto zostanie następcą św. Piotra i wskaże kierunek Kościołowi, a białą sutannę zawsze w nowożytnej historii nakładał ktoś z grona kardynałów-elektorów. Dlatego warto bacznie śledzić ruchy kadrowe Franciszka, bo gdy mówimy o kardynałach nominowanych podczas obecnego pontyfikatu, to prawdopodobnie w domyśle jest to jego następca.

Trzeba przyznać, że Franciszek będący z wykształcenia chemikiem, zadbał o matematykę znacznie bardziej niż poprzednik. A ta jest nieubłagana: następcą Franciszka będzie człowiek podzielający jego poglądy bądź co najwyżej nie stojący do nich w skrajnej opozycji. Chyba że kardynałowie na przyszłym konklawe będą chcieli sprawić Kościołowi niespodziankę i dokonają wolty, którą mógłby być wybór papieża spoza grona kardynałów-elektorów.

Od 28 listopada Kolegium Kardynalskie będzie liczyć 232 duchownych (z czego 1, kard. Becciu stracił wszelkie realne prawa przysługujące kardynałowi). Z czego: żyje 66 kardynałów z nominacji Jana Pawła II (w tym 16 elektorów). W listopadzie w Kolegium będzie 70 kardynałów z nominacji Benedykta XVI (w tym 39 elektorów) i aż 96 z nominacji Franciszka (w tym 77 elektorów).

Personalna układanka

Nie trudno o dwa wnioski: Franciszek mianował znacznie więcej kardynałów niż Benedykt, zwołał 7 konsystorzy – o 2 więcej niż poprzednik mimo tego, że na dzień dzisiejszy długość ich pontyfikatów jest porównywalna. I po drugie: papież ma na uwadze, by większość jego nominatów mogła wziąć udział w konklawe. Z końcem 2020 roku prawo wyboru papieża będzie mieć 133 elektorów (ciekawostka: to właśnie o 13 za dużo niż wskazuje prawo uchwalone przez Pawła VI). Z czego 57 proc. elektorów będzie kardynałami z nominacji Franciszka. To niewiele mniej niż wymagana 2/3 głosów potrzebnych do wyboru papieża. Dlatego by wybrać przyszłego papieża potrzebna będzie zgoda bądź co najmniej kompromis ze strony kardynałów nominowanych przez Franciszka.

Oznacza to, że sprawność i sprawczość obecnego papieża w kontekście kreowania polityki personalnej jest znacznie większa. Nie tylko udało mu się usunąć kard. Becciu, który z jego prawej ręki stał się człowiekiem, mogącym go pogrążyć wizerunkowo. Franciszek poprzez swoje decyzje personalne na dekady wskazał kierunek Kościołowi, sprawiając że jego wizja Kościoła przetrwa znacznie dłużej niż trwać będzie jego pontyfikat, niezależnie jak jest i będzie oceniany w przyszłości.

O autorze

Redaktor Naczelny miesięcznika Adeste. Z wykształcenia politolog specjalizujący się w cyberbezpieczeństwie, z zawodu dziennikarz. Prywatnie melancholik lubiący dobrą muzykę, kubek ciepłej herbaty i spotkania z przyjaciółmi.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.