adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Areopag Młodych

10 powodów, dla których warto pójść na pielgrzymkę

Ktoś kiedyś – wg jednych Goethe, wg innych nie – powiedział, że Europa zrodziła się z pielgrzymek, a jej językiem jest chrześcijaństwo. Coś w tym jest, bo tłumy wyznawców Chrystusa “modlą się nogami” od samych początków chrześcijaństwa. Pielgrzymowanie kształtowało życie codzienne, kulturę i historię Starego Kontynentu, a następnie wszystkich ziem, na które docierali misjonarze z Dobrą Nowiną. Również dziś wielu ludzi udaje się na pielgrzymki – ich popularność nie pozostawia wątpliwości, że pielgrzymowanie musi wnosić w życie pielgrzymów wiele owoców. Jakich?

Oczywiście każdy, kto kiedyś udał się na pielgrzymkę, mógłby ułożyć poniższą listę po swojemu i pewnie w wielu przypadkach wyglądałaby ona inaczej. To naturalne, ponieważ Bóg obdarzył nas różnymi osobowościami i kształtuje nas za pomocą różnych darów. Każdy, kto podejmuje pielgrzymkę, przeżyje ją na swój sposób, zwracając uwagę inne konkretne owoce tego świętego czasu, zgodnie ze swoim temperamentem, zainteresowaniami czy stanem ducha. Poza tym, każda pielgrzymka wygląda inaczej. Dlatego poniżej prezentuję swoją listę, powstałą na bazie doświadczenia zeszłorocznej pielgrzymki do Santiago de Compostela i tegorocznej do Wilna. Łącznie to ok. 1250 km samotnej jazdy na rowerze. Co istotne, lista nie jest ułożona w żadnej konkretnej kolejności – to, że dany punkt jest wyżej lub niżej od innego nie oznacza, że uważam go za bardziej lub mniej ważny; po prostu tak mi się napisało.

Dobra, więc dlaczego ja osobiście uważam, że pielgrzymka jest dobrym pomysłem? Ano dlatego, że:

– Pielgrzymka świetnie pokazuje, jak Bóg działa w naszym życiu

Z jednej strony to może brzmieć nieco górnolotnie, a z drugiej powinno być dla nas naturalne. O co więc chodzi? Ano o to, że Bóg działa w naszym życiu na co dzień, ale mam wrażenie, że w czasie pielgrzymki po prostu bardziej zwracamy na to uwagę. Być może dzieje się tak dlatego, że mamy wtedy więcej czasu, żeby się nad tym na spokojnie zastanowić. Miarowy i nieco monotonny rytm pielgrzymkowych dni daje w tym względzie naprawdę spore możliwości. Warto z nich skorzystać.

Otwierając szeroko oczy – zarówno te fizyczne, jak i metafizyczne, znajdujące się gdzieś w głębi duszy – możemy dostrzec palec Boży właściwie wszędzie. W pięknych miejscach i krajobrazach, które On przed wiekami ukształtował, a które my mijamy, często ich nie doceniając. W zmęczeniu i siłach, które pomimo zmęczenia niosą nas przez kolejne kilometry szlaku. W trudnościach i ich niespodziewanym rozwiązaniu, a czasem i w wymuszonym zawróceniu ze szlaku – słowem: w różnorodnych lekcjach pokory. W szczęśliwych zbiegach okoliczności, które nieoczekiwanie ułatwiają dalszą drogę. W intuicji podpowiadającej najbardziej odpowiedni wariant trasy. W pomocy napotkanych ludzi, w zainteresowaniu znajomych, w doświadczonej po drodze życzliwości, w łagodnym powiewie wiatru, na wzór Eliasza… tę listę można by ciągnąć, jak stąd do Wilna.

– Pielgrzymka pozwala oderwać się od codzienności

I to jeszcze jak! Oderwanie się od codziennych obowiązków, znajomych miejsc, nadanie życiu pewnego rytmu i zmierzanie do określonego celu – nawet, jeśli trwa tylko tydzień czy dwa – jest pewną interesującą szansą. To przede wszystkim czas, w którym można psychicznie odpocząć i uporządkować wiele spraw w swojej głowie. To możliwość rozpoczęcia pracy nad zmianą nawyków na lepsze, na co w codziennym zabieganiu często nie ma czasu. To szansa na dokonanie pewnego resetu w tych obszarach naszego życia, które tego wymagają – a przynajmniej na jego rozpoczęcie.

I choć każda podróż jest oderwaniem od codzienności, to jednak możliwości, jakie daje w tym względzie pielgrzymka, są wyjątkowe. Oznacza ona bowiem nie tylko przerwę w codziennych troskach, ale również zmianę rytmu życia i konieczność dostosowania do zmiennych warunków, co jest związane z życiem przez pewien czas w drodze. Poza tym warto pamiętać, że pielgrzymka nie jest ucieczką, ale raczej powrotem. Tylko taka perspektywa pozwoli bowiem, żeby jej owoce trwale zmieniły nasze życie.

Ten punkt bardzo ściśle wiąże się z następnym, a mianowicie:

– Pielgrzymka daje dużo czasu na przemyślenia

Oderwanie od codzienności pozwala spojrzeć na wiele spraw z pewnego dystansu, który w innych warunkach ciężko jest osiągnąć. To z kolei umożliwia oczyszczenie głowy ze zbędnych uprzedzeń i schematów myślowych oraz poukładanie poszczególnych racji. W ten sposób najlepiej można oczyścić umysł.

Do tego dochodzi oczywiście kwestia czysto biologiczna. Pielgrzymując podejmujemy długotrwały wysiłek, który korzystnie wpływa na utlenienie mózgu, w efekcie czego ów organ po prostu pracuje lepiej. Dobrze na pracę mózgu wpływa również ograniczenie stresu.

– Pielgrzymka uczy cierpliwości i pokory

A im jest dłuższa, tym ta nauka daje lepsze efekty.

Nasza cierpliwość jest testowana zarówno w poszczególne dni wędrówki, jak i w przekroju całej trasy. Najpierw czujemy, że do celu jeszcze bardzo daleko, a kilometry ubywają jakoś tak wolno. Później zauważamy, że przeszliśmy już sporo, ale przed nami wciąż jeszcze znacznie więcej. W końcu cel jest coraz bliżej, ale trzeba pokonać jeszcze kawałek drogi, jeszcze jeden pagórek, jeszcze kilka kilometrów, jeszcze jeden zakręt…

A przecież często bywa tak, że startujemy z pewnym planem wędrówki, ale rzeczywistość ten plan weryfikuje. Z różnych powodów docieramy do poszczególnych miejsc później niż sobie to zaplanowaliśmy. W skrajnych przypadkach możemy zostać opóźnieni nawet o kilka dni, z powodu chociażby wyjątkowo złych warunków atmosferycznych czy choroby.

W zasadzie w każdej chwili może pojawić się uczucie zwątpienia, tak jak i w każdej może wkraść się nerwowość i chęć przyspieszenia w celu nadrobienia trasy. Nie warto jednak bezrefleksyjnie się im poddawać, bo mogą zmienić naszą pielgrzymkę w nieustanną walkę ze sobą lub niepotrzebny wyścig z czasem, a nie o to przecież chodzi. Momenty, w których przychodzi zaburzenie rytmu pielgrzymowania są odpowiednimi chwilami na pracę nad swoją cierpliwością oraz ćwiczenie się w pokorze. Nie muszę chyba dodawać, że w takich chwilach “modlitwie nogami” powinna szczególnie towarzyszyć modlitwa myślami.

– Pielgrzymka uczy zaradności i radzenia sobie z problemami

Napraw rower. Wysusz ubrania po deszczu. Ogarnij jedzenie. Skombinuj skądś wszystkie te rzeczy, których zapomniałeś spakować. Odzyskaj łączność ze światem, gdy telefon wziął i się utopił. Znajdź odpowiednią drogę. Zmień dętkę. Przedostań się przez rzekę. Zadbaj o to, żeby zawsze mieć odpowiedni zapas wody. Wyreguluj przerzutki. A za granicą dogadaj się z miejscowym, który nie zna żadnego ze znanych ci języków.

Zobacz też:   Biskup contra prymas i grzech contra Kościół

Oczywiście to wszystko są drobiazgi, które po powrocie do domu wspomina się co najwyżej ze śmiechem, choć w trakcie drogi potrafią trochę zepsuć humor. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, samotna pielgrzymka jest czasem, w którym jesteśmy zdani przede wszystkim na siebie, co wymusza na nas samodzielne radzenie sobie z różnymi problemami. Osobiście uważam to za cenną lekcję.

– Pielgrzymka pokazuje, jak niewiele potrzeba nam do życia

Niesamowity jest widok człowieka, który wyrusza na kilkumiesięczną pielgrzymkę tylko z jednym plecakiem lub sakwami przyczepionymi z tyłu roweru. A są tacy, którzy potrafią w tym skromnym dobytku zmieścić nawet namiot czy inną formę mieszkania na czas drogi. Moje doświadczenie jest znacznie mniej hardcore’owe – nigdy nie pielgrzymowałem dłużej, niż 2 tygodnie i nigdy nie dźwigałem ze sobą namiotu. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystko, co miałem ze sobą przez ten czas, musiało się zmieścić w dwóch sakwach. Co więcej, musiało to ważyć jak najmniej, bo na rowerze każdy dekagram potrafi zrobić różnicę.

Reasumując – na pielgrzymkę bierze się tylko to, co rzeczywiście jest potrzebne. Ba! Wielu ludzi potrafi już w trasie, po przejściu kilku pierwszych dni czy nawet kilometrów, odsyłać zbędne rzeczy pocztą do domu, żeby tylko trochę się odciążyć. Co jednak najlepsze, po dojściu do celu stwierdzamy, że to wszystko, czego nie wzięliśmy, w zasadzie w ogóle nie jest nam niezbędne. Zyskujemy nową perspektywę, która pozwala inaczej spojrzeć na dobra materialne i trochę osłabić przywiązanie do nich – a to, oczywiście bez przesady w drugą stronę, może być całkiem korzystne.

– Pielgrzymka uczy doceniać to, co mamy

A więc na przykład zdrowie, pracę, rodzinę, wolność, możliwość podróżowania, siłę, wiarę, rozum i godność człowieka, gitarę, psa i̶ ̶o̶f̶i̶c̶e̶r̶s̶k̶i̶e̶ ̶e̶p̶o̶l̶e̶t̶y̶. W czasie pielgrzymowania jakoś łatwiej jest nie narzekać na to, co chciałoby się mieć a docenić to, jak wiele się od miłosiernego Boga otrzymało. Łatwiej jest też poskromić zazdrość i dać dojść do głosu pokorze.

To odczucie ma zresztą wiele odcieni. Po dotarciu czujemy wdzięczność, że udało nam się pokonać wszystkie trudności i bezpiecznie zameldować się u celu. Po powrocie do domu jesteśmy z kolei wdzięczni za bezpieczną drogę w obie strony. Warto uświadomić sobie wtedy, że tak naprawdę po drodze wiele rzeczy mogło pójść nie tak, a nawet skończyć się tragicznie. Wielu pielgrzymów jest zmuszonych do zawrócenia ze szlaku. Historia zna przypadki takich, którzy podczas drogi padali łupem złodziei, zapadali na poważne choroby, a nawet umierali.

Jeśli będziemy umieli cieszyć się każdym dniem pielgrzymki, to ta wdzięczność może zostać z nami również na długo po powrocie do domu. A pomóc w tym może punkt kolejny:

– Pielgrzymka umożliwia zwiedzenie ciekawych miejsc

Modlitwa, przemiana wewnętrzna, osiąganie celu, przełamywanie barier – to jedno. Ja jednak zawsze patrzę na pielgrzymkę również w kategoriach turystycznych. Tak, przy okazji pielgrzymowania można zwiedzić wiele ciekawych miejsc, nawet niekoniecznie związanych z religią, i osobiście uważam to za jeden z powodów, dla których pielgrzymki są spoko. Dzięki zeszłorocznej pielgrzymce do Composteli zwiedziłem chociażby Barcelonę, dzięki tegorocznej drodze do Wilna zobaczyłem pół Polski i kawał Litwy. A do tego zawsze dochodzi możliwość poznania lokalnej kuchni, zwyczajów, kultury…

Podróżując, zwiedzając świat, poszerzamy nasze horyzonty i coraz pełniej dostrzegamy piękno stworzenia, a poprzez to potęgę Stwórcy. Dlatego pielgrzymka jako modlitwa zawsze łączy się z moim odczuciu z dziękczynieniem, wyrażonym słowami Psalmu ósmego: Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz?

– Pielgrzymka otwiera oczy na bogactwo Kościoła i tradycji religijnych

Poszerzanie horyzontów ma wiele odcieni, ale ten jeden postanowiłem wyróżnić jako osobny punkt na mojej liście. Dla katolika możliwość poznania lokalnego Kościoła w innych miejscach jest zawsze ubogaceniem. Wyznając jedną wiarę możemy praktykować wiele różnych zwyczajów i tradycji oraz tworzyć różne dzieła kultury katolickiej. Możemy z zainteresowaniem obserwować miejscowe zwyczaje, lokalny kult świętych czy rozłożenie akcentów w ogólnej pobożności. Poznawanie tego bogactwa rozwija naszą wewnętrzną duchowość i religijność. Ot, takie zdrowe i wartościowe zainteresowanie.

Czujecie, o co chodzi? Ciężko jest zrozumieć nabożeństwo do Matki Bożej Ostrobramskiej, jeśli nigdy nie było się w Wilnie. Aby zagłębić się w kult Apostoła Santiago i specyficzną atmosferę prowadzących do jego grobu szlaków, trzeba wyruszyć na Camino – w Polsce, a najlepiej w Hiszpanii. Po drodze miniemy wiele innych miejsc, związanych z innymi świętymi czy historią Kościoła – i tak to się kręci. Gdyby nie moje pielgrzymki, prawdopodobnie nie trafiłbym na śpiew Barki w oryginale (tzn. po hiszpańsku), mszę trydencką w wileńskim kościele św. Anny, modlitwę o beatyfikację architekta Antonio Gaudiego czy mszę świętą miejscowych Polaków w Ostrej Bramie.

– Pielgrzymki są dobre dla zdrowia fizycznego i psychicznego

Last, but not least. O zdrowiu psychicznym wspominałem na tej liście już właściwie kilka razy, a co do fizycznego, chyba wszystko jest jasne. Pielgrzymka wiąże się z systematycznym wysiłkiem fizycznym, co oznacza poprawę krążenia, rozbudowę masy mięśniowej, zrzucenie zbędnych kilogramów, zdrowy sen, regularne wypróżnianie i wszystkie inne wspaniałości związane ze zdrowym stylem życia. I, choć oczywiście nie to jest jej celem, to uważam to za całkiem korzystny “skutek uboczny”.

Relację z mojej rowerowej pielgrzymki do Wilna możecie przeczytać TU.

A Waszym zdaniem – dlaczego warto wybrać się na pielgrzymkę?

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.