adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Areopag Młodych

Weźcie obejrzyjcie sobie film na YouTube

#Hot16Challenge2; piosenki Davida Bowiego, Davida Byrne’a i Dawida Podsiadły; wykłady Jordana Petersona i Slavoja Žižka; Klocuch i TvGry; Krzysztof Gonciarz i ojciec Adam Szustak; słodkie koty i jeże. Co łączy to wszystko?

Piętnaście lat temu twórcy serwisu internetowego YouTube udostępnili pierwszą wersję swojego dzieła. Niedługo przedtem pojawił się pierwszy filmik, Me at the zoo. Jawed Karim, jeden z twórców serwisu, mówi w nim, co go fascynuje w słoniach.

Medium początkowo miało swoją siedzibę w garażu, jednakże poważne pieniądze wpompowane w inwestycję się zwróciły. Już rok później YouTube był piątą najczęściej odwiedzaną stroną internetową.

Dziś jest potężną, ogromną witryną, należącą do jeszcze potężniejszej firmy – Google.

Ja i mój YouTube

YouTube towarzyszy mi przez znaczną część mojego świadomego życia. Pamiętam, jak śpiewało się z Grupą Operacyjną „Jeśli wszystko jest źle, niech nie będzie niczego; niech żyje Kononowicz!”. Przypominam sobie głupawe kompilacje Wielki Mix YouTube’a, oglądane w pierwszej klasie gimnazjum.

Kolega, gdy byliśmy u niego, zawsze włączał nam Niekrytego Krytyka. Hitem był Ukryty polski mix Cyber Mariana. Mam też takie wspomnienie: pokazywaliśmy w ramach ciekawostki szkolnemu wuefiście Gangnam Style koreańskiego zespołu Psy i wyśmiewaliśmy ten przedziwny taneczny chód z piosenki.

Oppa, Gangnam style!

To zabrzmi tak, jakbym wspominał PRL, ale pamiętam wschód ery youtuberów. Kiedyś moja kochana siostra, starsza ode mnie o jakieś cztery płyty Kultu, powiedziała mi o fenomenie tych ludzi. „Jesteście pokoleniem youtuberów” – mówiła. Wtedy dowiedziałem się, że są osoby, których profesją jest… robienie filmów na YouTubie i że da się na tym dużo zarobić, uczestnicząc w różnych imprezach czy promując jakieś produkty. To był dla mnie szok.

Teraz już nie dziwią, a wręcz imponują

Przeszło mi jednak, bo dziś to już oczywistość. I tak jak niegdyś z pogardą myślałem o tego typu działalności, tak z czasem zacząłem ją doceniać. Na YouTubie oglądałem jedne z pierwszych rekolekcji ojca Adama Szustaka OP. Wówczas były bardzo ascetyczne w formie i dość niszowe (zresztą, najstarsze ich nagrania pojawiały się chyba na jakiejś innej platformie – Vimeo? Może jakiejś innej…).

Pierwsze bardziej „wypasione” rekolekcje o. Adama Szustaka OP, prowadzone razem z Litzą z Luxtorpedy.

W liceum, gdy zacząłem interesować się Japonią, kolega „podsunął” mi Krzysztofa Gonciarza. To była nowa jakość youtubera, dosyć często sięgałem do jego dwóch kanałów. Wówczas panowała także złota era Pyty.pl. Nie pomnę już wszystkich Abstrachujów i innych tego typu rzeczy, które się oglądało.

Już po szkole średniej poznałem ciekawe kanały specjalistyczne, chociażby Pozdro z KRLD czy Wojnę Idei, a poniedziałki przestały być dla mnie przykre, gdy natrafiłem na twórczość Tomasza Samołyka.

No dobrze, ktoś powie, że autor sielsko i nostalgicznie wspomina dzieje YouTube’a. Nostalgia jest czymś pozytywnym, jednak nie może przysłonić faktu, że istnieją też złe rzeczy na świecie.

Jest sporo crapu (innymi słowy syfu) w tym serwisie. Pomijając patostreamerów z tytułem lorda lub bez, trafić można po prostu na śmieci. Rozumiem sens śmiania się z bezczelnie absurdalnego i satyrycznego Klocucha czy innych tego typu dziwnych kanałów, jednakże co za dużo, to niezdrowo. Niestety, z powodu pewnej kwestii, którą poruszę poniżej, można łatwo przesadzić i wpaść w algorytmiczną otchłań.

No niewiele to wniesie do Waszego życia, ale pomysł absurdalnie zabawny.

Proponowane dla Ciebie

Algorytmy, czyli I fala SI (pisałem o tym w recenzji książki doktora Kai-Fu Lee)! Są jak kula śniegowa – im więcej osób dłużej z nich korzysta, tym więcej danych, które są najważniejszym surowcem dla algorytmów.

Te z YouTube’a nie zawsze dobrze działały. Kiedyś serwis próbował przekonać mnie do rolnictwa, proponując filmiki o kombajnach. Później w proponowanych miałem ciągle krótkie sceny ze Ślepnąc od świateł. W ten sposób poznałem wszystkie kultowe teksty z serialu HBO, nie oglądając go wcale.

Zobacz też:   Po zastanowieniu: naprawmy ten święty czas

Jest to potężny, wciągający mechanizm. Filmy „proponowane dla Ciebie” – oto, co nazywam otchłanią.

„Mowa nienawiści”

Inną kwestią jest cenzura. Pierwszy raz na problem zwróciłem uwagę chyba w liceum. Dotyczyło to znikających filmów księdza Jacka Międlara CM. To postać kontrowersyjna, nie zaprzeczam, jednak jego kanał „spadł z rowerka” nie z powodu prowadzenia patostreamów, ale ze względu na poglądy i największe demony koszmarów współczesnego świata, czyli tzw. antysemityzm i „mowę nienawiści”.

W kontekście wolności słowa mam klasycznie liberalne podejście. Cenzura nie powinna istnieć. Żaden Mein Kampf czy Kapitał nie powinien być zabroniony. Nie powinno się skazywać ludzi za głoszenie jakichś poglądów, lecz tylko za złe czyny.

Ktoś powie: „E tam, jakichś radykałów banują, to i dobrze” – ale to wcale nie dotyczy tylko radykałów! Przecież i Wojna Idei, kanał bardzo wyważony i nastawiony na dialog, został przez YouTube skasowany. Kwestia jego przywrócenia była długotrwałym procesem i nie był to odosobniony przypadek. Ludzie wypowiadający się na tematy ideologiczne często podpadają mediom społecznościowym, niejednokrotnie marginalnie krytykując jakąś ideę z panteonu politycznej poprawności. Całkowicie podlegają politycznie poprawnej cenzurze, a wszystko oczywiście w imię tolerancji i nowoczesności.

Rozgłos zyskała zapowiedź Susan Wójcicki, prezes serwisu. Zadeklarowała ona w kontekście nasilającej się pandemii, że treści o 5G i SARS-CoV-2 będą cenzurowane. Ktoś jeszcze mógłby bronić tej decyzji, że to zapobieganie dezinformacji, wokół obu spraw narosło bowiem mnóstwo sprzecznych teorii, często naukowo nieuzasadnionych. Jednakże informacje o wirusie miały być cenzurowane w oparciu o wytyczne WHO, instytucji oskarżanej o sprzyjanie Chińskiej Republice Ludowej i zatajanie pewnych informacji.

Wolność słowa uważam za coś, o co warto walczyć. Trzeba bojować o swobodę dyskusji i wypowiadania poglądów. Mówmy „nie” jakiejkolwiek cenzurze, a choćby kosztem tego miała być dezinformacja, to uważam to za grę wartą świeczki.Takie jest moje zdanie na ten temat.

Nowe czasy, nowe narzędzia

YouTube to medium jak medium – ma swoją specyfikę, jest pewnym narzędziem. Kiedyś, dyskutując z kolegami z redakcji, wysnułem smutną tezę: nie ma po „naszej” stronie tak doświadczonych w tym serwisie ludzi, takich jak na przykład Gonciarz. Obecnie myślę, że to spojrzenie zbyt pesymistyczne. Czegokolwiek by nie uważać o ojcu Szustaku, wielką mądrością z jego strony było podjęcie próby „przejęcia YouTube’a, największej ambony świata”.

To teraz procentuje. Uważam też, że w sferze tworzenia internetowego Areopagu „Youtuberzy idei” z Szymonem Pękalą na czele odwalają kawał dobrej roboty.

Są ludzie urodzeni w XXI wieku niepamiętający czasów sprzed nastania ery youtuberów – tacy, którzy od dziecka na smartfonach śledzą „dramy” między różnymi infuencerami. To osoby, w które warto inwestować. Przyłóżmy rękę do tego, zwłaszcza, że Facebook jest passé. Nadeszła era nowych mediów, o niekoniecznie niebieskich barwach.

Myślę, że warto wspierać wartościowe kanały –zarówno finansowo, jak i poprzez udostępnianie filmików w różnych miejscach sieci internetowej. Trzeba wyrażać sprzeciw wobec cenzury i dezinformacji. Dla rozwagi młodych rodziców – nie, żebym był specem od wychowania, bo nie jestem – podsuwam temat do refleksji. Może trzeba czasem skontrolować, jakie kanały śledzi dziecko i zachęcić je do oglądania takich treści, które będą rozwijały jego zainteresowania?

„Jeśli podobał Wam się odcinek, zostawcie lajka i nie zapomnijcie nacisnąć dzwoneczka, by nie przegapić kolejnych”.

Marceli Hejwowski, mówię jak jest, Warszawa.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.