adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Z życia Kościoła

Obrońmy Kościół na Wesołej! – Rozmowa z koordynatorem akcji

Od kilku dni w przestrzeni medialnej dość głośno jest o sprawie kościoła na Wesołej w Krakowie. Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, pełniący dotychczas funkcję kaplicy Szpitala Uniwersyteckiego, przechodzi właśnie w ręce miasta – w związku z przeprowadzką szpitala na obrzeża Krakowa. Władze miasta nie wydały jednak precyzyjnego komunikatu co do przyszłości świątyni, a obecne informacje i wypowiedzi wzbudzają obawę o plany jej desakralizacji. Aby zapobiec takiemu rozwojowi wydarzeń, do działania zabrała się grupa wiernych z duszpasterstwa tradycji katolickiej, związanego właśnie z tym kościołem. O szczegóły sytuacji i możliwości wsparcia akcji spytaliśmy jednego z wiernych duszpasterstwa.

Z Tomaszem Kisielem, członkiem Korporacji Akademickiej Akropolia Cracoviensis oraz wiernym duszpasterstwa tradycji katolickiej przy kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Krakowie, rozmawiał Konrad Myszkowski.

KONRAD MYSZKOWSKI: Z mediów możemy się dowiedzieć, że kościołowi pw. Niepokalanego Poczęcia NMP na Wesołej w Krakowie grozi desakralizacja. Ciężko jednak ogarnąć na tej podstawie całą sytuację – dlaczego właścicielem kościoła jest miasto, komu zależy na desakralizacji i jakie jest realne zagrożenie? O co w tym wszystkim, tak krok po kroku, chodzi?

TOMASZ KISIEL: Sytuacja jest nietypowa z kilku względów. Przede wszystkim ludzie zadają pytanie: jak to jest w ogóle możliwe, że kościół jest własnością miasta? Tutaj kłania się historia. Nieraz jest tak, że lekceważymy historię, a tymczasem ona często ma wymierny wpływ na nasze życie. I właśnie tak jest w przypadku kościoła na Wesołej, nazywanego zwyczajowo kościołem św. Łazarza (co jest błędem, bo kościół nigdy nie był pod tym wezwaniem dedykowany). 

Dlaczego? Otóż same kościół i klasztor na Wesołej – na terenie dawnej jurydyki szlacheckiej Wesoła, obecnie części Krakowa pomiędzy Śródmieściem i Grzegórzkami – były miejscem, do którego w XVII wieku została przeniesiona fundacja klasztoru karmelitów bosych. Było to konieczne, ponieważ pierwszy krakowski klasztor tego zgromadzenia, założony w 1605 r., był drewniany i stał w bardzo wilgotnym miejscu, co dyskwalifikowało go jako miejsce do mieszkania. Na Wesołej karmelici dostali trochę terenu od marszałka koronnego Mikołaja Wolskiego, resztę dokupili, i przystąpiono do budowy nowego kościoła. Trwała ona bardzo długo, 49 lat – do roku 1683. Budowę znacząco opóźnił potop szwedzki. Warto też podkreślić, że kościół został wybudowany tylko i wyłącznie dzięki własnym funduszom karmelitów bosych i była to ich najstarsza fundacja na ziemiach polskich. 

Od tamtego czasu kościół był własnością karmelitów. Był tam nowicjat, piękna biblioteka w klasztorze. Niespokojne czasy nastały w wieku XVIII – u schyłku Rzeczpospolitej w kościele bronili się konfederaci Barscy. Po zniszczeniach wojennych karmelici kościół odnowili, a jednocześnie w większości przewodników czy opracowań mamy lakoniczną informację, że w 1787 r. karmelici się przenieśli i odstąpili klasztor. Nasuwa się pytanie – kto normalny remontuje klasztor tylko po to, żeby zaraz potem go opuścić? Pytanie jest zasadne, ponieważ jeśli głębiej zbadamy tę historię okazuje się, że karmelici wcale tego kościoła i klasztoru dobrowolnie nie odstąpili. Zostali do tego zmuszeni przez ówczesnego prymasa, ks. Michała Poniatowskiego, który poczynił spore spustoszenia w krakowskim kościele.

KM: „Spustoszenia”?

TK: To nie są moje słowa, tylko ks. prof. Władysława Chotkowskiego. Ten wybitny historyk krakowskiego Kościoła, który przez pewien czas pełnił nawet funkcję rektora UJ, wydał książkę pod właśnie takim tytułem: Ks. prymasa Poniatowskiego spustoszenia kościelne w Krakowie. A jako że sam był pobożnym kapłanem, ciężko mu zarzucić, żeby atakował prymasa z pozycji antykatolickich.

Wracając do prymasa Poniatowskiego – w sprawie karmelitów sekundował mu Hugo Kołłątaj. Obaj duchowni razem, arbitralnie, postanowili wymusić na przełożonym karmelitów odstąpienie majątku na Wesołej na rzecz szpitala. Nie stało się to za darmo, bo prymas przeznaczył 20 tys. złotych na remont drugiego istniejącego wówczas klasztoru karmelitów w Krakowie, przy ul. Poselskiej. Swoją drogą, ów klasztor, noszący wezwanie św. św. Michała i Józefa, również nie dotrwał do naszych czasów – obecnie znajduje się tam siedziba muzeów archeologicznego i geologicznego. 

Tymczasem w klasztorze na Wesołej rozlokowano szpital pod wezwaniem św. Łazarza, w którym posługiwały siostry szarytki, jednak nie były one właścicielkami klasztoru. W trakcie rozbiorów szpital stopniowo stał się jednostką Uniwersytetu Jagiellońskiego, bez żadnych konotacji z Kościołem Świątynia zaczęła pełnić z kolei funkcję kapelanii szpitalnej i tak pozostało po dziś dzień. Warto podkreślić, że od końca XVIII w. budynek przez cały czas jest w pełni utrzymywany przez Szpital Uniwersytecki (co jest słuszne zwłaszcza ze względu na jego zabytkowy charakter). Posługuje tam dwóch księży ze zgromadzenia misjonarzy, którzy są również kapelanami szpitala. Odprawia się dwie msze święte w dni powszednie i dwie co niedzielę. 

Kościół na Wesołej w Krakowie – fot. Jan Metrycki

KM: Ten stan prawny zmienił się niedawno.

TK: Do roku 2020 kościół stanowił własność Szpitala Uniwersyteckiego. W 2020 r. cały teren od ul. Kopernika do Grzegórzeckiej, ograniczony ul. Śniadeckich i Blich, przejęło miasto. Jest to dziewięć hektarów, na których w XIX wieku rozlokował się cały kompleks klinik uniwersyteckich. Miasto wykupiło cały teren, łącznie z klasztorem i kościołem, z powodu przenoszenia szpitala do nowocześniejszych i większych budynków na Prokocimiu, na obrzeżach miasta. Ostateczne przeniesienie własności nastąpi w momencie zakończenia przeprowadzki szpitala, co jest planowane najpóźniej na koniec 2022 r., ale może nastąpić wcześniej. Jak długo to się nie stanie, tak długo szpital formalnie dysponuje kościołem i klasztorem.

KM: Pamiętajmy jednak, że kościół na Wesołej to nie tylko kaplica szpitalna.

TK: Tak, trzeba wspomnieć o tym, jak to się stało, że obecnie w kościele mamy duszpasterstwo wiernych tradycji katolickiej. To jest istotny aspekt, który sprawia, że mimo że kościół straci niedługo funkcję kaplicy szpitalnej, to wciąż zachowa stałą grupę wiernych. 

Otóż biskup miejsca sprawuje władzę nad kultem Bożym w podległej sobie diecezji. I nie ma znaczenia, czy kult odbywa się w kościele należącym do diecezji lub zakonu, jak to jest w większości przypadków, czy będącym własnością kogoś innego. I tak jest właśnie w naszym przypadku, gdzie właścicielem kościoła będzie miasto. Dlatego w kwietniu 2020 r. abp Marek Jędraszewski wyznaczył kościół na Wesołej jako miejsce sprawowania liturgii przez duszpasterstwo wiernych tradycyjnej liturgii, która dotychczas była sprawowana w kościele pw. Świętego Krzyża. 

KM: Czym właściwie jest to duszpasterstwo?

TK: Krakowskie duszpasterstwo liczy ok. 1000 osób, wg szacunków ks. Marcina Kostki – przełożonego krakowskiego domu Bractwa św. Piotra. Mówimy oczywiście o samym Krakowie, bo w archidiecezji krakowskiej księża FSSP posługują także w Myślenicach, Nowym Targu i Zakopanem. W kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP na daną chwilę mamy cztery msze w każdą niedzielę (liczba została zwiększona z uwagi na pandemię). 

KM: Jaka jest historia owego duszpasterstwa?

TK: Krakowskie duszpasterstwo tradycji ma sporą historię. Zaczynało się w małym kościółku św. Wojciecha na rynku, ale każdy w Krakowie wie, że jest tam bardzo mało miejsca. Gdy wiernych zaczęło przybywać, msze „trydenckie” przeniosły się do bonifratrów. W tym okresie dołączyłem do duszpasterstwa, przyjąłem też 13 lat temu bierzmowanie w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Kolejnym miejscem celebracji był, jak wspomniałem, kościół św. Krzyża, a obecnie – kościół na Wesołej. 

KM: Dlaczego na duszpasterstwo tradycji przeznaczono akurat ten kościół, z niepewną sytuacją własnościową?

TK: Księża Bractwa właśnie o ten kościół wnioskowali. Nie jest to bowiem typowa parafia, gdzie poza mszami „trydenckimi” odbywa się normalnie pięć czy sześć mszy w zwyczajnej formie. Była więc większa możliwość wkomponowania naszych mszy i nabożeństw w funkcjonowanie kościoła, który nie jest siedzibą normalnej parafii.

Zobacz też:   ''Wzywam Cię, abyś dał świadectwo prawdzie''. Kolejny list abpa Vigano [TŁUMACZENIE]

KM: Duszpasterstwo tradycji to coś więcej niż po prostu grupa ludzi chodzących na te same nabożeństwa?

TK: Oczywiście! Oprócz kultu Bożego, sakramentów mamy również duszpasterstwo akademickie, katechezy. Trzeba też podkreślić działalność muzyczną. Zarówno miasto, jak i lewicowi aktywiści mówią o przeznaczaniu kościoła na Wesołej na działalność kulturalną – tymczasem ona już ma tam miejsce! Chorał gregoriański, utwory klasyków grane na organach, prowadzona przez nas schola gregoriańska, wysokiej klasy organista… Poziom oprawy muzycznej liturgii jest bardzo wysoki i nie trzeba zmieniać przeznaczenia kościoła, żeby kultura muzyczna się rozwijała.

Posługę pełnią księża z Bractwa św. Piotra – obecnie jest ich w Krakowie trzech. Duszpasterstwo jest oficjalnie ustanowione przez metropolitę krakowskiego. Ks. Marcin Kostka jest oficjalnym duszpasterzem tradycji w całej archidiecezji. 

KM: Przy tak obiecującym rozwoju nie mogę nie zapytać o plany duszpasterstwa na przyszłość.

TK: Duszpasterstwo tworzą osoby chodzące na msze do tego kościoła co niedzielę, tak jak normalnie do swojej parafii. Chodzą co niedziela, przyjmują sakramenty, jest cała masa ślubów i chrztów. Ks. Marcin podkreśla, że ta tendencja jest zwyżkowa – z roku na rok jest więcej małżeństw, więcej chrztów. Oczywiście wszyscy bylibyśmy bardzo szczęśliwi, gdyby duszpasterstwo nabrało formy parafii personalnej. Wyjaśnię: zazwyczaj parafie mają kryterium terytorialne, ale zdarza się formowanie parafii personalnych – taki charakter mają np. parafie ordynariatu wojskowego, ale mogą być też tworzone ze względu na narodowość, obrządek czy język. W zachodniej Europie czy USA jest wiele parafii personalnych tworzonych z myślą o wiernych pragnących uczestniczyć w liturgii tradycyjnej.

Duszpasterstwo to po prostu stała grupa, która od lat uczęszcza na te msze święte. Grupa wiernych jest stosunkowo młoda, jest wiele rodzin z dziećmi, co oznacza, że duszpasterstwo ma przyszłość. Jest spora nadzieja, że przez długie lata kościół będzie utrzymywany – jeżeli pozostanie miejscem, w którym duszpasterstwo sprawuje swoją liturgię. Msze święte w dni powszednie też mogą się odbywać, choć wymagana jest zgoda dyrekcji szpitala na otwarcie kościoła. Gdybyśmy mieli sytuację, w której kościołem włada archidiecezja, na pewno odprawiano by msze zarówno w dni powszednie, jak i w niedzielę. Jak długo jednak kościół nie jest własnością archidiecezji, tak długo sytuacja jest niepewna. 

KM: A może stać się własnością archidiecezji?

TK: Kościół stał się własnością miasta Krakowa. Czy stanie się własnością archidiecezji, to zależy od rozwoju wypadków. Z naszych informacji wynika, że archidiecezja będzie chciała zamienić kościół na jakąś inną, posiadaną przez siebie nieruchomość o porównywalnej wartości, jednak wciąż nie ma w tej sprawie oficjalnego komunikatu. Takie rozwiązania się czasem stosuje, byłoby to zresztą korzystne również dla miasta. 

KM: Na czym więc polega główny problem?

TK: Jest to sytuacja w skali kraju nietypowa. Dla tego terenu – określanego w dokumentach jako Obszar Wesoła, rejon ul. Kopernika – jest procedowany plan zagospodarowania przestrzennego, który określi warunki zabudowy i przeznaczenie budynków w tym rejonie. Obecnie zakończył się etap pierwszy jego procedowania i trwają konsultacje społeczne, w ramach których w styczniu 2021 r. mamy etap składania uwag do przedstawionej obecnie drugiej wersji projektu owego planu. 

Ku naszemu sporemu zdziwieniu w nowym projekcie mamy istotną zmianę. Stary projekt wprost zakładał, że działka, na której znajduje się tylko i wyłącznie kościół, ma mieć wpisane przeznaczenie na działalność usługową związaną z kultem religijnym. Przeznaczenie takie określa się skrótem UKS, stosowanym zazwyczaj do zabudowań sakralnych. W nowym projekcie oznaczenie zmieniono na U, co oznacza tylko i wyłącznie „działalność usługowa”, bez wyszczególnienia roli sakralnej. Pod działalność usługową podpadają przeróżne obszary, jak np. działalność kulturalna, medyczna, sprzedaż i wszelkie inne usługi. W praktyce oznacza to, że pozostając w zgodzie z planem, w kościele można by zrobić chociażby teatr, salę koncertową czy nawet restaurację. 

KM: Skąd ta zmiana?

TK: Jest to zapewne w dużej mierze zasługa lobbingu tzw. Kolektywu Wesoła. Już sama nazwa owej organizacji zapala ostrzegawcze skojarzenia z lewicą. Jest to słuszne skojarzenie, ponieważ okazuje się, że za Kolektywem stoją działacze lewicowi, związani m.in. z Partią Razem, pozujący na społeczników działających w interesie mieszkańców. Jest to bardzo nieuczciwe, ponieważ ci ludzie wymyślili sobie koncepcję nieuwzględniającą interesów innych osób. Kolektyw bardzo jasno postuluje desakralizację kościoła, o czym mówi wprost, i chce zmienić go w, jak to mówią, „kombinat artystyczny”.

Kościół na Wesołej w Krakowie – fot. Jan Metrycki

KM: A co na ten temat mówią przedstawiciele władz miejskich?

TK: Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski w jednym ze swoich wywiadów przyznał, że rozważa się przeznaczenie budynku kościoła na siedzibę Capelli Cracoviensis, co zresztą również spotkało się ze sprzeciwem Kolektywu. Niejasną rolę odgrywa też miejska spółka o nazwie Agencja Rozwoju Miasta Krakowa. Były działania zmierzające do tego, żeby to ona przejęła na własność ten teren. To się na szczęście nie stało, ponieważ wówczas miasto straciłoby nad nim kontrolę.

KM: Na jakim etapie jesteśmy obecnie?

TK: Do 25 stycznia jest czas na zgłaszanie uwag do planu. Co ważne, może to zrobić każdy – osoba fizyczna, prawna, również stowarzyszenia, nawet niepochodzące z Krakowa. Dlatego staramy się docierać do organizacji katolickich czy zajmujących się dziedzictwem kulturalnym czy narodowym z prośbą o wsparcie naszych postulatów. Na naszej stronie http://npnmp.org/ można znaleźć wzór takiej uwagi, który można wysłać bez zmieniania argumentacji, ponieważ w praktyce liczy się ilość. Na pierwszym etapie zgłoszono bardzo mało uwag. Postulujemy przywrócenie w projekcie zapisu o przeznaczeniu terenu na cele kultu religijnego i zmianę na powrót oznaczenia z U na UKS. Jeśli tak się stanie to nawet, jeśli kościół pozostanie własnością miasta, nie grozi mu desakralizacja. Bo oczywiście o desakralizacji decyduje biskup diecezjalny, ale jeśli nie ma kontroli nad nieruchomością, to w praktyce ma związane ręce. Będzie podejmowana także akcja petycyjna do radnych, którzy w marcu, kwietniu będą uchwalali plan zagospodarowania przestrzennego. Nasze działania rozłożone są więc na obecną zimę i wiosnę. 

KM: Czy jeśli w planie zagospodarowania kościół pozostanie przyporządkowany do kategorii U, to należy się realnie obawiać, że miasto dopuści do desakralizacji?

TK: Tego nie wiemy. Nie bazujemy tu na konkretnych przesłankach, a w przestrzeni medialnej spotykamy odmienne deklaracje. W jednym z wywiadów prezydent Majchrowski mówił, że otrzymał list od metropolity Jędraszewskiego, który wyraził zainteresowanie tą nieruchomością, wprost mówiąc o liturgii tradycyjnej. Z kolei w niedawno opublikowanym artykule znalazłem cytat wiceprezydenta Andrzeja Kuliga, twierdzącego coś przeciwnego – że archidiecezja nie jest zainteresowana wykupem nieruchomości. Co ciekawe, wiceprezydent w ogóle nie wspomina o możliwości zamiany… Mamy więc pewien dwugłos, dezinformację, dlatego nasza niepewność co do przyszłości tego kościoła jest zasadna.

KM: A w jaki sposób koordynujecie swoje działania z archidiecezją?

TK: Będziemy starać się spotkać z metropolitą Jędraszewskim, żeby osobiście przedstawić mu nasze racje i prosić o podjęcie działań u władz miasta. To jest bardzo ważne, aby archidiecezja te rozmowy z miastem pomyślnie sfinalizowała. Będziemy też się kontaktować z władzami miejskimi.

Co do obecnych działań kurii, mamy informacje nieoficjalne – wiemy, że rozmowy są prowadzone i archidiecezja proponuje zamianę nieruchomości. Prawdopodobnie negocjacje przeciągają się ze względu na sytuację epidemiczną, ale nie jest prawdą, że archidiecezja nie jest zainteresowana.

Więcej informacji oraz wzór uwagi do MPZP można znaleźć na oficjalnej stronie akcji:

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.