adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj
Niedzielne rozważania

Kosmiczne placki, hokus-pokus i faceci w czerni

Kościół? Bosko-ludzka piekarnia. Tak, piekarnia! Pracują w niej faceci w czerni, którzy przy pomocy starożytnej receptury wypiekają tajemnicze placki. Na każdym z nich widnieje wizerunek ich Założyciela. 

Kosmiczne placki 

„A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: »Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat«” (J 6, 14).

Starożytni Izraelici wierzyli, że manna otrzymana w czasie ucieczki z Egiptu istniała w niebie przed powstaniem świata. Zgodnie ze słowami Księgi Powtórzonego Prawa oczekiwali od Mesjasza bycia prorokiem na wzór Mojżesza. Liczyli więc na powtórzenie cudu ze zstąpieniem boskiego pokarmu. 

W siedemnastą niedzielę zwykłą Boski Piekarz wychodzi naprzeciw oczekiwaniom Izraelitów. Oni jednak nie przypuszczają, że kosmiczne placki, które dostają do jedzenia, są zapowiedzią czegoś milion razy wspanialszego i większego, niż ich małe główki mogły pojąć. 

Hokus-pokus 

„Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym” (J 6, 11a).

Uważny obserwator z pewnością to wychwyci. Autor tak konstruuje opis, aby nikt nie miał wątpliwości, do jakiego wydarzenia nawiązuje. Słowa odnotowane przez ewangelistę są łudząco podobne do odnajdywanych we fragmentach opisujących ustanowienie eucharystii. 

Samo wyrażenie „odmawiać dziękczynienie” pochodzi od greckiego czasownika eucharisteó. Po co to nawiązanie? A co Pan Jezus mówi nad chlebem podczas ostatniej wieczerzy? „To jest bowiem ciało moje” (łac. Hoc est enim corpus meum). 

Zobacz też:   Siedem demonów, co nami się karmią

Nie chodzi więc tylko o smaczne chlebki z innego świata, ale o samego Boga przemieniającego ten jęczmienny, pszenny czy jakikolwiek inny podpłomyk w Samego Siebie.

Faceci w czerni 

„A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: »Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło«” (J 6, 12).

Podobno właśnie te odmawiane cicho po łacinie przez księży słowa Boskiego Piekarza stały się synonimem czegoś magicznego. Tak miał powstać wyraz „hokus” od Hoc est, do którego dodano rymowane i nic nie znaczące „pokus”. 

Niezależenie od tego, czy tak było, ta mszalna formuła konsekracji wypowiedziana kilka tysięcy razy w ciągu życia każdego księdza dobrze definiuje jego profesję. Naszą pracą jest zamienianie opłatków w Pana Boga. Tak, aby każdy mógł go wziąć do własnej buzi. Po co?

Nasze usta są bramą do żołądka. Ale nie tylko tam. Wskazują także na słowa, a te rodzą się z myśli. Myśli zaś pochodzą z serca albo, jak kto woli, z umysłu. W umyśle rodzą się żądze: seksu, władzy, pieniędzy. Ta szatańska triada rządzi światem. 

Ćpamy je i wciąż nie możemy się nasycić. Bo każdy głód cielesny wskazuje na pierwotne pragnienie wpisane w człowieczeństwo. Co nim jest? Konsumowanie samego Boga. Idź więc na mszę świętą i przeżuwaj! Namiętnie i bez ograniczeń. Kosmiczne placki zstępujące z nieba na „hokus-pokus” facetów w czerni.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.