adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Kultura, Miesięcznik, Społeczeństwo

Ckliwa miłość czy twarda relacja? Ojciec i dziecko piórem pisani

Psychologowie od lat podkreślają, jak ważna dla człowieka jest relacja z ojcem. Może być ona tym, co zbuduje w dziecku siłę do działania i rozwoju. Taka relacja rozwija miłość, a także poczucie bezpieczeństwa. Zdarzają się jednak sytuacje przeciwne, gdzie staje się ona destrukcyjna i utrudnia drogę budowania zdrowych relacji i własnej samooceny.

Rzeczą oczywistą musiało być, że do tej relacji odniosą się artyści. Powszechne i naturalne istnienie rodzin na całym świecie nie mogło przecież nie odbić się w sferze twórczej. Na poczekaniu potrafimy wymienić postacie takie jak ojciec z przypowieści o Synu Marnotrawnym, mitologiczny Kronos czy też Darth Vader z Gwiezdnych wojen. Polscy poeci także przelali na papier to ponadczasowe doświadczenie uczuć ojca wobec swych dzieci.

Stara miłość nie rdzewieje

Każdy uczeń w polskiej szkole zapoznał się z renesansowymi Trenami Kochanowskiego, w których spotyka ojca opłakującego śmierć swojej córki Urszuli. Kwiecistość języka staropolskiego może stanowić problem dla współczesnego czytelnika, który nie orientuje się w zawiłościach polszczyzny tamtego okresu. Warto jednak się przełamać i skupić na analizie fragmentów, wczuć się w te łzy, które popłynęły setki lat temu.

Wart uwagi jest fragment Trenu XIV, w którym poeta przyzywa mityczną postać Orfeusza. Ten tracki poeta i muzyk po stracie żony Eurydyki miał wyruszyć za nią do Hadesu. Kochanowski żali się w utworze, że nie może powtórzyć czynu Orfeusza:

„Gdzie te wrota nieszczesne, któremi przed laty

Puszczał sie w ziemię Orfeus, szukając swej straty,

Żebych ja też tąż ścieżką swej namilszej córy

Poszedł szukać i on bród mógł przebyć, przez który

Srogi jakiś przewoźnik wozi blade cienie”.

Miłość ojcowska jawi się w tym wycinku wiersza jako taka, która chce zrywać nawet ograniczenia rzeczywistości. Tragedią jest dla niej bezradność fizyczna w obliczu tego, co dzieje się z dzieckiem. Poczucie bezsilności mówiącego w utworze przypomina stan w obliczu trudnych życiowych sytuacji.

Szukanie zaginionego dziecka jest dla człowieka tak oczywiste, że nawet się nad tym nie zastanawiamy. Miłość rodzica do dziecka jest dla nas tak naturalna, że społeczeństwo nie powinno tolerować jakiejkolwiek innej postawy.

Zapłacze nawet kryminalista

Niewinność, którą zdają się okazywać dzieci w swych najmłodszych latach, ma ogromną moc onieśmielającą. Demoralizujące otoczenie i brak właściwego wychowania mogą negatywnie wpływać na rozwój młodej jednostki. Prostota przepełniona miłością, jeśli jest pielęgnowana, ma szansę długo trwać w człowieku. Sam Chrystus mówi do nas: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje” (Mt 18, 3–5).

Zobacz też:   Fałszywi pasterze

Adam Mickiewicz w balladzie Powrót taty ukazuje sytuację rodziny, do której ojciec dość długo nie wraca. Teren, na którym mieszkają, jest bardzo niebezpieczny – grasują tam bandyci. Zdesperowana matka prosi dzieci o to, by udały się do pobliskiej kapliczki i zaczęły się modlić o powrót taty. Ich żarliwe modlitwy przerywa turkot kół wozu. Okazuje się, że ojciec nadjechał. Dzieci entuzjastycznie reagują na jego przybycie:

„Wtem słychać tarkot, wozy jadą drogą

I wóz znajomy na przedzie;

Skoczyły dzieci i krzyczą jak mogą:

»Tato, ach, tato nasz jedzie!«

Obaczył kupiec, łzy radośne leje,

Z wozu na ziemię wylata;

»Ha, jak się macie, co się u was dzieje?

Czyście tęskniły do tata?«

Sielanka nie trwa jednak długo – przybywają bandyci i stawiają srogie wymagania. Dzieci wystraszone lgną do ojca, który staje w ich obronie, prosząc napastników o litość. Starszy agresor puszcza ich wolno, tak uzasadniając swoją decyzję:

„Dzisiaj nadchodzę, patrzę między chrusty,

Modlą się dziatki do Boga,

Słucham, z początku porwał mię śmiech pusty,

A potem litość i trwoga.

Słucham, ojczyste przyszły na myśl strony,

Buława upadła z ręki;

Ach! ja mam żonę, i u mojej żony

Jest synek taki maleńki.

Kupcze! jedź w miasto, ja do lasu muszę;

Wy, dziatki, na ten pagórek

Biegajcie sobie, i za moję duszę

Zmówcie też czasem paciórek”.

Fragment ten pokazuje nam, jak wiele można w drugim człowieku zmienić, powołując się na wspólnotę uniwersalnych doświadczeń.

Powyższy tekst ukazał się w 21. numerze Miesięcznika Adeste. Kliknij poniższy przycisk, aby pobrać ten i pozostałe numery archiwalne!

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.