adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Kultura, Miesięcznik, Społeczeństwo

Szlachetne zdrowie

Quid est sanitas? Cóż to jest zdrowie? Studenci kierunków medycznych z pewnością są w stanie podać kilka, a może nawet kilkanaście różnych definicji tego pojęcia: od braku choroby do stanu pełnego samopoczucia fizycznego, psychicznego i społecznego jednostki. Jednak niezależnie od przyjętej terminologii prawie każdy zgadza się w jednej kwestii. Zdrowie jest ważne.

Tymczasem w internecie sezonowo publikowane są memy nawiązujące do problematyki zdrowia i chorób w kontekście nauki Kościoła. Zazwyczaj pojawiają się one w dwóch formach. Pierwsza polega na krytyce dziękowania Bogu za udaną operację przy całkowitym pominięciu lekarza. Drugi typ mema to ten, który pokazuje rzekomy konflikt między leczeniem choroby, którą miał stworzyć Bóg, a lekarzem próbującym ratować pacjenta.

Memy jak to memy. Czasem są zabawne, a czasem żenujące. Niekiedy udaje im się w ciekawy sposób skomentować jakieś zagadnienie. W powyższych sytuacjach mamy jednak do czynienia z inną kwestią: brakiem jakiejkolwiek wiedzy na omawiany temat. Bo zagadnienia poruszane przez memy nie są odkrywcze nawet w najmniejszym stopniu.

Czy Bóg jest sprawcą zła? Wbrew pozorom ludzie wierzący od zawsze zadawali sobie tego typu pytania. I wielokrotnie znajdowali na nie odpowiedzi. Świętej pamięci ks. Kaczkowski w pewnym wywiadzie powiedział o swojej chorobie: „Pan Bóg nie ma z tym nic wspólnego. To tylko biologia – mutacja komórek. Bóg przecież nie siedzi na chmurze i nie mówi: »Kaczkowski, wasza gęba mi się nie podoba – pyk – nowotwór. Nie zmówiłeś paciorka – pyk – przerzut«” (J. Kaczkowski, Nie możemy zapominać, że jesteśmy biologią, rozm. przepr. R. Laudański [online] Gazeta Pomorska 2014).

Jednak rozważania na temat teodycei (czyli gałęzi teologii próbującej wytłumaczyć, skąd wzięło się zło i jak je pogodzić z osobą dobrego Boga) to materiał na inny tekst. Tutaj zajmijmy się pierwszym typem wspomnianych wyżej memów. Komu dziękować – Bogu czy lekarzowi?   

Pismo mówi…

Biblia, obok Tradycji, jest fundamentem wiary Katolickiej, więc badając sprawę zdrowia w nauce chrześcijańskiej, oczywiście nie można jej pominąć. No ale jak to tak? Jakaś religijna księga sprzed tysięcy lat ma być przedmiotem analizy w temacie medycyny? A i owszem.

Zobacz też:   Zło, które odbiera duchowy tlen

Rozważania można zacząć od biblijnego obrazu Boga jako lekarza. I to niekoniecznie lekarza chorych dusz, którym ciąży grzech, ale takiego zwykłego, przywracającego do zdrowia fizycznego. Zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie Bóg po prostu uzdrawia chorych. Pewnego rodzaju apogeum tego działania stanowią cuda czynione przez Chrystusa, a później przez jego uczniów. Pokazują one prostą prawdę: choroba nie jest czymś pożądanym przez Boga. Sceptycy z pewnością zgłoszą sprzeciw, porównując te fragmenty Pisma Świętego do jakichś pogańskich praktyk. Powiedzą, że chrześcijanie leczą chorobę tylko modlitwą do jakiegoś konkretnego bóstwa, że to zwykły zabobon.

Rzecz w tym, że to nieprawda. Owszem, koniec końców czyjeś wyzdrowienie zależy od Boga (ostatecznie to On o wszystkim decyduje i niektóre rzeczy dopuszcza), ale nie oznacza to bynajmniej deprecjonowania roli lekarzy i dbałości o swoje zdrowie. Księga Mądrości Syracha mówi wprost: „Czcij lekarza czcią należną z powodu jego posług, albowiem i jego stworzył Pan. Od Najwyższego pochodzi uzdrowienie i od Króla dar się otrzymuje. Wiedza lekarza podnosi mu głowę, nawet i wobec możnowładców będą go podziwiać. Pan stworzył z ziemi lekarstwa, a człowiek mądry nie będzie nimi gardził” (Syr 38, 1–4). Zatem lekarz to nie byle kto. To człowiek, który współpracuje z Bogiem, ratując ludzkie życie. Zresztą, jak widać, korzystanie z dobrodziejstw ziemi w celu dbałości o zdrowie świadczy o mądrości, a nie braku zaufania wobec Stwórcy.

Co ciekawe, starotestamentalne przepisy prawa drobiazgowo odnosiły się do kwestii sanitarnych. Wiele działań o charakterze rytualnym, takich jak obowiązkowe ablucje, czy też wszelkiego rodzaju zakazy i nakazy związane z chociażby dotykaniem zwłok, były tak naprawdę zabiegami służącymi profilaktyce zdrowotnej. Logiczne. W końcu lepiej zapobiegać niż leczyć.

Powyższy tekst ukazał się w 21. numerze Miesięcznika Adeste. Kliknij poniższy przycisk, aby pobrać ten i pozostałe numery archiwalne!

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.