adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Kultura

Halloween – święto katolickie?

Halloween jest Polsce tematem niezwykle kontrowersyjnym. W innych częściach świata to stara, lubiana tradycja. Jaka historia stoi za tym świętem? Skąd wzięły się halloweenowe zwyczaje? Czy geneza tego dnia jest rzeczywiście tak demoniczna, jak twierdzą niektórzy gorliwi katolicy?

Samhain – najdawniejsze ślady Halloween

Aby poznać pełną historię Halloween, należy cofnąć się do zwyczajów starożytnych. Nie jest wiedzą tajemną, że tradycje i wierzenia ludowe często wiążą się z przyrodą i cyklem pór roku. To zjawisko możemy zaobserwować w różnych kulturach i epokach. Człowiek przyglądał się zmieniającej się przyrodzie i próbował wyjaśnić sobie sens widzianych zjawisk. Grecki mit o Demeter i Korze miał wyjaśniać, skąd w ogóle wzięły się pory roku. W wierzeniach kultur andyjskich ważną rolę odgrywały bóstwa solarne. Rzymianie świętowali saturnalia podczas przesilenia zimowego, a słowiańskie legendy mówią o poszukiwaniu kwiatu paproci w noc letniego przesilenia. To tylko kilka przykładów – z całego świata i z różnych czasów. Pokazują one jednak, jak duże znaczenie dla wierzeń i kultury miała przyroda.

Co możemy więc zaobserwować jesienią? Drzewa tracą liście, jest szaro i smutno, cały świat zamiera przed zimą. Nic dziwnego, że właśnie jesień stała się czasem przywodzącym na myśl śmierć. Widzimy to na przykładzie bałtyckich dziadów, a także celtyckiego święta Samhain, które wieńczyło czas zbiorów i oznaczało początek zimy oraz szerzej – mroczniejszej połowy roku. Obchodzono je w połowie drogi między równonocą jesienną a przesileniem zimowym. Występowało w Irlandii, Szkocji i na Wyspie Man, ale podobne uroczystości miały także miejsce w Walii, Bretanii czy Kornwalii. Samhain było jednym z najważniejszych świąt irlandzkich Celtów i wiązało się z nim wiele tradycji. Wierzono, że podczas tej nocy otwierają się bramy innego świata. Miało to umożliwić przedostanie się na ziemię duchów i mitycznych istot. Aby odstraszyć niechcianych przybyszów, palono nocne ogniska. W tym samym celu przebierano się także w straszne kostiumy. Dla przyjaznych duchów zostawiano zaś jedzenie – jednocześnie ludzie sygnalizowali w ten sposób, że są w stanie przetrwać zimę, bo mają zapasy.

Gdy Rzymianie zajęli Brytanię, pojawiły się nowe tradycje powstałe na skutek przenikania się kultur. Symbolem bogini urodzaju, Pamony, były jabłka. Wprowadzono je więc na Wyspach, a podczas corocznego święta kawalerowie i panny grali w grę polegającą na ugryzieniu jabłka pływającego w misie z wodą lub zawieszonego na linie bez użycia rąk. Kto zdołał zrobić to jako pierwszy, miał także pierwszy wziąć ślub. Tradycja ta przetrwała do dziś jako typowo halloweenowa gra. Również Rzymianie mieli rytuały związane ze zmarłymi i pozostawianiem im jedzenia. Takie zwyczaje były zresztą rozpowszechnione w innych kulturach, na myśl od razu nasuwają się bałtyckie dziady.

Tradycje zdobywców oraz podbitych ludów wywierały na siebie wpływ i mieszały się. Wkrótce później pojawił się jeszcze jeden element układanki. Cesarz Konstantyn Wielki na łożu śmierci przyjął chrzest, a mająca wówczas około trzystu lat wiara chrześcijańska zyskała silniejszą pozycję w państwie rzymskim. Jakiś czas później chrześcijaństwo dotarło także do Irlandii. Znacznie łatwiej było nawracać pogan, pozwalając zachowywać ludowe tradycje przy zmianie ich znaczenia. Ten zabieg również znamy z wielu innych świąt i kultur. Nie oznacza to, że chrześcijanie kradli poganom ich wierzenia ani że ich święta są fałszywe i wymyślone celem zjednania sobie poparcia. Czym innym jest jednak świętowanie narodzenia Chrystusa, a czym innym wstawienie do domu iglastego drzewka. To drugie prawdopodobnie wywodzi się z tradycji przedchrześcijańskich, lecz zostało później „ochrzczone”.

Gdy wiara dotarła na celtyckie ziemie, Kościół obchodził już dzień poświęcony wszystkim świętym. Według św. Efrema Syryjczyka 13 maja wspominano wszystkich męczenników. Święty Jan Chryzostom jako termin tej uroczystości podawał zaś pierwszą niedzielę po Zielonych Świątkach. Papież Grzegorz III ustalił obchody dnia Wszystkich Świętych na 1 listopada. Istnieje spora szansa, że było to spowodowane obecnymi wśród celtyckich i germańskich ludów obchodami związanymi ze zmarłymi, które można było schrystianizować, wprowadzając w tym dniu inne święto. Istnieją przesłanki, by twierdzić, że podobna logika była też związana z wyborem terminu Bożego Narodzenia.

Halloween jako święto kościelne

Niecałe sto lat później papież Grzegorz IV wprowadził obchody dnia wszystkich świętych w całym kościele. Dzień przed uroczystością nazywamy wigilią. Wigilia Wszystkich Świętych to po angielsku All Hallows Even, co skrócono w końcu do „Hallowe’en”. Czytając dawne księgi liturgiczne w języku angielskim, bez problemu możemy znaleźć tę nazwę jako określenie obchodu wigilii Wszystkich Świętych. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, przed dwudziestowiecznymi reformami, wigilia ta była dość rozbudowana w liturgii.

Pod koniec X wieku wprowadzono dzień poświęcony wszystkim zmarłym, który w Polsce nazywamy Dniem Zadusznym. Wówczas można było już mówić o pewnego rodzaju triduum, trzech dniach związanych ze zmarłymi – tymi, którzy zmierzają do nieba, lecz wciąż potrzebują oczyszczenia, oraz tymi, którzy cieszą się już niebieską chwałą. Warto zwrócić tu uwagę, że Wszystkich Świętych nie jest tożsame z jakimś „świętem zmarłych”. 1 listopada Kościół obchodzi radosną uroczystość, podczas której wspomina wszystkich, którzy doszli do chwały nieba. 2 listopada zaś modli się za dusze cierpiące w czyśćcu. Antyfona na wejście w dniu Wszystkich Świętych wprost zachęca, by radować się w Panu, obchodząc tę uroczystość. Współcześnie możemy zaobserwować całkowite zagubienie sensu dnia.

Wróćmy jednak do historii. W średniowieczu znaczna część populacji Europy zmarła podczas epidemii dżumy. Wiązało się to także z upowszechnieniem się wizerunków śmierci i motywu danse macabre – tańca śmierci. W jej obliczu wszyscy byli równi: król, żebrak, kapłan, rycerz… We Francji w okolicach dnia Wszystkich Świętych odtwarzano taki taniec – w przebraniach nawiązujących do poszczególnych postaci i samej śmierci. W Anglii pojawiła się tradycja nazywana souling. Dzieci, często biedne, chodziły od domu do domu, śpiewając modlitwy za dusze zmarłych i prosząc o ciasta nazywane soul cake. Halloweenowe chodzenie od domu do domu, by zbierać słodycze, ma więc swoją genezę w modlitwie za dusze cierpiące w czyśćcu. Wynikało to z założenia, że kolejnego dnia – w uroczystość Wszystkich Świętych – być może już będą w niebie. Niektóre źródła podają, że przebierano się wówczas za czyśćcowe dusze, aby uzmysłowić darczyńcom konieczność modlitwy za zmarłych. Przeciwna katolikom Elżbieta I wprawdzie zakazała takich zwyczajów, jednak tradycje przetrwały.

Tradycje irlandzkie, francuskie, angielskie i inne zostały przeniesione także za ocean. W Ameryce irlandzcy i francuscy katolicy żenili się ze sobą, a ich zwyczaje ludowe łączyły się. Na rozwój zwyczajów wpływała też specyfika Nowego Świata. Tworzenie lamp z wydrążonych dyń także wywodzi się z Irlandii, jednak tam używano brukwi i rzepy, ponieważ w Europie nie występowały dynie. Wykorzystanie ich stało się możliwe dopiero po przeniesieniu się na kontynent amerykański. Istnieje pogląd mówiący, że takie latarnie symbolizowały dusze czyśćcowe, inni zaś używają, że Celtowie używali ich do odpędzania złych duchów. Możliwe, że obie wersje są poprawne, a chrześcijańska symbolika pojawiła się po prostu później, nakładając się na dawną, pogańską. Dyniowe latarnie pojawiają się w Legendzie o Sennej Kotlinie Washingtona Irvinga z 1820 roku. Występujący w tym utworze jeździec bez głowy często jest przedstawiany właśnie z dynią w jej miejscu. „Daily News” z Kingston w kanadyjskiej prowincji Ontario pisało już w 1866 o tym, że lokalne dzieci podtrzymywały dawną tradycję wycinania dyń na Halloween.

Święto szatana czy komercjalizacja?

Halloween jest wytworem setek lat historii i wielu kultur. Łączy w sobie tradycje celtyckie, francuskie, pogańskie i chrześcijańskie. Obecnie to raczej świecki dzień skupiony na przebieraniu się, opowiadaniu strasznych historii, a wśród dzieci także na zbieraniu cukierków. Czy jest to wytwór amerykańskiej komercjalizacji? W pewnej mierze tak, podobnie jak wiele innych spraw. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Halloween istniało wcześniej niż jego marketingowa otoczka i wcale nie jest czymś tak płytkim, jak często się mówi. To dzień o bardzo złożonej i interesującej historii.

Zobacz też:   O sir Gawainie, co miał głowę na karku

Współczesna wersja święta jest oczywiście bardzo daleka od jego korzeni – zarówno pogańskich, jak i chrześcijańskich. Nie jest to jednak powód, by wylewać dziecko z kąpielą. Odrzucenie wigilii Wszystkich Świętych ze względu na jej komercyjną otoczkę i oderwanie od strony religijnej ma tyle samo sensu, co rezygnacja z obchodzenia Bożego Narodzenia, które w świadomości społecznej również przestało być świętem religijnym, a stało się dniem prezentów, śniegu i czerwonych czapek. Czy katolik może obchodzić Halloween? Być może nawet powinien. Wątpliwości mogą się oczywiście pojawić w kontekście sposobu świętowania. Przyjrzyjmy się więc niektórym z zarzutów.

Często mówi się, że należy trzymać się od Halloween z daleka, ponieważ odciąga nas to od prawdziwego sensu Wszystkich Świętych. Oczywiście, jest to możliwe. Nie zmienia to jednak faktu, że dzień wciąż można obchodzić jako wigilię, nawet korzystając z różnego rodzaju zeświecczałych zwyczajów. Jeśli bożonarodzeniowe prezenty zacierają prawdziwy sens Bożego Narodzenia, zrezygnujmy z prezentów, a nie ze świąt. Więc jak świętować? Na przykład odmówienie pierwszych nieszporów będzie przecież obchodzeniem wigilii Wszystkich Świętych… czyli Halloween. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by również spotkać się ze znajomymi i spędzić miło czas, korzystając nawet ze świeckich tradycji dnia. Ale jak to – mógłby ktoś powiedzieć – spędzać wesoło czas przy tak smutnej okazji?

Tu należy powtórzyć – i powtarzać do bólu – Wszystkich Świętych nie jest dniem smutnym. To niezwykle radosne święto. Wszyscy mamy imieniny, kierujemy nasze myśli ku niebu, do którego i my zdążamy. To oczywiście również dzień refleksji nad osobistą świętością, ale nie powinna być to refleksja dołująca, lecz motywująca. Uważam nawet, że byłoby dobrze odczarować tę uroczystość, by znów stała się dniem radości, tak jak wskazuje introit. Jeśli pomogą nam w tym spotkania ze znajomymi, tym lepiej.

Zaraz ktoś zawoła: „Ale jak to tak, świętować Halloween? Przecież to ulubiony dzień szatana, a jedzenie dyni stanowi zagrożenie duchowe!”. Zapewne wszyscy słyszeliśmy takie ostrzeżenia, często podparte wywiadami z egzorcystami, a niekiedy nawet samymi opiniami demonów, z którymi ci rozmawiali. O zagrożeniach duchowych, czym są i czym nie są, pisał sporo Krzysiek Namyślak, odsyłam więc do jego tekstu. Ja skupię się na samym Halloween.

Dominikanin Augustine Thompson, filozof, teolog, wykładowca religioznawstwa na Uniwersytecie Virginii, w magazynie „The Catholic Parent” opisał historię Halloween i podsumował sprawę, mówiąc, że gdy następnym razem ktoś będzie twierdzić, że ten dzień to okrutna sztuczka mająca doprowadzić dzieci do oddawania hołdu szatanowi, należy wyjaśnić prawdziwą genezę Halloween – Wigilii Wszystkich Świętych – i zachęcić do odkrycia chrześcijańskiego znaczenia tego dnia. Widziałem niedawno wpis na Facebooku, pod którym zarysowano w komentarzach wyobrażoną sytuację: dzieci przebrane na Halloween przychodzą po słodycze. Otwierający im katolik z uśmiechem wyjaśnia pochodzenie tego dnia i jego związki z modlitwą za zmarłych. Zachęca do modlitwy za dusze cierpiące w czyśćcu, a po niej daje dzieciom słodycze, po które przyszły. Co za niespotykana okazja do ewangelizacji! Oczywiście, może się nie udać, ale aż żal byłoby nie spróbować.

Krytyka Halloween często odwołuje się do praktyk wprost łamiących pierwsze przykazanie. Wywoływanie duchów, seanse spirytystyczne i okultyzm są złe. Nie wynikają jednak wprost z tego dnia ani jego założeń. Ośmielę się stwierdzić, że katolikowi bardziej przystoi obchodzić Halloween niż ludowe andrzejki, które opierają się na wróżbach.

Święto odległe czy bliskie?

Podsumujmy więc: tak, Halloween ma pogańskie korzenie – które w dużej mierze zostały potem schrystianizowane. Ponadto, Halloween ma chrześcijańskie korzenie. Co więcej, symbolika kościotrupów i nawiązań do śmierci w Halloween również ma chrześcijańskie korzenie. Spotkałem się nawet z tezą, że pierwotna, dawna krytyka Halloween wywodzi się od protestantów, którzy chcieli walczyć z tradycjami powiązanymi z katolicyzmem. Inna sprawa jest taka, że mimo międzynarodowego znaczenia trudno mówić o szczególnie mocnym przyjęciu się Halloween w takiej formie w Polsce. Nic w tym złego, świeckie zwyczaje i tradycje nie muszą być takie same na całym świecie. Jak już wyjaśniliśmy, to święto w pierwszej mierze amerykańskie – bo to właśnie tam połączyły się różne europejskie zwyczaje. W Polsce jednak Halloween spotyka się z ostrą krytyką także ze względu na swoją odmienność od znanych nam obchodów. Demonizowanie jakiegoś dnia tylko dlatego, że wywodzi się z innej kultury, jest dość płytkie i zamknięte. Kultura i zwyczaje również się rozwijają, to, co było dawniej, nie jest święte i nienaruszalne tylko dlatego, że istniało na danym terenie wcześniej. Nie oznacza to, że nie warto bronić własnych tradycji, ale stawianie się w opozycji do wszystkiego, co obce, jest nieuzasadnionym radykalizmem. Współczesna forma Halloween i cała jej otoczka nie są podobne do naszego sposobu przeżywania przełomu października i listopada. Ale niektóre z halloweenowych zwyczajów nie są wcale tak odległe, jak mogłoby się wydawać.

Pamiętajmy, że polskie tradycje miały w gruncie rzeczy podobne obrzędy: zostawianie jedzenia zmarłym połączone z późniejszą jałmużną. Wcześniej były przecież bałtyckie dziady, o których słyszeliśmy wszyscy za sprawą Mickiewicza. To również było tak krytykowane przez niektórych pogaństwo. Nie zmienia to jednak faktu, że przeciwnicy amerykańskiej szatańskiej dyni bardzo lubią teksty w stylu „Nie obchodzę Halloween, wolę dziady”. W niektórych kontekstach można to zinterpretować jako: „Nie obchodzę wigilii Wszystkich Świętych, wolę pogańskie wywoływanie duchów”.

Niektórzy w Polsce krytykują także halloweenowe stroje i zbieranie słodyczy, ale przecież wszyscy znamy polską tradycję chodzenia od domu do domu w kostiumach, z których niektóre wyobrażały na przykład śmierć czy szatana… tylko niecałe dwa miesiące później, na Boże Narodzenie. Kolędowanie ma w gruncie rzeczy podobne założenia, po prostu nie przeszły one do tego stopnia w świecką tradycję. Czasem zwyczaje, które wydają nam się całkowicie obce i dziwne, mogą się okazać znacznie bliższe, niż byśmy mogli przypuszczać.

Więc czym jest to Halloween?

Halloween jest uosobieniem amerykańskości – powstało na bazie wielu kultur: Celtów, Francuzów, Anglików, tradycji pogańskich, rzymskich, chrześcijańskich… To święto jest niezwykłą mieszanką, podobnie jak samo amerykańskie społeczeństwo. Z tego powodu nazwałbym Halloween najbardziej amerykańskim świętem. Współczesna walka z nim może wynikać z różnych czynników – antyamerykanizmu, niechęci do obcych zwyczajów, przekonania o wszechobecnych zagrożeniach duchowych, ale przede wszystkim z nieznajomości prawdziwej genezy tego dnia.

Czy katolik może więc obchodzić Halloween? Może, to przecież wigilia Wszystkich Świętych.
Czy może to łączyć ze świeckimi zwyczajami? Może, o ile te świeckie zwyczaje nie przekraczają Bożych przykazań. Da się obchodzić Halloween po katolicku i bez zabawy w okultyzm. Tak samo jest możliwe świętowanie narodzenia Chrystusa z pogańskim drzewkiem ustawionym w salonie oraz pójście na imieniny Andrzeja bez wróżenia z wosku.
Czy dzisiejsze Halloween to masowy kult szatana? Nie, to rodzaj świeckiego balu przebierańców, który wywodzi się z wielu różnych tradycji. Dla niektórych może wiązać się z łamaniem pierwszego przykazania, ale trudno uznać to za założenia programowe.

Halloween to święto tak zeświecczałe, że trudno zauważyć w nim katolickie korzenie. One jednak istnieją i warto o tym pamiętać, zamiast radykalnie odrzucać wszystko związane z tym dniem. Można przecież wyciągnąć z niego dobro. A gdyby tak uczynić Halloween na nowo katolickim świętem…?

O autorze

Amerykanista, student filologii rumuńskiej. Zainteresowany językoznawstwem i kulturą w najszerszym znaczeniu tego słowa. Zajmuje się także tworzeniem kina niezależnego.
Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.