adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj

Po Namyśle: Co tak właściwie nam „zagraża duchowo”?

magazine cover

unsplash.com

Nie tak dawno w jednej z polskich parafii podczas rekolekcji doszło do rytualnego spalenia „ksiąg traktujących o magii” oraz „przedmiotów magicznych”. Wśród nich znalazły się – a jakże – Harry Potter i Zmierzch oraz – a jakże – afrykańskie maski i Hello Kitty

„Są dwa największe zwycięstwa Szatana. Jedno to przekonanie, że go nie ma, drugie to przypisywanie mu zbyt dużej mocy” – głosi popularne wśród teologów twierdzenie. W polskim Kościele negowanie istnienia Szatana nie jest zbyt popularne, natomiast traktowanie go niemal jak anty-Boga – aż za bardzo. Dlaczego tak jest i jak do tego doszło?

Wiedz, że coś się dzieje

Gdy byłem w gimnazjum, przez filmik pewnego popularnego wówczas youtubera zetknąłem się ze słynnym kazaniem księdza Piotra Natanka. Przywoływał w nim liczne przykłady objawów satanizmu w społeczeństwie. Miały to być noszone przez ludzi pentagramy, czytanie horoskopów, wróżbiarstwo, ale też i na przykład „jawiący się we włosach żel”, czarne ubrania czy paznokcie pomalowane „na czarne, jaskrawe kolory”. Całość kazania miała nadzwyczaj groteskową formę, a wymieniane rzeczy i zjawiska trudno było uporządkować, ponieważ pochodziły z drastycznie różnych kategorii i były obarczone innym ciężarem moralnym.

Ksiądz Natanek został suspendowany, ale przez ten czas na polskiej scenie religijnej pojawiło się wielu kolejnych celebrytów. Szczególnym wzięciem cieszyły się – i nadal cieszą – opinie egzorcystów. Listy przedmiotów zakazanych można znaleźć w wielu miejscach internetu. Na czym jednakże opierają swoje przemyślenia „egzocelebryci”?

Szatan jako źródło poznania dobra i zła

Skąd bierze się przekonanie, że seria książek o Harrym Potterze jest zła? Albo że nie można chodzić do chińskich restauracji? Albo że nie można trenować sztuk walki? Okazuje się, że bardzo często jako źródło tych rewelacji „egzocelebryci” podają… Szatana. Bo podczas egzorcyzmów Szatan powiedział, że opętał kogoś w jakiś konkretny sposób.

Dostrzegam tu szereg problemów związanych z formacją tych egzorcystów. Bo na jakiej podstawie wdają się oni w jakiekolwiek dyskusje z demonem? W Rytuale Rzymskim nie ma ani słowa o zadawaniu Szatanowi pytań o przyczynę jego obecności. A nawet gdyby brak wzmianki był niewystarczający, to Wskazania dla kapłanów pełniących posługę egzorcysty wprost podkreślają w punkcie 32.: „Rytuał egzorcyzmu nie przewiduje żadnego dialogu ze złym duchem, pytania złego ducha o cokolwiek”.

Polecam zaznajomienie się z całą listą wskazań, ot, dla własnej wiedzy. Natomiast za istotne z punktu widzenia tego tekstu uważam jeszcze dwa ustępy. Siedemnasty: o karykaturalizacji posługi egzorcysty we współczesnym świecie, konieczności ostrożności w wypowiedziach oraz powinności posiadania zgody ordynariusza na każde medialne wystąpienie. A także czterdziesty drugi: „Ponieważ zaś nie można dopuszczać do tego, aby egzorcyzm stał się widowiskiem, uczestnicy obrzędu, tak jak sam egzorcysta, obowiązani są zachować dyskrecję i nie informować o nim ani przed faktem, ani po jego dokonaniu. Zakazane jest zatem udostępnianie przebiegu egzorcyzmu środkom społecznego przekazu, a nawet opowiadanie o przebiegu egzorcyzmu”. I koniec dyskusji. Nie. Opowiadać. O. Przebiegu. Kropka.

Ale co z tymi wypowiedziami, które już są?

Cóż, mleko się rozlało. Przede wszystkim należy nie powielać tych wywiadów czy list przedmiotów zakazanych. Należy bezwzględnie kierować się nauczaniem Kościoła, a nie czyimiś prywatnymi opiniami. Niestety człowiek ma skłonność do zabobonu. Bo zawsze wtedy, kiedy zabraknie wiary opartej na rozumie (polecam Po Namyśle: Myślmy wierząc z 32. numeru naszego miesięcznika, gdzie szerzej to omawiałem), tam pojawia się przesąd i magiczne myślenie. To jest po prostu wpisane w naszą naturę, od prehistorii począwszy.

Krąży po internecie taka lista pod tytułem Niebezpieczne znaki! Katoliku, uważaj! Zawiera ona jednakże wiele znaków, które wywodzą się z chrześcijaństwa, a zostały jedynie zawłaszczone przez inne ruchy, przeciwne Kościołowi. A my niestety pozwalamy je sobie odebrać, jak chociażby krzyż świętego Piotra. Ale są też inne, jak na przykład „wstążka przeplatana” czy „krzyż z kokardką”. Pierwszy z nich od wieków jest symbolem Trójcy Świętej i pojawia się licznie w katakumbach. Drugi natomiast został jeszcze w starożytności przejęty i inkulturowany przez Koptów, czyli chrześcijańskich potomków Egipcjan. Po więcej informacji odsyłam na blog https://svetomir.home.blog/tag/zagrozone-symbole/, gdzie Artur Rumpel rzetelnie i z podaniem źródeł opisuje „zagrożone symbole”.

Co do noszenia ich, polecam instrukcję św. Pawła zawartą w Pierwszym Liście do Koryntian. Co prawda dotyczy ona jedzenia mięsa poświęconego bożkom, ale tu jest analogicznie. Różne zawłaszczone przez popkulturę symbole mogą wywoływać dezorientację u przeciętnego wiernego, więc jeśli męczyć nas będzie każdorazowe tłumaczenie się, czemu jako katolicy nosimy dany symbol, warto rozważyć coś bardziej konwencjonalnego. Zatem polecam raczej krzyżyk, szkaplerz lub medalik, niż na przykład pentagram, mimo że oryginalnie symbolizuje on pięć ran Chrystusa ukrzyżowanego.

Zagrożenia duchowe

Na pewnej grupie na facebooku, zgromadzonej wokół pewnego zakonnika, przeprowadziłem kiedyś ankietę, którą zakończyłem wraz z tysięczną odpowiadającą osobą. Postawiłem w niej pytania dotyczące wiary w objawienia w Medjugorie oraz o szkodliwość lektury „Harry’ego Pottera” i gimnastyki związanej z jogą.

Zwyciężyła opcja uznająca objawienia, a także brak zagrożenia ze strony książek oraz jogi jako gimnastyki, uzyskując 43,1% głosów. Smuci fakt, że po tylu latach działalności „egzocelebrytów” i propagatorów niepotwierdzonych przez Kościół objawień aż co czwarty katolik je uznaje, tudzież twierdzi, że zagrożeniem duchowym są książki dla młodzieży czy zestaw ćwiczeń rozciągających.

Patrząc natomiast osobno na każde z twierdzeń, najwięcej jest fanów Medjugorie, bo aż 79%. Większe wątpliwości są co do gimnastyki wywodzącej się z jogi, gdyż za jej szkodliwością opowiada się 43,2% osób. Najłagodniej potraktowano sagę o młodym czarodzieju, bowiem jej czytanie potępiły jedynie dwieście siedemdziesiąt dwie osoby z tysiąca ankietowanych.

Zobacz też:   Zwiastun przyszłości jedności i pokoju

Tylko skąd takie przekonania?

Czakry i asany

„Czakra – ośrodek energetyczny w ciele, czyli miejsce, gdzie krzyżuje się wiele kanałów energetycznych i gromadzi się energia prana”. Podczas czytania tej definicji z Wikipedii pojawia się na dzień dobry kilka istotnych pytań. Skąd w naszym ciele takie twory, skoro przecież stworzył nas Bóg na swój obraz i podobieństwo? Co to za energia i jak ma się ona do sprawczej mocy Boga? I wreszcie – w co właściwie wierzą osoby, które uznają istnienie czakr?

„Ale przecież każdy skłon jogi jest oddaniem czci obcemu bóstwu” – mówią niektórzy. Przyjrzyjmy się zatem, jak blisko opętania są wszyscy. Robiliście kiedyś mostek? Pozycja ta występuje w jodze jako urdhva dhanurasana. A świecę? Toż to salamba sarvangasana. A staliście na rękach? Adho-mukha-vṛkṣāsana. Wychodzi na to, że każdy absolwent podstawówki po zajęciach wychowania fizycznego powinien być co najmniej zniewolony i nękany przez złego ducha. A jednak tak nie jest. To jakby mówić, że wegetarianie nie będący katolikami praktykują piątkowy post. Absurd.

„Ale przecież joga to cała duchowość!”. Bingo. To akurat prawda. Ale ja piszę jedynie o fizycznym aspekcie ćwiczeń. Jeśli chodzi o duchowość, to jej szkodliwość zależy już od tego, czy się w nią wejdzie – świadomie i dobrowolnie. Wtedy to istotnie grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu Dekalogu, i to ciężkiej materii. Zatem można swobodnie korzystać z figur jogi, ale należy strzec się obcej duchowości.

Magia i klątwy

Magia nie działa. Nie ma takiej opcji z teologicznego punktu widzenia. Klątwa też nie. Zacytuję w tym miejscu kogoś o wiele mądrzejszego ode mnie – księdza Grzegorza Strzelczyka, teologa dogmatycznego. A konkretnie fragment wywiadu, którego udzielił Katolickiej Agencji Informacyjnej w maju 2018 roku, do którego lektury gorąco zachęcam:„Co stoi za przekonaniem, że przekleństwo albo czary działają? Żeby modlitwa albo błogosławieństwo zadziałały, prosimy Boga o pożądany skutek. Jeżeli wierzymy, że działa przekleństwo, to na jakim mechanizmie? Że nasz dobry Bóg sprawia skutek, kiedy przeklinam? Wątpię. Że skutek sprawia Szatan? Wtedy on jawi się jako skuteczniejszy od Boga. Bo modlitwa wstawiennicza nie zawsze działa, a przekleństwo miałoby działać zawsze – taki sakrament na odwrót, tylko z lepszym ex opere operato, bo nie potrzeba nawet intencji” (O trudnościach w polskim Kościele [w:] strzelczyk.edu.pl). 

Dlaczego w takim razie nie wolno posługiwać się magią? Dlatego, że ten, kto rzuca zaklęcie lub klątwę, sam odwraca się od Boga, łamiąc tym samym pierwsze przykazanie Dekalogu. Stąd całe nauczanie o „opętaniogenności” Harry’ego Pottera to czysty zabobon. Żadne imperiusy czy cruciatusy nie mają prawa zadziałać, nawet jeśli dzieciaki będą zawzięcie miotać w siebie z patyków na podwórkach czy szkolnych korytarzach. I jakkolwiek można podawać w wątpliwość jakość tej sagi, rolą odpowiedzialnego rodzica nie jest zabobonny lęk przed nią. Należy wziąć swoje dziecko i wytłumaczyć mu, że magia nie działa. Przekazać mu elementarną wiedzę związaną z wiarą.

Skupienie w złym kierunku

Dlaczego tak wiele energii poświęcamy zagrożeniom duchowym, zamiast skupić się na dobru wynikającym z bycia w relacji z Bogiem? Bo tak jest po prostu łatwiej, szybciej i wygodniej. Prościej jest skatalogować sobie jakieś przedmioty jako szkodliwe, niż pogłębić swoją wiedzę na temat wiary. A przecież zagrożeniem duchowym jest grzech – wykroczenie przeciwko rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu, brak prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr (por. KKK 1849) – a nie jakiś przedmiot.

Polecam powtarzającą się jak mantrę frazę z pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju na temat wszelkiego stworzenia: „Widział Bóg, że były dobre”. Problemem może być nasza relacja do jakiegoś przedmiotu, a nie sam przedmiot, wszak „co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym” (Mk 7, 20-23).

Także „diabeł (…) i inne demony zostali przez Boga stworzeni jako z natury swej dobrzy, ale sami z własnej winy stali się źli” – podkreśla Wprowadzenie teologiczne i pastoralne do rytuału egzorcyzmu w punkcie pierwszym, odwołując się do nauczania Soboru Laterańskiego IV o wierze katolickiej.

Prościej jest liczyć na to, że ksiądz odprawi nad nami jakiś nieszczególnie wymagający naszego zaangażowania rytuał, pokropi nas wodą święconą i wyposaży w sól egzorcyzmowaną, którą będziemy sypać do każdego posiłku – od kanapki z dżemem po jajecznicę. To jest zwyczajne myślenie magiczne, które nie ma nic wspólnego z katolicyzmem. To kieruje takiego człowieka w stronę dualistycznego gnostycyzmu, w którym Bóg i anty-Bóg toczą odwieczną walkę. Spoiler alert do Ewangelii: Szatan został pokonany, a Chrystus zwyciężył go przez swoją mękę i krzyż.

Tak że zamiast liczyć diabły na główce od szpilki, pojednaj się, człowieku, z Bogiem w sakramencie pokuty i pojednania i idź na mszę świętą przyjąć Komunię, aby się z Bogiem zjednoczyć. Trwaj w łasce uświęcającej i tym eucharystycznym zjednoczeniu, wystrzegaj się grzechu, a Szatan będzie Ci mógł skoczyć.

Bo tak zupełnie serio: kto łamie pierwsze przykazanie Dekalogu? Ten, który obawia się, że Szatan faktycznie ma moc opętać go przez zrobienie mostka, świecę czy lekturę, czy ten, kto się po prostu gimnastykuje lub czyta książki fantastyczne?

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.