Kanadyjczyk to brodaty, uwielbiający syrop klonowy kibic hokeja. Kanadyjka to rodzaj łódki – choć jeśli się zastanowić, można tak określić również rodaczkę wyżej wymienionego. Kanada to kraj pełen lasów, łosi i zaśnieżonych połaci, położony daleko od Polski i – poza stosunkowo liczną Polonią – posiadający z naszą Ojczyzną mało wspólnego. Istnieje jednak kilka powodów, dla których warto pochylić się nad doniesieniami z Kraju Klonowego Liścia.
Zainteresowanie sytuacją Kościoła w poszczególnych krajach jest, ogólnie rzecz biorąc, całkiem zdrową cechą. Świadomość tego, jak się ma katolicyzm w różnych częściach globu, daje ogólny obraz sytuacji Winnicy Pańskiej i pomaga jeszcze lepiej wypełnić przykazanie troski o wspólnotę Kościoła. Kanada jest pod tym względem interesująca ze względu na dosyć sporą i zróżnicowaną społeczność katolicką, stanowiącą niemal 40% populacji kraju. Zarówno historyczna, jak i współczesna obecność katolicyzmu nie powstrzymała jednak „postępowych” ruchów i przemian, wskutek których rządzona przez liberałów Kanada jest kojarzona raczej z awangardą rewolucji obyczajowej niż przywiązaniem do religii i tradycji. Jest to tym bardziej przykre, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu Kanadę postrzegano jako kraj konserwatywny, z bardzo silną – zwłaszcza w niektórych regionach – pozycją Kościoła. Prześledzenie tych przemian ma więc również wartość praktyczną – może pomóc uniknąć kanadyjskich błędów w krajach silnie katolickich, takich jak np. Polska.
Czarne suknie i czerwony liść
Jakim właściwie krajem jest Kanada? Wpływ na współczesną sytuację państwa ma jego struktura polityczna, a także historia. Przede wszystkim Kanada nie jest państwem jednolitym, ale – podobnie jak potężny południowy sąsiad (USA) – federacją. Południowa Kanada jest podzielona na 10 silnie odrębnych prowincji, posiadających własne rządy i parlamenty i prowadzących w wielu aspektach (jak np. edukacja czy służba zdrowia) własną politykę wewnętrzną. Część północna, zamieszkała przez niecałe 0.5% całkowitej populacji kraju, została z kolei podzielona na 3 terytoria (Nunavut, Terytoria Północno-Zachodnie, Jukon) będące jednostkami mniej niezależnymi od rządu federalnego. Ogólnie współczesny kształt i ustrój Kanady jest wypadkową procesów związanych z europejską kolonizacją, rozpoczętą wkrótce po podróży Kolumba z 1492 r. Na północy kontynentu od początku wieku XV ścierały się wpływy francuskie i brytyjskie, czego symbolem są postaci dwóch pierwszych żeglarzy badających ziemie późniejszej Kanady – występującego w imieniu Anglii Johna Cabota oraz Francuza Jacquesa Cartiera. Po dziś dzień Kanada posiada dwa języki urzędowe, angielski i francuski, i jest zamieszkiwana w ponad 20% przez ludność francuskojęzyczną, której zdecydowana większość jest skupiona w prowincji Quebec. Jako byłe dominium brytyjskie, Kanada należy do Brytyjskiej Wspólnoty Narodów; co więcej, podobnie jak np. Australia, Nowa Zelandia czy Jamajka, posiada status Commonwealth Realm, tj. uznaje za głowę państwa monarchę brytyjskiego, reprezentowanego przez gubernatora. W ten sposób obecnie głową Kanady jest królowa Elżbieta II, reprezentowana przez gubernator Julie Payette, a premier Kanady – Justin Trudeau – jest również jednym z doradców brytyjskiej monarchini.
Historia Kanady jest również silnie związana z działalnością Kościoła Katolickiego. Katoliccy misjonarze towarzyszyli kolonizatorom od samego początku europejskiego osadnictwa w pierwszych dekadach XVII w. Najważniejszym przejawem aktywności misyjnej tamtych lat jest prowadzona przez Jezuitów akcja ewangelizacyjna wśród plemienia Huronów. Ukoronowaniem początkowego, całkiem udanego etapu misji była budowa w 1639 r. Kolonii pw. Najświętszej Maryi Panny wśród Huronów. Niestety, już dwa lata później ziemie spokojnie nastawionych Indian najechały plemiona z terenów położonych bardziej na północ, zjednoczone w tzw. Lidze Irokeskiej. Najazd, którego przyczyną było wyczerpanie naturalnych zasobów zwierzyny łownej, dał początek długoletniej wojnie, zwanej „wojną bobrową”. Ofiarą brutalnych ataków padali zarówno Huronowie, jak i mieszkający z nimi Jezuici. Misjonarze byli zresztą poddawani szczególnie wyszukanym torturom – Irokezi oskarżali ich o przywleczenie z Europy zarazków nieznanych dotąd chorób, a indiańscy szamani nazywali ich Czarnymi Sukniami i uważali za demony. Wymownym przykładem są tortury, jakim poddano św. św. Jana de Brebeuf i Gabriela Lallemanta w misji pw. św. Ignacego w marcu 1649 r. Zakonników przywiązano do pala, wyrwano im paznokcie, przypalano żywcem, a w oczy wbito rozgrzane węgle. Odwaga dwójki jezuitów zaimponowała przy tym Irokezom do tego stopnia, że po egzekucji postanowili oni zjeść ich serca. Św. św. Jan i Gabriel należą do grupy ośmiu męczenników kanadyjskich, beatyfikowanych w 1922 r. i kanonizowanych 8 lat później przez papieża Piusa XI.
Działalność Kościoła napotykała na znaczne trudności również na obszarach już skolonizowanych. Nieporozumienia pomiędzy ludnością frankofońską (potomkowie Francuzów, posługujący się językiem francuskim) a anglofońską uwydatniły się również w sferze religijnej. Konflikt naznaczył kanadyjską politykę XIX w. – przykładowo, spór o finansowanie szkół katolickich z językiem francuskim ze środków publicznych doprowadził pod koniec tego wieku do kilkuletniego kryzysu politycznego w prowincji Manitoba. Co jednak najsmutniejsze, ze względu na zbieżność kultury i języka, katolicy znaleźli się w tym sporze po obu stronach. Po stronie anglofońskiej znaleźli się bowiem liczni katolicy z Irlandii (a także nieduże grupy katolików szkockich i angielskich), którzy otwarcie współpracowali ze wspólnotami protestanckimi. Pomimo podziału katolicy zawsze byli największą lub jedną z największych grup wyznaniowych, stanowiąc ok. 30-40% całego społeczeństwa Kanady. Współcześnie w Kanadzie zamieszkuje ponad 12,5 mln osób uznających się za katolików, co stanowi ponad 38% społeczeństwa. Największą populację katolicką posiadają prowincje Quebec i Ontario, co odpowiada historycznemu umiejscowieniu katolickich Francuzów oraz Irlandczyków. Kościół jest podzielony na 52 diecezje, a posługę wśród wiernych sprawuje ok. 8000 kapłanów; ponadto funkcjonuje 8 eparchii i 2 egzarchaty kościołów wschodnich (w tym grekokatolicka archieparchia Winnipeg, zrzeszająca licznych emigrantów z Ukrainy, czy słowacka eparchia w Toronto). Niestety, statystyka liczebna Kościoła w Kanadzie nie przekłada się na intensywność praktyk religijnych. Współcześnie jedynie nieliczna część kanadyjskich katolików regularnie uczestniczy we mszy świętej i przystępuje do sakramentów. Większość chrześcijan – zarówno katolików, jak i protestantów – uznaje istnienie Boga, ale nie uważa religii za ważną część swojego życia. Ten trend – znany dobrze również z Europy zachodniej, a stanowiący przede wszystkim pokłosie rewolucji seksualnej lat 60. XX w. – uwidacznia się również w decyzjach i poglądach politycznych.
Najstarsza wnuczka Kościoła
Główną areną głębokich przemian, jakie zaszły w świadomości religijnej kanadyjskich katolików, był wspomniany już Quebec. Frankofońska prowincja, o której raz po raz robi się głośno za sprawą tendencji separatystycznych, jest uważana za spadkobiercę Nowej Francji – kolonii założonej w początkach XVII w. przez Samuela de Champlaina. Zbudowane przez Champlaina miasto Quebec z czasem stało się stolicą olbrzymiego imperium kolonialnego, obejmującego półwysep Labrador, Akadię, obszar Wielkich Jezior oraz Luizjanę, sięgającą na południu do Zatoki Meksykańskiej. Nowa Francja przestała istnieć w 1763 r., kiedy to wskutek pokoju paryskiego, kończącego wojnę siedmioletnią, została podzielona pomiędzy Wielką Brytanię i Hiszpanię. Jeszcze w tym samym roku decyzją Brytyjczyków utworzona została prowincja Quebec, w której z czasem przywrócono francuski język urzędowy, system prawny oraz wolność religijną. 1 lipca 1867 r. Quebec wraz z Ontario, Nowym Brunszwikiem i Nową Szkocją zawiązał Konfederację Kanadyjską, która stała się trzonem współczesnej Kanady.
Okresem zwrotnym w historii prowincji był czas rządów Liberalnej Partii Quebecu w latach 1960-1966. Dokonane wówczas głębokie przemiany społeczno-religijne, nazywane „spokojną rewolucją” (révolution tranquille), wywarły ogromny wpływ na współczesną sytuację w prowincji. Liberałowie zwyciężyli w wyborach rok po śmierci konserwatywnego premiera Maurice Duplessisa, którego 15-letnie rządy, nacechowane bezkompromisową obroną tradycji, rodziny i silnej pozycji Kościoła, zostały później określone przez lewicowców jako le grande noirceur (wielkie ciemności). Po wyborczym zwycięstwie, odniesionym pod hasłami reform oraz pogłębiania autonomii Quebecu, liberałowie rozpoczęli realizację programu laicyzacji życia społecznego. Wprowadzono reformę edukacji, odbierając Kościołowi wpływ na szkoły państwowe, oraz szereg socjalistycznych rozwiązań gospodarczych. Na czas „spokojnej rewolucji” nałożyła się ogólnoświatowa rewolucja obyczajowa, rozpoczęta w latach 60. w sąsiednim USA, a także związane z Soborem Watykańskim II zmiany w Kościele. Liberalna Partia Quebecu była mocno wspierana przez struktury partyjne na poziomie federalnym, a przemiany „spokojnej rewolucji” wywarły duży wpływ na politykę rządu federalnego w późniejszym okresie.

Współcześnie Quebec jest postrzegany jako prowincja mocno zsekularyzowana. Za katolików uważa się co prawda ponad 70% populacji, jednak – podobnie jak w całym kraju – dominuje tu luźne podejście do religii oraz brak zaangażowania w życie Kościoła. Wyludnienie kościołów, spadek ilości powołań kapłańskich i zakonnych oraz zubożenie parafii to trend postępujący od lat 60. XX w., trudno więc nie powiązać go ze „spokojną rewolucją”. Według danych kanadyjskiego urzędu statystycznego (StatCan) liczba osób określających się jako „wierzące, ale nie praktykujące” rośnie w zastraszającym tempie (z 20% populacji w 1985 r. do 35% w 2004 r.) i jest obecnie wyższa niż średnia dla całego kraju. W 2002 r. zaledwie 43% Quebecois przyznawało, iż modli się przynajmniej raz w tygodniu, zaś 38% robiło to kilka razy w ciągu roku lub wcale; 26% uznawało religię za średnio ważny obszar swojego życia, a tyle samo za obszar niemający znaczenia. Zważywszy na trend oraz inne przemiany społeczne, obecnie statystyki te wyglądają zapewne znacznie gorzej. Quebec nie odstępuje również reszcie kraju w obszarze antykatolickiego prawodawstwa. Prowincja jako jedna z pierwszych – już w 1999 r. – zezwoliła na konkubinaty osób tej samej płci, a w 2004 r. zalegalizowała homoseksualne „małżeństwa” wraz z prawem do adopcji dzieci. W prowincji – podobnie jak w całym kraju – nie obowiązują również żadne restrykcje dotyczące aborcji. Niepokoi też wysokie poparcie dla „Karty Wartości Quebecu” – projektu z 2013 r., zakazującego m.in. publicznego noszenia symboli religijnych.
W awangardzie rewolucji
Jak już wspomniałem, procesy zachodzące w Quebecu odwzorowują w pewien sposób tendencje obserwowane w całym kraju. Od kilkudziesięciu lat regularnie maleje liczba Kanadyjczyków będących osobami religijnymi. Co gorsza, najgorzej wypada pod tym względem młode pokolenie – w 2004 r. 30% Kanadyjczyków poniżej 30 roku życia deklarowało się jako niewierzący, a kolejne 23% jako wyznający jakąś religię, ale niepraktykujący. Co ciekawe, spadek poziomu religijności obserwuje się głównie w przypadku rodowitych Kanadyjczyków – w przypadku imigrantów poziom ten od około 30 lat jest stabilny i wynosi mniej więcej 35% niewierzących lub niepraktykujących. Może to oznaczać, iż problem leży rzeczywiście w samej Kanadzie, choć należy również wziąć pod uwagę fakt, iż statystyka ta uwzględnia również sporą liczbę imigrantów muzułmańskich. Doniesienia z Kanady – zwłaszcza ostatnie – muszą jednak budzić słuszny niepokój wśród katolików. Liczne profanacje, promocja ideologii gender, tysiące dzieci wychowywane w świetle prawa przez pary homoseksualne, kwitnący przemysł aborcyjny czy przetrzymywanie w więzieniach niewinnych działaczy pro-life (Mary Wagner) – to tylko niektóre z nich. Przykładowo, ostatnimi czasy szerokim echem odbiła się sprawa przedwczesnego wypuszczenia na wolność Benjamina Levina – byłego wiceministra edukacji, odpowiedzialnego za przygotowanie skrajnie „postępowego” programu edukacji seksualnej dla dzieci, skazanego w 2015 r. za rozsyłanie pornografii dziecięcej.
Jak wspomniano, od listopada 2015 r. władzę w kraju sprawuje rząd uformowany przez Liberalną Partię Kanady na czele z premierem Justinem Trudeau. Sam premier to postać ciekawa i dobrze ogniskująca pewną duchową schizofrenię współczesnej Kanady. Młody Justin od początku wychowywał się w rodzinie przesiąkniętej wielką polityką – jego ojciec, Pierre, sprawował urząd premiera Kanady z krótką przerwą w latach 1969-1984. Rządy Pierre’a Trudeau, które przypadły na okres bezpośrednio po „spokojnej rewolucji” w Quebecu, przeszły do historii jako początek multikulturalizmu, stanowiącego wizytówkę dzisiejszej Kanady. Trudeau zalegalizował rozwody i aborcję, poparł ustawę znoszącą kary za homoseksualne stosunki, nie wprost popierał reżimy komunistyczne w różnych krajach (np. Chiny, Kuba, Polska), a przy tym wszystkim wychowywał swoje dzieci po… katolicku. Mały Justin dorastał więc w domu, w którym często czytano Biblię i pilnowano niedzielnej mszy świętej, a w wieku 9 lat wziął razem z ojcem udział w audiencji u papieża Jana Pawła II. Po śmierci ojca w 2000 r. Justin zaangażował się w działalność polityczną. W 2001 r. był twarzą komitetu organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży w Toronto, a w latach kolejnych rozwijał swoją karierę, szczególnie chętnie występując w szkołach i wspólnotach katolickich. Niestety, od początku jego prywatna religijność (której przejawem miał być m.in. ślub kościelny) nie szła w parze z głoszonymi poglądami i podejmowanymi działaniami. Justin Trudeau dał się poznać jako zwolennik liberalnego spojrzenia na sprawy obyczajowe, niejednokrotnie zajadle atakując naukę Kościoła w tym obszarze. Jedną z jego pierwszych decyzji po objęciu szefostwa w Partii Liberalnej było usunięcie działaczy opowiadających się przeciwko aborcji. Działalność Trudeau nie spotkała się z wyraźnym protestem kanadyjskiego episkopatu – kilku przedstawicieli Kościoła udzieliło mu nawet publicznego poparcia, co niewątpliwie przyczyniło się do zwycięstwa w wyborach 2015 r. Poglądy Trudeau znajdują również odbicie w jego rządach – wprowadzenie obowiązkowej edukacji seksualnej już od przedszkola, umożliwienie wyboru „płci nieokreślonej” w paszporcie, osobisty udział premiera w paradzie równości czy hojne finansowanie organizacji przeprowadzających aborcję to tylko niektóre tego przejawy. Przy tym wszystkim Trudeau deklaruje się wciąż jako katolik; w 2017 r. udał się nawet z wizytą do papieża Franciszka, aby osobiście zaprosić go do Kanady i prosić o… publiczne przeproszenie za przymuszanie kanadyjskich Indian do uczenia się w szkołach katolickich.
Szczególnie palącym problemem jest w Kanadzie aborcja. Kraj Klonowego Liścia jest jednym z nielicznych, w których nie istnieją w tym obszarze żadne regulacje prawne – jak już wspomniano, zakaz aborcji został zniesiony przez rząd Pierre’a Trudeau w 1969 r. Oznacza to, że aborcja jest legalna w dowolnym momencie ciąży bez względu na powód, przez co od 1969 r. w Kanadzie w świetle prawa zamordowano już ponad 3 mln nienarodzonych dzieci. Obecnie w kraju dokonuje się przeciętnie 100 tys. aborcji rocznie, a wg przeprowadzonych w 2008 r. badań niemal połowa Kanadyjczyków popiera obecny stan prawny (dla porównania: ze zdaniem „aborcja powinna być dozwolona tylko w celu ochrony życia kobiety” zgodziło się jedynie 7% respondentów). W Kanadzie funkcjonują silne ruchy pro-choice (Canadians for Choice, Canadian Abortion Rights Action League itp.), które – nie musząc już walczyć o zmiany w prawie – zabiegają o jak najszerszą państwową refundację aborcji (również tej dokonywanej „na życzenie”, bez wyraźnej przyczyny medycznej). W obronie życia walczy z kolei kilka ruchów pro-life (m.in. REAL Women of Canada, Campaign Life Coalition – wydawcy portalu lifesitenews.com); należy wspomnieć również o organizowanych co roku Marszach dla Życia. Ikoną kanadyjskiego ruchu pro-life jest bez wątpienia Mary Wagner, broniąca prawa człowieka do życia od poczęcia w klinikach aborcyjnych, gdzie cicho się modli, rozdaje róże napotkanym kobietom i proponuje im rozmowę na temat czynu, który zamierzają popełnić. Za swoją zupełnie niegroźną działalność Wagner już 5 razy została aresztowana, a w więzieniu spędziła łącznie ok. 5 lat. Za każdym razem w jej obronie płynęły głosy z całego świata – przy okazji poprzedniego procesu otrzymała w różnych formach ok. miliona listów poparcia, z czego znaczna część pochodziła z Polski. Problem nie jest jednostkowy – wśród szykanowanych przez państwo kanadyjskich działaczy pro-life znajdziemy m.in. przyjaciółkę Mary – Lidię Gibbons, aresztowaną za trzymanie plakatu antyaborcyjnego w pobliżu kliniki aborcyjnej, a także kilka innych osób. Stopień degeneracji i niewrażliwości przedstawicieli władz doskonale obrazuje wymiana zdań pomiędzy Mary Wagner a sędzią Rickiem Libmanem, jaka miała miejsce podczas jednej z rozpraw w 2016 r. Gdy sędzia nie mógł zrozumieć, dlaczego Mary Wagner musi łamać prawo „aby dać wyraz swoim przekonaniom”, oskarżona stwierdziła: „Gdybym była posłuszna prawu, to dziecko dziś by nie żyło. Gdyby to nie była sprawa życia i śmierci, nie byłoby mnie tutaj”.
Podsumowując – Kanada w ciągu ostatnich dziesięcioleci doświadczyła moralnych i duchowych przemian, analogicznych do tych, jakie spotkały w tym czasie większość krajów zachodu. Nie ominęła jej rewolucja obyczajowa lat 60., a zapoczątkowane wówczas procesy doprowadziły kraj do miejsca w awangardzie światowej rewolucji liberalizmu. Obecnie Kanada posiada wyjątkowo liberalne światopoglądowo rozwiązania prawne oraz bardzo niski odsetek osób uważających religię za ważną sferę życia, przy czym w obu tych kwestiach wyróżnia się nawet na tle zsekularyzowanej Europy Zachodniej czy reszty krajów rozwiniętych. W Kanadzie wciąż jednak mieszka i działa wielu ludzi przywiązanych do tradycyjnych wartości i katolicyzmu – to przedstawiciele Kościoła, organizacje pro-life a także wielu przedstawicieli Polonii. Obrońcy życia, rodziny i Kościoła nie mają w Kraju Klonowego Liścia łatwo – jednak nawet ci, którzy jak Mary Wagner spędzają większość życia w więzieniu, nie poddają się w walce o lepszą Kanadę i lepszy świat. W nich należy upatrywać nadziei na odnowę moralną narodu kanadyjskiego, za nich należy się modlić, a także na różne możliwe sposoby (m.in. poprzez wysyłanie listów poparcia, co można uczynić przez Internet) im pomagać.
Jeśli w powyższym tekście znajduje się jakiekolwiek stwierdzenie sprzeczne z nauką Kościoła Katolickiego, natychmiast je odwołuję.