adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Niedzielne PeryKopy, Wiara

Niedzielne PeryKopy: Czy miłosierny Bóg może Cię ukarać?

 Sigla:

Iz 66, 18-21

Ps 117 (116), 1b-2

Hbr 12, 5-7. 11-13

Łk 13, 22-30

Jakaś taka straszna ta dzisiejsza ewangelia. Zupełnie nie pasuje do Jezusa, którego znam z niektórych kursów ewangelizacyjnych. Nie pasuje do Jezusa, którego spotykam w pewnych mediach. Zupełnie nie pasuje do Boga, którego ukazuje mi się w poszczególnych grupach na Facebooku. Dzisiejsza ewangelia nie pasuje do pobłażliwej parodii Chrystusa sprzedawanej nam przez świat – Baranka Bożego, który głaszcze grzechy świata.

Zadajmy sobie na początek jedno podstawowe pytanie: czy Bóg może karać? Jest przecież miłosierny, przebaczający, kocha nas ponad wszystko! Psalmista mówi „Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bogaty w łaskę. Nie wiedzie sporu bez końca i nie płonie gniewem na wieki. Nie postępuje z nami według naszych grzechów, ani według win naszych nam nie odpłaca”. Nie ma tu miejsca na karę, prawda?

I tak, i nie. Rzeczywiście, trudno byłoby wyobrazić sobie Boga działającego na zasadzie: nie odmówiłeś paciorka, więc popsuje ci się auto; nie poszedłeś do kościoła na Mszę, więc szef wyrzuci cię z pracy. Bóg nie jest mścicielem własnych „krzywd” ani wszechmogącym bucem z urażoną dumą. To kochający, dobry Ojciec. Chce Twojego dobra i zrobi wszystko, by (szanując Twoją wolną wolę) doprowadzić Cię do zbawienia. Właśnie przy tym prowadzeniu potrzebne bywa coś, co zwykliśmy nazywać karą.

Kara w swojej istocie nie jest niczym złym. To po prostu nieprzyjemne konsekwencje grzechu, niewłaściwych wyborów, decyzji, czynów i działania wbrew prawu. Jej celem jest wychowanie, nakłonienie do unikania złych postaw (z tego powodu „kara śmierci” nie powinna być traktowana jako kara, bo zmarły już się raczej nie poprawi). Zasadniczo sami ją na siebie ściągamy.

Zobacz też:   Synod Młodych: kard. Sarah przestrzegł przed rozmiękczaniem nauki Kościoła

W kontekście kary warto wspomnieć o naszym nielogicznym podejściu do niej. Nie mamy problemu z rozumowym zaakceptowaniem kar za postępowanie wbrew prawu natury (na przykład karą za próbę wyjścia przez okno z mieszkania na pierwszym piętrze są połamane kości – logiczne, prawda?) czy państwowemu prawu stanowionemu. Tymczasem karę za złamanie prawa Bożego rozumiemy często jako mściwość Boga i pastwienie się nad nami, a to przecież nie tak.

By wychować swoje dziecko, dobry rodzic musi stosować system kar i nagród różnego rodzaju. Podobnie Bóg, nagradza Cię swoimi łaskami, a w pewnych sytuacjach (dla Twojego dobra) jest zmuszony zastosować karę za grzechy, czyli dopuścić na Ciebie pełny wymiar (duchowy i fizyczny) konsekwencji Twoich własnych decyzji. Jego karcenie to nie wyżywanie się zdenerwowanego ojca, ale upomnienie pełne miłości. Robi to, by ukazać Ci wagę przewinień. Dopuszcza kary, by nakłonić Cię do nawrócenia. Czyni to z miłości. „Bo kogo miłuje Pan, tego karci, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje” po to, byśmy się wszyscy spotkali w niebie. Karci nas w doczesności, abyśmy nie podlegli karze wiecznej, żebyśmy na końcu czasów nie usłyszeli „Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości”.

Boże, Ty jednoczysz serca Twoich wiernych w dążeniu do Ciebie, † daj swojemu ludowi miłować to, co nakazujesz, i pragnąć tego, co obiecujesz, * abyśmy wśród zmienności świata tam wznieśli nasze serca, gdzie są prawdziwe radości. Przez Chrystusa, Pana naszego.

אמן

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.