Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj
Miesięcznik marzec 2020, Społeczeństwo

La donna è mobile – Maria i Marta

magazine cover

pixabay.com

Każdy słyszał arię z opery Rigoletto Giuseppe Verdiego, która opowiada o tym, że kobieta zmienną jest. Czy aby na pewno? Jak zapatruje się na to Biblia? Zapraszam cię dziś na wycieczkę do Betanii, do domu Marii, Marty i Łazarza, aby razem z Janem dowiedzieć się, jak to w końcu jest.

Kobiety w starożytności

Zaczynając myśleć o kobietach w Biblii, należy mieć świadomość, że ówczesny świat, poza wyjątkami na przykład żon władców, nie był przyjaznym środowiskiem dla płci pięknej. Jej przedstawicielki były oczywiście widziane jako podpory mężów i strażniczki ogniska domowego, ale to tylko jedna strona medalu. Prześledźmy funkcjonowanie kobiet w starożytnej Grecji, Rzymie oraz w Izraelu.

„Obywatelami greckiej polis mogli być tylko wolni, dorośli mężczyźni. […] [Kobiety] nie mogły sprawować żadnych funkcji państwowych, na przykład być sędziami, obejmować urzędów i reprezentować swoich interesów w sądach” (Klinkowski J., Kobiety biblijne na tle epoki, 2019, s. 56). Ponadto opuścić dom mogły tylko w obecności służącej, a było to jedno z wielu ograniczeń swobodnego poruszania się, które miało służyć ochronie dziewictwa córek oraz wierności żon, a także pozwalało unikać wątpliwości co do ojcostwa dzieci (tamże, s. 60). „Wolna zamężna kobieta, nawet jeśli pochodziła z bogatego rodu, nie otrzymywała wykształcenia. Lepiej od swoich pań były wykształcone niewolnice, uczono je bowiem przykładowo literatury i gry na instrumentach, aby mogły umilać swoimi umiejętnościami czas właścicielom oraz ich gościom. Żony nawet nie brały udziału w ucztach” (tamże, s. 61) ani nie mogły uczęszczać do teatru (tamże, s. 72).

W Rzymie w wielu aspektach życia kobiety nie miały równych praw, a przykładowo pojęcie cudzołóstwa dotyczyło tylko kobiety, którą mąż mógł zabić, gdyby przyłapał ją in flagranti (tamże, s. 89). Kobiety nie posiadały praw politycznych, a więc także obywatelstwa (tamże, s. 94). Rzymianki mogły uczestniczyć w ucztach (tamże, s. 95), a ich małżeństwa bazowały na wyrażeniu obopólnej zgody małżeńskiej (tamże, s. 89). „Pod koniec epoki republikańskiej kobiety korzystały z zupełnej swobody. Dysponowały dużymi majątkami, które stanowiły osobistą własność i którymi zarządzały wedle swej woli. Wiele kobiet było dobrze wykształconych, co pozwalało im brać aktywny udział w życiu towarzyskim i wpływać na decyzje polityczne” (tamże, s. 103).

Próbując w sposób syntetyczny ująć obraz kobiety w Starym Testamencie, napotykamy na zasadniczy problem – Biblia nie jest dziełem jednego autora i była spisywana przez setki lat, stąd, podobnie jak w poprzednich przypadkach, można jedynie ogólnie zarysować przedstawioną tam sytuację kobiet. Dla Izraelitów posiadanie potomstwa było znakiem błogosławieństwa (por. Rdz 17, 16a), a bezdzietność – kary (por. Pwt 7,14), dlatego też bycie matką zmieniało pozycję społeczną kobiety. Na to, jak ważne było dziecko, wskazuje fakt, że Sara dla jego posiadania pozwoliła Abrahamowi sypiać ze swoją niewolnicą. Równy szacunek do matki i ojca znalazł swoje źródło w Bożych przykazaniach. Posiadamy katalog dzielnych niewiast (wśród nich Sara, Rebeka, Debora, Rut, Judyta, Estera), ale z drugiej strony to żony przyczyniały się do upadku Izraela, tak jak stało się to w przypadku Salomona, który pozwolił swoim małżonkom czcić ich bogów i w końcu sam zaczął oddawać im cześć (por. 1 Krl 11, 1–⁠8). Podobnie było z Jezabel, żoną króla Achaba, o której tak mówi Pismo Święte: „Naprawdę, nie było nikogo, kto by tak, jak Achab, zaprzedał się, aby czynić to, co jest złe w oczach Pana. Albowiem do tego skłoniła go żona jego Izebel” (1 Krl 21, 25). Izraelitki ze względu na krwawienia miesięczne były nieczyste, a okres ich izolacji od społeczeństwa trwał siedem dni (por. Kpł 15, 19–⁠25). Znamienne jest to, że w przeciwieństwie do Rzymu, w Izraelu kobieta była chroniona przed gwałtem. Gwałciciel poślubionej już kobiety był wszak karany śmiercią (por. Pwt 22, 25); gdyby była ona wolna, wówczas gwałciciel miałby obowiązek ją poślubić i nie mógłby jej oddalić (por. Pwt 22, 28–⁠29).

Warto wspomnieć, że kobiety musiały uważać na to, co robią, aby nie dostać listu rozwodowego, o którym tak jest napisane: „Jeśli mężczyzna poślubi kobietę i zostanie jej mężem, lecz nie będzie jej darzył życzliwością, gdyż znalazł u niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy, wręczy go jej, potem odeśle ją od siebie” (Pwt 24, 1). Problem z tą instytucją stanowiły rozbieżne interpretacje tego, czym było to „coś odrażającego” – dla jednych była to zdrada, dla drugich różne inne przyczyny (Klinkowski J., 2019, s. 120). Kobiety nie pobierały wykształcenia, a Talmud, wszak późniejszy niż czasy biblijne, mówi, że lepsze od nauczania kobiet Tory jest jej spalenie – to komentarz do słów z Miszny, który brzmi: „Ktokolwiek naucza Tory swoją córkę, to tak jakby nauczał o rzeczach niestosownych” (tamże, s. 114).

Kobiety Janowe

Chociaż to ewangelista Łukasz przoduje w liczbie kobiet występujących w jego dziele, to u Jana, jeśli już się pojawiają, to stają się bohaterkami ważnych wydarzeń czy dyskusji. Jan prezentuje nam obraz sześciu kobiet: Marii – Matki Jezusa, Samarytanki spotkanej przy studni, kobiety pochwyconej na cudzołóstwie, sióstr Marii i Marty z Betanii oraz Marii z Magdali.

Maria i Marta pojawiają się w Janowej narracji w związku z dwiema sytuacjami – śmiercią ich brata Łazarza (J 11, 1–⁠44) oraz wydaną dla Jezusa ucztą, tuż przed Jego męką (J 12, 1–⁠11).

Marto, Ja jestem

Ewangelista rozpoczyna opis od przybliżenia nam tła wydarzeń i czyni to w bardzo ciekawy sposób – mówi, że Betania to miejscowość Marii i Marty. Ta prosta informacja jest intrygująca z dwóch powodów. Po pierwsze to właśnie bohaterki, do tej pory nieobecne w naszej Ewangelii, stają się punktem odniesienia w perspektywie, którą przyjmuje ewangelista w swoim opisie miejscowości. Taki stan rzeczy oznacza, że były one znane czytelnikom Jana przykładowo z tradycji Łukaszowej. Po drugie w tym patriarchalnym świecie Łazarz jest określany w relacji do sióstr, chociaż ówczesny świat zakładał odwrotną regułę (Adamiak E., Kobiety w Biblii. Nowy Testament, 2010, s. 152).

Siostry wysyłają wiadomość do Jezusa, która brzmi: „Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz” (J 11, 3). Na pierwszy rzut oka wydaje się ona tylko informacją, lecz zawiera drugie dno, o którym dowiemy się za chwilę. Jezus nie spieszy się z wyruszeniem do Betanii, bo wie, że „choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej” (J 11 ,4). Kolejny raz pojawia się wiadomość o miłości Jezusa do rodzeństwa z Betanii. W tym miejscu warto zauważyć, że w wyłącznej relacji do Łazarza Jan używa pojęcia φιλέω (czyt. fileo), natomiast gdy mowa jest o całej trójce, zostaje użyty czasownik ἀγαπάω (czyt. agapao). „Język grecki pozwolił ewangeliście zaproponować różne odcienie miłości, w których zawierało się uczucie wobec Łazarza i całej wspólnoty. Relacja z Łazarzem opierała się na przyjaźni, która przez wielu Greków była uważana za najgłębszą więź międzyludzką, a miłość we wspólnocie – na wzajemnym wspieraniu się i obdarzaniu dobrem” (Klinkowski J., 2019, s. 276). Zwlekanie Jezusa mogło być dla czytelnika niezrozumiałe, a zarazem przyczyniać się do budowania napięcia co do dalszych losów Łazarza. Jezus jednak udaje się do Betanii, aby obudzić przyjaciela, który śpi (por. J 11, 11). Wykorzystane zostaje podwójne znaczenie snu – zarówno jako czynności samej w sobie, jak i śmierci. Podczas gdy uczniowie myślą o pierwszym znaczeniu, Jezusowi chodzi o to drugie.

Zanim Jezus spotka się z żałobnikami, ewangelista udziela informacji o czasie, który upłynął od śmierci Łazarza – nie żyje on już od czterech dni. Jest to ważne z punktu widzenia wyobrażeń żydowskich, według których dusza mogła wrócić do ciała w ciągu trzech dni, tak więc czwarty dzień jest końcem wszelkiej nadziei, a zatem ostatecznej oraz nieodwołalnej śmierci człowieka (Adamiak E., 2010, s. 153).

Marta dowiaduje się, że Jezus przybył do miasta, wybiega i rozpoczyna rozmowę, która wydaje się zarówno oskarżeniem (J 11, 21), jak i wyznaniem wiary w możliwość dokonania cudu przez Jezusa (J 11, 22). Jezus mówi, że Łazarz zmartwychwstanie, co powoduje wyznanie wiary Marty w „zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym” (J 11, 24). Następuje punkt kulminacyjny ich spotkania – Jezus objawia się jako dawca zmartwychwstania i życia, wykorzystując do tego formułę ἐγώ εἰμι (czyt. ego eimi): „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11, 25n.). Na słowa Jezusa Marta odpowiada aktem wiary skierowanym do Niego. Jej wyznanie można zestawić z dwoma innymi, które znajdują się w Janowym dziele. Natanael zwraca się do Jezusa następującymi słowami: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!” (J 1, 49). Po rozmnożeniu chleba w rozdziale szóstym Piotr zwraca się do Mistrza: „Ty jesteś Świętym Boga” (J 6, 69). W tym zestawieniu widać, że najpełniejsze jest wyznanie wiary Marty, która mówi o Nim jako o Mesjaszu i Synu Bożym (J 11, 27). To właśnie jej wiara stała się wiarą Kościoła, który zaliczył do kanonu ksiąg natchnionych czwartą Ewangelię ukazującą prawdę o Jezusie jako o Mesjaszu i Synu Bożym (por. J 20, 31).

Mario, Nauczyciel tu jest i woła cię

Maria wydaje się raczej bierną uczestniczką wydarzeń. Przebywa w domu i dopiero gdy słyszy słowa siostry, wstaje, by szybko udać się do Jezusa. Takie nagromadzenie czasowników wprowadza wyczuwalny dynamizm, być może spowodowany gniewem Marii połączonym z żalem i smutkiem, że rozmowa Marty z Jezusem nic się nie wskórała. Powtarza więc ona zarzut, mówiąc: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” (J 11, 32). Następnie płacząc, pada mu do stóp – może po prostu brak jej już sił albo próbuje po ludzku „wziąć go na litość”. Jezus też zapłakał, na co Żydzi zareagowali słowami: „Oto jak go miłował!” (J 11, 36). W tym opisie relacji do Łazarza pada już omawiany czasownik φιλέω.

Wskrzeszenie nie jest najważniejsze

Redaktorzy Biblii Tysiąclecia wyd. V obszernemu fragmentowi (J 11, 1–⁠44) nadali śródtytuł Wskrzeszenie Łazarza. Czy jednak to wydarzenie jest najważniejsze? Oczywiście całe opowiadanie zmierza do ważnego cudu, ale to wokół niego stworzono narrację o Marii i Marcie. Historia Łazarza schodzi na drugi plan, staje się niejako tłem, pretekstem dla spotkania Jezusa z dwiema siostrami. Widać to chociażby w proporcjach Ewangelii Jana, gdzie sam opis wskrzeszenia to zaledwie ww. 38–⁠44, a to wskazuje na to, że ewangelista skupił się na historii kobiet. Przywrócenie do życia Łazarza to ostatni znak Jezusa w tekście Jana i przedstawiony zostaje w podobny sposób, co pierwszy, czyli cud w Kanie Galilejskiej opisany w drugim rozdziale czwartej Ewangelii.

Na weselu w Kanie Maryja informuje Jezusa o braku wina, czemu odpowiada moment powiadomienia Jezusa o chorobie brata przez Marię i Martę. W obu tych wydarzeniach następuje pewne zwlekanie ze strony Jezusa, który w Kanie Galilejskiej pyta Maryję wprost: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?” (J 2, 4). W kolejnych chwilach następuje akt wiary, w przypadku Maryi wyrażony słowami „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5), a przez Martę zamanifestowany w momencie, w którym wyznaje ona:„Wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga” (J 11, 22). W reakcji na te słowa Jezus wydaje sługom polecenia, które nie są bezpośrednio związane z działaniami nadprzyrodzonymi (nie mówi: „Niech woda stanie się winem”/„ożyj”). Poruszony prośbą Jezus każe napełnić stągwie wodą oraz usunąć kamień. Obecni zostają świadkami cudów – woda zamienia się w wino, a Łazarz opuszcza grób o własnych siłach. Oba te zdarzenia budzą wiarę tych, którzy towarzyszyli Jezusowi. Jan komentuje, że na weselu w Kanie Galilejskiej Jezus „objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie” (J 2, 11), a po wskrzeszeniu Łazarza „wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego” (J 11, 45).

M&M

Kobieta zmienną jest. Marta zmienną jest. Jej historia rozpoczyna się od oskarżenia, że spóźnienie Jezusa stało się przyczyną śmierci jej brata, gdyż Mistrz zaniechał przybycia i uzdrowienia, co też podchwycili niektórzy Żydzi (por. J 11, 37). Od po ludzku oczywistego, rozpaczliwego zarzutu Marta przechodzi do kluczowego dla niej samej i całego Kościoła wyznania wiary w Jezusa Mesjasza i Syna Bożego. Maria na początku wydaje się bierna, ponieważ przebywa w domu wraz z Żydami, którzy przeszli pocieszyć żałobników. Jest jednak kobietą czynu, a nie dysput – wstaje, wręcz biegnie i wyrzuca z siebie cały smutek zmieszany z gniewem, a w dwunastym rozdziale będzie tą, która czynem wyzna miłość do Mesjasza, namaszczając go na przyszłą śmierć. Dla Jezusa zużyła ona funt olejku nardowego, czyli ok. 327 g, które było warte 300 denarów, a więc stanowiło niemal roczny dorobek robotnika pracującego na roli. Dwa obrazy impulsywnej Marii i opanowanej Marty nie są sobie przeciwstawne, ale się dopełniają – tak jak wiara uzupełnia się z miłością.

Na zakończenie można zacytować jeden z midraszy: „Kobieta powstała z żebra mężczyzny, nie z jego stóp, by móc ją deptać, ani z jego głowy, by być ważniejszą, ale z boku, by być równą […] troszkę poniżej niż ramię, by móc ją chronić, i od strony serca, by ją kochać” (Klinkowski J., 2019, s. 113).

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.