adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Społeczeństwo

Katolicyzm w cieniu atomowych grzybów

Dwa czarne dni w życiu Japończyków – 6 i 9 sierpnia 1945 roku. 8:15 i 11:02. Little Boy i Fat Man. Dwa ataki atomowe, jak dotąd jedyne w historii. Około 200 tysięcy ofiar. Japonia zgodziła się podpisać kapitulację z jednym tylko warunkiem jej cesarz pozostanie na tronie.

Wszystko to na skutek błędu, jakim był atak na Pearl Harbor (lub też niedokończenie go) w grudniu 1941 roku. Amerykanie uzyskali powód do zaangażowania się w wojnę. Dzięki lotniskowcom, których w dniu ataku akurat nie było w porcie i ogromnej ilości ropy, która nie uległa zniszczeniu, wojsko amerykańskie przeprowadziło ofensywę. W niecałe trzy lata Japonia utraciła pozycję dominującego gracza w rejonie.

Rozpoczęły się naloty na wyspy należące do tego państwa. Film animowany Isao Takahaty pt. Grobowiec świetlików (tytuł japoński Hotaru no haka [transkypcja J.C. Hepburna – przyp. red.]) opowiada historię rodzeństwa, które w wyniku bombardowania może liczyć tylko na siebie nawzajem. Kontrowersyjne dzieło ukazuje jednak prawdę – przez działania Amerykanów zginęło wielu Japończyków. Naloty tradycyjne i atomowe były ludobójstwem, które pochłonęło setki tysięcy istnień. Podobna liczba ludzi została ranna lub zaczęła cierpieć z powodu choroby popromiennej.

Rząd Japonii osobom, które przeżyły atak atomowy, nadał wyjątkowy status Hibakusha, który upoważnia ich do otrzymywania specjalnej pomocy. Pewien Japończyk, Tsutomu Yamaguchi, otrzymał podwójny status ze względu na to, że przetrwał oba ataki.

Katolicy w epicentrum

Zarówno Hiroshima, jak i Nagasaki były licznie zamieszkane przez katolików. Szacuje się, że w tej drugiej miejscowości katolicy stanowili 60–70% obywateli. W wybuchach zginęły dwie trzecie chrześcijan Kraju Wschodzącego Słońca.

Co ciekawe, atak na Nagasaki był gorzej przeprowadzony. Początkowo celem miało być miasto Kokura, jednakże złe warunki pogodowe spowodowały, że piloci polecieli nad Nagasaki. Do dzisiaj jest w japońskim powiedzenie, mówiące o “szczęściu Kokury”, oznaczające nieoczekiwaną poprawę sytuacji, odwrócenie tragicznej sprawy.

Nie udało im się wycelować w centrum miasta. Zrzucili bombę nad dzielnicą Urakami, a konkretnie nad katedrą Niepokalanego Poczęcia. Cała dzielnica położona była w dolinie, co osłabiło zniszczenia. Paradoksalnie zatem duża bomba Fat Man dokonała mniejszej destrukcji niż mała – Little Boy.

W centrum Hiroshimy w mieszkało natomiast ośmiu niemieckich jezuitów. Ojciec Hubert Shiffer SJ odprawiał mszę świętą. Gdy ją skończył, o 8:15 nastąpił wybuch. Jednakże wszyscy zakonnicy przeżyli, mieli jedynie drobne rany i byli poobijani. Nie zapadli również na chorobę popromienną. Żyli jeszcze długo. Pytani o to wydarzenie, tłumaczyli, że żyli zgodnie z orędziem fatimskim, codziennie odmawiając różaniec.

Zobacz też:   I obudzimy się w Japonii... | Polonia Zawsze Wierna

Brat Zeno

Z dala od epicentrum, ale w zasięgu fali uderzeniowej, znalazł się japoński „Ogród Niepokalanej” w Nagasaki. Brat Zenon Żebrowski niezwłocznie rozpoczął akcję ratunkową, a mało zniszczony klasztor stał się przytułkiem dla poszkodowanych. Zakonnik został w Japonii do swojej śmierci w 1982 roku.

Po wojnie zaczął organizować domy dla sierot i bezdomnych. Japończycy darzyli go ogromnym szacunkiem, a w 1979 roku postawili mu pomnik u podnóża góry Fuji. Otrzymał też order od cesarza. Takashi Ui wyreżyserował film animowany o tytule Zeno: Kagiri Naki Ai Ni, który na ekrany wszedł w 1999 roku. Opowiadał on historię brata Żebrowskiego od momentu wybuchu atomowego do chwili śmierci.

Postać ta niestety nie jest w Polsce dobrze znana. Tomasz Terlikowski w biografii świętego Maksymiliana Kolbego wysnuł refleksję, że być może gdyby „wariat Niepokalanej” nie został wezwany z Japonii do Polski i czas wojny spędził w Kraju Kwitnącej Wiśni, w której czuł się jak w domu, zostałby zapamiętany tak jak brat Zeno – jako zdolny misjonarz Dalekiego Wschodu, a nie znany polski męczennik.

Po wojnie

Kościół japoński wiele stracił w wyniku II wojny światowej. Mimo to duchowni w dalszym ciągu prowadzili szkoły, szpitale, przytułki, sierocińce. Pewnym efektem tych działań była niewielka fala nawróceń ludzi, którzy otrzymali pomoc ze strony Kościoła w tym trudnym czasie odbudowy kraju. Katolicyzm japoński w późniejszym czasie osłabł i przystopował. Amerykanie zniszczyli Japonię – pomogli też ją odbudować. Dobrobyt spowodował odpływ wiernych. Wbrew jednak wszystkiemu i mimo wszystko, mały japoński Kościół po raz kolejny przetrwał.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.