adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Niedzielne PeryKopy

Jaki sens ma spełnianie dobrych uczynków?

Sigla: 2Krn36,14-16.19-23; Ps137,1-6; Ef2,4-10; J3,14-21

Teksty poprzedniego tygodnia zostawiły nas w przekonaniu, że zbawienie nie zależy od wypełniania uczynków Starego Prawa. Aż korci, żeby w świetle dzisiejszych czytań pójść na całość i powiedzieć „uczynki nie są do niczego potrzebne”. Sprawdźmy, czy tak jest w istocie.

Katolicy o orientacji protestanckiej lubują się w cytacie z drugiego czytania: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest to dar Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił”. Pięknie, super. To znaczy, że moje uczynki nie wpływają na zbawienie, bo JUŻ jestem zbawiony wyłącznie z wiary, prawda? Nieprawda.

Niejednokrotnie przypominałem w Niedzielnych PeryKopach, że Pismo Święte czytane po katolicku, to Pismo czytane w całości. Wspomniane wyżej zamiłowanie do cytatu ze św. Pawła kończy się już linijkę dalej: „Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili”. Biblia w wielu miejscach stwierdza, że uczynki są ważne (polecam zajrzeć np. do Listu św. Jakuba), ale nie dają zbawienia same w sobie, bo jedynym zbawicielem jest Chrystus.

Jak to połączyć? Z jednej strony „łaską jesteście zbawieni”, z drugiej zaś sam św. Paweł mówi o pełnieniu uczynków. Z jednej strony Jezus przyszedł, aby nas zbawić, z drugiej jednak radykalizuje przykazania („… a ja wam powiadam…”). Niby potrzebujemy dobrych czynów, a jednocześnie wiemy, że „łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna”.

Wyobraź sobie, że zbawienie to piękny dom. Jesteś od niego daleko – od domu dzieli Cię długość całego życia. Jeśli pójdziesz właściwą drogą (wypełniając przykazania, korzystając z sakramentów, upodabniając się do Chrystusa), dotrzesz pod bramę. Uczynki prowadzą na próg zbawienia, bez nich pobłądziłbyś i nie dotarłbyś na miejsce. Samo zbawienie, czyli otwarcie bramy, to już kwestia Boga i Jego łaski. Kluczem do niebiańskiej bramy jest krzyż i męka naszego Boskiego Odkupiciela. Bez Paschy Chrystusa brama pozostałaby zatrzaśnięta na głucho i mimo najlepszych uczynków niczego byś nie osiągnął. Otwarta brama jest darem Boga, aby się nikt nie chlubił, że wyłącznie własne uczynki zapewniły mu niebo.

Zobacz też:   Niedzielne PeryKopy: Katolickie Hygge?

Jak widzisz, potrzebne są dwa elementy. Bez dobrych uczynków nie doszedłbyś do nieba, bo nie byłbyś w stanie przyjąć łaski Boga (co z tego, że drzwi do mieszkania są otwarte, skoro stoisz pod niewłaściwymi drzwiami?). Bez łaski Boga, mimo najlepszych starań, własnymi siłami również nie przekroczyłbyś bramy raju.

A w ogóle jest taka możliwość, że – mimo Twoich wysiłków – Bóg nie wpuści Cię do wiecznej szczęśliwości? No cóż… Bogu na Twoim zbawieniu zależy dużo bardziej niż Tobie samemu. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.

Brama jest otwarta. Tylko czeka, aż pod nią podejdziesz.

Boże, Ty za pośrednictwem swojego Syna pojednałeś ludzkość ze sobą, spraw, aby lud chrześcijański z żywą wiarą i szczerym oddaniem spieszył ku nadchodzącym świętom wielkanocnym. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.