adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Wiara

Gorzkie Żale – nabożeństwo na trudne czasy

Gorzkie Żale to nie tylko ubogacające nabożeństwo pasyjne, umożliwiające w wyjątkowy sposób przeżycie kolejnych etapów zbawczej Męki naszego Pana. To prawdziwa perła poezji religijnej, wyrosła z tradycji polskiego baroku, bractw modlitewnych i sięgających średniowiecza misteriów. Tym bardziej cieszy, że Gorzkie Żale przetrwały próbę czasu i śpiewa się je po dziś dzień w wielu parafiach w Polsce oraz poza granicami naszego kraju.

Historia Gorzkich Żali ma już ponad trzysta lat. Początki nabożeństwa związane są z popularnymi w czasach sarmackich misteriami pasyjnymi oraz funkcjonującymi w wielu parafiach bractwami modlitewnymi. Jedno z takich bractw działało przy warszawskim kościele św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Powstało ono po jednej z epidemii dżumy, jego głównym celem było niesienie pomocy chorym w przypadku powrotu tej straszliwej zarazy. W tym celu członkowie bractwa założyli przy Krakowskim Przedmieściu szpital, a za swojego patrona objęli św. Rocha – orędownika w czasie zarazy. Opiekę nad parafią, szpitalem oraz bractwem od 1663 r. sprawowali księża ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego à Paulo. To właśnie im zawdzięczamy powstanie w początkach XVIII w. nabożeństwa Gorzkich Żali.

Snopek miry

Początek roku 1707 w pewien sposób mógł przypominać to, co czujemy u progu roku 2021, tyle że w znacznie większej skali. Królestwo polskie znajdowało się na dziejowym zakręcie, przechodziło ze srebrnego wieku potęgi politycznej i licznych wojen do okresu szybkiego upadku, zwieńczonego rozbiorami. Przez kraj od kilku lat przetaczała się III wojna północna, w której Polska pełniła zasadniczo rolę pionka w rozgrywce pomiędzy Rosją i Szwecją. Nasza ojczyzna znajdowała się pod okupacją szwedzką, a drugi rok swojego pierwszego panowania rozpoczynał wybrany w szwedzkim obozie wojskowym król Stanisław Leszczyński. Abdykacja Augusta II Mocnego w Altranstädt we wrześniu 1706 r. zakończyła wojnę domową pomiędzy zwolennikami obu władców, wprowadzając chwiejny pokój. Jak się miało okazać, ten stan rzeczy przetrwał niecałe trzy lata. Już w 1709 r., po klęsce Szwedów pod Połtawą, król August powrócił na polski tron. Wcześniej, w drugiej połowie 1707 r., działania wojenne przyczyniły się do wybuchu kolejnej fali epidemii dżumy, która rozniosła się po całej Europie, ale szczególnie doświadczyła ziemie polskie.

Niezależnie od dziejowych zawieruch w Polsce kwitło życie religijne. Dotyczy to także wspomnianego Bractwa św. Rocha. Proboszczem kościoła przy Krakowskim Przedmieściu był wówczas ks. Michał Bartłomiej Tarło, oczywiście członek Zgromadzenia Księży Misjonarzy. W nie do końca jasnych okolicznościach uwikłał się on w spór z przedstawicielami innego bractwa nabożnego dotyczący pierwszeństwa w organizacji nabożeństw pasyjnych, w efekcie czego zabronił członkom Bractwa św. Rocha uczestnictwa w takich nabożeństwach. Jednocześnie na przełomie 1706 i 1707 r. członkowie bractwa uznali, że nabożeństwa pasyjne w obecnej formie są zbyt kosztowne i niezrozumiałe dla pospólstwa. Postanowiono ułożyć nowe nabożeństwo, w przystępnej formie i języku polskim, oraz wydać jego treść w małej książeczce. Zadanie opracowania tekstów owego nabożeństwa ks. Tarło zlecił bezpośredniemu duszpasterzowi bractwa, ks. Wawrzyńcowi Stanisławowi Benikowi.

Decyzję o przygotowaniu nabożeństwa podjęto 2 stycznia 1707 r., a już w lutym tego samego roku drukarnia Pijarów rozpoczęła druk książeczki zatytułowanej Snopek miry z Ogroda Getsemańskiego albo żałosne gorzkiej Męki Syna Bożego rozpamiętywanie. Książeczka zawierała teksty nowego nabożeństwa pasyjnego oraz posiadającego analogiczną strukturę „króciuchnego” nabożeństwa do Najświętszego Sakramentu. Nabożeństwo pasyjne miało schemat oparty na strukturze ludowej jutrzni, a więc znany do dziś podział na trzy części, w trakcie których śpiewano Pobudkę, hymn i dwie pieśni: Lament Duszy nad cierpiącym Jezusem oraz Rozmowę Duszy z Matką Bolesną. Już 13 marca 1707 r. – w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu – w kościele św. Krzyża po raz pierwszy odprawiono nabożeństwo określane dziś jako Gorzkie Żale. Nabożeństwo celebrował oficjał warszawski, ks. Stefan Wierzbowski.

„Gorzkie żale, przybywajcie…”

Tekst Gorzkich Żali (Snopka miry ) dowodzi wielkiego kunsztu autora, którym według wszelkiego prawdopodobieństwa był – przynajmniej w większości – ks. Benik. Badacze wskazują na oryginalność tekstu, co dotyczy szczególnie Pobudki, hymnu i Lamentu duszy. Te części nie są bowiem bezpośrednio oparte na żadnym innym znanym utworze; ich treść nawet dziś, przy odrobinie skupienia, wywołuje ciarki na plecach. Nieco inaczej jest w przypadku Rozmowy duszy z Matką Bolesną, która jest wyraźnie wzorowana na średniowiecznej sekwencji Stabat Mater, autorstwa Jacopone da Todi. Niemniej również ona nie jest kopią żadnego ze znanych tłumaczeń owej sekwencji na język polski, ale osobną, bardzo dopracowaną redakcją. W konstrukcji Gorzkich Żali wykorzystano ponadto dwa istniejące wcześniej krótkie śpiewy – Bądź pozdrowiony, bądź pochwalony oraz Któryś za nas cierpiał rany.

Warto zwrócić uwagę także na drugie z nabożeństw, poświęcone czci Najświętszego Sakramentu. Jak widać, Gorzkie Żale od samego początku miały być mocno związane z pobożnością eucharystyczną, co nie zmieniło się do dziś. Również to nabożeństwo składa się z Pobudki i trzech części, z których każda zawiera pieśń i antyfonę. Poszczególne elementy są oryginalnymi tłumaczeniami znanych hymnów eucharystycznych: Adoro te Devote, Pange Lingua Gloriosi, O Salutaris Hostia, Anima Mei, O Sacrum Convivium oraz sekwencji Lauda Sion i Ave verum Corpus. Na koniec, jako Konkluzyję, poleca się zaśpiewać staropolską pieśń Twoja cześć, chwała lub polską wersję hymnu Jesu Dulcis Memoria, przypisywanego św. Bernardowi z Clairvaux. Pamiętajmy jednak, że już od początku całość Gorzkich Żali była odprawiana przy wystawionym Najświętszym Sakramencie.

Zobacz też:   O zapomnianym nabożeństwie do Oblicza Chrystusa

Uwagę może zwracać również tytuł pierwszego wydania – oczywiście z perspektywy dzisiejszej, bo dla człowieka baroku określenie „snopek miry” było znajome. Powszechnie nazywano w ten sposób nabożeństwa i procesje pasyjne. Określenie to zostało zaczerpnięte z Pieśni nad Pieśniami, gdzie Oblubienica (uznawana za alegorię Kościoła) mówi: „Mój miły jest mi woreczkiem mirry, wśród piersi mych położonym” (Pnp 1,13). Jest to opis zwyczajnej praktyki – mirra wydzielała silny, przyjemny zapach, toteż kobiety nosiły ją w woreczkach na szyi w charakterze perfum (czy raczej zawieszki zapachowej). Ale z tego samego powodu mirry używano także podczas obrzędów pogrzebowych. Olejkiem z mirry namaszczono samego Chrystusa po zdjęciu z krzyża, a zapowiedzią owego namaszczenia pośmiertnego była obecność mirry wśród darów przyniesionych do stajenki przez Mędrców ze Wschodu. Mirra łączy więc w sobie symbolikę miłości Chrystusa do Kościoła oraz Jego zbawczej męki. Znajomość tej symboliki w kulturze staropolskiej pokazują np. słowa zapomnianej już dziś kolędy Szczodry Wieczór: „Złoto Króla, kadzidło Kapłana, a mirra znaczyła Mękę Pana”.

„…serca nasze przenikajcie”

Gorzkie Żale wyjątkowo szybko zdobyły popularność w całej Polsce. Złożyło się na to kilka czynników. Już w 1710 r. ks. Tarło został mianowany biskupem poznańskim. Jako jeden z pomysłodawców Gorzkich Żali propagował je w całej swojej diecezji, bardzo wówczas rozległej, dość wspomnieć, że w jej skład wchodziła nawet Warszawa. Ponadto księża ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego á Paolo rozpowszechniali Gorzkie Żale w seminariach, a że zgromadzenie prowadziło wówczas dwadzieścia dwa spośród wszystkich trzydziestu jeden polskich seminariów, nabożeństwo musiało szybko dotrzeć do wszystkich krańców królestwa. W czasach zaborów zabierali je ze sobą polscy emigranci i po dziś dzień można zauważyć, że gdziekolwiek na świecie są Polacy, tam w Wielkim Poście śpiewa się Gorzkie Żale. Niektóre sformułowania z Gorzkich Żali weszły nawet do języka potocznego – przykładem może być powiedzenie „żal duszę ściska”. Ciekawostką jest fakt, że nabożeństwem zachwycił się w latach dwudziestych XX w. nuncjusz papieski w Polsce Achille Ratti, później Pius XI. Już jako papież podczas rozmów z Polakami miał zawsze pytać, czy w Polsce wciąż panuje chwalebny zwyczaj śpiewania Gorzkich Żali.

Warto zauważyć, że dzisiejsze Gorzkie Żale to praktycznie to samo nabożeństwo co przed trzystu laty. Na przestrzeni lat dokonano kilku kosmetycznych zmian w tekście, polegających głównie na korekcie wyrażeń, które wraz z rozwojem języka stawały się archaiczne czy wręcz niezrozumiałe. Zmiany te nie były jednak głębokie, dzięki czemu udało się zachować kunszt i charakter pierwotnego tekstu. Nieco większe modyfikacje wprowadzono po Soborze Watykańskim II, kiedy usunięto wszystkie wzmianki na temat Żydów oraz określenia typu „heretyk” czy „kacerz”. Również te zmiany nie brzmią sztucznie, a w wielu przypadkach chyba nawet lepiej niż poprzednio – np. moim zdaniem fraza „bije, popycha tłum nieposkromiony” ma większy sens niż „bije, popycha Żyd nieposkromiony”. Od samego początku częścią Gorzkich Żali było kazanie pasyjne i dodatkowe śpiewy (np. suplikacja Święty Boże, Święty Mocny). Niewiele zmienił się nawet repertuar pieśni – już wówczas w trakcie Gorzkich Żali śpiewano staropolskie pieśni pasyjne, takie jak np. Wisi na krzyżu, Rozmyślajmy dziś, wierni chrześcijanie, Krzyżu święty nade wszystko, Zawitaj, Ukrzyżowany, Jużem dość pracował czy Dobranoc, głowo święta.

Do dziś przetrwało także powiązanie Gorzkich Żali z kultem eucharystycznym. Pierwotnie całość nabożeństwa odprawiano przy „ekspozycyi” (jak nakazuje pierwsze wydanie Snopka miry) Najświętszego Sakramentu. Współcześnie jest to praktyka szeroko dyskutowana i raczej zarzucana ze względu na pewien zgrzyt pomiędzy wystawieniem Najświętszego Sakramentu a zajmowaniem postawy siedzącej podczas kazania pasyjnego. Z tego powodu agendy liturgiczne zalecają na ogół inne rozwiązania, jak np. wystawianie Najświętszego Sakramentu i śpiewanie Gorzkich Żali po kazaniu pasyjnym czy odśpiewanie samej Pobudki przed kazaniem, a reszty już podczas wystawienia, po kazaniu. Niemniej w niektórych parafiach – w tym w mojej – zachował się zwyczaj odprawiania całości nabożeństwa przy wystawionym Najświętszym Sakramencie. Praktykujemy również jeszcze chyba rzadszy, a chwalebny zwyczaj śpiewania wszystkich części Gorzkich Żali po zakończeniu procesji do grobu Pańskiego w Wielki Piątek wieczorem.

Gorzkie Żale to wyjątkowe nabożeństwo, z którego Kościół w Polsce naprawdę może być dumny. Warto do niego powracać zawsze, nie tylko w czasach kryzysowych – choć jego historia jest właśnie przez takie czasy naznaczona. Gorzkie Żale zostały wykute w ogniu wojny i rodzącej się zarazy i nieprzypadkowo powstawały w środowisku wzywającym orędownictwa św. Rocha. Towarzyszyły Polakom w czasie zaborów, na emigracji, podczas dwóch wojen światowych i w czasach komunizmu. Towarzyszą i dziś, gdy słowa suplikacji „od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas, Panie” znów przeszywają nas dreszczem niepokoju.

Wszystkim zainteresowanym historią Gorzkich Żali gorąco polecam reprint pierwotnej wersji (wyd. Dębogóra, 2014) z obszernym wstępem prof. Jacka Kowalskiego, z którego korzystałem, pisząc ten tekst. Do książeczki dołączono nagranie Gorzkich Żali z towarzyszeniem instrumentów z epoki w wykonaniu zespołu Liquescentes, którego możecie posłuchać poniżej.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.