adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Wiara

Gdy człowiek staje się surowcem…

Powojenna myśl filozoficzna stanęła w obliczu śmierci milionów ludzi – zarówno na frontach, jak i w wyniku działań o charakterze ludobójczym. Wiele szkół starało się zrozumieć, co się właściwie wtedy stało, gdzie popełniony został błąd, gdzie jest źródło zła.

Zatrzymajmy się na chwilę – wyobraźmy sobie milion ludzi… Jak dla mnie jest to rzecz nieosiągalna. Prawdopodobnie już w roku 1947 w usta Józefa Stalina wsadzono cytat, który brzmi mniej więcej tak: „Śmierć jednego człowieka to tragedia. Śmierć milionów ludzi to statystyka”. Trafił on nie tylko do literatury, ale i popkultury. Niektórzy mogą pamiętać go z ekranu, który ukazywał się po śmierci gracza w grze komputerowej Call of Duty 2.

Możliwe, że siła tego hasła leży w tym, jak bardzo trafnie opisuje nasze spotkanie z wieściami ze świata. Zwykły człowiek nie ma wystarczających sił, aby przeżywać cierpienie każdej jednostki na całym świecie. A jednak wciąż odczuwamy niepokój. Czy nie rodzi się w nas pytanie: dlaczego tak się dzieje?

Co jest źródłem wojny?

Thomas Merton, amerykański pisarz, poeta, katolicki konwertyta i trapista, w swoim życiu doświadczył wiele cierpienia. Został wcześnie osierocony, a jego młodszy brat zginął jako lotnik podczas drugiej wojny światowej. Zrozumiałe jest więc to, że w jego duchowych rozważaniach pojawiło się pytanie o wojnę. Jej źródła Merton dopatrywał się w strachu. Nie jest to – wbrew pozorom – lęk tylko przed bliźnim czy jakaś forma braku zaufania. Jest to strach ogólny, wobec wszystkiego – nawet siebie samego. Pochodzić miał on z braku wiary w Boga.

Zobacz też:   Czym jest wojna sprawiedliwa?

Merton pisał nieszablonowo o oczekiwaniach ludzkości wobec pokoju: „Gdyby ludzie naprawdę pragnęli pokoju, prosiliby oni Boga, a on dałby im go. Lecz dlaczegóż miałby udzielać pokoju, którego w rzeczywistości świat nie chce? Albowiem pokój, którego świat zdaje się pragnąć, w rzeczywistości nie jest wcale pokojem.

Dla niektórych pokój oznacza jedynie swobodę wyzyskiwania innych ludzi bez obawy zemsty czy czyjegokolwiek mieszania się. Dla innych oznacza on nieograniczone i bezustanne ograbianie się nawzajem. Dla jeszcze innych – wolny czas na pochłanianie dóbr ziemskich, bez konieczności przerywania sobie tej przyjemności dla nakarmienia tych, którzy wskutek ich chciwości umierają z głodu. A praktycznie dla wszystkich pokój oznacza brak fizycznych zakłóceń, które mogłyby rzucić jakikolwiek cień na ich życie, poświęcone zaspokajaniu zwierzęcych apetytów na wygodę i przyjemność” (Merton T., Posiew kontemplacji, tłum. M. Morstin-Górska, 1982, s. 75-76).

Co możemy w takim razie zrobić, aby powstrzymać konflikty? Merton zwrócił się do swoich czytelników otwarcie: „Czy chcesz położyć kres wojnom, nakłaniając ludzi do zaufania tym, którym w sposób oczywisty zaufać nie sposób? Nie. Ucz ich kochać i ufać Bogu, a wówczas staną się zdolni do pokochania tych ludzi, którym nie mogą zaufać i odważą się pogodzić z nimi, ufając nie im, lecz Bogu” (tamże, s. 75).

To tylko fragment tekstu, który ukazał się w 29. numerze Miesięcznika Adeste.

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.