Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj
magazine cover

pixabay.com

Co tydzień w niedzielę oraz w każdą uroczystość po homilii mamy okazję publicznego wyznania naszej wiary. Ale czy wiemy, w co wierzymy? A nawet jeśli, to czy jesteśmy w stanie uznać wiarę za coś racjonalnego?

Na koniec 2018 roku, według Małego Rocznika Statystycznego 2019, w Polsce były prawie 33 miliony wyznawców Kościoła katolickiego wszystkich obrządków (a więc również Kościołów: greckokatolickiego, ormiańskiego oraz neounickiego), ponad 45 tysięcy wiernych Kościołów starokatolickich, prawie 510 tysięcy prawosławnych oraz niemal 137 tysięcy członków Kościołów i zborów różnych nurtów protestanckich. Na podstawie wcześniejszych roczników możemy zauważyć wyraźny spadek wierzących, ponieważ w wydaniu z 2015 roku liczba osób deklarujących się jako katolicy to 33,7 milionów. Jednocześnie na całym świecie tendencje są zgoła inne, ponieważ według Rocznika Statystycznego Kościoła (Annuarium Statisticum Ecclesiae) z roku 2016 liczba katolików nieznacznie, bo o 1,1%, wzrosła i wówczas wynosiła 1 miliard 300 milionów w skali całego globu. Czy takie zestawienie może nam, chrześcijanom znad Wisły, dawać poczucie samozadowolenia?

Absolutnie nie! Chociaż katolicy w Polsce to nadal 85% społeczeństwa, to jednak poziom świadomości na temat wiary zdaje się pogarszać. Według badania CBOS pt. Zmiany w zakresie podstawowych wskaźników religijności Polaków po śmierci Jana Pawła II z 2015 roku na przestrzeni dziesięciu lat (od 2005 do 2014) odsetek ludzi głęboko wierzących zmalał z 12% do 8%, przy jednoczesnym wzroście niewierzących z 4% do 8%, przy stale utrzymującym się poziomie 84% osób wierzących. W tym samym czasie aż o 8% zmniejszyła się liczba wierzących i regularnie praktykujących oraz o 4% zwiększyła się liczba niepraktykujących. Najbardziej drastyczne zmiany możemy zauważyć przy autodeklaracjach dotyczących przestrzegania zasad wiary. Wierzących przestrzegających praw Kościoła z 66% w 2005 roku zostało tylko 39% w 2014, przy jednoczesnym wzroście liczby osób wierzących na swój własny sposób z 32% w 2005 do 52% w 2014. Źle się dzieje, gdy ktoś się dowiaduje przy kratkach konfesjonału, iż w jego sposobie myślenia nie było odzwierciedlenia nauki Kościoła. Myślę jednak, że jeszcze gorzej się dzieje, gdy ktoś ma świadomość, iż próbuje stworzyć sobie zasady wiary w taki sposób, aby jemu było dobrze, i nic z tym nie robi. Następuje prywatyzacja religii, zaczynamy traktować wiarę jako supermarket, z którego można dowolnie wybierać „produkty”, najczęściej tylko te smaczne i łatwe w przygotowaniu. Duchowy fast food.

Bezwzględna statystyka

Kolejne dane z ww. badania także nie pozwalają nam oczekiwać dobrej przyszłości dla Kościoła w Polsce. Regularność modlitwy coraz bardziej spada, największy odsetek osób deklarujących się jako niewierzące mamy w przedziale wiekowym 18–⁠24 oraz wśród osób posiadających wykształcenie co najmniej wyższe. Spada także niezachwiana wiara w Boga (56%). Tylko 36% badanych wierzy, że po śmierci czeka nas niebo, czyściec albo piekło, a 18% sądzi, iż śmierć jest definitywnym końcem. W posiadanie przez człowieka nieśmiertelnej duszy wierzy 69% badanych, przy czym w przeznaczenie, dobry lub zły los 68%. I o ile wiarę w niebo deklaruje 70% respondentów, to w piekło już tylko 56%. W komunikacie CBOS Kanon wiary Polaków możemy przeczytać: „Okazuje się, że odsetek dorosłych Polaków, którzy wierzą (mniej lub bardziej zdecydowanie) we wszystkie omawiane elementy wiary katolickiej, a więc w to, że Bóg wysłuchuje modlitw, w istnienie grzechu pierworodnego, w zmartwychwstanie, życie pozagrobowe, nieśmiertelną duszę, sąd ostateczny, niebo, piekło oraz w cuda, wynosi obecnie 35%. Jeśli od tej grupy odliczymy tych, którzy wierzą również w przynajmniej niektóre elementy wierzeń pozachrześcijańskich (takie jak przeznaczenie, reinkarnacja czy też w to, że zwierzęta mają duszę), to odsetek ten zmniejszy się do zaledwie 5%” (Boguszewski 2015).

Jak już pisałem, nie mamy powodów do triumfalnej satysfakcji. W tym roku obchodzić będziemy trzydziestolecie przywrócenia lekcji religii do szkół. Czy można z niezachwianą pewnością świętować tę rocznicę jako radosne wydarzenie? Czy nie czas, aby podjąć zdecydowane kroki i zreformować system katechezy w Polsce? Jeśli dalej będziemy się łudzić i żyć w zgubnym samozadowoleniu, to już niedługo młodym pokoleniom ludzi bliżej będzie do rytualnych politeistów z antycznej Grecji czy Rzymu, niż do chrześcijan świadomie wyznających wiarę w Jezusa Chrystusa.

Wiara jako wyzwanie, także intelektualne

Czy potrafimy – tak, jak chrześcijanie w pierwszych wiekach naszej ery odpowiadający na prośby św. Piotra – skutecznie uargumentować sens tej nadziei, w którą wierzymy? Ogrom bogactwa myśli apologetycznej Kościoła zachęca nas nieustannie do poznawania swojej wiary. Katechizm Kościoła Katolickiego wręcz zachęca do tego na samym swoim początku, gdy pyta: „Co to znaczy wierzyć?”. Czas na powrót do teologii dla mas, która będzie „rozumiejącym pojmowaniem Objawienia Bożego; jest wiarą szukającą zrozumienia” (Ratzinger J., Prawda w teologii, 2005, s. 15). W dobie powszechnego dostępu do informacji, gdy liczą się czasem nie minuty, a sekundy, w czasach kryzysu autorytetów, trzeba znaleźć sposób na innowacyjną edukację teologiczną, bo człowiek XXI wieku pragnie atrakcyjnej wiedzy i szuka jej znacznie częściej na serwisach typu YouTube czy Wikipedia, niż w opasłych tomiszczach bibliotek uniwersyteckich.

Warto w tym miejscu wspomnieć o dobrych miejscach w „polskim internecie”, gdzie można znaleźć fachowe, a jednocześnie interesujące materiały z szeroko pojętej teologii. Są to portale BibleNote+ (http://www.biblenote.pl/) oraz Copernicus College (https://www.copernicuscollege.pl/). Zaletą obu tych dzieł jest to, że są całkowicie po polsku oraz za darmo. Pierwsze skupia się na Piśmie Świętym, pokazuje jego piękno i głębię, uczy, jak można rzeczywiście usłyszeć Pana Boga na kartach Jego dzieła. Drugi to założony w 2014 roku pierwszy polski e-uniwersytet, gdzie z wykładami zaglądają najlepsi polscy naukowcy. Warto zwrócić uwagę, że znajdziemy tam kursy poświęcone nie tylko religii, ale także rozumieniu wielu aspektów współczesnego świata, człowieka i ciągle rozwijającej się techniki.

LOGOS

„Na początku było Słowo…”. Prolog Ewangelii św. Jana jasno wskazuje na to, że Bóg pragnie docierać do człowieka nie tylko poprzez emocje oraz cuda, ale w dużej mierze poprzez rozum. Sumienie, ten obecny w nas głos Stwórcy, pomagający nam dobrze wybierać, to także działanie umysłu. Chrześcijanin nie może się odciąć od swojej naturalnej potrzeby racjonalności, ale musi ją zaprzęgnąć do dobrego dzieła, czyli poznawania Dobrej Nowiny. Sobór Watykański II w konstytucji Gaudium et spes (pkt. 36) stwierdza: „Dlatego też badanie metodyczne we wszystkich dyscyplinach naukowych, jeżeli tylko prowadzi się je w sposób prawdziwie naukowy i z poszanowaniem norm moralnych, naprawdę nigdy nie będzie się sprzeciwiać wierze, sprawy bowiem świeckie i sprawy wiary wywodzą swój początek od tego samego Boga. Owszem, kto pokornie i wytrwale usiłuje zbadać tajniki rzeczy, prowadzony jest niejako, choć nieświadomie, ręką Boga, który wszystko utrzymując, sprawia, że rzeczy są tym, czym są. Dlatego niechaj wolno będzie wyrazić ubolewanie nad niektórymi postawami umysłowymi, jakich dawniej na skutek nie dość jasno rozumianej słusznej autonomii nauk nie brakowało także między samymi chrześcijanami, a które wywoławszy waśnie i spory doprowadziły umysłu wielu do przeciwstawienia wiary i wiedzy”. Chrześcijanin XXI wieku musi zostać e-apostołem, nie tylko rozumianym jako internetowy działacz, ale przede wszystkim jako osoba, która nie boi się rozwoju technologicznego i w ten sposób dociera do wielu miejsc pozornie nieprzychylnych Panu Bogu.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.