Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Ks. Bronisław Świeykowski – wszystko ku chwale Boga!

magazine cover

Ks. Bronisław Świeykowski wygłasza kazanie w pierwszą rocznicę rozpoczęcia Bitwy Gorlickiej

fot. halogorlice.info

Tegoroczny listopad to miesiąc szczególny ze względu na przypadającą setną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Bliskość tak ważnej rocznicy skłania do namysłu nad historią naszej Ojczyzny, jednak w obliczu nasilenia postaw antyklerykalnych coraz ciężej jest rzetelnie ocenić rolę, jaką odegrało w niej duchowieństwo katolickie. Tymczasem nie można zapomnieć o roli nie tylko tych najbardziej znanych duchownych – jak św. Jan Paweł II, kard. Wyszyński, bł. ks. Popiełuszko czy ks. Skorupka – ale również rzeszy prostych księży, których codzienna praca i wiara umacniały naród polski w różnych momentach dziejowych.

I wojna światowa to czas zakończonej sukcesem walki o niepodległość Polski, ale również cierpień ludności cywilnej – głodu, epidemii, zniszczeń związanych z działaniami wojennymi. Szczególnie odczuwali to mieszkańcy miejscowości położonych w pobliżu lini frontu. Właśnie w takiej sytuacji znalazły się galicyjskie Gorlice jesienią 1914 r., kiedy front wschodni ustabilizował się na linii rzeki Ropy, dzieląc miasto na dwie części. Gdy władze cywilne opuściły miasto, ludność powierzyła funkcję burmistrza człowiekowi cieszącemu się największym zaufaniem – proboszczowi miejscowej fary, ks. Bronisławowi Świeykowskiemu. „Skłoniło mnie do tego postanowienia moje kapłańskie powołanie, które mi każe chrześcijańską miłość bliźniego nie tylko słowy głosić, ale i czynami okazywać” – pisał po latach ks. Świeykowski w swoim pamiętniku wydanym pt. Z dni grozy w Gorlicach.

Na okres pełnienia obowiązków burmistrza przez ks. Świeykowskiego złożyły się najcięższe chwile w historii Gorlic. Najpierw były to wspomniane 126 dni grozy – czas zimowej okupacji w pobliżu frontu naznaczony ciągłymi drobnymi potyczkami, ostrzałem artyleryjskim i rabunkami ze strony żołnierzy. Dni grozy zakończyło przełamanie frontu przez wojska osi w toczącej się w dniach 2-⁠5 maja bitwie pod Gorlicami. Bitwa, uznawana za jedno z najważniejszych starć I wojny światowej, doprowadziła do totalnego zniszczenia i tak mocno zdziesiątkowanego miasta, toteż po przejściu frontu rozpoczął się trudny okres odbudowy.

Przez cały ten czas ksiądz-burmistrz Bronisław Świeykowski angażował się z niezwykłą energią w pomoc mieszkańcom. Podczas okupacji niestrudzenie objeżdżał okoliczne wsie i gospodarstwa w poszukiwaniu pożywienia dla Gorliczan, organizował również pomoc medyczną dla chorych i rannych. Nie było w tym jednak nic zaskakującego, gdyż ks. Bronisław od zawsze był człowiekiem pełnym pasji i energii. Jeszcze przed wstąpieniem do seminarium rozpoczął karierę wojskową, którą przerwał wypadek konny skutkujący częściowym paraliżem twarzy. Już jako kapłan interesował się z kolei naukami przyrodniczymi i technicznymi – jako pierwszy mieszkaniec Gorlic posiadał radioodbiornik, a także kolekcję motyli (ponad 20 tys. sztuk!) i kilka żywych zwierząt, w tym małpkę, która w czasie bitwy gorlickiej uratowała mu życie. Nigdy nie stronił również od aktywności społecznej.

Liczne zainteresowania i zaangażowania nie przesłoniły jednak księdzu Bronisławowi wiary – wręcz przeciwnie, modlitwa i ufność Bogu stanowiły zawsze podstawę jego szerokich aktywności. Pięknym świadectwem były słowa, jakimi odpowiedział niemieckiemu generałowi, które sugerowały, że należy mu się krzyż żelazny: „dość krzyżów dźwigałem jako burmistrz, te mi się należą jako katolickiemu kapłanowi”. Zachowane źródła potwierdzają, że ks. Świeykowski codziennie – nawet podczas okupacji i bitwy – znajdował czas na odprawienie mszy świętej, co czynił bez pośpiechu i w skupieniu. Pomagając ludziom, zawsze pamiętał o najważniejszym – o ich kondycji duchowej, co potwierdza przepiękny wpis z cytowanego już wcześniej pamiętnika: „W dniu 6 października niemała radość przypadła mi w udziale: ciężko chory na dezynterię Karol Rupić z pułku piechoty nr 7 rodem z Innerteuchen w Karyntii, wyznania augsburskiego, złożył wyznanie wiary i w 10 dni potem umarł jako katolik z prawdziwie budującą pokorą”.

Warto pamiętać o kapłanach takich jak ks. Bronisław Świeykowski. Warto stawiać ich za wzór i przywoływać w czasie, gdy księża są coraz bardziej zawzięcie atakowani i ośmieszani. Warto odpowiednio uhonorować pamięć ks. Bronisława w roku 100-⁠lecia odzyskania niepodległości, bo gdyby nie tacy jak on, historia mogłaby potoczyć się inaczej. Warto również – i tyczy się to nie tylko księży, ale nas wszystkich – poznać lepiej postać ks. Świeykowskiego i uczyć się od niego poświęcenia, pokory, patriotyzmu, pracowitości, zaangażowania, a nade wszystko – stawiania Boga zawsze na pierwszym miejscu.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.