Bractwo Kapłańskie św. Piusa X zapowiedziało, że 1 lipca 2026 roku wyświęci nowych biskupów (za: ekai.pl). I właśnie to dało mi impuls do napisania niniejszego tekstu.
Jeśli ktoś chce poczytać o tradsach, to wyszedł w „Adeste” taki nieformalny cykl, na który składają się następujące artykuły:
- Jacek Hożejowski, Znowu ci tradsi
- Marceli Hejwowski, Czy to trads?
- Konrad Myszkowski, A co to tak właściwie znaczy „być tradsem”?
- Jacek Hożejowski, Znowu ci tradsi II.
Do tego polecam przeczytać artykuł Ekumenizm prewencyjny oraz humorystyczny Nowy obrządek zachodni stanie się faktem z prima aprilis 2025.
Niespodzianka?
My tu piszemy o liturgii, a punktami spornymi na linii FSSPX–reszta Kościoła jest nie tylko liturgia, lecz przede wszystkim nauczanie. FSSPX zostało zaproszone do dialogu, ale niestety zdecydowało o odrzuceniu zaproszenia (za: vaticannews.va). A o czym mieliby rozmawiać? O teologii.
FSSPX ma problemy z uznaniem pewnych dokumentów przyjętych na soborze watykańskim II, np. Nostra aetate, który reguluje stosunek do religii niechrześcijańskich. I trzeba przedyskutować, które zapisy i w jakim stopniu FSSPX musi przyjąć, aby być jedno z nami, a co do których można w Kościele mieć zdanie odrębne.
A teraz uwaga, będę krytykował Traditionis custodes
Mamy (najprawdopodobniej w Kościele) do czynienia z ludźmi, którzy mają (uwaga, metafora) duchowy odpowiednik czegoś na kształt zaburzeń urojeniowych: uważają, że ryt mszy zatwierdzony przez św. Pawła VI jest co do zasady niegodny, a świadome i dobrowolne uczestnictwo we mszy odprawionej według mszału rzymskiego jest grzechem.
No ale po kolei. W motu proprio Traditionis custodes jest taki zapis:
„Art. 3. Biskup w diecezji, w której jest dotychczas obecna jedna lub więcej grup celebrujących według Mszału sprzed reformy z 1970 r.:
§ 1 Niech się upewni, że grupy te nie wykluczają ważności i prawowitości reformy liturgicznej, nakazów Soboru Watykańskiego II i Magisterium papieży”.
W praktyce nie widzę, żeby to działało, a można nawet pokusić się o stwierdzenie, że działa odwrotnie, niż napisano. FSSPX odprawia, jak odprawiało, czyli poza faktyczną kontrolą biskupów diecezjalnych, grupy legalne zostały ograniczone, a liczba miejsc celebracji znacznie się zmniejszyła.
Oprócz wrzucania wiernych „chorych” i „zdrowych” do jednego worka Traditionis custodes ma jeszcze dwie wady:
- Zakłada, że restrykcje są egzekwowalne.
- Pomija przyczynę problemu i jest wyłącznie próbą leczenia objawowego.
Z rzadka wierni
Już w Znowu ci tradsi wskazywałem, że FSSPX „[m]a struktury niezależne od struktur »zwykłego« Kościoła: kościoły, kaplice, seminaria i odpowiednie zaplecze”. Egzekwowanie przepisów kościelnych opiera się w dużej mierze na dobrowolnym posłuszeństwie. Kościół instytucjonalny dysponuje względnie nielicznymi środkami, którymi może wymusić wykonanie swoich decyzji; są to: utrata zatrudnienia przez karanych i nieudostępnianie im mienia kościelnego.
Jeśli jednak jakaś wspólnota posiada własne nieruchomości i dobrowolnie zrzuca się na utrzymanie zarówno swoich duchownych, jak i mienia, to jest poza jakąkolwiek faktyczną kontrolą kościelną. Zgodnie z polską stroną internetową FSSPX (nie linkuję, żeby nie robić im ruchu) bractwo odprawia nielegalne msze święte w czterdziestu miejscach w Polsce, z czego w trzydziestu siedmiu regularnie. I nie istnieje legalna (w prawie państwowym) metoda, żeby to zmienić.
Przyczyna
W Znowu ci tradsi II napisałem, że „tych, którzy uważają NOM za gorszą mszę, trzeba nawracać. Nie na chodzenie na NOM, tylko na przyjęcie stanowiska Kościoła”. Po prawdzie muszę doprecyzować, co miałem na myśli, pisząc o gorszej mszy, i co tak właściwie znaczy słowo „gorsza”. Bo msze bywają różne – te odprawiane z pompą i bez, ze śpiewem i bez, po łacinie, w językach narodowych et cetera, et cetera. Tylko że wszystkie te msze, mimo różnych przymiotów, są tak samo mszami, co do istoty. I jeśli podmienimy mszał ‘55 na mszał Pawła VI, to łaska Boża nie napotyka „zwężki”.
Co by zrobili ci ludzie, gdyby nie mieli dostępnej mszy trydenckiej, czy to legalnej, czy to u FSSPX (nielegalnej, ale w założeniach w jedności z Kościołem)? Bo domyślam się, że wcale nie szukaliby ani porządnego NOM-u, ani Boskiej Liturgii, tylko poszliby na mszę odprawioną bez łączności z Kościołem powszechnym lub zostali w domu, modląc się na różańcu i oglądając transmisję z mszy trydenckiej.
NOM odprawiony z największą nawet dbałością i pompą, oraz tym, co upodabnia go do starszego rytu, nadal jest NOM-em, a więc jest uważany za niegodny przez „chorych”. I tu mam pewne wątpliwości, co jest lepsze dla dusz tych wiernych: skutecznie zakazać mszy trydenckiej i zderzyć ich z ich własnym błędem czy pozwolić odprawiać msze trydenckie jako te, na które ich duchowa „choroba” pozwala im chodzić.
FSSP, FSSP! Wspierać, wspierać FSSP!
Gdy w 1988 roku doszło do święceń biskupich bez zgody Stolicy Apostolskiej, część członków FSSPX odmówiła udziału w tworzeniu podziału w Kościele; wystąpili z FSSPX i założyli Bractwo Kapłańskie św. Piotra, czyli FSSP. Już teraz warto przemyśleć plan „ewakuacji” członków (duchownych i tercjarzy) FSSPX do FSSP i innych stowarzyszeń tradycyjnych oraz przekierowania tam wiernych na wypadek, gdyby do nielegalnych święceń jednak doszło. Przemyślałem i wysłałem krótkie zapytanie do jednej z placówek FSSP, czy mają wystarczające zasoby, aby przyjąć byłych członków FSSPX. Nie wspominałem nic o artykule, a FSSP zdawkowo odpisało, że mają potrzebne zasoby.
„Zimna schizma”, czyli „a nie mówiłem”
Chyba najczęściej przeinaczane słowa spośród tych przeze mnie napisanych to „zimna schizma”. W Znowu ci tradsi porównałem sytuację FSSPX do zimnej wojny – są w Kościele, ale szykują się do schizmy, tak jak państwa NATO i Układu Warszawskiego nie toczyły ze sobą otwartej wojny, ale się do niej szykowały. Napisałem o FSSPX, że „domyślam się, że prędzej jawnie odetnie się od Kościoła, niż podporządkuje regulacjom liturgicznym” i wygląda na to, że miałem rację, a 1 lipca b.r. dojdzie do „ataku”.
A na NOM biją Murzynów
Czy poszedłem na mszę trydencką? Tego wam nie napiszę, żeby nie zaciemniać obrazu rzeczy. Odsyłanie mnie na mszę trydencką to było argumentowanie obok tematu, bo nie krytykowałem ani mszałów ‘55 i ‘62, ani tego, jak wychodzą w praktyce, tylko problemy związane z nieprzestrzeganiem regulacji precyzujących, kiedy można te mszały stosować i postawy obecne w tej małej, ale statystycznie znaczącej grupie/grupach (vide Znowu ci tradsi II) wśród szeroko pojętego ogółu tradsów.
Problemy związane z tradsami to jest pewna część kościelnej rzeczywistości. Natomiast to, że poza środowiskami tradycyjnymi występują problemy, to nie jest argument usprawiedliwiający tradsów i vice versa. Sam krytykowałem różne problemy w Kościele (patrz np. Okiem błazna) i jestem świadomy, że mam z tradsami jako grupą społeczną ograniczony kontakt, a moje osobiste obserwacje nie są prowadzone na próbie reprezentatywnej. Czy poświęcam za dużo uwagi tradsom? Można pokusić się o odpowiedź twierdzącą, choć głównie było to wywołane przez odzew po Znowu ci tradsi.
Ankieta
Doszedłem (i też doszliśmy w liczbie mnogiej jako redakcja) do granicy poznania. Indywidualne obserwacje każdego z nas, czy nawet intersubiektywne ich porównanie, nie są w stanie dać pełnego obrazu rzeczy. Potrzebne jest przeprowadzenie ankiety/sondażu na żywo wśród wiernych wychodzących z kościoła/kaplicy, w której przed chwilą była odprawiona msza trydencka.
W momencie, gdy piszę te słowa, nie wiemy jeszcze, jak taką ankietę przeprowadzić, jakie pytania zadać, jak je sformułować i jak zapewnić, że próby badawcze będą reprezentatywne. Próby w liczbie mnogiej, bo tradsi z FSSPX i ci nie-FSSPX są dwiema osobnymi populacjami do zbadania.
Mam swoje przypuszczenia co do tego, jak wygląda rzeczywistość, ale muszą one być zderzone z faktami, które uzyskamy dzięki ankiecie. Sam jestem ciekaw, czy moje podejrzenia się potwierdzą, czy też nie.
Odliczanie do 1 lipca
No i masz ci los. Czekamy na rozwój wydarzeń, modlimy się o jedność Kościoła i o opamiętanie dla biskupów i kandydatów na biskupów.
Na zakończenie: mem, który ukazał się na Ecclesia Memitans. Teraz przeprowadzę krótką analizę. Mamy zdjęcie abp. Lefebvre’a z inwersją kolorów. Inwersja oznacza odwrotność, czyli abp Lefebvre z mema będzie głosił odwrotne tezy niż ten prawdziwy. Słowo „dobry” jest pierwszym przytykiem – w memach z tej serii zwykle pojawia się tu słowo „zły” (lub po angielsku evil), bo tam mamy dobry pierwowzór i złą odwrotność. A skoro odwrotny abp Lefebvre jest dobry, to ten prawdziwy jest zły. Kolejno: „jest jak” to kalka z anglojęzycznej konstrukcji językowej, oznaczającej porównanie do jakiegoś zachowania. W dolnym tekście mamy zaprzeczenie postawy abp. Lefebvre’a i FSSPX: pozostanie wiernym papieżowi pomimo zastrzeżeń co do reformy liturgicznej.

