adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Miesięcznik, Społeczeństwo, Wiara

Pomiędzy dwoma datami

Katarzyna Mich

Na tablicach grobów między datą urodzenia i datą śmierci jest zwykle mały symbol „” symbolicznie oznaczający całe nasze życie. Nieważne, ile przeżyliśmy, jakie zdobyliśmy doświadczenie, a może nawet wycierpieliśmy, nasze życie sprowadza się do kreski pomiędzy dwiema skrajnymi datami.

Można by rzec, że przecież nikt (lub prawie nikt) nie funduje zmarłym epitafiów, w których wychwalałoby się ich żywot. Najważniejsze to urodzić się i umrzeć, bo historię życia zna Bóg. Jednak te dwie daty – urodzenia i śmierci, a raczej kreska między nimi, doskonale obrazują to, co obecnie ma miejsce w debacie na temat ochrony życia. Przyglądając się ludziom Kościoła, można bowiem odnieść wrażenie, że dyskusja dotycząca ochrony życia sprowadza się jedynie do problemu narodzin i naturalnej śmierci człowieka…

A co pomiędzy? Karaluchy i śmieci

Rok 1994. Czerwona ziemia afrykańskiego kraju przesiąknięta milionami ludzkich istnień mimo stacjonujących tam sił pokojowych ONZ. Maczety i porąbane ciała. O rwandyjskim ludobójstwie dużo już napisano, jednak o wielu sprawach jakby zapomniano. Nikogo nie obchodzą tysiące ludzi, którzy przeżyli, a których koszmary i trauma doprowadzają do szaleństwa, nawet po 25 latach od tych tragicznych wydarzeń. Tego mordu można było uniknąć (zwłaszcza na tak wielką skalę). A jednak chcemy zapomnieć o żywych, bo są wyrzutem naszego sumienia, sumienia wielu chrześcijan…

25 lat później pogarda wobec życia człowieka powraca w środowiskach, które chciałyby nieść sztandar wiary katolickiej i stanąć w jej obronie przed zalewem hord imigrantów niosących Europie jedno: islamizację. Głód, brud, choroby, brak nadziei i poczucie przegranego życia to obraz wielu obozów dla uchodźców, zwłaszcza w Afryce, ale również i tu, w Europie. A ich mieszkańcy to Karaluchy, nie-ludzie, śmieci – to jedne z wielu określeń, które padały pod adresem tych, którzy z różnych powodów wyruszyli do Europy. I nadal padają. Niezależnie od tego, co jest powodem wędrówki uchodźców – socjal lub ucieczka przed wojną, pogarda i pozbawianie ich człowieczeństwa są niedopuszczalne, a tym bardziej nie mogą się tego dopuszczać wyznawcy Jezusa Chrystusa.

Rachunkiem sumienia nie tylko dla opinii publicznej, ale przede wszystkim dla katolików w Polsce powinny być słowa biskupa Krzysztofa Zadarki, który w wywiadzie dla KAI z okazji 105. Dnia Migrantów i Uchodźców w 2019 r. przyznał, że słowa najbardziej urągające godności uchodźców usłyszał z ust najbardziej zdeklarowanych katolików, czyli tych, którzy walczą z aborcją i eutanazją, określających siebie mianem obrońców życia. Bo przecież zadeklarowany katolik nie może być zwolennikiem aborcji czy eutanazji. 

Zobacz też:   (Nie) mój Synod - krajobraz po Synodzie o młodzieży oczami młodych

Wartość życia pedofila

Czy życie każdego człowieka ma więc dla katolików jakąkolwiek godność i świętość? A może „godność i świętość” są tylko wtedy, kiedy człowiek jest dobry? Będzie to budzić wstręt i oburzenie w wielu katolikach, ale każde życie jest święte, nawet mordercy dziecka, pedofila, terrorysty (sic!). Ilu z nas – zróbmy szczery rachunek sumienia – pozbawiłoby zbrodniarza miana człowieka i wysłało go do gazu bądź na krzesło elektryczne? W dyskusji o eutanazji wybrzmiewa okrzyk: „Tylko Bóg ma prawo odebrać życie człowieka”. To prawda. Ale gdy dochodzimy do problemu kary śmierci, wielu konserwatywnych katolików wręcz żąda jej dla tych, którzy dokonali obrzydliwych czynów. Choć nikt nie powie tego wprost, to przekaz jest wyjątkowo zrozumiały: skoro nie są ludźmi, a bestiami czy karaluchami, to trzeba ich zabić, a nie trzymać w więzieniu i utrzymywać z podatków, także z podatków ich ofiar. Życie pedofila, gwałciciela jest tak samo święte jak ich ofiar i również każdego z nas. Obrzydliwe? Ale jakże prawdziwe. Żadna zbrodnia czy grzech nie są w stanie sprawić, że można pozbawić człowieka prawa do naturalnej śmierci. 

Niejednokrotnie w dyskusji społecznej dotyczącej kary śmierci pojawia się zdumiewająca sprzeczność. Wielu obrońców życia z łatwością zgodziłoby się na karę śmierci przy jednoczesnym sprzeciwie wobec eutanazji i aborcji. Również po drugiej stronie można tę sprzeczność zauważyć. Przeciwnicy kary śmierci często są równocześnie zwolennikami prawa do aborcji. Jednak dla katolika sprawa powinna być prosta: każde życie jest święte, niezależnie od tego, czy jest się zbrodniarzem, czy ofiarą.

To tylko fragment tekstu, który ukazał się w 27. numerze Miesięcznika Adeste.

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.