adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Niedzielne PeryKopy, Wiara

Niedzielne PeryKopy: Bóg jest miłosierny czy sprawiedliwy?

Sigla:

Dz 5,12-16

Ps 118,1 i 4,13-14.22 i 24

Ap 1,9-11a.12-13.17-19

J 20,19-31

        To jak to w końcu jest z tym Bogiem? Ostatnio ciągle słyszę, że jest miłosierny. Mieliśmy w Kościele rok miłosierdzia, Światowe Dni Młodzieży w Krakowie przebiegały pod znakiem miłosierdzia, obraz „Jezu ufam Tobie” stał się najbardziej popularnym wizerunkiem Chrystusa nie tylko w Polsce, ale na świecie. A z drugiej strony, pamiętam doskonale ze szkolnej katechezy, że „Bóg jest sędzią sprawiedliwym”, że ma jakieś wymagania, że daje przykazania, że „przyjdzie sądzić żywych i umarłych, a królestwu Jego nie będzie końca”. Niechże się ten Kościół zdecyduje: Bóg jest sprawiedliwy, czy miłosierny?

        Wielu z nas może mieć taki problem: jak to jest z tym Bożym Miłosierdziem? I jak w związku z tym zachowuje się Kościół: głosi Boga miłosiernego, a jednocześnie popisuje się brakiem tolerancji w wielu kwestiach. Nie da się tego zrozumieć bez wniknięcia w słowo Boże i w żywą tradycję Kościoła.

        Nikt nie zna nas tak, jak Bóg. To On poznał wszystkie twoje sekrety, wie o czym myślisz w tej chwili, zna Twoje plany, uczucia. Zna Twoje dobre serce, ale widzi też zalegającą w nim ciemność. Bóg wie, że jesteśmy słabi, że często nie umiemy sobie radzić z własnym życiem. I to właśnie jest jeden z aspektów Bożej sprawiedliwości. Jak mówi psalmista: „Wie On, z czego jesteśmy utworzeni, pamięta, że jesteśmy prochem. Dni człowieka są jak trawa; kwitnie jak kwiat na polu. Ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma, i miejsce, gdzie był, już go nie poznaje”. Prawda, która czasami budzi w nas lęk, prawda o Bożej Sprawiedliwości, to jest tak właściwie bardzo dobra wiadomość. Bóg byłby niesprawiedliwy, gdyby patrząc na nas nie pamiętał o tym, kim jesteśmy. Gdyby nie brał pod uwagę historii życia i rozmaitych zranień każdego z nas. A on doskonale wie kim jesteśmy – widzi nas jako swoje nieporadne dzieci, które potrzebują stałej opieki.

       I tu mamy do czynienia z miłosierdziem, które wynika z miłości Boga Ojca do każdego z nas. Który dobry tato zostawiłby swoje dzieci samym sobie, gdyby widział, że sobie nie radzą? I tak samo Bóg – jako Miłosierny Ojciec interweniuje w dzieje ludzkości. Syn Boży stał się człowiekiem, umarł na krzyżu i zmartwychwstał. A dzisiaj, ledwie tydzień po zmartwychwstaniu, daje nam niesamowity prezent. Przychodzi do nas, staje między nami. Jak na obrazie ukazanym s. Faustynie, pokazuje rany w rękach i boku, po czym mówi: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Działanie Miłosiernego Boga nie skończyło się dwa tysiące lat temu, ale trwa nadal mocą Ducha Świętego. Do dziś Boże miłosierdzie i sprawiedliwość łączą się ze sobą w misterium sakramentu pokuty i pojednania. Najpierw wyznajemy grzechy, następuje sąd, w którym werdykt powinien być tylko jeden, bo – jak mówi św. Paweł – „zapłatą za grzech jest śmierć”. Ale nie po to Jezus przeszedł przez śmierć, żebyśmy teraz wszyscy zginęli, ale by nam okazać miłosierdzie. Dlatego św. Jan przypomina „Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni, i Żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków”.

Zobacz też:   Niedzielne PeryKopy: Czy w niebie ciągle trwa Msza?

       Pamiętajmy jednak, że miłosierdzie Boga to nie pobłażliwość. Spowiedź nie polega na tym, że Bóg mówi: „głowa do góry, nic się nie stało”. Stało się! Za każdy twój grzech Chrystus zapłacił własną krwią i to jest naprawdę poważna sprawa. To prawda, że Boże miłosierdzie jest nieskończone. To prawda, że Bóg wybaczy ci każdy grzech, za który będziesz żałować i wyznasz go podczas spowiedzi. Miłosierdzie i miłość Boga mają bowiem jeden istotny cel – doprowadzić Boże dzieci, doprowadzić nas wszystkich, do zbawienia. Ale, ale! Nie stanie się tak, jeśli spowiedź będzie dla nas tylko okazją do głaskania własnych słabości. Gdy do Jezusa przyprowadzono jawnogrzesznicę, ten nie zwraca się do niej „słuchaj, nie ukamienują cię, wszystko jest w porządku”, ale mówi „Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz!”. Bóg okazuje nam miłosierdzie po to, byśmy stawali się coraz lepsi. Stąd wynika to, co głosi Kościół od samego początku: Bóg kocha grzesznika, ale nie toleruje grzechu. Tolerancja nie jest cnotą chrześcijańską. Dlaczego? Rodzice tolerujący wybryki swoich dzieci nie będą w stanie ich dobrze wychować i tym samym krzywdzą je. W imię miłości dobry rodzić zwróci dziecku uwagę, na jedną rzecz pozwoli, na inną nie. Chrześcijaństwo odrzuca tolerancję, bo ma coś więcej: miłość. Tolerancja oznacza „nie obchodzi mnie to, co robisz, nie obchodzi mnie Twoje zbawienie”, a miłość mówi „jesteś wolny, do niczego cię nie zmuszam, ale chcę dla ciebie tego, co najlepsze, chcę byś żył wiecznie”.

Boże zawsze miłosierny, Ty przez doroczną uroczystość wielkanocną umacniasz wiarę Twojego ludu, † pomnóż łaskę, której udzieliłeś, abyśmy wszyscy głębiej pojęli, jak wielki jest chrzest, przez który zostaliśmy oczyszczeni, * jak potężny jest Duch, przez którego zostaliśmy odrodzeni, i jak cenna jest Krew, przez którą zostaliśmy odkupieni. Przez Chrystusa, Pana naszego.

אמן

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.