adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Niedzielne PeryKopy

Monotonia – jak się z niej wyrwać?

Sigla: Hi 7,1-4.6 – 7; Ps 147A, 1-2.3-4.5-6; 1 Kor 9, 16-19.22-23; Mk 1, 29-39

Rodzisz się, dorastasz, pracujesz i umierasz. Niektórzy w ten sposób skrótowo opisują ludzkie życie. Mija dzień za dniem, każdy podobny do innych, często nie widać jakiegoś celu w tym wszystkim. Szarówka. Monotonia. Kierat. Dopiero co była niedziela. Zdawałoby się, że nie minęły nawet dwa dni, a tu znowu koniec tygodnia. W tej smutnej perspektywie, pytania, które zadaje Hiob, są bardzo zasadne: „Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty”. Długo pracujesz, a w końcu umierasz.

Taki sposób patrzenia na świat może być dobijający. Jeśli widzisz siebie wyłącznie w perspektywie pozbawionej celu harówki, to już jesteś złamany, pokonany. Zafiksowanie na obowiązkach i szybko mijającym czasie sprawi, że stracisz jakiekolwiek motywacje i chęć do życia. Niestety, wielu współczesnych – być może i Ty sam – żyje w ten sposób. Czy jest od tego jakaś ucieczka? Czy da się wyrwać z tej smętnej monotonii?

Da się – kluczem jest zmiana postrzegania siebie i swoich celów. Jeśli pracujesz, starasz się i budzisz każdego dnia tylko po to, żeby przeżyć kolejny dzień (i tak w kółko), to spróbuj nadać życiu nowe znaczenie. Przestań żyć dla siebie, a zacznij żyć dla Niego: „On leczy złamanych na duchu i przewiązuje im rany”.

Zobacz też:   Niedzielne PeryKopy: Na co mi zmartwychwstanie?

Z Bogiem wszystko może stać się zupełnie inne, choć z pozoru pozostanie takie samo. Praca, przygotowywanie śniadania dla rodziny, nauka, zaliczanie sesji, wykonywanie codziennych obowiązków, rozmowy – możesz przeobrazić je w modlitwę, jeśli tylko będziesz je wykonywał z myślą o Bogu i z miłością do Niego. Odpowiednia motywacja sprawia, że dzień zawalony różnymi sprawami stanie się dniem łaski. Takiej postawy uczy nas Chrystus. Popatrz na Jezusa w dzisiejszej Ewangelii: najpierw był w synagodze, potem poszedł do domu Szymona i Andrzeja. Tam spędził czas aż do wieczora, a następnie przynoszono do Niego chorych, których uzdrawiał przez wiele godzin. Nad ranem jednak nie poszedł spać, ale udał się do źródła siły i miłości. Spotkał się z Ojcem podczas modlitwy. Kiedy Go szukano, odparł: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem”. Jezus wie, dla Kogo pracuje i jaki ma cel. Ma świadomość, po co to wszystko. Wie, że Jego misją jest wprowadzanie Królestw Bożego i przybliżanie ludzi do Ojca.

Jeśli chcesz wyrwać się z życiowego kieratu, spróbuj naśladować Jezusa. Nadaj swojemu życiu wyższy cel, pamiętaj o Bogu, ufaj Mu i czerp siłę do pracy z codziennej modlitwy.

Wszechmogący Boże, strzeż nieustannie swojej rodziny z ojcowską dobrocią, a ponieważ całą nadzieję pokładamy w łasce niebieskiej, otaczaj nas zawsze swoją opieką. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.