adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Kultura, Miesięcznik, Wiara

Mikołaj Dyzma – drogi młodego poety [WYWIAD]

Jakiś czas temu w sieci zadebiutował Mikołaj Dyzma. Jego poezja już na pierwszy rzut oka wyróżnia się wśród internetowej twórczości. Pewien kunszt, który można dostrzec w jego tekstach, prowokuje pytania. Kim jest? Skąd czerpie inspiracje? Co planuje? Postaraliśmy się dowiedzieć u samego źródła – udało się nam to, a nawet więcej – otrzymaliśmy bonus, który umieściliśmy na końcu wywiadu.

Szczęść Boże, Mikołaju! Porozmawiajmy dzisiaj o Tobie i Twojej twórczości artystycznej. Powiedz, proszę, naszym czytelnikom, czym się zajmujesz?

Szczęść Boże! W moim życiu przewinęło się wiele inicjatyw twórczych, jednak tym, co ma u mnie stałe miejsce, jest poezja. Wiersze wychodzą mi najlepiej, najłatwiej przychodzi mi też ich pisanie. Stąd na tę chwilę niemal się do nich ograniczam. Publikuję je na mojej skromnej stronie na facebooku, mając nadzieję, że z czasem zyska popularność.

Właśnie! Zanim trafi się na Twoje wiersze, przechodzi się przez stronę Mikołaja Dyzmy. Już samo nazwisko rodzi sporo pytań. Czy Mikołaj Dyzma to pseudonim artystyczny, pewna kreacja czy Twoja prawdziwa tożsamość? Intryguje też przedwojenna „Gazeta Olsztyńska” w tle. Uchyliłbyś mam rąbka tajemnicy?

Z przyjemnością. Tak, to pseudonim artystyczny, będący nawiązaniem z jednej strony do mojej historii życiowej, a z drugiej do mojego pojmowania siebie. Pierwszy człon, Mikołaj, jest o tyle autentyczny, że rzeczywiście mam tak na imię, ale na drugie. W każdym razie używam go w pseudonimie ze względu na przywiązanie do postaci św. Mikołaja Biskupa. Drugi człon, Dyzma, bierze się z imienia, jakie tradycja przypisuje Dobremu Łotrowi. To bliska mi postać biblijna, bo sam mam za sobą grzeszne życie, które nie od zawsze wypełnione było Bożą łaską i wiarą. To takie moje małe „wyznania”. 

Zobacz też:   Bez postu nie ma Zmartwychwstania

Jeśli zaś chodzi o przedwojenny numer „Gazety Olsztyńskiej”, to jego znaczenia można się domyślić dużo łatwiej. Olsztyn, stolica Warmii, to moje rodzinne miasto. Tam się urodziłem i wychowałem. Ten organ prasowy zajmuje ogromnie ważne miejsce w historii naszego miasta i regionu. Jako że kocham moją „małą ojczyznę”, zdecydowałem się na zdjęcie, które wiele wyraża. Pierwsza strona zawiera wyznanie wiary katolickiej, zachętę do obrony wiary i kultury ojców. To zadanie bardzo aktualne. Tak więc jest to ukłon w stronę miejsca, z którego pochodzę, w stronę wartości, które reprezentowało środowisko „Gazety Olsztyńskiej”, jak również samej gazety, która zasługiwałaby na jakąś ciekawą monografię.

To już mówi bardzo dużo o duchu poezji, którą tworzysz. I rzeczywiście wszystko, o czym wspomniałeś, jest w niej widoczne – katolicyzm, polskość, lokalność. Chciałabym jednak pociągnąć wątek nawrócenia – jak wpłynęło ono na Twoją twórczość? Na którym jego etapie zadebiutowałeś?

Właściwie przed nawróceniem moja twórczość dotyczyła w głównej mierze mnie samego. Przynajmniej jeśli mowa o liryce, która wtedy była raczej na drugim miejscu. Dobrze pamiętam w zasadzie jeden wiersz, który był w pewnym sensie lamentem nad sobą samym. Został napisany w czasie, kiedy byłem nieusatysfakcjonowany swoimi osiągnięciami. W każdym razie było to coś skierowanego ku zupełnie innej sferze. Po moim nawróceniu i związanej z nim krótkiej przerwie w twórczości, bo czas poświęcałem wtedy raczej na formację i zgłębianie myśli chrześcijańskiej, znowu wziąłem się za pióro. 

To tylko fragment tekstu, który ukazał się w 30. numerze Miesięcznika Adeste.

Jeżeli podoba Ci się to, co robimy – kliknij w poniższy przycisk aby dowiedzieć się, jak możesz nam pomóc w rozwoju!

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.