adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Kultura

„Ludzie mnie bolą, mdli mnie od kłamstwa”

„Taco wykorzystał swą popularność, by powiedzieć o paru ważnych sprawach”. Ten fragment komentarza na YouTube’ie oddaje to, czym jest nowa płyta warszawskiego Hemingwaya.

Od strony muzycznej daję Jarmarkowi mocną trójkę plus. Dopiero mniej więcej od połowy byłem zadowolony z brzmienia. Przyzwyczaiłem się do barwnego tła muzycznego ze Szprycera i Café Belgi. Pod tym kątem najjaśniejsze momenty albumu to Polskie Tango, 1990s Utopia i Szczękościsk.

Czymś, co bardziej rusza w tym krążku (czy może powinniśmy zacząć mówić – „tej playliście”?), są teksty. I to o tych wersach będzie recenzja, czy może raczej krótka impresja na ich temat.

Pokolenie

Taco Hemingway wydał Polskie Tango – singiel promujący płytę – tuż przed drugą turą wyborów. Wywołał tym kontrowersje i narobił szumu wokół Jarmarku. Myślę, że z jego strony bardziej niż polityczna deklaracja był to cyniczny zabieg promocyjny.

Raper nigdy nie był komentatorem politycznym. Od Trójkąta włącznie, czyli pierwszej płyty, był obserwatorem. Nie przybierał pozy socjologa; po prostu obserwował świat taki, jaki rozpościera się przed młodym człowiekiem z niebiednej rodziny z Warszawy.

„Jestem głosem pokolenia, które nie ma nic do powiedzenia. Mimo to relacjonuje wszystko, wszystkie posiedzenia. Każde wyjście, kino, szybkie piwo, jeszcze szybszą miłość. Za tą szybką zbitą krążą oczy jak po osi ziemia” – deklarował w Wosku.

Obserwator i moralista

Zdarzały się w jego karierze momenty większego zwrócenia uwagi na siebie (w dużej mierze były tym płyty Marmur i Café Belga). Jednakże kluczowe w twórczości Taco obecnie jest patrzenie na świat i snucie refleksji, czasami połączone z moralną oceną.

Tym razem artysta jest surowy. Ostrze krytyki (wbrew niektórym komentarzom pojawiającym się przy Polskim Tangu) spotyka różne grupy społeczne. Nie ma tu prostej pogardy wobec „ciemnogrodu ze wsi”. Chociaż zasygnalizowany jest brak zrozumienia na linii Warszawa–interior. Jest niechęć na tej linii, jest pogarda wobec „Warszawki”. Też tego nie rozumiem: dlaczego to, że mieszkam od urodzenia w stolicy, czyni mnie gorszym?

Lepiej zamilczcie

Hemingway krytykuje celebrytów:

„Celebryci wiedzą i potrafią niemal wszystko/Może się nauczą kiedy nie odzywać się w ogóle, co?” (Influenza).

Wydaje mi się, że w tym wypada bardzo autentycznie. Taco z zasady nie pojawia się w talk-showach i wielkich mediach; wywiady, których udzielił, chyba można by policzyć na palcach jednej ręki. Bojkotuje rozdania nagród i bardzo sporadycznie udziela się w mediach społecznościowych.

Zauważa „sprzedawanie się” znajomych osobistości (np. w Polskim Tangu: „Zdarzy się, że widzę znajomego na wieżowcu czasem/ Proszę by przestali, lecz się śmieją”).

Wypowiada gorzkie słowa pod kątem twórców kultury w Polsce. Wspomina o polskiej kinematografii, której „nawet Patryk Vega ma dość”.

Złoto i dolary

Nie zabrakło też „starego, dobrego” antyklerykalizmu. Nadziwić się nie mogę, ale polski antyklerykalizm na wsi i w mieście dotyczy tego samego. Pieniądze. Ksiądz może mieć kobietę na boku, może mieć liczne wady, byleby nie kradł. I nie pił. Ten temat poruszony jest w Dwuzłotówki Dancing. „Pan Bóg ma wszystko, tylko nie ma sobie równych/ Stworzył wszechświat, zobacz ile planet cudnych/ Stworzył człowieka i tyle gatunków różnych/ Lecz potrzebuje twoich dwóch dych/ Ciekawe, że chciwość to jest jeden z grzechów głównych, co?” (co ciekawe, już wcześniej odniósł się do tego w tytułowym kawałku z Café Belgi – „Dzieci przymierają głodem, a obywatele ciągle chcą/ rzucać grosze na ten koszyk dla parafii”).

Powiedziałbym, że to tani, nieznośny swąd antyklerykalizmu lat dziewięćdziesiątych, którego wymownym uosobieniem była piosenka Pawła Kukiza ZChN zbliża się (czym był ZChN – humanistom wypadałoby to wiedzieć, biolchemom i matfizom polecam wygooglować; był to jeden z ciekawszych crossoverów polskiej polityki). Dla każdego rozsądnego człowieka jest oczywiste, że Kościół potrzebuje pieniędzy. Nie wszystko można rozdać ubogim. „There will be poor always/ Pathetically struggling”, cytując słynną rock-operę (Tim Rice, Everything’s Alright). Skrajnie nieuczciwe jest przypisywanie chciwości ogółowi proboszczów. Wielu z księży diecezjalnych ledwie wiąże koniec z końcem. Niejeden z nich większość swoich dochodów wykorzystuje w służbie ludziom.

Zobacz też:   Nie chodzi o to, żeby było miło – czyli o znaku pokoju w liturgii mszalnej

Łatwo upraszczać

Jest to też strasznie naiwne. Są oczywiście proboszczowie robiący lewe interesy i uprawiający kreatywną księgowość. Są intratne parafie, na które idą ludzie (księża z zawodu) z plecami. Ale, za przeproszeniem, do cholery! Chciwi karierowicze co do zasady nie idą na parafie, lecz na stanowiska kurialne, do niektórych fundacji, za granicę! Dopóki antyklerykałowie nie zrozumieją tych dwóch kwestii, nie mamy o czym w tym zagadnieniu rozmawiać.

Siłą rzeczy mało wysublimowane rozważania teologiczne rapera rodzą we mnie myśl, ze zaniedbaliśmy apologetykę. Gdy słyszę „Pan Jezus umarł dla mnie, a to nieprzeciętny gest/ Choć nie wiem czemu w wierze tyle kwestii sprzecznych jest”, to czuję, że wciąż potrzebujemy Krzysztofa Namyślaka. Być może Filip Sześniak vel Taco faktycznie nie spotkał w swoim życiu nikogo, kto wytłumaczyłby mu sens zawiłości wiary? Może nikt nie pokazał mu, że Kościół to coś więcej niż ta nudnawa ludowość?

Niebiesko-żółci

Na płycie przewija się wątek ukraiński. Uosabiany jest przez kierowcę Ubera, pojawiającego się w podzielonym na trzy części Łańcuchu. Usługi transportowe są zdominowane przez wschodnich Słowian, co wcześniej zauważył chociażby Quebonafide, nawijając o „Uberze, który chciał się ze mną pokłócić o Wołyń” (PRZYTOBIE). Cieszy mnie, że ten temat pojawia się również w kulturze. Prawda jest taka, że rośnie nam wielka mniejszość ukraińska. Problemy i spięcia już są i będą się nasilać, jak to zawsze jest w niehomogenicznych społeczeństwach.

Choroby społeczne

Oprócz tego są inne problemy społeczne. Ludzie z dyplomem, którzy sfrustrowani mówią „tym z tej drugiej Polski”, by wpisali „PIN i zielony”. Nałogowcy. „Kto lubi wąchać, kto lubi spalić, kto lubi więcej wypić” (POL Smoke). Samobójcy, ludzie z depresją.

No i moim zdaniem najmocniejsza, najlepsza piosenka – W.N.P. Tytuł to skrót od: „Wychowała nas pornografia”. Taco skupia się na męskich pornografistach, stwierdza, że dotyczy to ogółu (co zresztą statystyki potwierdzają). Przekonuje, że „porno kłamie tak samo jak telewizja”. Że kreuje całkowicie fałszywy obraz seksualnej rzeczywistości. Świat, w którym rządzi popęd, w którym kobiety są zabawką, a rozwody i seksualne przestępstwa nie istnieją. Oskarża tę wirtualną używkę o zniszczenie wielu umysłów.

Denerwuje mnie polskie społeczeństwo?

Kiedy słuchałem Jarmarku, pojawiło mi się zabawne skojarzenie. Mianowicie przypomniała mi się prześmiewcza, kultowa seria Klocucha – filmiki, których tytuł zaczynał się od słów „denerwują mnie…”. Np. „denerwuja mnie ceny gier”. Hemingway mówi o tym, co go boli. Bolą go ludzie. Boli go łańcuch wzajemnej niechęci, agresji, krzywdy.

Mimo to nie chce opuścić Polski. Bo, jak zaznacza, „sorry nie mogę, jestem stąd” (Panie, to Wyście!). Ucieka od tego, co patologiczne; ucieka od tego, co niepotrzebnie pochłania zbyt dużo czasu. Chce nazywać rzeczy po imieniu, nie wierzy w utopię. Kocha Rzeczpospolitą, mimo, że „Wisła to grząskie bagno” (Polskie Tango).

Co dalej?

W singlu stwierdził, że nasz kraj to „z jednej strony jarmark, z drugiej Europa”. Następny album ma nosić tytuł Europa. Czy będzie mimo to wciąż o Polsce? A może o tej Europie, która już dawno przestała być tym, o czym śniliśmy? Która już nie jest dla nas przykładem.

Nie wiem. Jednakże polecam Jarmark. Warto posłuchać, przeczytać teksty, zastanowić się. Zamiast na ślepo strzelać z działa polemiki.

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.