Adeste

Adeste jest za darmo i bez reklam
Utrzymują nas tacy czytelnicy jak Ty.

Wesprzyj

Książka nadzwyczaj pełna

magazine cover

pixabay.com

Są takie książki, które stawiają właściwie od samego początku czytelnika przed bardzo poważnym dylematem. Czy możemy zaufać narratorowi, zdającemu się od początku czerpać przyjemność z naszego zagubienia podczas prób rozwikłania i złożenia opowiadanej przez niego historii w całość? Czy możemy pozwolić dać się mu poprowadzić zakamarkami opowieści, przemieszczać za nim w czasie, przyjmować podsuwane nam przez niego skrzętnie wydarzenia, czując, że istnieje pomiędzy nimi logiczna niespójność? Nie dysponując zarazem żadnym innym dowodem pozwalającym zakwestionować jego wiarygodność i uczciwość?

Ten dylemat tylko pozornie wydaje się istotny; wkrótce traci rację bytu, bo opowiadana historia od razu nas porywa. Do tego stopnia, że kolejne zawirowania, trudne do wytłumaczenia elementy i ową ekscentryczność narratora przyjmujemy bez zbędnego szemrania. W pewnym momencie nawet sami zaczynamy odnajdywać dziwną przyjemność w tym skakaniu z historii w historię, odkrywaniu kolejnych powiązań pomiędzy bohaterami i wątkami. Przyjemność z brutalnego odbierania nam przez narratora poczucia, że wiemy o co chodzi w tej opowieści poprzez kolejne zwroty akcji. Brzmi skomplikowanie? Taka właśnie jest Niepełnia Anny Kańtoch. Należy jednak od razu dodać, że w tym wypadku mamy do czynienia z tym wyjątkowym rodzajem skomplikowania, czyniącym lekturę fascynującym doświadczeniem.

Tęsknota za prawdziwą zimą

Od dobrych paru lat czas okołoświąteczny zwykł nam kojarzyć się przede wszystkim z zakupami, zabieganiem, inwazją czekoladowych mikołajów i brakiem śniegu. Zostajemy rzuceni w czas wyjątkowo skomercjalizowany, pozbawiony smaku, głębi, indywidualności. I odnoszę wrażenie, że ze sprzeciwu wobec obecnego stanu rzeczy i z tęsknoty za prawdziwą zimą, za hałdami śniegu za oknem, za głębszym doświadczeniem świata tonącego w bieli, po którym hula, gwiżdże i kąsa przenikliwy wiatr, powstała Niepełnia. Powieść od strony kreacji przestrzeni bardzo spójna i jednolita. Prawdziwa zima, prawdziwy grudzień, szalejące śnieżyce. Obraz oddziałujący na naszą wyobraźnię. Warto jednak zaznaczyć, że ten świat nie przytłacza sobą akcji; stanowi bardzo zręcznie skonstruowane tło, pozwala wyciągnąć i podkreślić to, na czym zależało autorce, towarzyszy budowaniu historii i składa się na niepokojący klimat powieści.

Ten minimalizm w doborze środków opisujących rzeczywistość jest jedną z najlepszych stron Niepełni. Słowa składające się na opisy nie zlewają się ze sobą – raczej przenikają i wzmacniają przekaz. Jednocześnie zaś tętnią wręcz autentycznością, potęgując tym samym wrażenie naszej niepewności. Bo dobrze nam znany świat, świat dużego miasta, świat świątecznych przygotowań, świat zwyczajnego życia ze strony na stronę, staje się miejscem coraz bardziej rozmytym, coraz groźniejszym, coraz bardziej obcym.

„Opowieść o opowieściach”

W jednym z wywiadów autorka zdradza, że rozważała nadanie swej książce takiego tytułu; ostatecznie zrezygnowała z niego na rzecz Niepełni, jednakże niedoszły tytuł powieści mówi nam bardzo wiele o jej strukturze. Składa się na nią kilkanaście powiązanych ze sobą opowiadań, przyjmujących szkatułkową i nielinearną formę narracji. Być może na pierwszy rzut oka zabieg ów wydaje się dziwny, wprowadzający niepotrzebny zamęt, jednak dalsza lektura pokazuje jego kluczowe znaczenie dla rozwoju fabuły. Umożliwia autorce wydobycie całego potencjału zawartego w historii, przyciągnięcie uwagi czytelnika, czującego się jak bohater grafik Eschera: zawiłych, nieintuicyjnych, geometryczno – przestrzennych konstrukcji.

Problematyka i skomplikowanie obejmuje nawet tak podstawową, zdawałoby się, kwestię, czyli przynależność gatunkową. Kryminał, fantastyka, zbiór opowiadań, powieść szkatułkowa? Każde z tych określeń okazuje się zbyt wąskie, by objąć i wyrazić specyfikę Niepełni.

Bogactwo znaczeń

Kiedy rekomendowano mi tę książkę i próbowałem się dowiedzieć o niej czegoś więcej, spotkałem się z głęboką konfuzją u mojej rozmówczyni. Po krótkim zastanowieniu stwierdziła, że tak naprawdę nie da się do końca określić, o czym tak naprawdę jest ta książka i przeczytawszy ją samemu, zasadniczo mógłbym potwierdzić jej słowa. Czy to jednak źle świadczy o Niepełni? Niekoniecznie. Raczej powinno służyć nam jako przestroga przed zbyt łatwym przyjęciem jednego określonego jej odczytania i interpretacji.

Jest to z całą pewnością powieść o przemianie, o poszukiwaniu, kryzysie tożsamości płciowej, o niedopasowaniu; te motywy przewijają się przez całą książkę. Jednakże odnajdziemy w Niepełni wiele pobocznych wątków i obrazów, jak np. bardzo wrażliwie i precyzyjnie oddane niezrozumienie, lęk, poczucie winy bohaterów, ich wewnętrzną problematyczność, uwikłanie, wybrakowanie czy zwięzły, acz dający do myślenia opis dzisiejszej rzeczywistości. Każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie, coś, co go poruszy i zastanowi. To co jednak przede wszystkim stanowi o kunszcie i zręczności autorki, to łatwość, z jaką zabiera czytelnika w tę niełatwą podróż i wprowadza nas w świat stworzony na kartach powieści.

Zaufać i przejść przez bramę

To nie jest książka, do której można podejść bez uruchomienia wyobraźni. Bez wejścia w tamten świat, bez podjęcia wysiłku zrozumienia logiki, jaką się kieruje, bez przeskoczenia pewnych schematów myślenia nie zrozumiemy tej książki, zatrzymamy się na poziomie paradoksów i sprzeczności. Warto jednak zaufać narratorowi, przejść przez bramę do tamtego świata i pozwolić sobie na zdumienie jego przedziwną, splątaną spójnością. Wtedy wszystkie znaczenia i sama opowieść wybrzmią w nas pełną gamą tonów w niej zawartych, a niepokój udzieli się nam, wyostrzając nasze zmysły.

Anna Kańtoch stworzyła dzieło, które czyta się znakomicie od pierwszego zdania (co cechuje książki naprawdę wybitne) aż po rozwiązanie akcji, dzieło zaskakujące, wielowarstwowe i pełne ukrytych znaczeń, a jednocześnie bardzo prawdziwe i intensywne. Każdemu polecam tę krótką podróż do świata skąpanego w śniegu, pełnego zagadek, krwi, śmierci i tożsamościowych rozterek.

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.

Weryfikacja reCAPTCHA wygasła. Odśwież stronę.