Depresja to choroba wciąż spychana na margines – bagatelizowana, moralizowana, często mylona z brakiem wiary. Przemysław Wysogląd SJ, jezuita i artysta, przełamuje ten mur milczenia. Jego książka Odwaga zaufania ciemności to publikacja, która łączy osobiste doświadczenie, refleksję biblijną i sztukę wizualną, dając nadzieję tym, którzy zmagają się z mrokiem.
Wysogląd to jezuita i duszpasterz, ale też grafik i ilustrator, autor komiksów K.O.S.T.K.A. i Inigo. Niebezpieczne życie Ignacego Loyoli. W najnowszej książce, wydanej we wrześniu 2025 roku przez Wydawnictwo WAM, sięga po własne doświadczenie depresji i opowiada o nim z niezwykłą szczerością. Publikacja liczy sto siedemdziesiąt sześć stron i została wzbogacona o jego autorskie ilustracje, które – podobnie jak słowa – stają się formą duchowego świadectwa.
Depresja nie jest brakiem wiary
„Dlaczego wciąż negujemy choroby psychiczne?” – pyta autor, boleśnie trafiając w punkt. „O ile nikt nie wstydzi się złamanej nogi, o tyle depresja bywa postrzegana jako lenistwo, kaprys czy brak duchowej mocy. Takie narracje ranią i odbierają nadzieję” – to cytat z książki, w którym autor proponuje inną perspektywę. Podobne nieporozumienia zdarzają się także w duszpasterstwie. Czasami możemy usłyszeć u rekolekcjonistów zdania w rodzaju: „Zostawcie te swoje depresje i przyjdźcie tutaj”. Takie słowa – choć wypowiedziane zapewne w dobrej wierze – bagatelizują doświadczenie choroby. Wysogląd odwraca tę perspektywę: pokazuje, że właśnie z depresją należy przyjść do Boga, bo On przyjmuje człowieka nie pomimo jego słabości, ale wraz z nią.
Biblia bliska w cierpieniu
Jedną z największych wartości książki jest sposób, w jaki osadza ona depresję w Piśmie Świętym. Wysogląd pokazuje, że Biblia nie jest abstrakcyjną księgą wzniosłych haseł, ale opowieścią o realnym człowieku – o jego chorobach, zwątpieniu i nadziei. Psalmy pełne są krzyku i rozpaczy, prorocy znają ciemność, a sam Chrystus doświadcza opuszczenia w Getsemani. Dzięki temu Słowo okazuje się bliskie współczesnemu człowiekowi w kryzysie.
Książka działa jak antidotum na niszczące narracje, w których depresja bywa mylona z upadkiem moralnym. Zamiast oskarżenia pojawia się język współczucia i akceptacji, który pozwala przyjąć własną kruchość.
Autentyczność i światło w mroku
Siła publikacji płynie z autentyczności – autor nie pisze teoretycznie, bo sam, jak już było wspomniane, przeszedł przez depresję. W jego narracji obecna jest szczerość i bliskość. Wartością jest też warstwa wizualna: ilustracje przygotowane przez Wysogląda nie są dodatkiem, lecz integralną częścią przekazu.
Książka nie wymaga lektury linearnej – każdy rozdział odpowiada innemu stanowi: zagubieniu, samotności, żalowi, bezsilności oraz nadziei. Dzięki temu nie narzuca drogi, lecz towarzyszy czytelnikowi. Autor nie obiecuje prostych rozwiązań ani szybkiego happy endu. Pokazuje jednak, że w mroku można dostrzec delikatne światło – nie reflektor, który wszystko nagle rozjaśnia, ale płomień dający ciepło i kierunek. To czyni Odwagę zaufania ciemności książką autentyczną zarówno dla tych, którzy sami przechodzą przez doświadczenie depresji, jak i dla tych, którzy chcą im towarzyszyć.
Dlaczego warto
„Odwaga zaufania ciemności nie jest poradnikiem psychologicznym, ale duchowym towarzyszem, który nie pozwala iść samotnie” – tak poetycko pisze autor o swojej publikacji. To tekst, którego zdecydowanie brakowało, który wypełnia dotkliwą lukę. Książka może okazać się bezcenna także dla duszpasterzy, którzy często stają wobec depresji wiernych, nie mając odpowiednich narzędzi.
Dla mnie to numer jeden: dawno nie pojawiła się napisana w kręgach kościelnych książka tak bardzo potrzebna i tak głęboko rozumiejąca współczesnego człowieka.

Rozpatrywana też w trakcie kościelnego procesu o nieważność małżeństwa; dr Arletta Bolesta adwokat kościelny zatwierdzony