adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Sprawdź nowy numer konta

Wesprzyj

Umieranie po polsku

magazine cover

unsplash.com

Nie ominie nikogo z nas, choć wielu odsuwa tę myśl. Nie unikniemy jej – dlatego tak ważne jest, by przygotować się na ten moment także od strony praktycznej. Śmierć. Jak nasze odejście wpłynie na bliskich? Czy poza bólem pozostawimy po sobie organizacyjny chaos? I co o nas, Polakach, mówi to, jak podchodzimy do tematu umierania?

Jak umierają Polacy? Często po cichu, w samotności i zostawiają po sobie nie tylko ból, który odczuwają bliscy, ale też mnóstwo spraw do załatwienia. Zacznijmy jednak od początku.

Nie odkładać własnej… śmierci

Na śmierć warto być przygotowanym w każdym wieku, jakkolwiek mrocznie to zabrzmi. Poza sprawami duchowymi dobrze mieć w domu teczkę z dokumentami – umowami ubezpieczeń, polisami – do której dostęp ma zaufana osoba.

Zwyczajem, który dopiero przebija się do polskiej mentalności, jest spisywanie testamentu. Dokument ten ma, według optymistycznych wyliczeń, co najwyżej trzynaście procent ludzi w Polsce. To niepokojące, bo tylko on pozwala w pełni decydować o losie majątku. Wielu zapewne liczy na to, że jeszcze ma czas lub że rodzina się dogada. A wystarczy kartka papieru z odręcznie spisaną wolą, opatrzona datą. To ważne, bo w standardowej sytuacji taki dokument musi być napisany własnoręcznie (chyba że mówimy o testamencie ustnym). Dla większej pewności warto go zarejestrować notarialnie w Notarialnym Rejestrze Testamentów.

Jak podaje badanie wykonane w 2024 roku, sześćdziesiąt procent naszych rodaków w ogóle nie zabezpieczyło bliskich na wypadek własnego odejścia, a ponad połowa nie widzi sensu pisania testamentu lub nie wie, jak to zrobić. Jego sporządzenie, jak się okazuje, jest prostsze, niż wskazują na to obawy ankietowanych, a może oszczędzić bliskim stresu, miesięcy rozpraw sądowych i sporów.

Pierwsze minuty po śmierci

Niezależnie od planów śmierć z pewnością przyjdzie. I bywa różna – to truizm, ale warto o tym pamiętać. Spotyka ludzi w podeszłym wieku, nierzadko jednak koniec życia zastaje człowieka na zakręcie drogi, w lesie, na parkingu czy nad jeziorem. Właśnie w takich przypadkach stwierdzenie zgonu staje się pierwszym wyzwaniem.

Zgodnie z prawem lekarz jest zobowiązany do wystawienia karty zgonu. Wzorcowo powinien to być ten, który prowadził pacjenta w ostatniej chorobie, chociaż w praktyce obowiązek ten często spada na pogotowie ratunkowe. W większych miastach powoduje to utrudnienia trwające wiele godzin. Zaradzić temu problemowi, choćby częściowo, miała zmiana prawa, dzięki której od czerwca 2023 roku zgon może stwierdzać kierownik zespołu ratownictwa medycznego.

Usprawnić cały proces ma stworzenie ram prawnych dla zawodu koronera – specjalisty z dziedziny medycyny sądowej, który miałby uprawnienia do formalnego potwierdzania zgonu, także w trudniejszych przypadkach. Przekazanie sprawy specjaliście z pewnością oszczędziłoby czas. Zawód wciąż nie został do końca prawnie uregulowany, a koronerzy (czyli formalnie lekarze dyżurujący na umowę z wojewodą) w Polsce to wyjątki. 

W kontekście umierania widać jak na dłoni coś, co można nazwać epidemią samotności. Coraz więcej osób umiera w odosobnieniu, a ich odejście pozostaje niezauważone. Bywa w takiej sytuacji, że ciało zostaje znalezione po wielu dniach, a w ekstremalnych przypadkach nawet po miesiącach od śmierci. Dlatego coraz większą popularnością cieszą się firmy zajmujące się sprzątaniem po zgonach.

Zobacz też:   Czy warto czytać książki naukowo-teologiczne?

Żałoba i trauma

Gdy już lekarz stwierdził zgon, przychodzi dla bliskich czas żałoby. Może on trwać dni, miesiące, a nawet lata i zostawia trwały ślad we wspomnieniach oraz w trybie życia. Charakterystyczny ból, poczucie straty czy trauma pojawiają się także w kontekście religii. Obrzędy i ceremonie religijne mają w pewien sposób oswoić ludzi z nową sytuacją. Przykładem z polskiego podwórka jest m.in. zanikająca tradycja czuwania przy zmarłym w jego domu.

Wielu rodzinom towarzyszy poczucie zagubienia po śmierci bliskiej osoby, zwłaszcza gdy wcześniej nie pomyślano o uporządkowaniu spraw formalnych. Oprócz oczywistego wsparcia duchowego i psychologicznego krewni bardzo często potrzebują pomocy w załatwieniu formalności. Pomaga w tym poradnik wydany przez UOKiK: O czym pamiętać po stracie bliskiej osoby.

Przełamując tabu martwego ciała

Tabu związane z umieraniem powoli topnieje – także wtedy, gdy mowa o przygotowaniu ciała do pogrzebu. Dzieje się to m.in. dzięki publikacjom czy videoblogom specjalistów tanatokosmetologii, czyli dziedziny wiedzy zajmującej się przygotowaniem ciała do ceremonii pogrzebowej. Przoduje tu szef Polskiego Centrum Szkolnictwa Funeralnego – Adam Ragiel. Doświadczony balsamista podkreślał w wywiadzie dla lovekrakow.pl w 2019 roku, że pogrzeb bywa swoistą terapią, a dobrze przeprowadzony może pomóc tym, którzy zostają: „Osoby żyjące są najważniejsze, one zostają i one muszą się całkowicie pożegnać ze zmarłym. A żeby to zrobić, często potrzebna jest rozmowa ze zmarłym, prośba o przebaczenie, wyjawienie prawdy zmarłemu, osoba żegnająca zrzuca z siebie pewnego rodzaju ciężar”.

Czy Polacy przekonują się do kremacji?

Wpływ na to może mieć liberalizacja spojrzenia Kościoła na pogrzeby w urnach. Teoretyczna zgoda nastąpiła w 1963 roku, po latach patrzenia na taki pochówek z podejrzliwością. Dziś katolicy mogą korzystać z takiej możliwości, z zastrzeżeniem, że mszę pogrzebową oraz ostatnie pożegnanie należy celebrować zwyczajowo przed kremacją (zasada ta jest nagminnie łamana, co łatwo zauważyć w doniesieniach medialnych).

Jak przyznaje w rozmowie z Onetem Robert Czyżak – szef Izby Branży Pogrzebowej oraz właściciel domu pogrzebowego – opór dotyczący kremacji związany jest również z traumą powojenną wciąż żyjących osób, które pamiętają Holokaust. Wyzwaniem w przypadku kremacji staje się także jej rzetelność i zgodność z procedurami. Jak przyznaje Czyżak, po kremacji zamyka się droga do ekshumacji, badania przyczyn śmierci oraz analizy DNA, co ma szczególne znaczenie w sytuacjach, w których istnieje podejrzenie przestępstwa.

Poza zmianami kulturowymi oraz problemem z miejscami na cmentarzach duży wpływ na sytuację miała pandemia COVID-19 i związany z nią kryzys społeczny. Według danych PAP w 2022 roku kremacje stanowiły około czterdziestu procent wszystkich pochówków w Polsce. Już dwa lata później w niektórych regionach odsetek ten wzrósł o kolejne dziesięć procent (dane: Instytut Branży Pogrzebowej i Cmentarnej).

Adeste promuje jakość debaty o Kościele, przy jednoczesnej wielości głosów. Myśli przedstawione w tekście wyrażają spojrzenie autora, nie reprezentują poglądów redakcji.

Stowarzyszenie Adeste: Wszelkie prawa zastrzeżone.

O autorze

Redaktor Naczelny miesięcznika Adeste. Z wykształcenia politolog specjalizujący się w cyberbezpieczeństwie, z zawodu dziennikarz. Prywatnie melancholik lubiący dobrą muzykę, kubek ciepłej herbaty i spotkania z przyjaciółmi.
Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.