adeste-logo

Wesprzyj Adeste
Dostępne za darmo
finansowane przez czytelników

Wesprzyj
Nasz patronat

Krzysztof Sokolovski: Aby duchowość i wiara to nie była całkowita prywatność

Redakcja Adeste objęła patronatem medialnym II Międzynarodowy Konkurs i Wystawę Sztuki Sakralnej Quadriennale Betesda. Głównym tematem tegorocznej edycji projektu będą słowa Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi”. Poniżej publikujemy wywiad z Krzysztofem Sokolovskim, gościem specjalnym konkursu.

[MATERIAŁ NADESŁANY]

Jednym z gości specjalnych Quadriennale Betesda jest Krzysztof Sokolovski – artysta wizualny, autor ikon, obrazów, instalacji oraz realizacji monumentalnych, twórca pojęcia „sztuka neosakralna”, którego dzieła będzie można zobaczyć podczas Wystawy Sztuki Współczesnej.

Co skłoniło Pana do zajęcia się twórczością?

Samo życie, ponieważ nigdy nie planowałem zostać artystą plastykiem. Nie przyjmowałem nawet tego do świadomości, że zawód artysty będzie odpowiedni dla mnie. Od bardzo młodych lat marzyłem o zostaniu biologiem, jakimś przyrodnikiem. Interesowały mnie wiedza o życiu oraz wnikliwa obserwacja natury. Chciałem też zostać mechanikiem, gdyż jako nastolatek stałem się gorącym miłośnikiem silników spalinowych, głównie motocyklowych. Myślałem też nad zostaniem informatykiem, ale do tego namówiła mnie raczej rosnąca moda na zainteresowanie komputerami. Z perspektywy czasu wiem, że wszystkie moje decyzje, mniej lub bardziej dojrzałe, ludzie, których spotkałem na swojej drodze, przypadki i zbiegi okoliczności prowadziły mnie do tego, abym wybrał sztuki piękne.

Wszystkim tym i wielu innym zainteresowaniom mojego życia zawsze towarzyszył jakiś rysunek, kreślenie itp., jednak zawsze był to element uzupełniający i służący moim zainteresowaniom, nigdy jako główny cel. Moja pierwsza wykładowczyni malarstwa i rysunku, pani Anna Szpadzińska-Koss, pokazała mi, czym są sztuki plastyczne i jak wielką wagę mogą mieć w życiu człowieka. Minęło jeszcze trochę czasu, aż zrozumiałem, jak połączyć wiedzę zdobytą na Politechnice Gdańskiej, na Akademii Sztuk Pięknych, na uniwersytecie medycznym oraz moje zainteresowania przyrodą i kosmosem w jedną całość tak, aby móc operować tym wszystkim naraz. Najlepszym sposobem na to okazała się sztuka. Dała mi ona również możliwość wyrażenia tego, co nazwałbym miłością do wiedzy o tym świecie, miłością do tajemniczej struktury, którą udawało się zauważyć w każdym z moich zainteresowań. Zawsze w ostateczności wyglądała ona tak samo, niezależnie od tego, czy była to wiedza politechniczna, medyczna czy emocja artystyczna. Tę spajającą wszystko tajemnicę po jakimś czasie nauczyłem się rozpoznawać i nazywać, a ukierunkowała mnie w tym tradycja.

Od najmłodszych lat miałem częsty kontakt z Kościołem i to od jego, powiedziałbym, technicznej strony. Dziadek i ojciec często pracowali dla kościołów, wykonywali ołtarze, retabula, umeblowanie. Byli i są artystami, chociaż nigdy o tym nie wiedzieli, nigdy nikt ich tak nie nazywał; nigdy mój ojciec projektujący i rzeźbiący w drewnie ornamentykę nastaw ołtarzowych nie nazywał siebie artystą. Była to praca jak każda inna, nie wiedziałem, że robią coś wyjątkowego, ale kiedy uświadomiłem sobie, co tak naprawdę się wtedy działo, nastąpił moment kluczowy, spajający moje zainteresowania, studia i możliwości manualne oraz zmysł estetyczny. Chyba od zawsze byłem skazany na sztukę sakralną.

Czym dla Pana jest sztuka?

Czasem traktuję sztukę trochę instrumentalnie. Ale to chyba problem tego, że za wiele rzeczy można nazwać sztuką, co bardzo utrudnia ich rozróżnienie. Istnieje sztuka-tajemnica, która nie ma formy materialnej, jest dostępna jedynie naszym umysłom, naszym emocjom, intuicjom. Jest sztuka-instrument, np. malarstwo, rzeźba, kompozycja muzyczna. Służą one do nadania formy materialnej owej tajemnicy, która bez tej formy istnieje tylko w świecie metafizycznym. Owa tajemnica, chociaż niewidoczna, ożywia cały świat. Dobrze uchwycona, ożywia również obraz, czyniąc z niego obiekt materialny napełniony prawdą i pięknem tego świata. Staje się on częścią natury jak każde drzewo czy kamień, tylko że jest wynikiem działań człowieka, który potrafi to życie przelać w materię nieożywioną i jest za tę umiejętność odpowiedzialny.

Dobrego uchwycenia owej tajemnicy można się nauczyć tylko na przykładach, w których jest ona zawarta (przede wszystkim jest to natura). Na dobrej sztuce również, ale najpierw trzeba wiedzieć, co musisz zobaczyć, a dobra sztuka i tak jest twardo osadzona w naturze.

Jak kształtowała się Pana droga artystyczna i ścieżka kariery zawodowej?

Moja przygoda ze sztuką rozpoczęła się dopiero po 2014 roku, kiedy stałem się wystarczająco świadomy wagi, jaką ma sztuka, co ona wnosi, jak bardzo wyróżnia człowieka na tle natury. Ponieważ nauki przyrodnicze człowiekowi już nie nadają jakiejś wyjątkowej pozycji, jesteśmy tylko na szczycie piramidy ewolucyjnej. Uświadomienie sobie znaczenia sztuki nadaje sens temu byciu na szczycie piramidy.

Zobacz też:   Podzielić się posiłkiem i nadzieją. Gdańska Wigilia dla Bezdomnych i Ubogich

Po przebytych studiach na kilku uczelniach zacząłem pracę w zespole artysty plastyka, doktora Łukasza Majcherowicza, przy polichromiach kościelnych. Pracowałem również nad własną wizją sztuki sakralnej.

Moje obrazy wzbudziły zainteresowanie warszawskiej Galerii Bohema, która zapewniła mi regularną ich sprzedaż i możliwość zajmowania się wyłącznie poszukiwaniami współczesnej formy dla sztuki sakralnej. Dążę do jak największej zgodności ze współczesnym rozumieniem świata, wyobrażeniami o jego budowie i działaniu a duchowością człowieka. Po jakimś czasie udało mi się zaprojektować i wykonać kilka kaplic oraz nazwać je kaplicami neosakralnymi. Struktura tych kaplic nie odbiega od tradycyjnego porządku architektury i polichromii sakralnych, jednak sama forma jest inspirowana ściśle obecnym rozumieniem rzeczywistości.

Ścieżka wystaw i prezentacji również przekształciła się w dość szeroką drogę. Przed pandemią udawało nam się zorganizować do pięciu wystaw rocznie w kraju i zagranicą. Udało się nawiązać kontakty z galeriami zagranicznymi.

Co uważa Pan za swoje największe osiągnięcie?

Za swoje największe osiągnięcie uważam zdolność zauważenia czegoś, co wszędzie wygląda tak samo, niezależnie od tego, czy jest to obraz, czy utwór muzyczny, czy silnik spalinowy, czy piec węglowy, czy ciało człowieka, czy stopa ślimaka, czy liść kapusty, czy zapach kwitnących lip. Oraz założenie, iż to coś nie tylko wygląda tak samo, ale i jest tym samym. To stawia wszystko na swoje miejsca i rozwija duchowość, to daje o wiele czystsze spojrzenie na sztukę, bardziej obiektywne. Jak pisał Rudolf Otto, to daje „spokój, który przewyższa wszelkie rozumienie”.

Czym się Pan zajmuje na co dzień?

Na co dzień zajmuję się rozwojem sztuki sakralnej. Życzę jej wszelkiego dobra. Dlatego spędzam każdy dzień w swojej pracowni malarskiej. Cieszę się, kiedy mogę popracować przy realizacjach monumentalnych takich jak kościoły, kaplice czy inne wnętrza. Wyrywa mnie to z pracowni i daje nowe spojrzenie na prace sztalugowe. Te z kolei zawsze stanowią fundament dla projektów o większych skalach i formatach.

Czasami miewam zamówienia z Polskiego Związku Wydawnictw Lekarskich i realizuję rysunki anatomiczne. Mam za sobą pracę nad kilkoma atlasami anatomicznymi, repetytoriami dla studentów kierunków medycznych.

Zajmuję się również przygotowywaniem materiałów do moich obrazów lub obiektów neosakralnych. Staram się korzystać z wiedzy technologicznej wypracowanej przez niezliczone pokolenia i niestety nieubłaganie traconej przez nowych artystów. Nowe możliwości są fantastyczne, ale uważam, że należy zachować złoty środek i nie popadać w skrajności, znać tradycję i z niej korzystać, ale też nie wypierać się nowych możliwości technologicznych.

Jakie jest główne przesłanie Pana twórczości?

Chciałbym, aby słowa „duchowość” i „wiara” nie były wypowiadane tylko w kręgu najbliższych i traktowane jako całkowita prywatność. Chciałbym, aby ta strona człowieka dzięki sztuce miała równą pozycję i była traktowana z równym szacunkiem jak każda inna cecha osobowa obecna we współczesnej rzeczywistości. Duchowość to taka sama predyspozycja człowieka jak zdolność liczenia. Co więcej, nie jest ani trochę mniej ważna, jeżeli to bycie na szczycie piramidy ewolucyjnej ma mieć jakiś sens.

Jakimi kryteriami kierowałby się Pan, wybierając dzieła sztuki w II Międzynarodowym Konkursie Sztuki Współczesnej Quadriennale Betesda?

Jestem gościem specjalnym II Międzynarodowego Konkursu Quadriennale Betesda i na szczęście ominie mnie to trudne zadanie bycia jurorem. Ale największym kryterium, jakie stosuję przy prywatnych ocenach jakichkolwiek prac, jest wnikliwość obserwacji artysty, którą jest bardzo łatwo wypatrzeć. To kryterium również bardzo proste i podstawowe, ale dla mnie wystarczające.

Na co Pana zdaniem Jury Quadriennale Betesda powinno zwrócić uwagę przy doborze prac i wyłonieniu zwycięzców?

Tu liczy się dla mnie uczciwość, umiejętność uchwycenia prawdy, czyli – powtórzę – kryterium wnikliwej obserwacji, ważne jest poświęcenie się i miłość do tego, co artysta robi, zręczność manualna i technologiczna, trafna, poruszająca intuicja. Praca musi mieć coś, czego będę mu zazdrościł.

Bardzo dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów, a czytelników zapraszamy do udziału w Quadriennale Betesda 2021.


Autor nadesłanego materiału: Fundacja Betesda
Zdjęcie główne przedstawia kaplicę sióstr salezjanek w Jerozolimie przearanżowaną przez Krzysztofa Sokolovskiego i Joannę Mazuś. Źródło: fb.com

Więcej informacji o Artyście:

Krzysztof Sokolovski / Europe, Poland (betesdaart.com)
Artykuł poświęcony artyście (pl.wikipedia.org)

Więcej informacji o Quadriennale Betesda:

www.betesdaart.com
dobremiejsce.org
mt514.pl

ORGANIZATOR GŁÓWNY:

Fundacja Betesda

www.betesdaart.com



WSPÓŁORGANIZATOR:
Mt 5,14 | Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego

PARTNER:
Katolickie Centrum Kultury Dobre Miejsce:
dobremiejsce.org

PATRONAT HONOROWY:

ks. biskup Michał Janocha

Dzięki twojemu wsparciu
możemy rozwijać nasze dzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.